Tytuł: IS NOT WANTING... Rozdział 6 (ostatni).
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (Jungkook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: Scena erotyczna.
Tae podniósł się do siadu i ruszył w stronę okna.
-Biedny, jutro pogrzeb jego ojca pewnie nie może się na niczym skupić.- Pomyślał i spojrzał na Kooka.
Kook, uśmiechnął się lekko,będąc odwrócony tłem do Tae. Naprawdę ciężko było mu się na czymkolwiek skupić. Bardzo to przeżywał ale próbował to zatuszować. Nawet niektórymi wieczorami płakał..
-Ehh..- Westchnął Tae i ruszył do łazienki, wziął prysznic i przebrał się w piżamę. Kiedy wyszedł na łóżku leżał śpiący już Jung. Tae delikatnie aby do nie obudzić położył się obok i pocałował młodszego w czoło.
-Jak on słodko śpi.- Szepnął do siebie Tae i zasnął.
***
Kook obudził się koło 18. Wstał i poszedł do toalety.Gdy wyszedł Tae nadal spał więc poszedł na dół nie chcąc obudzić V. W salonie siedział Suga i śmiał się do telefonu. Kook podszedł do niego od tyłu i zajrzał w telefon. Suga z kim esemesował.
-Hyung, z kim piszesz? -Spytał a Yoongi podskoczył i wyłączył telefon.
-Maknae, co ty tu robisz?- Spytał odwracając się w stronę Kookiego.
-No zszedłem na dół , ale ty byłeś tak zajęty pisaniem z kimś, że nawet nie usłyszałeś ani nie zauważyłeś. -Oznajmił maknae.
-N-Naprawdę?... -Spytał lekko zażenowany. Kook kiwnął głową.
-Hyung, czy to możliwe... że piszesz z dziewczyną? -Spytał kładąc starszemu rękę na ramię. Suga spojrzał na niego zaskoczony, otworzył usta żeby coś powiedzieć ale nie mógł. -Ha! to twoja dziewczyna? Nie martw się hyung, nikomu nie powiem. -Puścił mu oczko i poszedł do kuchni.
-O-ona nie jest moją dziewczyną! -Wykrzyczał.
***
Tae przespał całą noc i obudził się o 8 rano następnego dnia.
Kook siedział na łóżku i esemesował z mamą.
-O, obudziłeś się? Nie wiedziałem, że jesteś takim śpiochem. -Oznajmił młodszy. -Mama piszę, żebyśmy byli na 14. Ty powiesz chłopakom czy ja mam powiedzieć? -Spytał odkładając telefon.
- Jeśli nie czujesz się na siłach ja im powiem.- Zaproponował Tae.
-A mógł byś? -Spytał krzywiąc się lekko.
-Jasne.-Powiedział.
Tae podbiegł do szafy i wyjął zielone spodenki do kolan i niebieską koszulkę w białe paski.
-Tylko się przebiorę.- Uprzedził młodszego. Kook kiwnął głową.
-Mógł byś się przy okazji umyć. -Powiedział cicho gdy Tae wszedł do łazienki. Czekał tylko chwilę i zaraz z łazienki wyszedł V. Zeszli na dół gdzie był Rap Monster i Hobi.
-Ooo, nasze cnotki wstały. -Zakpił Hoseok.
-Też dobrze cie widzieć hyung. -Powiedział Kookie i usiadł z Tae przy stole na przeciwko Joona i Hoseoka.
-No więc,- Zaczął Tae. -my jedziemy na zaręczyny do mojej Noony więc nie będzie nas 2-3 dni.- Powiedział to z taką pewnością jakby było to prawdą.
-Serio? O to pogratulujcie jej od nas...ale dlaczego jedziecie we dwoje?- Spytał lider.
-Hyung, kocham Noone ale tam będzie strasznie nudo potrzebuję towarzystwa.- Powiedział.
-Ahh, rozumiem. -Zaśmiał się Hoseok.
-Ta, ta pewnie jadą... -Mon nie dokończył bo Hope dźgnął go łokciem w żebra.
-To jedźcie i dobrze się bawcie. -Powiedział Hobi.
-* Ta, na pewno będziemy się dobrze bawić, NA POGRZEBIE! *-Pomyślał Kook.
-W każdym bądź razie, musimy wyjechać do Busan ok. o 10. -Rzekł Jeon.
-Okej, idę się pakować.- Powiedział Tae wstając od stołu.
Kiedy wszedł do pokoju od razu podszedł do szafy i wyciągnął dwa czarne garnitury, jeden klasyczny zapasowy a jeden na ubranie teraz, spakował piżamę, bieliznę kosmetyki i jakąś koszulkę i spodnie na wszelki wypadek. Wszedł do łazienki i wziął prysznic.
-Mam nadzieje że nie pęknie mi serce jak zobaczę go płaczącego.- Szepnął do siebie. Kiedy wyszedł z kabiny wysuszył włosy i je ułożył zaraz po tym założył garnitur i pomalował lekko oczy kredką, umył zęby i wyszedł, w pokoju był pakujący się Jung.
-O, wyszedłeś już?-Spytał zerkając przez swoje ramię. Kim tylko kiwnął głową. Gdy już się spakował poszedł do łazienki i wziął prysznic.
-Czy dam radę? -Spytał siebie. Potrząsnął głową chcąc wyrzucić te myśli z głowy. Gdy już się wykąpał ubrał się w garnitur i czarną koszulę. Podkreślił oczy, ułożył włosy, wyszczotkował zęby i odświeżył cerę. Wyszedł i od razu Taehyungiem wyszli z pokoju. Spakowali na drogę jakieś przekąski i parę butelek małej wody. Wyszli z dormu i wsiedli do taksówki prosząc o zawezienie na lotnisko.
-Myślisz, że to dobrze że powiedzieliśmy tylko Hobiemu i Monowi? Oczywiście wiem, że powiedzą reszcie gdzie na niby jedziemy, ale myślę, że mogliśmy powiedzieć też reszcie, ale osobiście. -Powiedział Kook.
-Wiesz oni mają też swoje sprawy... znasz Jimina i Sugę zaraz by o wszystko wypytywali.- Stwierdził Tae.
-Może masz rację... -Westchnął i chwilę potem byli na lotnisku. Tam czekał na nich kierowca który miał zawieźć ich do Busan. Wysiedli z taksówki i przesiedli się do busa.
-Nie martw się będę tam z tobą.- Powiedział Tae chwytając młodszego za rękę.- Nie martw sie.- Powtórzył.
-No dobrze. -Powiedział i zrobił więcej miejsca Tae. W czasie jazdy obejrzeli jakiś film, trochę przespali, trochę też przegadali a resztę czasu spędzili nudząc się.
-Panie kierowco, ile jeszcze do Busan? -Spytał Kook.
-Jeszcze około 30 minut. -Powiedział kierowca. Kook westchnął.
-Tae~ Poróbmy coś, nudzę się. -Zrobił smutną minkę.
-Może pobawimy się w pytanie i wyzwanie? -Zaproponował starszy.
-No dobrze. -Powiedział Kook i odwrócił się w stronę Tae a Kim do Kooka. -Hmmm... Ja pierwszy czy ty? -Spytał.
-Zaczynaj- Powiedział Tae.
-Hmmm... Pytanie czy wyzwanie?- Spytał Kook.
-Pytanie. -Zdecydował.
-No dobrze... To... -Pomyślał chwilę. -Kogo z hyungów darzysz największym szacunkiem i zaufaniem? -Spytał młodszy.
-Hoseok Hyung.- Odpowiedział natychmiastowo.
-Też tak uważam. -Zaśmiał się młodszy. -Ja wybieram pytanie. -Dodał.
-Hmm... kiedy zacząłeś mnie "lubić"- Uśmiechnął się Tae.
-Emmm... Jakoś wtedy jak byliśmy trainee. Tak, jakoś tak.- Odpowiedział uśmiechając się lekko.
-Śmiesznie się złożyło..bo ja tak samo... -Odpowiedział. -Okej, teraz wyzwanie- Wybrał Alien.
-Aaa. To trudne. -Wydął wargę. -Czekaj, pomyślę trochę... -Powiedział. -Może... Wystaw głowę przez okno i krzyknij "Jestem teletubisiem!" -Zaśmiał się Kook.
-Nie umiesz wymyślać kochany.- Powiedział po czym zrobił to co kazał mu młodszy. -Już.-Powiedział.
-Masz rację, nie umiem wymyślać... -Oznajmił i skrzywił się delikatnie. -Okej, ja też proszę wyzwanie. -Powiedział i sięgnął po wodę z plecaka.
-Masz....- przerwał mu kierowca
-PRZYSTANEK BUSAN.- Powiedział kierowca.
-Ohh... Niestety moje wyzwanie przepadło. -Powiedział i uśmiechnła się głupkowato. Wysiedli z samochodu następnie zabrali swoje bagaże. Mama Kooka mieszkała w małym, przytulnym domku w tle lasu. Przed domem czekała mama Jeona. Dopiero gdy ją zobaczył uświadomił sobie jak bardzo za nią tęsknił.
-Mamo! -Krzyknął i podbiegł do niej i mocno przytulił. -Mamo, tak bardzo tęskniłem!- Powiedział i odsunął się od kobiety. -Mamo, to jest mój... mój przyjaciel, Kim Taehyung. -Przedstawił go.
-Oh, to ty jesteś Taehyung?-Podeszła do Kima. -Kookie, nie mówiłeś, że jest aż tak przystojny. -Zaśmiała się zawstydzając Kookiego.
-Dzień dobry pani, moje najszczersze kondolencję.- Tae ukłonił się przed kobietą.
-Chodźcie do środka. -Powiedziała i ruszyła do domu. Kook i Tae ruszyli za nią. Kiedy weszli, na Jeona skoczył pies.
-Park! -Krzyknął i klęknął przed psem następnie przytuli do siebie. -Jak ja dawno go nie wiedziałem. -Powiedział i wstał. Mama zaprowadziła ich do pokoju.
-Chłopcy, mam nadzieje, że nie będzie problemu jeżeli będziecie spać razem, prawda? -Spytała a Tae pokręcił głową. Kobieta wyszła zostawiając maknae samych.
-Ładnie tu masz, jakbym miał taki ładny i zadbany pokój to na twoim miejscu bym nie wyjeżdżał ty nie wdzieczniku.- Usiadł na łóżku.
-Cssss... -Syknął. -Tak było by najlepiej. Bym cię nie poznał i w ogóle. -Powiedział i położył walizkę koło szafy. Usiadł przy biurku i przypomniał sobie że kiedy nie był jeszcze idolem zamknął jedną szufladę na kłódkę. Podszedł do walizki i wyciągnął portfel. Wyciągnął z niego kluczyk i podszedł do szuflady. Otworzył zamek i ujrzał w szufladzie ogromną ilość listów.
-Co to?- spytał zaglądając zza ramienia młodszemu -Listy? Nie mów że to moja konkurencja... Wiesz, że jestem od nich lepszy.- Przekonywał go Tae. -A tak naprwadę, co to za listy?- Lekko spoważniał.
-To... to są wiersze. Kiedyś je pisałem. -Zamknął szufladę. -Ale to było kiedyś i są beznadziejne. -Oznajmił.
-Ej no pokaż, jestem pewien że to była prowokacja!!! Pokaż mi to.- Wskazał na szufladę.
-Nie pokaże. -Pokręcił głową i zabrał kluczyk. -Może kiedyś. -Powiedział i schował kluczyk do kieszeni spodni.
-Wykorzystuje wyzwanie!- Wykrzyczał Tae.
-Nie możesz, a z resztą gra się już skończyła! -Krzyknął zdesperowany.
-Dobra, wygrałeś tym razem...- Odpowiedział Tae.
-Noo... -Kook westchnął i otworzył okno które było przed biurkiem. -Którą jest w ogóle godzina? -Spytał i zerknął na zegarek który miał na ręce. -Szykujmy się już. Muszę iść po jakąś wiązankę. -Powiedział.
-Okej, ja pójdę do łazienki... a tak właściwie, to gdzie ona jest?- Spytał. Kook zaśmiał się i zaprowadził chłopaka do łazienki.
-Jeongguk, porozmawiajmy chwilę, dobrze? -Spytała mama Jungkooka.
-Dobrze. -Poszedł z nią do salonu i usiedli na kanapie.
-Kochanie, czemu nie powiedziałeś mi, że przywieziesz kolegę? -Spytała głaskając go po policzku.
-Co? Nie powiedziałem ci? -Spytał. -Mamoo~, przepraszam. -Skrzywił się lekko. -Myślałem, że ci powiedziałem. -Oznajmił.
-Już w porządku. -Uśmiechnęła się.
-My na chwilę wyjdziemy. Chcę kupić jeszcze wiązankę. -Powiedział i wstał.
-Dobrze idźcie. Ale nie spóźnijcie się. -Oznajmia a Kook poszedł do pokoju. Tam już czekał Tae.
-Too... idziemy?- Spytał starszy sięgają po krótki i podając jedną młodszemu.
-Jasne, chodź. -Założył kurtkę i wyszedł z pokoju. -Mamo, my już pójdziemy! -Oznajmił.
-Dobrze, skarbie. Uważajcie na siebie. -Odpowiedziała z kuchni.
Kiedy wyszli z domu zapadła niezręczna cisza którą po paru minutach przerwał V.
-Wiesz... szkoda mi twojej mamy... zostanie tak sama... nie wypada tego mówić... ale nie masz żadnej ciotki aby się nią zajęła?- Spytał Tae.
-Nie... Wszystkie są bardzo daleko od nas... Wiem, że teraz pewnie płacze. Udaje twardą ale ja i tak wiem, że jest inaczej. -Powiedział i nadął policzki. -Mama bardzo kochała tatę... Czasem nawet zastanawiałem się czy nie wrócić do domu... -Westchnął.
-Mhmm... pewnie teraz też tak myślisz... -Powiedział, chciał ukryć smutek w jego głosie, ale nie dał rady, na pewno był słyszalny. Jung spojrzał na niego. Widział i słyszał ten smutek który chciał ukryć.
-Nie, teraz tak nie myślę.-Powiedział. -Muszę ściągnąć kogoś by się nią zajął, przecież nie mogę was zostawić. -Dodał.
-Rozumiem... o, tutaj chyba można kupić jakiś wieniec.- Wskazał ręką na kwiaciarnie.
-Okej, chodźmy. -Weszli do kwiaciarni i powiedzieli jaki wieniec chcą i na gdzie trzeba go przywieść. Weszli i ruszyli do domu.
-Która godzina?- Spytał Tae.
-W pół do piętnastej. E-Ej, chodźmy szybciej. -Powiedział i przyśpieszył kroki.
Dobieli do domu Junga, gdzie przed drzwiami stała jego mama.
-O już jesteście, co tak długo, musimy już iść.- Powiedziała bez uczuciowo, widać było, że płakała.
Kook chwilę na nią popatrzył i zagryzł wargę.
-Chodźmy już. -Powiedział makane i pierwszy wsiadł do samochodu który został naszykowany dla niego, jego mamy i Tae. Jechali w ciszy... bo w końcu o czym mieli rozmawiać? Po 20 minutach które dla tak rozgadanej osoby jak Tae były torturą, dojechali w końcu do domu pogrzebowego.
Weszli do pomieszczenia w którym odbywa się pożegnanie zmarłego, najpierw mama Junga podeszła do ustawionego przy wejściu naczynia i wyciągnęła białą chryzantemę i przyczepiła ją obok zdjęcia swojego męża, potem zostały odprawione wszystkie potrzebne czynności jak i ukłony. Jung i jego mama siedzieli w sali 2 godziny, po tym czasie Mama Junga poszła do jego ciotek. Tae wiedział że młodszy go teraz potrzebuję, jego wsparcia.
Kim wszedł ponownie do sali i przysiadł się do młodszego, po chwili objął go i przytulił do siebie.
-Płacz.- Na co Kook pokręcił głową. -Nie udawaj twardego i zrób to.- Po jego słowach młodszy rozpłakał się jak dziecko, płakał tak przez 30 min. Ciagle w ramionach V.
-Dlaczego to takie trudne?... Ile to potrwa, żebym pogodził się z tym, że nie mam już ojca? -Spytał przez płacz.
-Na pewno nie tydzień... to może potrwać, ale będę cię wspierać.- Powiedział mocniej przytulając młodszego.
-Dziękuję, że jesteś przy mnie Taehyung. -Powiedział Kook i mocniej objął chłopaka. -Nie wiem co bym bez ciebie zrobił. -Oznajmił.
-Wiesz już jest 19, może ja już pójdę nas spakować, bo o 5 już jedziemy, ale jeśli ty chcesz to zostań, zadzwoń to po ciebie przyjdę.- Powiedział odklejając od siebie młodszego.
-Wiesz... chyba zostanę z mamą. -Powiedział wycierając oczy. -Nie chcę, żeby teraz została sama. -Dodał.
-Oh... okej... ale co mam powiedzieć chłopakom?- Powiedział z ukrytym zdziwieniem.
-Hmmm... Powiedz im, że mama zachorowała i musiałem do niej jechać. -Odpowiedział.
-Okej... wiesz może załapie się nawet dzisiaj na jakiś pociąg.- Powiedział i podszedł do młodszego. -Bądź silny.- Złapał go za rękę i lekko się uśmiechnął.
-Nie jedź dzisiaj... -Powiedział i zrobił smutną minę.
-No dobrze... ale już pójdę.- Powiedział i puścił rękę młodszego następnie pocałował go w policzek. Przed wyjściem wykonał jeszcze ukłon i wyszedł. -Tae spokojnie... na jego miejscu też byś tak zrobił... on po prostu musi... zostać...- Mówił do siebie w myślach. Taksówka przywiozła go do pustego domu Jeon'ów, wszedł do salonu gdzie stały zdjęcia młodego Junga jego mamy i taty. Momentalnie uśmiechnął się widząc zdjęcia uśmiechniętego Kooka ze swoim ojcem, oglądał je tak przez 10 min. Poszedł do pokoju w którym miał swoje rzeczy, zaczął się pakować, kiedy juz spakował swoje rzeczy postanowił pójść spać, ale nie mógł, czekał na telefon od chłopaka, że ten miał po niego przyjść. Nawet nie widział kiedy zasnął.
***
Gdy Tae spał Kook próbował się do niego dodzwonić chyba z 6 raz. Przestraszył się, że chłopak mógł pojechać do dormu bez pożegnania i uprzedzenia albo może coś mu się stało. Gdy wrócił do domu wraz z jego mamą, od razu przebiegł się po mieszkaniu w poszukiwaniu chłopaka. Na końcu zostawił pokoju. Wszedł do niego z nadzieją, że chłopak tam będzie.
-Jezu, Tae! -Krzyknął Kook widząc Taehyunga śpiącego na łóżku. Ten natychmiast się zerwał do siadu. -Odbieraj ode mnie telefony, a nie! Wiesz jak się przestraszyłem?! -Krzyknął i usiadł na rogu łóżka chowając twarz w dłoniach.
-Co? *ziew*- Spytał zamroczony sięgając po telefon. -Kurcze, przepraszam wyciszyłem go na czas pogrzebu. -Powiedział podnosząc się do siadu.
-W porządku, tylko się trochę przestraszyłem. -Odwrócił się i mocno przytulił chłopaka. -Nie rób tego więcej. -Dodał.
-Dobrze, przepraszam.- Objął go ale po chwili odsunął się. -Idę do łazienki, zaraz wrócę.- Powiedział wychodząc z pokoju z piżamą w rękach.
Kook westchnął , położył się na łóżko, zamknął oczy i poczuł głód w brzuchu. Podniósł się i poszedł do kuchni. Zrobił kanapki dla siebie i Taehyunga i wrócił do pokoju. Usiadł na łóżku i postawił talerzyk z kanapkami na stolik nocny. Po chwili do pokoju wszedł.
-Już jestem.- Powiedział podchodząc bliżej i siadając na łóżku. - A tak ogólnie, to jak się czujesz?- Spytał.
-Już lepiej, ale nadal źle. -Skrzywił się lekko i sięgnął po talerzyk z kanapkami. -Jesteś głodny? -Spytał.
-Tak, jasne dziękuję.- Wziął jedną kanapkę i zaczął jeść. -A jak mama, mówiłeś że zostajesz?
-Mam jeszcze chwilę żeby to przemyśleć. Możliwe, że wrócę a możliwe, że nie. Bym pojechał z tobą i powiedział babci albo cioci żeby zostały z nią. Nie wiem. -Zabrał się za jedzenie kanapki.
-Zrób jak uważasz, ja cię będę wspierać.- Uśmiechnął się, dokończył jeść i położył się na łóżku. -Ciekawy jestem co robią chłopaki...- Zastanawiał się.
-Nie tylko ty.- Powiedział młodszy i podszedł do walizki. Wyciągnął piżamę. -Pójdę się wykąpać. -Tae kiwnął głową a Kook poszedł do łazienki. Wziął szybko prysznic i wrócił do pokoju. Położył się na łóżku koło Tae i przykrył ich kołdrą.
-Dobranoc.- Pocałował młodszego w czoło.
-Dobranoc. -Zgasił lampkę i wtulił się w starszego.
***
Obudził ich budzik Taehyunga który wskazywał 04:20.
-To już ta godzina?- Szepnął do siebie Tae.
Po 10 min. Tae zaczął krzątać się po pokoju, ubierając się i sprawdzając czy ma wszystko spakowane.
-Chcesz jeszcze coś do jedzenia?- Spytał zaspany Jeon. -Jak chcesz to pójdę zrobić. -Dodał i wstał z łóżka.
-Nie, nie trzeba, leż idź jeszcze spać.- Powiedział zamykając torbę.
-To pójdę ci coś zrobić.- Powiedział i wyleciał z pokoju. Poszedł do kuchni i zrobił swojemu chłopakowi kilka kanapek. Wrócił do pokoju a Tae był już gotowy do wyjścia. -Już? Masz jeszcze 15 minut. -Powiedział Kook i zamknął drzwi od pokoju.
-Ale kierowca już czeka.- Podszedł do młodszego i go przytulił najmocniej jak umiał.
-Udusisz mnie zaraz. -Wyjęczał Kook ledwo oddychając. Tae puścił młodszego z uścisku. -Idź już. -Uśmiechnął się lekko Kook.
-Okej.- Kim niespodziewanie pocałował młodszego.- Wróć szybko.- Wyszedł nie czekając na reakcje Kookiego.
Kook uśmiechnął się lekko i podszedł do okna. Taehyung wsiadł do samochodu i pomachał młodszemu widząc, że ten stoi w oknie. Kook odmachał z uśmiechem. Tae odjechał. Kook chciał wracać z Tae, ale nie chciał też zostawiać mamy samej. Odszedł od okna i usiadł na łóżku.
-Pusto tu bez niego. -Posmutniał Jeongguk.
~*Cztery godziny później*~
-Eh..może zadzwonię do Hoseoka.- Tae wyjął telefon i wystukał nr przyjaciela.
-Halo? Tae? Co tam, jak imprezka?- Spytał Hobi.
-Dobrze, wszystko w porządku, tylko..-Nie dokończył.
-Tylko?- Spytał Kim.
-Mama Kooka się rozchorowała i musiał od razu po przyjęciu do niej pojechać.- Powiedział. -Więc przyjadę wcześniej.
-Czyli znaczy... znaczy, że nie przyjedzie z tobą? -Spytał Hoseok smutnym głosem. -Ehhh... strasznie pusto w domu bez was... -Oznajmił Hobi.
-Za klilka dziesiąt minut przyjadę... a właśnie jak wy się macie?- Spytał.
-Hmmm... U wszystkich jest okej, nikt się nie kłóci, tylko trochę wcześnie dzwonisz. -Oznajmił Hobi i po chwili ziewnął.
-Oj no tak, przepraszam, zapomniałem która godzina, już się rozłączam, do zobaczenia.- Powiedział i rozłączył się.
Jeszcze tylko 20 min jazdy i był już w Seulu.
~*U KOOKIEGO*~
Kook siedział w pokoju nie wiedząc co ma robić. Kręcił się i grzebał w szafkach.
Nie mógł spać, choć był bardzo śpiący. W końcu ubrał się i wyszedł na dwór. Poszedł na plac zabaw na który kiedyś chodził i usiadł na huśtawkę.
***
V cały dzień siedział w domu, ale kiedy Jin i Jimin chcieli go wyciągnąć do kina, ten się zgodził.
-Jimin-ah na jaki film idziemy?- Spytał Tae zakładając kurtkę.
-Hmmm... Idziemy na horror. Jin to zaproponował. Chciałem komedię ale Suga powiedział żebym z Jinem zagrali w kamień papier nożyce i on wygrał.- Rzucił Jinowi zimne spojrzenie. -Jak przez ciebie nie będę mógł zasnąć to masz przesrane. -Zagroził palcem a Jin tylko zaśmiał się bezdźwięcznie i zarzucił mu rękę na ramiona.
Kiedy już byli gotowi wyszli na zewnątrz.
-Aigoo, jak ja dawno nie byłem wieczorem na dworze.- Przeciągnął się V.
Po 5 min przyjechała taksówka którą pojechali do centrum.
-Dzwoniłeś dzisiaj do Kooka?- Spytał Jin.
-N-nie, ale to chyba dla niego lepiej bo pewnie jest zajęty... wiecie... chora mama... -Powiedział Tae z przymuszonym uśmiechem.
-Ej on czasem nie ma taty, on nie mógłby się nią zająć?- Spytał Jimin
-N-nie sądzę... on... on chyba gdzieś wyjechał.- *Tak, do nieba* Pomyślał chłopak.
-Ah... Rozumiem, musi być mu teraz ciężko tak samemu... -Posmutniał JImin. -Tęsknie za nim. -Oznajmił Park.
-Ale w końcu sobie od nas odpocznie, tyle spędzamy razem, dobrze że pojechał do mamy.- Podsumował Jin.
-Już jesteśmy.- Przerwał V.
Wszyscy wysiedli z taksówki i mieli kino przed sobą. Weszli, i na szczęście kino było prawie puste.
-Jin idź kup bilety na ten film co mamy iść.BO TY GO WYBIERAŁEŚ, a my pójdziemy po jakieś przekąski- powiedział Jimin i pociągnął V za ramie w stronę stoiska
Poszedł z V i kupili pocorn, cole i orzeszki.
-Tae, pokłóciłeś się z Kookim? -Spytał Jimin. -Jakoś dziwnie się zachowujesz gdy o nim wspominamy. -Dodał zerkając na Taehyunga.
-Nie, no co ty.- Powiedział. -Po prostu tęsknie.- Dokończył.
-A tak w ogóle to kiedy on wraca?- Spytał Jimin.
-Pewnie jak mama wyzdrowieje.- Powiedział.-Tyle, że z tęsknoty po stracie nie da się wyzdrowieć... -Szepnął do siebie Tae.
-Co? O czym ty mówisz Tae? -Spytał Jimin zatrzymując się. -Jakiej stracie? -Spytał zaskoczony.
-Nie to nic... nie nie mówiłem tak sobie szeptałem..cn-niby jaka strata, co?- Zaczął się tłumaczyć.
-Tae, przecież słyszałem co mówiłeś. Powiedz mi, o co chodzi? -Spytał ponownie. -I to chyba ja powinienem pytać ciebie a nie ty mnie. -Stwierdził podpierając dłonie na biodrach.
-Chłopaki, ruszcie się z tym popcornem! -Krzyknął Hobi.
-Nie ważne. Jak wrócimy pogadamy. -Powiedział Park i poszedł do przodu a za nim V.
-Kurcze, muszę to jakoś obrócić bo Jung będzie zły.- Pomyślał wchodząc do sali kinowej.
-Tae, rusz się. -Pośpieszył go Suga. Oczywiście Jimin z Jinem usiedli koło siebie, Nam Joon koło Hoseoka a V i Suga koło siebie. Film się rozpoczął a Jimin już był wtulony w Jina a on tylko uśmiechał się zadowolony.
-Hyung, nigdy więcej nie wybieraj horrorów. -Powiedział Jimin.
-Wiesz, nie przekonujesz mnie.- Spojrzał na niego.- Chyba będę wybierać je jeszcze częściej.
- Hyung, już wiem jak się czujesz. Znajdź sobie jakąś dziewczynę, albo coś - Zwrócił się V do Sugi.
-J-jaka dziewczyna nie mam żadnej. O co ci chodzi?- Zawstydził się Yoongi.
-Hyung, czy ja cię o coś pytałem?- Zaśmiał się i wrócił do oglądania filmu.
Suga cały czerwony również wrócił do oglądania. Film jakoś leciał a Hobi i Jimin przy niektórych strasznych scenach wydobywali z siebie pisk lub krzyk.
-Hyung, zaraz wrócę. -Powiedział Jimin i wyszedł z sali. Od razu chwycił za telefon i wybrał numer do Jeongguka.
-Halo? -Zabrzmiał głos po drugiej stronie słuchawki.
-O, Jungkookie~ Wszystko w porządku z mamą? -Spytał.
-Hmm... Taak, jest już lepiej. -Oznajmił.
-Ah, rozumiem. A kiedy wracasz?- Spytał z nadzieją, że wróci szybko.
-Hyung, nie wiem kiedy wrócę. Możliwe, że jutro i załatwię mamie jakąś opiekę. -Powiedział.
-Kookie~ Wróć szybko, bardzo za tobą tęsknimy. -Powiedział następnie wygiął usta w podkówkę.
-Dobrze hyung, postaram się. Też za wami tęsknie. Okej, to teraz będę kończył bo muszę iść do mamy. -Powiedział i rozłączył się.
***
-To już do domu?- Spytał V wychodząc z sali.
-Chyba tak... a wy jak chłopaki?- Zwrócił się do par Suga.
-My skoczymy jeszcze do sklepu. -Powiedział Rap Mon za siebie i Hobiego.
-A my chcemy pójść na spacer. -Powiedział Jin trzymając Parka za dłoń.
-Tae, idź do domu. Wydajesz się strasznie zmęczony. -Powiedział Jimin.
-Okej chyba jeszcze zadzwonię do Junga i muszę się o coś spytać Sugi hyunga.- Uśmiechnął się spoglądając na rapera.
-No dobrze, to jedź z Yoongim do dormu. -Powiedział Jimin. Suga i V wsiedli do taksówki a Hobi, Rap Mon, Jin i Jimin rozeszli się. Po chwili dojechali do dormu. Weszli do domu i stanęli na korytarzu.
-Tae, co ty ode mnie chciałeś? -Spytał ciekawy Yoongi.
-Kto jest twoją dziewczyną, i nie mydl mi tu oczu ja wiem, że ty na pewno kogoś masz.- Powiedział Tae patrząc na starszego.
-Aish! Następny! J-Ja nikogo nie mam. -Powiedział.
-Jak to następny? Ale no powiedz, przecież nie zrobię głupiej afery jaką ty zafundowałeś mi i Jungowi, obiecuję.- Powiedział.
-Ta jasne... A nawet jakbym kogoś miał, to co z tego? -Spytał retorycznie.
-Jak to co? Wszystko hyung, wszystko. Nie byłbyś jak ten biedny samotny szczeniaczek który zbiera karty pokemonów.
-Bo tak. Bo mogę. Chcę być sam, i sam będę. -Nagle z kiszeni Sugi wydobył się dźwięk. Tae szybko chwycił jego telefon z tylnej kieszeni i uciekł. Odblokował go i zobaczył od kogo jego hyung dostał esemesa.
-Jesteś i będziesz sam tak?~- Powiedział. - Ej czy to nie jest czasem numer kuzynki Jina? Umawiasz się z kuzynką Jina, Sooyoung? Hyung, przecież ona jest od ciebie starsza o 2 lata!!!- Powiedział dalej spoglądając na telefon.
-Jezu... Tae, czy nikt nigdy nie uczył cię, że cudzych rzeczy bez pozwolenia się nie dotyka? -Spytał zirytowany Suga następnie wyrwał telefon z ręki V. -Tak, umawiam się z nią. Nic na to nie poradzę, że ją lubię. Nie chciałem wam mówić bo wiem, że jakbym powiedział to bym miał przesrane u Jin Hyunga. -Powiedział i podrapał się po głowie.
-Okej nic mu nie powiem... ale ja też chcę się wygadać i nikt ma o tym nie wiedzieć nawet Kook ma nie wiedzieć, że ci powiedziałem, okej?- Spytał.
-No okej, ale nic mi nie powiedziałeś. -Zakpił Yoongi.
-No bo my z Kookiem nie pojechaliśmy w tedy na zaręczyny...-Przerwał na chwilę.
-Ale powiedziałeś, że na zaręczyny... Nie ważne, o co chodzi? -Spytał Yoongi.
-No bo my wtedy pojechaliśmy na...-Zatrzymał się na chwile i wypuścił powietrze z ust.- na pogrzeb jego taty, i teraz został z matką żeby nie była samotna... tylko Hyung on zabronił wam to powiedzieć wiec nic mu nie mów że ci powiedziałem, ani nikomu nic nie mów, dobrze?-Spytał z nadzieją.
-Ale... ale jak to?... -Spytał zdezorientowany Suga. -Znaczy, że... że Kookie nie ma taty? -Spytał i skrzywił się lekko. Tae kiwnął głową. -Co mam powiedzieć?... -Spytał i spuścił wzrok.
-Najlepiej nic...
Yoongi od razu poszedł do salonu usiąść na kanapę.
-Tae... Nie myślisz... nie myślisz, że lepiej było by powiedzieć chłopakom? -Spytał spokojnie. -Myślę, że oni też powinni wiedzieć.
-Tak wiem ale Kook urwał by mi głowę, jak przyjedzie spróbuję go namówić.- Powiedział przysiadając się do starszego na kanapie.
-Hmmm, rozumiem... -Powiedział.- Aaa... Kiedy to się właściwie stało? -Spytał zerkając na Tae.
-W tedy co jak mieliśmy jechać na koncert.
-Rozumiem...- Suga nie wiedział co jeszcze ma powiedzieć więc nie odzywał się już w ogóle.
-Okej ja idę się już położyć, dobranoc Hyung.- Powiedział i udał sie do swojego pokoju. Wziął prysznic i kiedy już wyszedł zadzwonił do Kooka.
-Halo? Mam nadzieje, że cię nie budzę?- Spytał Tae.
-Nie... I tak nie mogę zasnąć... -Powiedział.
-Jak tam mama i kiedy wracasz?- Spytał kładąc się na łóżku.
-Mama ma się lepiej... Wracam możliwe, że jutro. Załatwię dla mamy opiekę czy coś. -Powiedział wzdychając.
-Jutro? Serio? Tak się cieszę że może jutro przyjedziesz.- Powiedział uśmiechnięty Alien. - Ale jaką opiekę?- Spytał po chwili.
-Noo... Okazało się, że jedna ciotka około miesiąc temu wprowadziła się do Busan. Mama też o tym nie wiedziała.- Powiedział Kookie.
-Okej trzymaj się, dobranoc. Kocham cię i może do jutra.- Powiedział do telefonu.
-Dobranoc, też cię kocham. -Powiedział cicho następnie rozłączył się. Kook usiadł na łóżku i pomyślał chwilę. -Muszę wracać. -Stwierdził i poszedł pod drzwi pokoju mamy. Zapukał.
-Wejdź. -Powiedziała kobieta. Kook wszedł do środka i usiadł na łóżku w którym leżała pani Jeon.
-Mamo... Chyba jutro wrócę do Seulu... -Oznajmił i spojrzał na kobietę. Ta tylko uśmiechnęła się lekko.
-Rozumiem słonko. -Pogładziła go po policzku. -Twoi przyjaciele muszą tęsknić za tobą. -Dodała.
-Zadzwonię do cioci, żeby do ciebie przyjechała na parę dni...- Rzekł Jeon.
-Kochanie, jestem dorosła. Nie potrzebuje opieki. -Uśmiechnęła się.
-Na pewno? -Spytał niepewny.
-Oczywiście. Dobrze, idź już spać. -Pocałowała go w czoło a Kook się do niej przytulił.
-Kocham cię mamo. -Szepnął.
-Też cię kocham synku. -Poklepała go po plecach. -Już, już. Idź spać, bo się nie wyśpisz. -Oznajmiła a Kook wstał i ruszył do drzwi.
-Dobranoc. -Uśmiechnął się lekko i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Poszedł do pokoju i wgramolił się pod kołdrę na łóżku. Spojrzał na tapetę swojego telefonu na której było zdjęcie Jungkooka i Tae. Wpatrywał się w nie chwile a następnie odpłynął.
~*TYMCZASEM U TAE*~
Tae położył się spać zaraz po tym jak skończył rozmawiać z Jeonem.
Kiedy rano wstał szybko umył się przebrał i zszedł na dół do reszty.
-Kook prawdopodobnie dzisiaj przyjedzie.- Powiedział przysiadając się do stołu, nalał sobie kawy i zaczął powoli ją pić.
-Yoongi, mam do ciebie prośbę.- Powiedział Jin spoglądając na Sugę.
-Tak Hyung?-Spytał zaciekawiony.
-No bo pojutrze przyjeżdża moja kuzynka Sooyoung. - Nagle Tae opluł się kawą, Jin tylko na niego spojrzał z litością i wrócił do rozmowy z Sugą. -No wiec z Jiminem postanowiliśmy ją zabrać na kolacje no ,ale wiesz żeby nie było jej smutno... mógłbyś z nami iść, tylko tobie mogę powierzyć to zadanie bo jesteś w miarę odpowiedzialny i nie narobisz siary, więc jak? -Spytał, a Tae wybuchł śmiechem chwile po tym dostał w głowę od Sugi.
-Czy ja wiem Hyung... -Powiedział niepewnie
-Hyung, zgódź się. -Prosił Jimin. -Proszęęę~ -Jimin jeszcze chwilę tak prosił w końcu Yoongi zgodził się kiwając głową.
-Oh, dzięki Yoongi. -Podziękował Jin.
-Ta, nie ma za co.- Powiedział.
-A ty Tae co jest takie zabawne?- Spytał Jin.
-Z niczego, idę posprzątać w pokoju.- Udał sie na górę.
-O co chodziło Taehyungowi? -Spytał Jin.
-Ee... Aaa... Nie wiem, mnie się nie pytaj. -Powiedział i poszedł do salonu.
-Okej tu trzeba tylko poprawić pościel i pozbierać te ubrania z podłogi.- Powiedział do siebie i zabrał się do wyżej wymienionych czynności.
Kiedy skończył położył się na łóżku i zasnął.
~*TYMCZASEM U KOOKIEGO*~
Gdy Kookie się obudził zebrał swoje ubrania i spakował je do walizki. Następnie poszedł do kuchni na śniadanie.
-Cześć synku. -Powiedziała mama Kookiego i cmoknęła go w policzek.
-Cześć mamo. -Przywitał się z uśmiechem. Usiadł do stołu i zjadł śniadanie przyszykowane przez jego mamę. Gdy zjadł zadzwonił do kierowcy żeby przyjechał do Busan.
-Mamo... możemy porozmawiać?... -Spytał.
-Oczywiście. -Powiedziała. -O co chodzi? -Spytała i usiadła obok swojego syna na kanapie.
-Bo chodzi o to, że... że ja... ja mam kogoś... -Spojrzał na nią.
-Na prawdę? Czy tym kimś jest Kim Taehyung? -Spytała uśmiechając się lekko.
-Mamo... Skąd ty wiesz? -Spytał nie dowierzając.
-W końcu jestem twoją matka. Widzę jak zachowujesz się w stosunku do Taehyunga. -Poklepała go po ramieniu.
-I nie masz nic przeciwko, żebyśmy byli razem? -Spytał.
-Oczywiście, że nie. Dla mnie liczy się tylko twoje szczęście. Ale jest jeden warunek. Skoro jesteś pierwszy raz w związku...
-Skąd wiesz, że pierwszy? Może wcześniej byłem? -Spytał zbulwersowany. Ta spojrzała na niego roześmianym wzrokiem.
-Kończąc, chce wiedzieć kiedy przeżyjesz swój pierwszy raz. -Zaśmiała się a Kook postąpił tak samo.
-Nie bój się mamo, nie dam mu się. -Oznajmił.
-Jak to mu się nie dasz? Kochanie, jesteś już wystarczająco duży aby podjąć się takiego czynu. Taehyung pewnie czeka aż będziesz gotowy, ale on musi wiedzieć, że jesteś już gotowy.
-Ale... ale nie wiem czy jestem gotowy... -Powiedział spuszczając głowę.
-Skarbie, jesteś gotowy. -Oznajmiła.
-Chyba masz rację. -Poszedł do pokoju i położył na łóżku zasypiając
Po czterech godzinach pod dom mamy Kooka przyjechał samochód.
-Dzień dobry miałem przyjechać tutaj po Jeongguka.- Powiedział kierowca do pani Jeon.
-Oh, rozumiem. Jeongguk zaraz przyjdzie. -Powiedziała. -Może pan wejdzie i napije się czegoś ciepłego? -Spytała miło.
-Oh, dziękuję. Chętnie. -Uśmiechnął się i poszedł za kobietą. Usiadł na kanapie a ta zrobiła mu kawy.
-Synku, musisz już jechać. -Powiedziała mama wchodząc do pokoju Kookiego. Ten obudził się i zabrał swoje bagaże do salonu.
-Oh, dzień dobry panu. -Ukłonił się kierowcy.
-Cześć Jeong. -Powiedział a Kookie zabrał z domu resztę swoich rzeczy. Poszedł do pokoju i rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego wzrok zawiesił się na szufladzie z listami. Pobiegł na salonu l i wyciągnął z portfela kluczyk wrócił do pokoju i otworzył szufladę. Wziął reklamówkę która leżała na półce i spakował do niej listy.
-Jeon, jedziemy! -Oznajmił kierowca. Spakował wszystkie i wyszedł do salonu. Ubrał buty i kurtkę. Prawie rozpłakał się gdy żegnał się z mamą. Wyszedł na zewnątrz następnie wsiadł do samochodu. Odjechał. Przez całą drogę spał.
*~TYMCZASEM U TAEHYUNGA*~
Tae obudził się po paru godzinach i ruszył w stronę pokoju Sugi.
-Hyung mogę wejść?- Spytał wystawiając głowę za drzwi.
-Wejdź, chciałeś coś?- Spytał kiedy młodszy usiadł na krześle obok biurka.
-Hyung, a jak oni się skapną, że wy jesteście razem?- Spytał zaciekawiony Tae.
-Nie martw się, już do niej dzwoniłem i ustaliliśmy, że będziemy zachowywać się normalnie. -Powiedział Suga.
W tym czasie do dormu wszedł Kookie i od razu na wejściu napotkał Jimina.
-Jeonggukie!~ -Krzyknął i rzucił mu się na szyję. -Jak bardzo tęskniłem! -Powiedział płaczliwie. Po chwili zbiegli się Jin, Hobi i NamJoon.
-Kookie! -Krzyknął Hobi odsuwając od niego Jimina i sam się na niego rzucił.
Tae wyszedł z pokoju Sugi i nic nie wiedząc o przybyciu Kooka udał się do kuchni, wyjął z lodówki napój.
-Czemu tak krzyczycie?-Spytał idąc w stronę salonu.
-Kookie wrócił, idioto.- Powiedział lider a ten od razu pobiegł do nich i odsuwając wszystkich od swojego chłopaka mocno go przytulił.
-Myślałem że już nie przyjedziesz.- Powiedział dalej przytulając chłopaka.
-Głupi... -Zaśmiał się Kook. -Za bardzo tęskniłem... -Szepnął w ramię starszego.
-Okej, pomogę ci z walizkami.- Powiedział i wziął jedną i ruszył na górę a za nim Kook z inna walizką i reklamówką.
-Dziękuję. -Powiedział wchodząc do pokoju za Taehyungiem. -Woah~ Jak tu czystoo. -Powiedział zdziwiony Kookie.
-Tak nawet posprzątałem, widzisz jak ja się dla ciebie staram.- Wydął dolną wargę. - A tak w ogóle, co to za reklamówka?- Wskazał palcem na reklamówkę z listami.
-Jak będę brał prysznic to będziesz mógł zobaczyć.- Powiedział i schował reklamówkę do szafy.
-Okej... aż się boje.- Powiedział i znowu przytulił chłopaka.
-Czego się boisz? To ja powinienem się bać. Są tam moje wiersze. -Powiedział i wtulił się w chłopaka.
-Serio? Ale mówiłeś że mi ich nie pokażesz.- Powiedział bawiąc się końcówkami włosów jego chłopaka.
-Jeśli nie chcesz, nie musisz ich czytać. Po prostu je wyrzucę. -Powiedział.
-Nie no co ty przecież chciałem je przeczytać i chcę..to może ty już idź.- Zaśmiał się wypuszczając chłopaka z uścisku.
-Nie ma szans. -Zaśmiał się Kookie. -Jeszcze za wcześnie.- Powiedział i ściągnął buty i kurtkę których nadal nie zdjął. Następnie usiadł na łóżku.
Tae usiadł koło niego i go delikatnie pocałował.
-Niecałe 2 dni a ja tak tęskniłem.- Powiedział i pocałował go jeszcze raz.
-Też tęskniłem... -Powiedział uśmiechając się lekko.
Tae ujął jego twarz w dłonie i zaczął delikatnie muskać jego usta swoimi. Nagle przestał.
-Twoja mama wie o nas?- Spytał patrząc młodszemu w oczy.
-Powiedziałem jej dzisiaj. -Oznajmił. -Alee... ona wiedziała wcześniej. -Dodał.
-Co? Serio? Jak się dowiedział przecież my nic... -Powiedział i położył się na łóżku.
-No wiem... Powiedziała, że widzi jak zachowuje się w twoim towarzystwie... Nic nie zrozumiałem. -Klasnął językiem. -Dobra jest... -Stwierdził Kook.
-Ja na jej miejscu nigdy bym się nie domyślił.- Powiedział -Wiesz, że po jutrze Jin, Jimin, Suga i kuzynka Jina idą na randkę?- Spytał.
-Ha! Wiedziałem, że Hyung ma kogoś ale nie wiedziałem kogo. -Powiedział maknae.
-Ale to Jin prosił go aby z nimi poszedł.- Dokończył Tae.
-Ahhh... więc to nie kuzykna Jin Hyunga... -Stwierdził zrezygnowany.
-*Nie... Obiecałem, że nie powiem.*- Pomyślał Tae.
-Ej Kookie, może jednak byś powiedział chłopakom, że byliśmy na pogrzebie twojego taty, dziwnie się czuje jak każą mi opowiadać jak było na zaręczynach... -Powiedział V.
-Przepraszam Tae, ale chyba nie mogę powiedzieć im teraz. Na razie nie chce.
-Ehh... jak chcesz... -Powiedział Tae.-Ej, a mogę teraz przeczytać te wiersze?- Spytał spoglądając na chłopaka.
-No nie wiem... To jak ci tak zależy to pójdę się wykąpać. -Powiedział Kookie i wstał.
-Wstydzisz się żebym zobaczył je przy tobie?-spytał Tae wstając i idąc w stronę szafy.
-Właśnie tak. -Powiedział i wyciągnął szarą koszulkę i czerwone spodenki z szafy.
-No dobrze to ja je sobie poczytam.- Sięgnął po reklamówkę z szafy i wysypał całą zawartość na łóżko.
Kookie pobiegł do łazienki następnie wszedł pod prysznic. Próbował kąpać się jak najdłużej.
-Tak więc zobaczmy.- Tae wziął jeden z wierszy i rozwinął. -Ha ha ha ha ha!!!- Po całym pokoju rozniósł się śmiech Tae, potem przestał i już cały czas była całkowita cisza.
-Jeongguk, ty idioto... Po co ty to przywiozłeś? -Pytał sam siebie Kook.
-Co? Ale dlaczego?- Spytał sam siebie Tae. -Ha ha ha!!!- Znowu zaczął się śmiać.
-Jak wyjdę spalę się ze wstydu. -Powiedział do lusterka będąc w kabinie prysznicowej.
-Ej Kook, długo będziesz tak siedział?-Krzyknął Tae.
-TAK! -Od krzyczał. -On chyba śni że wyjdę. -Zakpił.
-Bo sam po ciebie pójdę.- Powiedział Tae podchodząc do drzwi łazienki.
-Możesz sobie pomarzyć. -Powiedział Kookie. -Drzwi są zamknięte... chyba. -Przestraszył się i szybko sięgnął po ręcznik w razie co i obwinął go sobie w okół bioder. Tae szybko otworzył drzwi od łazienki.
-I co, głupio ci?- Spytał Tae i zaczął iść w stronę młodszego.
-Nie. -Powiedział wytykając mu język. -Czemu niby miało by mi być głupio? -Spytał.
-Bo powiedziałeś, że nie wejdę bo drzwi są zamknięte, a nie były-. Powiedział. -A co do twoich wierszy...- Poszedł bliżej i oparł się o umywalkę.
-Śmiej się. Pozwalam. -Powiedział Jeon. -Teraz może wyjdziesz, co? -Spytał.
-Tyle że nic w nich nie było śmiesznego, tak się śmiałem żeby ci było głupio.- Wytknął mu język. -Po co mam wychodzić?- Spytał z głupkowatym uśmiechem.
-Tae~ wyjdź i daj mi się ubrać. -Powiedział wzburzony. -Chyba, że już naprawdę zamieniasz się w Jimina i Suge hyunga. -Powiedział.
-O co ci chodzi? Za dużo już tu przesiedziałeś, ubierzesz się w pokoju. Daj mi skorzystać z łazienki człowieku.- Tae zaraz po tych słowach wypchnął młodszego z łazienki i sie w niej zamknął.
-Idiota.- Powiedział Kookie i szybko założył bokserki, spodenki i koszulkę. Wszedł pod kołdrę na łóżku i zakrył się nią po sam czubek głowy.
Po paru minutach z łazienki wyszedł Tae
-Gniewasz się?- Spytał kładąc się na łóżku.
-Nie, za co mam się gniewać? -Spytał spod kołdry. -Po prostu jest mi trochę zimno. -Dodał.
Tae wsunął się pod kołdrę i przytulił się do ciemnowłosego.
-Dalej jest ci zimno?- Spytał.
-Trochę mniej. -Powiedział i również się w niego wtulił.
-Ładne te twoje wiersze, kiedy je pisałeś?- Spytał.
-Jak miałem około 13 lat. -Powiedział Kookie. -I nie mów tak bo mi nie dobrze. Chciałeś żebym ci je pokazał to pokazałem a teraz trzeba to spalić. -Powiedział Kookie.
-A może ja sobie chcę je zachować, egoisto?- Pocałował młodszego w czoło. -Ty samo krytyku, ty.~- Powiedział szczypiąc młodszego w policzek.
-Aish... Przestań... -Powiedział odsuwając od siebie rękę Tae. -Czemu traktujesz mnie jak dziecko? -Spytał wkurzony Kookie.
-Bo nim jesteś, i jakoś specjalnie nie pokazujesz, że jest inaczej- Podsumował Tae.
-Aha, rozumiem. -Powiedział. -Nie zamierzam się zmieniać. Dobranoc. -Odwrócił się.
-Oj, czemu ty mi to ciągle robisz?! Aish... -Przytulił młodszego od tyłu. -Nie gniewaj się, tylko żartuje.- Powiedział.
-To po co żartujesz?- Spytał oburzony. -Nie lubię takich żartów...
-To co ja mam z tobą robić? Żartować nie mogę, śmiać się nie mogę, to co ja mogę?- Spytał lekko oburzony.
-Nie o to chodzi... Po prostu czasem jak coś powiesz to nie wiadomo czy to żart czy na serio mówisz.- Oznajmił młodszy.
Tae podniósł się do siadu i spojrzał na młodszego.
-Sugerujesz że nie umiem żartować?- Spytał Tae.
-Hmmm... Chyba waśnie to próbowałem powiedzieć.-Powiedział zirytowany.
Tae usiadł na przeciwko Junga i zaczął wpychać mu się na kolana.
-To co ja mam robić żebyś się śmiał?- Spytał i zawiesił się na rękach tuż nad głową chłopaka.
-Co ty robisz? Zejdź.- Tae pokręcił głową. -Ha ha. Śmieje się.- Powiedział Kookie.
-Ale ja może nie mam ochoty zejść.- Zaczął się przybliżać, ich twarze dzieliły zaledwie milimetry.
-A ja mam ochotę abyś zszedł.- *Jezu, znając życie już jestem cały czerwony. * -pomyślał Kookie.
-Bo co? Przeszkadza ci moje towarzystwo?- Spytał, a na swoich ustach czuli już swoje ciepłe oddechy.
-Okej, siedź sobie. Dobranoc.- Odwrócił głowę i zamknął oczy.
Tae zaczął całować młodszego po szyi, co chwile wracając do ust.
-Kook, nie spij...- Szepnął mu do ucha.
-Bo co? -Spytał. -Mówiłem, że idę spać jak ze mnie nie zejdziesz, więc dobranoc.- Powiedział.
-Jak chcesz, ale ominie cie tyle rzeczy.- Zaśmiał się Tae. -Ale jesteś czerwony, czy ty się przede mną wstydzisz?- Spytał i położył swoją głowę na klatce piersiowej młodszego.
-Tae, odpuść wreszcie. -Wyjęczał zrezygnowany. Próbował zwalić z siebie Tae ale to i tak noc nie dawało.
-Bo co? Jestem aż tak straszny?- Tae znów zaczął całować młodszego po paru pocałunkach jego ręka zaczęła sięgać pod koszulkę młodszego.
-Tae... -Odsunął go od siebie.- Przecież jestem dla ciebie za młody.-Przypomniał maknae.
-Otóż nie, prawnie jesteś legalny już od roku.- Powiedział Tae
-Ha ha. -Zaśmiał się sztucznie i odwrócił wzrok.
-Co jest w tym takiego śmiesznego? Ale pamiętam co ci obiecałem, dopóki mi nie pozwolisz, nie pozbawię cie tytułu prawiczka, więc możesz zdecydować... a tak przy okazji nikogo nie mam w dormie bo poszli na imprezę... tak więc...- Mówił Tae siedząc młodszemu na biodrach.
Kook się nie odzywał, no bo co miał powiedzieć? "Tak Tae, zróbmy to. " ? Nie bardzo.
-Mam zdecydować za ciebie?- Spytał Tae całując go najpierw delikatnie później dołączając do tego język. -Bo wiesz jak ja bym zdecydował za ciebie to... -Zaśmiał się.
-No co mam ci powiedzieć?-Spytał w końcu zirytowany Kookie.
-Albo "Ty zdecyduj" co oznacza tak, albo "Nieee Tae " czy coś takiego bo nie wiem czy mam sie angażować czy co?-Powiedział Taehyung.
-Dobrze, Tae. Ty zdecyduj. -Powiedział zawstydzony.
Tae tylko się uśmiechnął i przeszedł do namiętnego całowania młodszego.
Jego zimna ręka wędrował po bladej skórze młodszego. W końcu ściągając z młodszego koszulkę, przeszedł do całowania klatki piersiowej młodszego zostawiając językiem mokre ślady. Kook próbował ściągnął koszulkę starszego aż ten w końcu mu pomógł i oboje byli prawie nadzy.
-Masz ostatnią szanse żeby się wycofać.- Powiedział Tae, jako odpowiedź ciemnowłosy pokręcił lekko głową. Po jego odpowiedzi ręka Tae zaczęła zmierzać w stronę bokserek młodszego, kiedy Tae złapał męskość Kooka w dłoń ten momentalnie jęknął, straszy trzymał tak młodszego w niepewności.
-Czemu się mną bawisz?...- Burknął Kook, po czym Tae pocałował młodszego i zaczął poruszać ręką na męskości młodszego. Kook jęczał i wyginał się we wszystkie strony z rozkoszy.
Tae ściągnął z młodszego bokserki i zaprzestał dotykania męskości młodszego, sam też ściągnął swoje bokserki. Jung widząc to odwrócił głowę, a Tae pocałował go w szyję zostawiając malinkę.
-Powiesz kiedy będzie boleć.- Powiedział Tae i sięgnął do szuflady wyciągając malinowy lubrykant który wylał sobie na palce, a resztę wylał na tył młodszego.
-Teraz spokojnie, rozluźnij się.- Uspokajał go Kim i całując go po szyi rozciągał go. Jeden palec, drugi, trzeci, młodszy ciągle jęczał i to z bólu i z rozkoszy jaką dawały mu szczupłe i długie palce starszego i w końcu czwarty ostatni. Kook jęknął nie zadaowolony kiedy starszy wyjął swoje palce z jego wnętrza, ale po chwili zastąpił je swoim członkiem,. Tae i Kook byli w 7 niebie, ich spocone ciała lepiły się do siebie i zgrywały się ze sobą jakby były dla siebie stworzone.
-Tae... szybciej...- Jęczał Kook z bólu i z przyjemności. Po jego policzkach spływały łzy które Tae co chwilę ścierał dłonią. Po parunastu pchnięciach Tae trafił w prostatę młodszego, po paru uderzeniach oboje doszli, po wszystkim położyli się obok siebie dysząc.
-Kocham cie Kookie.- Wyszeptał Tae między oddechami.
-Też cię kocham. -Wyznał a po tych słowach Tae przykrył ich kołdrą i wkulił w siebie młodszego. Zasnęli w swoich ramionach.
***
-Chłopaki, wróciliśmy!- Krzyknął Jimin wchodząc do dormu razem z resztą zespołu.- Nie ma ich tu?- Spytał sam siebie. -Pewnie są u siebie. -Dodał i pobiegł na górę do pokoju Jungkooka i Taehyunga. Uchylił drzwi i zerknął za nie.
-Chłopcy, wró... -Zatkało go. Od razu się wycofał i nie pewny czy się nie przewidział wrócił na dół.
-Co jest Jimin?- Spytał Hobi.
-Chłopcy, wiecie... Nasze dziewce... Chyba nie są już dziewicami.
-Zostawić ich na parę godzin w domu... oni, zobaczycie będą jak jakieś króliki.- Powiedział Rap Mon.
-Musimy zacząć ich traktować poważniej, pamiętacie? -Spytał Jimin. -Jak każdego.
-O-okej, spokojnie.- Powiedział Jin i ruszył do swojego pokoju.
***
Tae obudził się następnego dnia około 10, gdy zobaczył leżącego obok chłopaka przytulił się po niego.
-Musimy wstać...- Szepnął mu do ucha.
-Tak, tak... -Wymruczał Kookie. Uchylił powieki i od razu wybiegli z łóżka do łazienki. Szybko się umył i ubrał. Wyszedł z łazienki a w łóżku nadal leżał Taehyung.
-Pójdę na dół.
-Yhym... -Wymruczał Tae idąc już w stronę łazienki. Gdy wyszedł z pokoju zaczął odczuwać ból po stosunku z Tae.
-Cholera...- Wyjęczał i złapał się za tyłek.- Nie ma szans żebym dał radę zejść.- Powiedział i odwrócił się w zamiarze powrotu do pokoju.
-Kookie!- Krzyknął Jimin za jego plecami. -Boli cie tyłek? Pierwszy raz boli najbardziej, później będzie coraz lepiej. -Powiedział a Kook zesztywniał.
-C-Co? O czym ty gadasz hyung?- Spytał i wrócił do pokoju.
-Coś się stało, że wróciłeś?- Spytał Tae który siedział na łóżku zapinając koszulę.
-Nie dam rady zejść.- Powiedział Kook krzywiąc się lekko. -Tyłek mnie boli. -Oznajmił i położyli się powoli na łóżko.
-Oh... przepraszam... to może ci coś przynieść?- Spytał odwracając się do chłopaka.
-Mógł byś przynieść mi śniadanie? Chłopaki pewnie zrobili. Aha, uważaj na chłopaków. Jimin jakoś dziwnie się zachowuje. -Powiedział Kookie.
Tae wyszedł z pokoju i skierował się do jadalni gdzie byli już wszyscy.
-Jak tam Tae, fajnie było?- Spytał Suga
Tae spojrzał tylko na nich pytająco i poszedł do kuchni po tackę aby przynieść młodszemu śniadanie.
-Co młody nie da rady zejść?- Spytał Rap Mon.
-Tak, chyba źle się czuje.- Skłamał V.
Nagle reszta wybuchła śmiechem, Tae wziął także swoje śniadanie i ruszył do ich pokoju.
Gdy już wszedł usiadł koło Kookiego na łóżku i podał mu talerzyk który był na tacce.
-Dziękuję.- Powiedział i zaczął jeść swoje śniadanie.
-Oni serio dziwnie się zachowują.- Powiedział jedząc właśnie śniadanie -Ej, a może oni... no wiesz wiedzą?- Spytał Tae.
-Co ty, skąd niby. Przecież zamykałeś drzwi a ich wtedy nie było.- Powiedział.
-Hee, co ty przecież ja nie zamykałem drzwi...- Powiedział .
-Co? Nie mów mi, że drzwi... Były cały czas otwarte?!- Spytał zdenerwowany Kookie.
-Nie wiem czy były czy nie, bo ja tego no nie planowałem.- Powiedział drapiąc się po głowie Tae.
-Boże, już wszystko wiemy.-Powiedział i zakrył się kołdrą. -Teraz to na pewno już stąd nie wyjdę.- Dodał załamany.
-Daj spokój, przecież nie będą o tym gadać w nieskończoność.- Uspokajał go Tae.
-Ohh, żebyś się kochany nie zdziwił.- Zakpił młodszy.
-Pff... i co nam niby zrobią oni robią to pewnie codziennie... a my raz... i wielkie halo.-Powiedział Tae. -Idę na dół, wcale się nie boję.- Powiedział i ruszył do salonu.
-Taehyungiee!~ -Zawołał Hobi. -Jak było? Kookiś bardzo krzyczał?-Spytał.
-To chyba normalne, że krzyczał skoro to był jego pierwszy raz.- Stwierdził NamJoon.
-Chłopaki! Mieliśmy traktować ich już na poważnie!- krzyknął oburzony Jimin.
-Właśnie, a wy zachowujecie się jak dzieci.- Jin wsparł Jimina.
-Jesteście dziwnymi ludźmi, a i macie nam nie wchodzić do pokoju bez pukania.- Powiedział- Bo czy my wam tak robimy?- Spytał oburzony.- Przez was Kook z pokoju nie chce wyjść.- Dokończył poważnie.
-Bo oni są idiotami. -Powiedział Jimin. -Mówiliśmy, że po wszystkim damy wam już spokój ale oni znowu zaczynają.- Dodał Park łamiącym się głosem.
-Eh... -Westchnął.- Idę zanieść mu coś do picia.
-Przeproś go od nas i powiedź, że jak da rade żeby tu przyszedł.- Powiedział Jimin.
-A jak nie da rady zejść to go znieś.- Powiedział Jin stanowczym głosem.
-Jin-sshi, jesteś coraz lepszy.-Powiedział Park uśmiechając się do swojego chłopaka.
-Dziękuję skarbie.- Cmoknął go w czoło. Tae poszedł do pokoju już z napojem dla Kookiego.
-Kookie bo oni chcą żebyś zszedł na dół.- Powiedział podając napój młodszemu.- A jak nie to mam cię znieść- Dokończył.
Wypił napój i wyciągnął ręce do starszego.
-To mnie zanieś.- Powiedział uśmiechając się lekko.
Tae wziął młodszego na ręce i ostrożnie schodził do salonu.
-O czyli jednak musiałeś go znieść?- Spytał lider.
-No.- Stwierdził Tae.
-Postaw mnie już. -Powiedział maknae a Tae postawił go na ziemie. Młodszy usiadł ostrożnie na krześle. -Co jest? Co się stało? -Spytał Kookie opierając się o oparcie siedzenia.
-No chcieliśmy was przeprosić ze nie traktowaliśmy was poważnie.-Powiedział Jimin.
-I za naśmiewanie się.- Dokończył Suga.
-Cieszę się, że w końcu zmądrzeliście. Dziękuję .-Uśmiechnął się. -Ale... C z resztą hyungów? NamJoon, Hobi i Jin też dadzą sobie spokój, prawda? -Spytał przelatując po nich wzrokiem.
-No tak... ale wiecie czasem możemy nie wytrzymać i coś palnąć.- Wypowiedział się Jimin.
-Rozumiem, hyung. Wystarczy nam taka wiedza, że będziecie traktować nas poważniej. -Powiedział najmłodszy. -Prawda Tae? -Spytał zerkając do góry na stojącego nad nim Aliena.
-Tak... ale skąd taka zmiana?- spytał wyrywając się z zamyślenia.
-Tak więc... -Zawiesił się Jimin. -Chłopaki, teraz wasza kolej. -Powiedział Jimin. Najwyraźniej Rap Mon i Hobi nie mieli nic do powiedzenia więc Jin to zrobił.
-Słuchajcie... Pamiętacie jak ustalaliśmy, że jeśli któryś z nas przeżyje pierwszy w życiu stosunek, to będziemy traktować go poważniej, prawda? -Spytał a dwójka najmłodszych kiwnęła głowami. -Tak więc, najpierw był NamJoon i Hoseok, ja i Jimin a wczoraj najwyraźniej była wasza kolej. -Uśmiechnął się.
-Co? Ale jak? Skąd wy..- Tae momentalnie zrobił się cały czerwony.
-Tae głupi debilu naucz się zamykać drzwi, ale wiesz z jednej strony dobrze, że tego nie zrobiłeś bo byśmy się w ogóle nie dowiedzieli.- Powiedział Jimin.
-A tak jak już jesteśmy przy temacie, byliście na spontanie czy czekaliście aż nikogo nie będzie w domu?- Dopytywał się Hoseok.
-Hyuung!~ -Zaryczał Jeon zawstydzony.
-Oczywiście, że na spontanie. -Powiedział Jimin. -Oni nigdy by nie planowali seksu... -Dodał a Kook zmierzył go zimnym spojrzeniem. -Przepraszam...
-Ale mam jeszcze jedno stanowcze i ważne pytanie.- Zakomunikował im poważnie Hobi.
-Jakie Hyung?- Spytał zaciekawiony Tae.
-Na sucho czy mieliście lubrykant?- Spytał poważny.
-Hyung!!!- Krzyknął Tae.
-Tak tylko pytam... Mam nadzieje że nie braliście naszego.- Dokończył Hoseok.
-Aigoo, trzymajcie mnie...- Zacisnął pięści V.
-Tak tylko pytam.- Powiedział J-Hope.
***
Reszta wolnych dni Bangtanów mijały miło i spokojnie. Najmłodsi czasami nie dawali zasnąć hyungom przez nocne rozrywki. Spotkanie z kuzynką Jina wyszło całkiem dobrze. Yoongi w końcu nie wytrzymał i wyznał Seokjinowi, że chodzi z Sooyoung. Jin zaakceptował ich związek i cieszy się, że Sooyoung ma takiego chłopaka jak Min Yoongi a co do Kookieo, przyznał się, że zmarł mu ojciec i przez to reszta zespołu zaczęła traktować go jeszcze bardziej na poważnie.
-Tae, kocham cię. -Powiedział Kookie całując chłopaka w policzek.
-Też cię kocham skarbie. -Tae i wtulił w siebie młodszego. -Chcę aby ta chwila nigdy się nie skończyła. -Powiedział i namiętnie pocałował Jeongguka.
~RuRuRu ♥

Omomo *.* jak słodko :? Znalazłam parę błędów, ale tak to całkiem fajnie ^^
OdpowiedzUsuńTylko musisz jeszcze trochę popracować nad charakterami bohaterów, bo robisz z nich dupki wołowe cx takie słodkie pierdołki
Nie odbieraj tego jako hejta broń Boziu !! Ale jako taką ,, koleżeńską" radę :? Nevermind xp weny ~ Mili
Jeju kocham Cię za to !! <333 Napiszesz kolejne opowiadanie o Vkooku ?? Jeśli tak to czekam z niecierpliwością, to moja ulubiona para <333
OdpowiedzUsuńJeju kocham Cię za to !! <333 Napiszesz kolejne opowiadanie o Vkooku ?? Jeśli tak to czekam z niecierpliwością, to moja ulubiona para <333
OdpowiedzUsuń