Bohaterowie: Jeon Jeongguk (JungKook), Kim Taehyung (V), Kim NamJoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: Nie ma (na razie xd)
Śnieg padał spokojnie, a w dormie BTS unosiła się już świąteczna atmosfera, która nie udzielała się tylko jednemu członkowi zespołu.
-JungKook, czy coś się stało? -Spytał z troską Taehyung i przysiadł się do wokalisty.
-Ah, hyung. Trochę przejmuję się tym wszystkim. Nie mam pomysłu na prezent dla ciebie i chłopaków, a z resztą, pierwszy raz spędzę święta poza domem. -Powiedział maknae bawiąc się nerwowo dłońmi. Starszy złapał go za rękę.
-Nie martw się, -Przybliżył się do jego ucha. -w sumie to ja też nie mam żadnego pomysłu.-Po tych słowach odsunął się i uśmiechnął.
-Hyung,przestań! Czemu to robisz?! Wiesz, że tego nie lubię! -Wyrwał Kook i zaczerwienił się. Straszy zaśmiał się i potargał ręką jego ciemne włosy.
*Kook kaszle*
-Chyba się przeziębiłem. -Stwierdził młodszy sięgając pudełko chusteczek leżących na stoliku przed nimi.
-Przynieść Ci jakiś apap albo coś? -Spytał wstając z kanapy.
-Jakbyś mógł było by miło, hyung. -Odpowiedział maknae uśmiechając się, oraz wycierając nos w chusteczkę.
Pobiegł do kuchni i zaczął grzebać w apteczce.
-Trochę się o niego martwię, ciągle jest taki nieobecny, może jest przemęczony, albo... albo, albo co? Tae dlaczego się tak nim przejmujesz, on ma już 17 lat, jakby mu coś było, to by powiedział. -Pomyślał. Z przemyśleń wyrwał go NamJoon.
-Taehyung, coś ci jest? Wyglądasz jakbyś o czymś rozmyślał- to do ciebie nie pasuje. -Zaśmiał się lider.
-Kook jest chyba chory... -Powiedział nie zwracając uwagi na jego zaczepkę.
-To pewnie nic takiego. Pewnie przesadzasz, jak zwykle. -Stwierdził lider.
-Czy ja wiem... a jakby np. Hope zachorował to byś skakał koło niego jak służka. -Odwrócił się w jego stronę nopierając dłonie na biodrach.
-A-a to zupełnie inna sprawa. -Zająknął się NamJoon.
-Hyung, przyniesiesz mi te leki czy nie?! -Krzyknął z salonu Jeon.
-J-Już idę Kook. -Podbiegł do niego. -Mam tu termometr, zmierz sobie temperaturę i jak będziesz mieć gorączkę to weź jeszcze to. -Podał mu kilka tabletek, termometr i szklankę wody.
-Dziękuję Hyung. -Włożył termometr do ust a po chwili go wyciągnął. Połknął kilka tabletek a następnie popił wodą. -Czemu się tak o mnie troszczysz? -Spytał kładąc szklankę na stolik.
-Noo... -Uśmiechnął się lekko. -Bo... -Nagle przerwał mu lider.
-Ej, chłopaki. Menadżer powiedział, że po jutrzejszym występie możemy zrobić sobie miesiąc wolnego! -Powiedział wskakując na stolik w salonie, po jego słowach w dormie nastąpiła cisza. Wszyscy po chwili wybuchli śmiechem, ponieważ wiedzieli, że menadżer nigdy by czegoś takiego nie powiedział .
-Rap Mon, czy ty aby na pewno dobrze się czujesz? -Spytał rozbawiony Jin który właśnie oglądał telewizję.
-Tak hyung, czuję się wspaniale. Naprawdę tak powiedział. -Powiedział lider wskazując ręką na starszego.
-To mamy wolne, czy nie? -Spytał zmieszany J-Hope wychodząc z kuchni.
-No mamy tyle, że jest jeden warunek... musimy zaśpiewać świąteczną piosenkę... -Spuścił głowę.
-A-ale chyba nie tą*? -Spytał z nadzieją Suga.
-Właśnie TĄ* -Powiedział raper.
(TĄ* -Chodzi o piosenkę świąteczną którą śpiewali kiedy jeszcze byli Trainee, J-HOPE jej nie śpiewał bo był jeszcze w innej wytwórni.)
-Nieee! -Krzyknęli prawie wszyscy w dormie.
-Właśnie tak. -Powiedział lider łapiąc się za głowę.
-Ale dlaczego właśnie TĄ? -Spytał załamany Kook.
-Powiedział, że ta podoba mu się najbardziej.
-COO?! -Krzyknął V rozszerzając oczy. -Co my fani Suzy (SNSD) ?
-Ja tam ją lubię. -Wyróżnił się Jimin. -Jest taka świąteczna i przypomina mi czasy Trainee. -Kiedy to mówił zaświeciły mu się oczy.
-Oj Jimin, Jimin. Przyznaj, ona ci się podoba, co nie? -Spytał J-HOPE z podstępnym uśmieszkiem.
-Ah, dlaczego od razu musi mi się podobać? -Spytał lekko zdezorientowany Park.
-Bo jest w twoim typie? -Spytał ironicznie Alien.
-Z resztą, jak każda kobieta z dużymi piersiami i ładną twarzą. -Dodał Rap Mon.
-Idę spać. -Rzucił, spojrzał na Jina z lekkim żalem i poszedł na górę do swojego i Jina pokoju.
Jin pobiegł za nim. Jimin był już w pokoju.
-Okej, ja też idę się położyć bo jestem zmęczony. -Stwierdził NamJoon i ruszył do swojego i pokoju J-HOPE.
-Noo, ja też idę. -Powiedział J-Hope i ruszył za liderem.
-Co ich tak wszystkich wywiało? -Spytał Taehyung.
-Nie wiem, ale ja też idę się położyć. -Powiedział Suga ziewając po czym wyszedł zostawiając maknae line samych.
-To co, czujesz się lepiej Kook? -Spytał siadając bliżej młodszego.
-Emmm... chyba tak. -Odpowiedział młodszy biorąc łyka wody. Zachłysnął się.
-Boże, Kook. -Powiedział przestraszony V, klepiąc młodszego po placach. -Nic ci nie jest? -Złapał go za ramię.
-Nie, nic. Dziękuję Hyung. -Kook wytarł usta i odstawił szklankę na stolik. -Ślamazara ze mnie. -Zaśmiał się maknae.
-Bardzo. -Powiedział starszy uśmiechając się. -Co myślisz o tym jutrzejszym koncercie, to wypali z tą piosenką? -Spytał.
-Może wypaali. Oczywiście wtedy, gdy Suga nie dostanie napadu śmiechu. -Powiedział Kook drapiąc się po głowię.
-Ha ha, no tak. -Ziewnął. -Kook~ mój przyjacielu, zaniesiesz mnie do pokoju? -Spytał wyciągając do niego ręce jak małe dziecko.
-Ja mam cię zanieść do pokoju? -Spytał wskazując na siebie ręką. -A jak nie dam rady i przewrócimy się oboje? -Dodał zmieszany Kook.
-To trudno. -Powiedział Tae zawieszając ręce na jego szyi.
-N-No okej, spróbuję... -Podniósł starszego i ruszył w stronę ich pokoju. Zatrzymał się przy schodach i spojrzał na Taehyunga. -Trzymaj się Hyung. -Złapał mocniej młodszego maknae a ten popruł do góry po schodach.
-Tak naprawdę, nie sądziłem, że to zrobisz. -Kook uśmiechnął się przy czym zrobiły mu się delikatne rumieńce. Kiedy stali już na górze, Alien spytał:
-Myślałeś już nad prezentami?
-Chyba mam pomysł... Ale to tajemnica. -Uśmiechnął się uroczo. -Tobie dam coś wyjątkowego. -Dodał Kook.
-Czym sobie zasłużyłem na takie wyróżnienie? -Spytał starszy spoglądając na Kooka. -Ale co ja mogę wam dać?... -Po chwili zastanowienia wpadł na głupi pomysł. -O! może wam coś narysuję?! -Ucieszył się.
-Picasso się znalazł. -Zaśmiał się Jeon. -Po prostu chce ci się jakoś odwdzięczyć za to, że się tak o mnie troszczysz, Hyung. -Wydął słodko wargę.
-Aha, dziękuję. To ten, możesz mnie już postawić. -Zaśmiał się starszy.
-Oho, przepraszam Hyung. Zapomniałem się trochę. -Postawił go na ziemię i podrapał się po głowie.
-To nic, przecież to ja, kazałem ci się wziąć na ręce. -Odpowiedział. -To co, idziemy do pokoju? -Spytał.
-Jasne. -Odpowiedział i weszli do pokoju.
~* TYM CZASEM W POKOJU JINA I JIMINA*~
-Jin, uspokój się wreszcie! -Krzyknął Jimin.
-Ty się uspokój, to tobie podoba się jakaś labadziara. -Powiedział Jin.
-Chyba jednak położę się spać. -Rzekł zirytowany Jimin.
-Dobra, nie kłóćmy się, i to jeszcze tak późno. -Powiedział Jin po czym ujął twarz niższego w dłonie.
-Może i masz rację... Ale ona naprawdę mi się nie podoba, podoba mi się jej głos i nic więcej... -Powiedział Jimin. Jin uśmiechnął się delikatnie i złożył pełen miłości pocałunek na ustach młodszego.
-Wierzę ci. -Rzekł Jin po czym przytulił tancerza.
-Kocham cię Jin. Nie zostawiaj mnie nigdy, dobrze? -Spytał młodszy wtulając się w starszego.
-Dobrze, przecież cię kocham, głupi. -Po lekkiej kłótni położyli się na łóżku Jina nie zasypiając lecz tuląc się i szeptając sobie nawzajem miłe słówka.
~*TYM CZASEM W POKOJU RAP MONSTER'A I J-HOPA*~
-NamJoon, coś się stało? -Spytał J-Hope przytulając rapera od tyłu.
-Nie, tylko martwię się tym występem, czy ty będziesz podczas niego występować czy będziesz siedzieć sam w szatni. -Powiedział lider łapiąc Hoseoka za rękę.
-Nie martw się o to, jak nie zaśpiewam z wami to będę trzymać za was kciuki byście wypadli jak najlepiej. -Powiedział J-Hope kładąc głowę na ramieniu chłopaka.
-Tyle, że ja nie chcę występować bez ciebię. -Powiedział odwracając głowę od Hoseoka.
-Głupi. -Zaśmiał się i cmoknął NamJoona w czoło.
-Jak śmiesz mnie wyzywać? -Zaśmiał się, pchnął chłopaka lekko na łóżko i zawisł nad nim z rękoma nad jego ramionami.
[PUKANIE DO DRZWI] J-HOPE zwalił z siebie chłopaka i spytał:
-Co jest? -Drzwi otworzył Suga.
-Przeszkadzam?- Spytał wystawiając głowę za drzwi.
-Nie, no co ty. -Odpowiedział miło Hobi.
-Chłopaki, macie może taśmę bezbarwną? -Spytał Suga.
-Po co ci? -Spytał NamJoon.
-Karta z pokemona mi się porwała. -Nadął policzki.
-Jasnee... -Hoseok zaczął szperać w szufladzie przy łóżku. -Tu jest, proszę. -Rzucił chłopakowi taśmę.
-Bo wiecie, unikat. -Powiedział z powagą.
-Zapewne. -Powiedział sarkastycznie lider.
~* TYM CZASEM W POKOJU V I KOOKA*~
Gdy Tae już przysypiał, Kook wybrał się do Jina i Jimina.
-Jin Hyung, śpisz? -Zapukał do drzwi.
-Ooo, Kook. Wejdź. -Powiedział Jin.
-Cześć Hyung. -Wszedł i usiadł na krześle. Jin i Jimin leżeli w łóżku. Kook jako pierwszy został
poinformowany o ich związku gdy powiedział najstarszemu, że lubi Taehyunga.
-Chciałbym cię o coś zapytać.
-No to pytaj.
-Czy... Czy dobrym prezentem dla Tae będzie bransoletka i... wyznanie uczuć? -Spytał Kook kręcąc się na krześle.
-Myślę, że samo wyznanie starczy, ale bransoletka to fajny dodatek jako pieczęć.-Powiedział.
-A... Tak, tak... dobry ...*ziew* pomysł. -Wymamrotał zaspany Jimin.
-Okej, ja idę bo widzę, że Jimin Hyung już jest śpiący.Dziękuję Hyung. -Poszedł z powrotem do swojego i Tae pokoju.
-Gdzie wyszedłeś Kookie? -Spytał straszy siedząc na łóżku.
-O Jezu, Hyung! A żeś mnie wystraszył! -Podskoczył. -Jaaa... Ja byłem napić się mleka bo nie mogłem zasnąć.
-Ja mam tak samo. -Rzekł. -Może o czymś pogadamy? -Zaproponował.
-O-O czym chcesz gadać Hyung? -Zająknął się i usiadł na swoim łóżku.
-No nie wiem, chodź do mnie. -Poklepał ręką miejsce obok siebie. -Smutno mi. -Dokończył starszy.
Młodszy z wahaniem wstał i usiadł obok swojego hyunga.
-Dlaczego jesteś smutny? -Zapytał troskliwie.
-Bo muszę zdecydować o jednej sprawie... -Oznajmił starszy. -Chodzi o tą dziewczynę co po koncercie w Gangam z nią rozmawiałem. Dzisiaj do mnie zadzwoniła i poprosiła o spotkanie, jak myślisz, pójść? -Spojrzał na niego.
Kooka zakuło w sercu.
-N... Znaczy nie wiem Hyung. Nie znam się na takich sprawach. Ale musisz zrobić to, co dyktuje ci serce, prawda? -Powiedział Kook i ziewnął sztucznie. -Jestem śpiący, położę się już Hyung. Dobranoc. -Położył się do łóżka i odwrócił tyłem do Aliena.
-Serce podpowiada mi wiele rzeczy, więc raczej jemu nie mogę ufać, ale za to tobie tak. Dobranoc. -Powiedział Alien i jakimś cudem udało mu się zasnąć.
Rano gdy Kook się obudził, poczuł ,że ktoś go obejmuje.
-H-Hyung?! -Wydarł się tak, że obudził Taehyunga.
-M-Mamrotałeś przez sen i...i sie przestraszyłem więc tak jakoś wyszło...- powiedział V i spalił buraka.
-No... no w porządku... -powiedział Jeon przyglądając się V. -Hyung, wszystko okej? Jesteś jakiś taki, noo... czerwony. -Zaśmiał się kook.
-Co?- Złapał się za policzek- C-chyba musiałem się od ciebie zarazić...idę pod prysznic. -Uciekł do łazienki.
Wpatrywał sie jeszcze chwile w miejsce w którym zniknął V. Odkrył kołdrę lecz coś było nie tak. Nie miał koszulki. -Co jest przecież zakładałem koszulkę wieczorem. Chyba nie... -Kook rozszerzył oczy i zarumienił się.
-Chyba trochę przesadziłem...chociaż w sumie było warto, ale czemu zasnąłem, czemu tylko w nocy mogę na niego bezwstydnie popatrzeć- czuje się jak jakiś psychopata- Pomyślał. -Muszę mu to w końcu kiedyś powiedzieć...Ale on nie miał nic przeciwko żebym umówił się z jakąś dziewczyną, nie wiem co myśleć.- Westchnął.
Kook ubrał się szybko i poleciał do Jina nawet nie powiedział V, że wychodzi. Zapukał do drzwi a one się otworzyły.
-Co jest Kookie? -Spytał uśmiechając się Jimin. -E-ej, wszystko okej? Jesteś strasznie blady.
-O boże Kookie! Chodź tutaj, co się stało?! -Krzyknął Jin wciągając maknae do swojego i Jimina pokoju. Posadził go na łóżku i usiadł przed nim na krześle.
-Hyung... ja się obudziłem i koło mnie leżał V. Powiedział, że... że mamrotałem przez sen dlatego się położył koło mnie bo się przestraszył, ale... ale... ja nie miałem już koszulki którą zakładałem wieczorem...
-Kookie, nie wyciągaj pochopnych wniosków.- Powiedział spokojnie Jin.- Być może nie pamiętasz, jak w nocy ją ściągnąłeś, ja raz np. miałem takie coś, że w nocy poszedłem do łazienki i zostawiłem zapalone światło i o tym nie pamiętałem rano, więc spokojnie.- Uspokoił go Jin.
-Hyung, ale to zupełnie co innego. Nie wiesz jak czuje się osoba która kocha drugą osobę bez wzajemności. -Stwierdził Kook przegryzając wargę.
-Rozumiem cię JungKook.
~* TYM CZASEM W POKOJU V I KOOKIEGO *~
-Gdzie on poszedł?-Spytał V rozglądając się.
Do pokoju wszedł JungKook. Spojrzał na V i serce zabiło mu szybciej. Stał tylko w bokserkach i ręczniku przewieszonym przed ramię.
-O gdzie byłeś?- Spytał Tae idąc do swojej szafki następnie wyciągając czarną koszulkę i zielone spodenki do kolan które zaraz ubrał.
-Aaaaa... byłem w toalecie u Sugi, nie chciałem cię pośpieszać. -Odpowiedział Kook spuszczając wzrok ze starszego. Ruszył w stronę swojego łóżka i siadając na nie, sięgnął po telefon.
-Ahh...rozumiem... Idziesz na śniadanie?- Spytał Taehyung.
-Ja już jadłem. Dzisiaj robił Suga, więc wolałem zrobić sobie sam. -Zaśmiał się młodszy.
-Eh... No tak, ja niestety muszę iść cierpieć.- Powiedział wychodząc i zostawiając maknae samego.
-Ugh... Jin mi chyba nic na to nie poradzi... już za 4 dni wigilia. Muszę wyznać uczucia Taehyungowi i dać mu bransoletkę. To chyba nie będzie łatwe. -Szepnął do siebie.
V szedł na dół gdzie była reszta zespołu.
-Dzień dobry.- powiedział Taehyung siadając przy stole i zaczął jeść swoją porcje jajecznicy.
-Za 2 godziny wyjeżdżamy z dormu a o 14 mamy występ, więc wszyscy mają być gotowi.- Zagroził widelcem lider.
-Oczywiście.- Odpowiedzieli wszyscy. Kiedy Tae zjadł, postanowił wejść do swojego pokoju. To, co zobaczył bardzo go zaskoczyło.
Kook siedział pod oknem i był zalany łzami. Straszny widok.
-K.. Kook? Co się stało? Co.. coś cię boli? -Spytał przestraszony Alien.
-Hyung... mój tata... on...on... nie żyje. -Po tych słowach rozpłakał się jak małe dziecko.
Wziął młodszego szybko w objęcia i przytulił do siebie mocno.
-Przykro mi...nie płacz...musisz się jakoś trzymać...- Powiedział gładząc Kooka po głowie.
-Tata był dla mnie wszystkim... Czuję się jakbym nie miał już nikogo... -Wtulił się w starszego.
-Masz chłopaków i... i mnie.- To ostatnie powiedział odrobinę ciszej ale młodszy to usłyszał.
-Taak hyung, mam was. Ale proszę, pozwól mi się wypłakać. -Szepnął Kook.
-Przecież ci nie zabronię. -Objął go szczelniej. Nagle do pokoju wpadł Jin.
-Co stało się JungKookowi? -Spytał zerkając na V.
-Emmm...
-Nie hyung... -Szepnął tak aby usłyszał tylko Tae.
-On... pies mu zdechł.
-O przykro mi, takie rzeczy się zdarzają, ale pozbierasz się w 2 godziny? Bo musimy jechać na ten występ.- Powiedział wychodząc.
-Jung, jeśli chcesz to ja powiem NamJoonowi, że nie dasz rady z nami wystąpić.
-Nie, nie. Dam radę. Nie mogę opuścić koncertu. Z resztą, byście przeze mnie nie dostali wolnego. -Wyrwał Kook otrząsając się.
-Teraz ty jesteś ważniejszy.- Powiedział V.
-To nie prawda hyung. Koncert jest najważniejszy i nie mogę tego zawalić. -Powiedział.
-Dlaczego ty jesteś taki uparty?- Spytał trochę głośniej.
-Bo tak... po prostu powinieneś odpuścić. -Powiedział cicho.
-Ehh.. no dobra sam tego chciałeś.- Wypuścił chłopaka z uścisku i udał się do łazienki. -*Jak ja nie chciałem tego zrobić.* -Pomyślał opierając się o drzwi łazienki.
-To ja mogłem odpuścić. Nie chciałem żeby poszedł. -Pomyślał a z jego oka spłynęła kolejna łza.
-Muszę wyjść i go przeprosić, źle to rozegrałem.- Pomyślał po czym wyszedł z łazienki w stronę roztrzęsionego Kooka -Przepraszam, nie powinienem Cię jeszcze dobijać.- Przytulił go ponownie.
-To nie twoja wina hyung... Jestem uparty, wiem. -Wtulił się w przyjaciela. Położył głowę na jego ramieniu i uśmiechnął się.
-Kocham Cię ....t-to z-znaczy j-jak przyjaciela- Zawstydził się V.
-Emm... ja ciebie też kocham jak przyjaciela hyung... *Kocham cię bardzo, bardzo hyung!!!* -Wykrzyczał w myślach.
-Skoro jedziemy, to już musimy się szykować, za godzinkę wyjeżdżamy. -Powiedział starszy sprawdzając zegarek i wypuszczając przyjaciela z uścisku.
-Oh, tak. Masz rację. Szykujmy się. -Powiedział i uśmiechnął się sztucznie. Taehyung podszedł do swojej szafy wybierając potrzebne rzeczy, ciągle kątem oka patrzał na niego. -*Chciałbym aby on kiedykolwiek pomyślał o mnie jak o osobie która może pokochać* -Pomyślał maknae. Spojrzał na V kątem oka. Ich spojrzenia się spotkały.
Alien uśmiechnął się do niego.
-Nie martw się jestem z tobą. Hwaiting!- Pokazał gest ręką.
-Ee... Tak, ale nadal bardzo się boję. -Powiedział spuszczając wzrok.
-Chłopaki,- Rozległo się wołanie -chodźcie już musimy się zbierać!- Wołał J-Hope.
-Chyba musimy iść.- Powiedział zakładając torbę na ramię.
-Tak, chodzimy. -Wziął kurtkę, telefon i założył swój szczęśliwy naszyjnik.
-O, już jesteście gotowi?- Spytał lider obejmując Hoseoka.
-Na to wygląda.- Odpowiedział J-Hope.
-Wait, wait. Where is Suga? -Spytał RapMon.
-Idę, idę. Wchodźcie już, idę tylko po ciastka. -Poszedł do kuchni i wziął ciastka.
-Hyung, rusz tyłek! -Krzyknął Jimin.
-To co, idziemy?- Spytał Jin.
-Tak.- powiedzieli chórem. Tae w samochodzie zamierzał usiąść koło maknae.
-Nie masz nic przeciwko żebym tu usiadł, nie?- Spytał z uśmiechem.
-No co ty. Siadaj. -Odwzajemnił uśmiech i posunął się trochę w bok robiąc więcej miejsca V.
*Ziew*
-Troszkę się zdrzemnę,dobrze?-Spytał Tae zamykając oczy.
-Nie ma problemu. -Odpowiedział Kook a V położył głowę na ramieniu maknae. Gdy V zasnął Kookowi zebrało się na ziewanie. Jimin i Jin spali tak samo jak lider i Hoseok, tylko Kook i Suga nie spali. Postanowił nie być gorszy i utonął w głębokim śnie.
-Chłopacy, wstawajcie! -Krzyknął Suga. Byli już pod studiem. Spojrzał na V, był do niego przyklejony.
-Wstawajcie.-Ktoś zaczął tykać starszego w policzek.
-Co się stało? -Zapytał zaspany Taehyung.
-No wiesz... prawie molestujesz naszego maknae. -Suga wskazał na jego rękę którą miał na udzie ciemnowłosego. Kiedy na niego spojrzał był spalony ze wstydu i próbował się wyrwać.
-O matko, przepraszam t-to nie chcący!- Wytłumaczył się i szybko uciekł z auta.
Przepraszam jeśli znajdziecie gdzieś błędy lub coś w tym stylu.Następy rozdział wstawię dość szybko, ponieważ mam już go przygotowanego. Myślę nawet czy nie wstawić go jeszcze dziś, ale co za dużo to nie zdrowo :p.
Komentarz misie ♥
RuRuRu ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz