Tytuł: IS NOT WANTING... Rozdział 4.
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (JungKook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: ---
Taehyunga obudził telefon. Szybko wstał i wyszedł przed dom.
-Dzień dobry Noona! -Powiedział uśmiechnięty.
-Cześć, tu są bilety, najlepiej jakbyś był tam już przed 12. A tak w ogóle, to z kim idziesz? -Spytała podając młodszemu kopertę z biletami.
-Z bardzo ważną dla mnie osobą, dzięki i pa. Pozdrów JaeKwona. -Pomachał jej.
-Jasne, baw się dobrze! -Powiedziała odjeżdżając.
Kooka obudził Taehyung szturchając go w ramię.
-J-Już wstaję. -Wyjęczał niewyraźnie zakrywając się kołdrą aż po uszy. Usiadł i przetarł oczy następnie przeciągnął się. Wstał i poszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic i umył zęby.
Tae pościelił swoje łóżko i poprawił te maknae, kiedy młodszy wyszedł z łazienki to Tae zaraz do niej ruszył.
-Kookie! Która godzina?! -Spytał krzycząc spod prysznica.
-20 po jedenastej! -Krzyknłą i ubrał się w dżinsową koszulę i szare rurki. -Idę na śniadanie. -Krzyknął i poszedł do kuchni. Zjadł kanapki i rozsiadł się na kanapie. Po chwili przybiegł Taehyung. Ubrany w zielony sweterek i ciemne jeansy.
-Co na śniadanie? Już jest 11:28 a za 15 dwunasta mamy autobus. -Powiedział biegnąc do stołu gdzie siedziała reszta zespołu.
-Gdzie się wybieracie? -Spytał Suga.
-Do parku rozrywki. Dostałem 2 bilety od przyjaciółki-Powiedział Tae.
-Pójdziecie bez ulubionego hyunga?? -Spytał Yoongi.
-Wybacz hyung, mam tylko dwa bilety. -Powiedział Tae spuszczając wzrok na talerz z kanapkami.
-Ah, no trudno. -Westchnął zrezygnowany. Taehyung zjadł śniadanie i poszedł do Kookiego. Ubrali się i wyszli żegnając się ze swoimi hyungami. Wsiedli do autobusu i chwile przed 12 byli w parku rozrywki. Kook był zachwycony tak samo jak i Tae. Młodszy pobiegł do stoiska ze słodyczami i kupił sobie i Taehyungowi po ogromnym, kolorowym lizaku. Później pobiegł do maszyny z watą cukrową. Tae tylko chodził za nim i śmiał się z młodszego.
~*6 godzin później*~
-Kookie... zaczekaj chwilę. -Powiedział opierając ręce na kolanach, ale młodszy zalał do sagą i zwiedzał dalej.
-Hyung, szybciej! -Krzyknłą radośnie maknae uśmiechając się promiennie do starszego. Uśmiech Kookiego od razu dodał mu energii więc pobiegł do niego. Kook chciał iść jeszcze do innego stanowiska ale na drodze był ogromny tłum ludzi prawie nie do przejścia. Taehyung złapał go za dłoń.
-To dla bezpieczeństwa, żebyś mi się tu nie zgubił. -Uśmiechnął się do młodszego i zaczął przeciskać się przez tłum ludzi.
~~
Taehyung złapał młodszego mocniej za dłoń, splatając ich palce.
-Może pójdziemy na diabelski młyn? Jest już 18, więc lampki już się świecą tak ładnie.
-Hmmm... no nie wiem hyung... Mam mały lęk wysokości.-Skrzywił się lekko. -Ale spróbujmy. -Uśmiechnął się do starszego i pobiegli trzymając się za dłonie.
Wsiedli do wolnego wagoniku i po paru chwilach, maszyna ruszyła.
-Ej, Jung, boisz się, że się zatrzyma? -Spytał V żartując sobie z młodszego.
-Tak. -Odpowiedział cały się trzęsąc ze strachu. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał. -Hyung, nie możemy już wysiąść, prawda? -Spytał blady Jeon.
-Nie, no co ty, jesteśmy w połowie drogi i mamy dwa kółka.- Powiedział.- A co, nie chcesz być ze mną w jednym pomieszczeniu?- Wygiął usta w podkówkę.
-Nie o to chodzi... Po prostu mam pietra. -Powiedział zerkając na dół pod wagonik. -Jezu jak wysoko! -Krzyknął Kook.
-Nie bój się, już prawie kończymy pierwsze kółko.- Oznajmił.- A tak w ogóle, jeśli mogę spytać, to dlaczego uciekłeś i nie chciałeś ze mną rozmawiać? -Spytał Tae. Byli już na górze przy drugim kółku i nagle wagon stanął.
-Tssss... Przepraszamy, nastąpiła usterka. Spróbujemy jak najszybciej dodzwonić się do specjalisty, proszę się nie martwić i nie ruszać ze swoich miejsc. Dziękujemy. -Wyszło z głośnika który był w rogu wagoniku.
-HYUNG!~ Wykrakałeś! -Krzyknął Kook bijąc starszego po ramieniu. W końcu odpuścił i oparł się o oparcie. -Jak długo to potrwa? -Szepnął. Patrzył na niebo które było już pełne gwiazd. Taehyung postąpił tak samo i westchnął. Kook zamknął oczy i schował dłonie do kieszeni.
-Nie wiem dlaczego nie chciałem z tobą rozmawiać. Po prostu miałem przeczucie, że muszę zniknąć na kilka dni. -Kłamstwo. Ciarki przeszły mu po plecach. Jednak nie miał małego lęku wysokości. Lęk był ogromny.
-Ale tęskniłeś za mną, prawda?-Spytał straszy szturchając młodszego w ramię. -Bo... j-ja tęskniłem. -Szepnął.
Kook dostał lekkich wypieków na policzkach.
-J-Ja też tęskniłem. -Powiedział i uśmiechnął się.
-To co robimy? Mamy dużo czasu, usterkę będą naprawiali ok. 30 min a jeszcze dojazd specjalisty. Zejdzie to około godzinę.-Powiedział Tae opierając głowę o ramię Junga.
-N-No jak to co? Musimy czekać. -Powiedział i wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął na nim grać. Po ok. 10 min telefon mu padł. -Co za badziew. -Jęknął krzywiąc znudzony.
-*Teraz albo nigdy*- Pomyślał. Może i nikt z tej dwójki nie był na to przygotowany ale bynajmniej stąd nie ucieknie. Mogą tu spokojnie porozmawiać.
-Jeon Jeonggukie, czy mogę ci coś powiedzieć? -Spytał poważnie spoglądając w oczy młodszego.
-O-Oczywiście. -Odpowiedział młodszy czekając aż jego hyung przemówi.
-Okej, raz kozie śmierć. -Wypuścił z ust powietrze. -Bo... Bo ja cię lubię... ale tak bardziej... może i nawet cię kocham... -Powiedział cały czerwony. -Nie martw się, jeśli ci to nie pasuję, spróbuję pozbyć się tych uczyć, powiedz tylko słowo... -Z oczu Kookiego spłynęły łzy szczęścia.
-Dlaczego zawsze przerastasz moje największe oczekiwania? Zawsze sprawiasz, że moje marzenia stają się realne. Dziękuję hyung. Ja... Ja też cię lubię. -Wytarł oczy i spuścił głowę.
-Mogę cię przytulić? -Spytał lekko zawstydzony i zaskoczony Alien. Kook nieśmiale kiwnął głową a starszy ujął go w swoje ramiona.
Siedzieli tak chwile przytuleni do siebie, i nagle koło ruszyło.
-O, już zjeżdżamy na dół. -Stwierdził straszy obejmując ramieniem maknae.
-Mhmm... -Kiwnął głową uśmiechnięty. Gdy wagonik zatrzymał się, Kook wysiadł z niego z nogami jak galarety. -Nareszcie na ziemi. -Powiedział następnie westchnął.
-Chodźmy jeszcze nad jezioro. -Wskazał na drogę która prowadziła nad wielkie jezioro.
-Ale tylko na chwilę, bo nam autobus ucieknie. -Powiedział Jung. Tae złapał go za i uśmiechnął się do niego a Kook odwzajemnił uśmiech. Zaczeli iść powolnym tempem w stronę jeziora. -Woah! Jak tu ładnie! -Powiedział zachwycony maknae kiedy byli już na miejscu. W okół jeziora było dużo wierzb a na niektórych za nich były powieszone lampki, był też chodnik na którym stały ławki oraz barierka na której były powieszone różnego koloru kłódki z rysunkami. Usiedli na jednej z ławek i wpatrywali się w duże jezioro. Tae objął ramieniem nieśmiale maknae.
-To chyba była moja najlepsza wycieczka w moim życiu. -Uśmiechnął się.
-Moja też. -Uśmiechnął się. -Nigdy tego nie zapomnę. -Dodał i położył głowę na ramieniu starszego. Nagle zadzwonił lider psując przyjemną chwilę.
-Khem. Halo? Hyung co jest? -Tae odebrał telefon. -No okej, do zobaczenia. -Rozłączył się.
-CO się stało? -Spytał ciekawy Kook.
-Ehhh... Musimy już wracać, i zacząć szykować wszystko na wigilię. -Powiedział podnosząc się.
-Ah, no dobrze. To wracajmy. -Złapali się za ręce i poszli na przystanek. Akurat zdążyli na autobus. Usiedli na miejscu i w spokoju oraz z uśmiechami na twarzach wracali do dormu.
Gdy byli przed dormem w oknie siedział Jimin, ale najmłodsi tego nie zauważyli i dalej szli ze złączonymi dłońmi.
-KYAAA~! -Krzyknął radośnie Jimin. -Chłopacy, chodźcie tu szybko!- Krzyknął i koło niego natychmiast znaleźli się Hoseok, Nam Joon, Suga i Jin. -Popatrzcie. -Pokazał palcem za okno za którym szli Taehyung I JungKook. Wszyscy krzyknęli radośnie i zaczęli skakać ze szczęścia.
Tae i Jeon postanowili nie mówić chłopakom na razie o ich związku, więc rozłączyli swoje dłonie przed drzwiami. Kiedy weszli do dormu wszyscy byli jakoś podejrzanie szczęśliwi.
-Czy coś się stało? -Spytał Taehyung.
-No nie wiem. Może wy nam powiecie? -Spytał Jimin z głupkowatym uśmiechem.
-Nie mamy nic do powiedzenia. -Powiedział wzruszając ramionami a Kook z różowymi policzkami ominął wszystkich.
-Tae, już nie jesteś taki świetny w kłamaniu. -Zakpił Hoseok a Rap Mon przytaknął.
-Ale, o co wam chodzi? -Spytał. -A z resztą. -Wyminął wszystkich i poszedł do pokoju.
-Oni wiedzą? -Spytał Junga jak tylko wszedł do pokoju.
-Nie wiem. -Zakrył twarz dłońmi leżąc na swoim łóżku. Tae ściągnął kurtkę i buty następnie usiadł na łóżku. W tym samym czasie reszta zespołu organizowała przyjęcie niespodziankę z okazji związku Tae i Kooka. Gdy skończyli, Jin napisał SMS'a do V żeby zszedł z Kookiem na dół. Weszli do salonu a w pomieszczeniu rozległa się piosenka z gratulacjami. Było ciemno ale salon rozjaśniły świeczki stojące na cieście które trzymał Suga.
-Chłopcy, gratulację z okazji rozpoczęcia waszego związku! -Oznajmił Jimin a Rap Monster strzelił nad maknae line serpentyny które po chwili opadły na nich.
-Co? To, że ja wam takie przyjęcia robiłem, nie znaczy że możecie się na mnie mścić... Chociaż może macie dobre intencje. -Powiedział V.
-Tae, nie martw się. Salon jest dźwiękoszczelny a my zaraz jak naszykujemy wszystko na wigilię, wracamy do pokoi i idziemy spać. -Powiedział lider sugestycznie poruszając brwiami.
-Zwariowaliście?! On jest nie pełnoletni! -Powiedział Tae machając rękami.
-Ej! -Krzyknął oburzony Kook. -Pogięło was wszystkich?! -Spytał zirytowany.
-No i nasz Kookie ma okres. -Stwierdził żartobliwie Suga po czym wszyscy oprócz Tae i maknae wybuchli śmiechem. Kook oburzony odwrócił się na pięcie i zaciśniętymi zębami jak i pięściami wrócił do pokoju.
-Kookie! Przestań się obrażać!
-Właśnie Jung, to był tylko taki żart! Wyjdź już! -Krzyczał Hoseok i Jimin za drzwiami.
-Idźcie sobie. -Powiedział.
-Ale na wigilię trzeba wszystko naszykować. -Oznajmił Jimin wiedząc jak maknae bardzo lubi wigilię. Kook zerwał się z łóżka na którym leżał i otworzył drzwi z uśmiechem na ustach i iskierkami w oczach.
-Wigilia. -Powiedział ze świecącymi oczami a starsi zaśmiali się.
-Tak, wigilia. -Potwierdził Jimin i złapał maknae za dłoń następnie pobiegł na dół a za nimi Hope.
Na dole zastali: Jina krojącego mięso, Taehyunga myjącego naczynia (Bo lepiej żeby ten do jedzenia się nie zbliżał xd) oraz Sugę smażącego coś na patelni i lidera krojącego warzywa.
-Tae, masz tu więcej garów! -Wskazał na stół Suga. Kook zaśmiał się ponieważ Tae z każdym naczyniem miał coraz bardziej zirytowany wyraz twarzy.
-Daj mi to, ja to zrobię. -Powiedział Kook podchodząc do V.
-Ohh, dziękuję Kookie. -Uśmiechnął się do maknae i oddał mu gumowe rękawiczki i gąbkę. Kook założył rękawiczki i zaczął myć naczynia.
-No Tae, jednak masz wybawcę. -Zakpił Jin a ten spojrzał na niego groźnie i starszy od razu wrócił do swojego zajęcia. Jimin zaczął nakrywać stół a Hoseok zaraz przybiegł mu z pomocą i zaczął rozkładać sztućce.
-Jak myślisz, ile będą się z nas tak naśmiewać? -Spytał Tae wycierając mokre naczynia. -Jak my mamy się normalnie zachowywać w takim towarzystwie? -Uśmiechnął się starszy.
-No wiesz, ile my naśmiewaliśmy się z Hope i Rap Mona? Około tydzień, co nie? -Tae kiwnął głową. -Tak więc, spodziewajmy się, że zajmie to około tydzień. A jak się zachowywać to nie wiem. -Oznajmił Jeon.
-Przecież jak my nawet obok siebie usiądziemy to będą gadać, a jak nie usiądziemy koło siebie to też będą gadać.... Aish... Ale skąd oni wiedzą? -Spytał Tae.
-Widzieliśmy przez okno jak trzymacie się za ręce i szczerzycie się do siebie. -Powiedział przechodzący obok nich Suga.
-Podglądaliście nas? -Krzyknęli maknae chórem.
-Jak się tak afiszowaliście, że pod dormem się migdaliliście. -Powiedział Suga.
-My nie... My się nie migdaliliśmy hyung! -Powiedział rozbawiony już Tae.
Kook walnął Sugę mokrą ręką w głowę a ten tylko jęknął i zgarbiony wrócił do krojenia mięsa. Gdy wszyscy skończyli, schowali wszystko do lodówki i poszli do swoich pokoi. Kook i Tae wykąpali się i położyli do łóżek. Kook miał trudność z zaśnięciem ale jakoś dał radę.
~
Siedzieli już przy stole i jedli wigilijne jedzenie. Nagle do dormu wbiegła jakaś dziewczyna.
-Oppa! -Krzyknęła i rzuciła się Taehyungowi na szyję.
-Oh, Hyuna. Co ty tu robisz? Miałaś przyjść jutro. -Powiedział i odczepił od siebie dziewczynę. Kook tylko zaskoczony wpatrywał się w nich.
-Tae, kto... -Nie dokończył bo V mu przerwał.
-Za chwilę wracam. -Powiedział Tae i wyszedł z dziewczyną na zewnątrz.
-Kookie, wiesz kto to? -Spytał Jimin krzywiąc się lekko.
-N-Nie, a co? Kim ona... jest? -Spytał maknae a Jimin spojrzał na każdego członka po kolei. Rap Monster kiwnął lekko głową do Jimina.
-Ona... To jest była Taehyunga... I ona chce być z nim z powrotem.- Oznajmił Jimin a Kook momentalnie podniósł się z łomoczącym sercem. Odszedł od stołu i poszedł do drzwi wyjściowych z domu następnie stanął przed nimi. Były lekko uchylone więc było słychać rozmowę Taehyunga z Hyuną.
-Oppa, dlaczego muszę czekać tak długo? Po prostu z nim zerwij! Obiecałeś mi, że powiesz JungKookowi żeby się odwalił. -Wyjęczała a Kook poczuł jak sercu pokruszyło mu się na miliony kawałeczków.
-Wiem, że tak mówiłem. Hyuna, poczekaj jeszcze troszkę. Jak znajdę taki moment żeby z nim zerwać, to zrobie to. -Kook spuścił głowę a z jego oczu spłynęły łzy. Złapał się za serce i zacisnął pięść na koszuli.
-Dobrze. Oppa, to ja już pójdę. -Pomachała mu i pocałowała w policzek.
-Dobrze, idź. -Także jej pomachał i uśmiechnął się.
-Kookie, gdzie jesteś?! -Pytał Jimin szukając maknae. Ujrzał go przed drzwiami. Podbiegł do niego. -K-Kookie, co się stało? -Spytał przerażony Jimin widząc łzy maknae.
-Nienawidzę go. -Szepnął. -Nie na widzę, rozumiesz?! -Krzyknął i wybiegł z domu trącąc przy tym Taehyunga.
Kook wbiegł w jakiś las. Był przerażony i nie wiedział gdzie jest. Ale to było dla niego lepsze niż stanąć twarz w twarz z Taehyungiem. Usiadł pod drzewem i wytarł łzy. Było tak ciemno.
-D...Dla-dlaczego on t-taki jest?... Idioto, dlaczego m-mnie tak krzywdzisz? -Wyjęczał i przyciągnął nogi do klatki piersiowej.
Po około godzinie siedzenia, Kook usłyszał krzyki Jimina Sugi i Hoseoka.
-Kookie! Gdzie jesteś?! -Krzyczał płaczliwie Jimin.
-Jungguk! Odezwij się! -Krzyknął roztrzęsiony Suga a Hoseok po prostu płakał.
-Kookie! -Podbiegli do niego. Hoseok przytulił mocno pozwalając maknae się wypłakać.
-Cholerny dupek. Zdrajca, idiota... -Wyjęczał przez szloch Kook.
~
-Kook, obudź się. Obudź się, to tylko zły sen. -Powtarzał Tae. Kook cały zalany łzami obudził się i rzucił starszemu na szyję. Tae objął młodszego i zaczął przejeżdżać palcami po jego włosach. -Spokojnie, jestem tu... Nie bój się. -Powiedział pocieszająco. -Musimy już wstawać, Siwon wysłał nam zaproszenie na popołudniową msze dla idoli. A już jest... -Spojrzał na zegarek. -10:08 a musimy być na 12:00. -Poczekał aż młodszy się trochę uspokoi i wypuścił młodszego z uścisku i ucałował w czoło, po czym udał się do łazienki uszykować i wykąpać. Kook cały czerwony złapał się za miejsce na czole w które pocałował go Tae. Potrząsnął głową i schował się pod kołdrę następnie stworzył z niej kokon. Usnął na chwilę ale z łazienki wyszedł Tae i obudził maknae.
-Yah! Mówiłem, żebyś wstawał, bo się spóźnimy. Chyba nie chcesz klęczeć na grochu i odmawiać różaniec? Za karę, jak w Wielkanoc, Sudze tak się wpił ten groszek, że wyrósł krzaczek i mieliśmy zapas grochu na 3 miesiące. -Kook pokręcił zaspany głową. -Więc musimy się pośpieszyć, ja już idę na dół a ty się przygotuj.
Kook wstał i poszedł do łazienki i wszedł pod prysznic. Gdy już się odświeżył, wyszedł z kabiny. Umył zęby, posmarował się różnymi kremami i ułożył włosy. Ubrał się w ładne ciuchy i zszedł na dół. Na stole w kuchni czekało już na niego śniadanie. Usiadł koło Taehyunga i zjadł.
-Kookie, obudziłeś się!- Przyleciał do niego Jimin i mocno uścisnął. -Jak się spało? -Spytał siadając obok niego.
-Nie mogłem zasnąć i jeszcze miałem koszmar. -Skrzywił się lekko maknae.
-Oj, biedactwo. -Powiedział Jimin i wydął wargę.
-Jak tam? Ty i Tae zrobiliście już coś?- Spytał przechodzący obok Suga.
- Tak Hyung, graliśmy w karty.- Powiedział sarkastycznie wstający od stołu V.
Czerwony Kook walnął Sugę w głowę a ten poszedł do salonu. Kook nalał sobie szklankę wody i wypił ją. Po chwili gdy maknae mył po sobie naczynia na jego ramieniu spoczęła głowa Taehyunga a jego ręce objęły jego talię.
-Coś się stało? -Spytał Kook.
-Czy musi się coś stać?- Spytał V. Starszy niby niechcący smyrał nosem szyję maknae.
-N-No nie. -Wrócił do mycia naczyń. Gdy już skończył wytarł naczynia i schował je do szafki.
-Oho!!! Żywe romanse! -Krzyknął Suga wskazując na nich palcem. Kook zaśmiał się zirytowany.
-Zazdrościsz Hyung?- Spytał śmiejąc się Tae.
-Chyba jesteś głupi, czekaj nie chyba tylko na pewno.- Tae oderwał się od swojego chłoptasia i zaczął gonić Suge po całym domu.
-SPOKÓJ, MÓWIĘ!!- Wykrzyczał NamJoon, ubrany w szary garnitur.
-A ty co się tak odstawiłeś jak szczur na otwarcie kanału?- Spytał żartobliwie Suga.
-Nie mam zamiaru znowu narazić się Siwonowi czapką i koszulką z nadrukiem, bo później gada na KBS`ach że niby ja taki zły i niedobry, że na tace 5 zyla daję.
-Phehehe. -Zaśmiał się głupio Suga a V wrócił z powrotem do Kooka. -Ty to masz przesrane. My nie dostajemy opieprzu tylko ty, bo jesteś liderem. -Zaśmiał się Suga.
-Masz rację, głąbie. -Westchnął Rap Mon i poprawił sobie kołnierzyk koszuli.
Kiedy wszyscy byli już gotowi, wyszli z dormu i ruszyli do auta.
-Wejdź pierwszy. -Powiedział V przepuszczając Junga. Młodszy tylko w odpowiedzi uśmiechnął się i wsiadł do auta. W samochodzie rozbrzmiewały się ich piosenki. Po paru minutach dotarli na miejsce.
-Liderze, strzeż się. -Zażartował Jin, Rap Mon spojrzał na niego groźnie a z twarzy najstarszego znikł uśmiech. Weszli do kościoła i zajęli jedną z ławek.
-Na szczęście zdążyliśmy. -Odetchnął z ulgą Nam Joon,
-Ale to dopiero początek, hyung. Siwon może przyczepić się o wszystko, nawet o to, że masz za szary garnitur. -Stwierdził cicho Jimin.
-Ale chyba nie jestem najgorszy. -Powiedział NamJoon spoglądając w stronę portalu. Stał tam Zico w kolorowym futrze i jasno-czerwonych spodniach. -Co jest? Przecież nie jest tutaj pierwszy raz, chce się aż tak narazić? -Zadał sobie sam pytanie. W tym czasie Kook i Tae stali koło siebie. Kiedy Tae próbował złapał młodszego za rękę, ten odsunął ją lekko.
-Nie tutaj, hyung. -Wyszeptał maknae.
-Ale Kook, to tylko złapanie na rękę, a ty zachowujesz się jakbym miał cię "wziąć" na ołtarzu. -Posmutniał Tae. Kim dostał sójkę w żebra od maknae.
-Co z tego? Nie chcę, żeby ktoś to zobaczył. -Powiedział maknae i odwrócił głowę. Gdyby nie byli w kościele i gdyby nie było w nim około 80 ludzi, może by dał potrzymać się Tae za rękę. Msza przeminęła ja miała, Ci co mieli dostał opiernicz za ubiór, dostali. W tym roku Rap Monster nie został skarany. Do domu wszyscy jechali w ciszy. Kiedy już przyjechali, wszyscy rozeszli się do swoich pokoi oprócz Taehyunga, który szykował się do wyjścia. Z pokoju wyszedł Kook i zszedł po schodach na dół.
-Tae, gdzie idziesz? -Spytał podchodząc do niego. Taehyung nie odezwał się nawet słowem. Kook zaśmiał się ironicznie. -Teraz będziesz się obrażał? Nie ma sprawy, nie musimy się do siebie odzywać. -Oznajmił i poszedł do kuchni następnie nalał sobie szklankę soku pomarańczowego i wypił napój.
Tae nie zwracał uwagi na to, co się wokół dzieje, myślał tylko o tym co kupić swoim hyung'om i najważniejsze, swojemu chłopakowi. Wyszedł bez słowa i ruszył w stronę centrum handlowego które było otwarte jeszcze przez 4 godziny. Po 2-godzinnej rundzie po sklepach kupił już prezenty dla chłopaków. Jakieś książki o przywództwie dla lidera, zeszyt do nut i wieczne pióro dla Sugi, szary snapback dla Hobiego, witaminy i wkładki do butów dla Jimina, kosmetyczkę dla Jina i najważniejsze dla Kooka, kupił dwa takie same pierścionki dla siebie i dla Kooka oraz takie same, srebrne łańcuszki.
-Okej, chyba trzeba już wracać, nie wierzę, że tak szybko mi to poszło. -Powiedział spoglądając na zegarek. Wsiadł do taksówki i pojechał. Gdy był już w domu, Kook siedział w salonie i oglądał telewizję wraz z Sugą i Jiminem. Śmieli się do siebie co wzburzyło V. Stał się zazdrosny. Kook spojrzał na niego i za chwilkę z powrotem wrócił do oglądania komedii. Jeon wstał i poszedł do pokoju a za nim Tae. Gdy Kim wszedł do pokoju, Kook miał w ręku kurtkę i buty na stopach. Jeongguk wyszedł z dormu bez powiadomienia gdzie się wybiera. Poszedł do drogerii i kupił Jiminowi kremy, maseczki na twarz i drogie perfumy, w centrum kupił Rap Monowi samolot na pilota, Hobiemu koszulkę z nadrukiem "I love HipHop.", Jinniemu kupił grę planszową i żele pod prysznic, a Sudzę zaś kupił bandanę oraz parę butów. W końcu przyszedł czas na V. Tak jak planował poszedł do jubilera i poprosił sprzedawcę o dwie bransoletki z napisem "JungKook+Taehyung=<3 Kocham cię." sprzedawca powiedział że to zajmie około godzinę, więc Kook poszedł jeszcze pochodzić po centrum i może jeszcze znajdzie coś dla swojego chłopaka. W oko wpadły mu dwie bluzy dla par. Kaptury z uszami i jedna połowa na jednej bluzie, a druga połowa na drugiej. Postanowił je kupić i pójść jeszcze do super marketu kupić każdemu po czekoladzie.
-O, muszę iść do jubilera. -Wrócił do jubilera i płacąc odebrał bransoletki. Spakował zakupy w torby i wrócił do domu.
-Obraził się że wyszedłem bez słowa?- myślał Tae pakując prezenty, gdy nagle do ich pokoju wszedł Kook, Tae szybko wszystko wepchnął pod łóżko.
-O już wróciłeś? Gdzie byłeś?- pytał zaciekawiony Tae.
Kook spojrzał na niego i szybko schował torbę z prezentami za siebie.
-Nie muszę ci odpowiadać, skoro ty mi nie odpowiedziałeś. -Powiedział i schował prezenty do swojej szafy. Ściągnął kurtkę i buty następnie wgramolił się pod kołdrę na swoim łóżku. Zamknął oczy a koło niego usiadł Tae.
-Emm...ja...byłem na poczcie wysłać prezent mamie.- Powiedział Tae.- Gniewasz się o coś?- Spytał po chwili.
-Nie, no co ty. Przecież nie gniewam się za to, że jak wychodziłeś w ogóle mi nie odpowiadałeś. -Westchnął Kook nadal nie otwierając oczu.
-Mówiłeś coś do mnie? Chyba za bardzo się zamyśliłem co ci kup...- Kiedy zorientował się, że za dużo powiedział ugryzł się w język. -Przepraszam.- Położył swoją dłoń na dłoni młodszego.
-Rozumiem, nie szkodzi. -Otworzył oczy i spojrzał na starszego. -Ale następnym razem chociaż napisz mi gdzie poszedłeś, a nie. -Skrzywił się lekko.
-Przepraszam.- Powiedział i położył się obok chłopaka obejmując go.
-W porządku. -Powiedział i również objął chłopaka. Kook jak i Tae uwielbiał przebywać w towarzystwie swojego chłopaka. Uwielbiał się do niego tulić. Zasnęli w swoich ramionach.
Uff, nareszcie skończyłam ten rozdział xD Jeszcze jakieś 4/5 rozdziałów i koniec, czyli jakieś 4 dni xD Komentarz cebulkoo~:3
~RuRuRu ♥

Jejku, zaczęłam płakać, a potem okazało się, że to sen xD Uwielbiam te ff :'3
OdpowiedzUsuń