Hej, Heeej!~ Jestem oto z nowym rozdziałem. Możliwe, że dodam dzisiaj trzeci jeśli go skończę. Okej, okej. Miłego czytania ! ~
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (JungKook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: ---
-V od jakiegoś czasu jest strasznie dziwny... -Stwierdził Suga. - Ale tylko w stosunku do Kooka... -Zaczął rozmyślać. -Czy on go lubi?... -Spytał sam siebie Suga.
-Co ty pleciesz Suga? -Spytał Jin wychodząc z samochodu a za nim Jimin.
-*Jaki ja jestem głupi.* -Pomyślał Taehyung. -*Pewnie będzie mnie teraz uważać za jakiegoś dziwnego.*- Myślał Taehyung. Kook wciąż miał tą scenę przed oczami. Słodki, śpiący V z głową na jego ramieniu. Kook uwielbiał patrzeć jak jego przyjaciel, Taehyung śpi ponieważ uważał że wtedy wygląda jak aniołek który uśmiecha się najpiękniej na świecie. Kook potrząsał głową aby wyrzucić z niej te myśli i nie zauważając V, walnął w niego, powodując, iż obaj upadli na ziemię.
-Aishh...moja ręka.- Syknął starszy.- Jung, nic ci nie jest? -Spytał i podniósł go.
-Aaaa. Nie, nic mi nie jest. Boli cię ręką? Bardzo boli? -Złapał go za rękę i zaczął ją masować.. -Jak będzie boleć, to powiedz.
-Ałł..-Syknął.- aż tak bardzo nie booli, nie przejmuj się.- Wyrwał mu swoją rękę.- *Nie mogłem znieść tej presji kiedy mnie trzymał za rękę i jeszcze to co zrobiłem w busie...*- Pomyślał i poszedł do budynku.
Kook znowu poczuł ukłucie w sercu.
-*Dlatego on taki jest? Dlaczego po chwili stał się inny ? Powinienem trzymać dystans?* -Tysiące myśli krążyło w głowie maknae których nie mógł się pozbyć.
-Chodźmy.- Powiedział Jin klepiąc ciemnowłosego w ramię.
-Tak, hyung. -Załamał się.
-Widziałem wszystko, nie martw się tym. Przejdzie mu. Daj mu trochę czasu i sam do ciebie przyleci. -Uśmiechnął się i złapał chłopaka za rękę. -Co ty na to aby wywołać u niego trochę zazdrości? -Zaśmiał się Jin.
-Jak?- Jin pociągnął Kooka tak, że wyprzedzili Taehyunga.
-C-Co oni robią?... Od kiedy są tak blisko? Kook, teraz odstawiłeś mnie na bok, cwaniaku? Aish, ten mały. -Stwierdzał Taehyung przyglądając się Kookiemu i Jinowi jak biegną trzymając się za ręce oraz uśmiechając do siebie promiennie.
*trwa występ*
Wszyscy sobie dobrze radzą, Jung spogląda na V i widzi w jego twarzy ukrywany ból. Nagle Taehyungowi z ręki wypada mikrofon, widownia ucichła "Przepraszam" powiedział a po jego policzku spływała ciurkiem łza która oznaczała "ból i poświęcenie" podniósł mikrofon, zaśpiewali świąteczną piosenkę razem z Hoseokiem, ukłonili się, podziękowali publiczności i zeszli ze sceny.
-Taehyung, co ty odpierdzielasz?! -Spytał przestraszony Kook.
-Nic... Nie przejmuj się Jeon... -Powiedział a JungKook zacisnął pięści i odwracając się poszedł.
***
-JHope, Jimin, Suga, Jin, V. -Liczył chłopaków wchodzących do samochodu.- Gdzie Kook? -Spytał NamJoon nie widząc makane.
-Ja pójdę go poszukać! -Zgłosił się szybko V. Pobiegł do budynku. -Jung!~ Kookie!~ Gdzie jesteś? Jedziemy już! -Krzyknął szukając młodszego. -Jeon, jesteś tu? -Spytał wchodząc do łazienki.
-Jestem... Nie czekajcie na mnie. Idę do miasta. -Powiedział Kook siedząc przy grzejniku. Wyciągnął telefon i zaczął coś na nim robić-Ja wracam z wami.
-Co? Chyba oszalałeś, że cię tu tak zostawię.- Pociągnął go za rękę i wyprowadził z toalety.
-Zostaw mnie w spokoju! Hyung! Cholera, puść mnie! -Krzyknął.
Przyciągnął go do ściany, żeby być z nim twarzą w twarz. Dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów.
-O co chodzi? Zrobiłem coś złego?Powiedz mi.- Powiedział patrząc młodszemu prosto w oczy.
-O co mi chodzi?! O co CI chodzi?! Cały czas albo mnie unikasz albo odpychasz! Myślisz, że to fajne?! Chciałem żebyś poczuł się tak jak ja w tej chwili! -Krzyknął Kook z łzami w oczach następnie odepchnął V.
Zaczął go gonić, aż nagle złapał go ból w ręce i upadł na ziemię. Kook nie zauważył tego. Wyszedł na zewnątrz i zaczepił go Jimin.
-Ooo, Kookie, gdzie V? Miał po ciebie pójść i nie wrócił jak widać? -Stwierdził Jimin rozglądając się za Taehyungiem.
-On mnie nie obchodzi. -Powiedział Kook odwracając się i ruszając w miasto. Jimin stał i patrzył się jak wryty w oddalającą się postać Kookiego.
*2 godz. potem*
-Tu automatyczna sekretarka.... -Kook czemu nie odbierasz? Tae trafił do szpitala. Oddzwoń szybko!
-Kook, nie przejmuj się tym. -Mówił do siebie. -Na pewno wszystko okej... -Do oczu napłynęły mu łzy. -To moja wina..
-Znaleźliście Kooka?-Pytał Alien.
-Nie nawet nie odbiera telefonu, teraz trochę bardziej martwimy się o ciebie.- Powiedział Jimin.
-Jak się odezwie albo coś, to dajcie mi znać. Chcę z nim pogadać. -Powiedział rozglądając się po sali w której był.
-Wątpię aby dzisiaj zadzwonił. -Stwierdził Jin. -Tae, kłóciłeś się z nim, prawda?-Spytał Jin siedząc obok Jimina.
-Nie po prostu, on ma gorszy dzień.- Powiedział.- Nie kłóciliśmy się, to była raczej sprzeczka...
-Zakochanych.- Dokończył Suga i zaraz dostał sójkę w żebra od Jina.
-W każdym bądź razie, dzisiaj był przygnębiony i nie chciał nic o tobie mówić ... -Powiedział Jimin.
-D-dlaczego? Coś mu zrobiłem?-Spytał Tae.
-Och, TaeTae. Ty chyba nadal nie rozumiesz. Chłopcy, mogę prosić was, abyście na chwilę opuścili sale? -Spytał Jin.
-Jasnee. -Odpowiedzieli chórem.
-O co chodzi? -Spytał V leżąc w łóżku.
-Kook jak ma jakieś sprawy sercowe, przychodzi do mnie abym mu pomógł. Dużo mi o tobie mówi. Opowiedział mi co ostatnio się wydarzyło. TaeHyung, przyznaj... lubisz go, prawda? -Spytał Jin.
-C-co? P-przecież ja jestem c-chłopakiem i on jest c-chłopakiem.- Zrobił się cały czerwony.- A co się wydarzyło?- Spytał.
-Chodzi o to, iż spałeś w łóżku Junga i byłeś przyklejony do samego Kooka. -Ugryzł się w język zdając sobie sprawę, że mówi coraz więcej. Nie powinien tego robić, iż obiecał Kookiemu.
-B-b-bo on mamrotał i podszedłem i on złapał mnie za rękę i... i... i tak jakoś wyszło...- Powiedział chowając twarz w dłoniach.
-Tae, przyznaj się. Ułatwisz sprawę. Nawet ten głupi debili, Suga o tym wie.
-No dobra, lubię go może trochę, ale co to zmienia?- Spytał.
-Nareszcie!!! -Krzyknął Jin. -Zmienia bardzo wiele. Wkrótce dowiesz się o co chodzi. Staraj się do świąt nie pokłócić z Kookiem. Znaczy jak w ogóle wróci do domu.
-Dobra. -Powiedział. Nagle wbiegł Jimin.
-Kook oddzwonił! -V wyrwał się z łóżka nie zważając na ból ręki i wybiegł z sali.
-Dajcie mi telefon! -Krzyknął do kolegów z zespołu.
-Dobrze masz.- Powiedział J-Hope oddając mu telefon.
-Kook? Kook? Gdzie jesteś? Już po ciebie idę! Dlaczego nic się nie odzywałeś, co?
-Okej, to ty V. Chciałem tylko powiedzieć że jadę do rodzinnego miasta. -Oznajmił Kook.
-Ale przecież za 3 dni święta... Kook, przepraszam... Jin powiedział mi niektóre rzeczy... Wróć, proszę... -Powiedział V jakby miał się zaraz rozpłakać.
-Co? J-jak to powiedział? Co ci powiedział?-Spytał przestraszony maknae.
-O tym, że od dłuższego czasu masz problemy sercowe.- Powiedział V wychodząc ze szpitala. -Gdzie jesteś Kook? Powiedz mi, proszę. -Prosił go płaczliwie.
-Za tobą.- Powiedział.
-Kook! -Krzyknął gdy odwrócił się w stronę przyjaciela następnie rzucając się mu na szyję, mocno przytulił. Kook, próbował go odepchnąć ale to nic nie dało. Zszokowany Tae reakcją młodszego nie dawał się od niego odciągnąć. -Co tu robisz? myślałem, że...-Nie dokończył bo Kook uległ i także odwzajemnił uścisk.
-Szedłem do spożywczaka obok.
-Mhm...bo myślałem..a z resztą, nie ważne.- Wypuścił go z uścisku.- Wracasz do dormu? -Zapytał Tae.
-Nie. -Oznajmił kręcąc przecząco głową następnie odwrócił wzrok dotychczas skierowany na starszego. -Jeszcze te święta chcę spędzić z rodziną. Nie chcę abyś zrozumiał tego źle, to nie przez ciebie ani nikogo innego z zespołu. -Kolejne kłamstwo. Nienawidził okłamywać Tae, ale w tej chwili chyba nie mógł powiedzieć mu prawdy.
-Szkoda...-Zrobił się smutniejszy.- Ale wyjeżdżasz teraz?- Miał nadzieje że, nie. Miał mu tyle do powiedzenia, ale co on może poradzić, że młodszy jednak chyba nie darzy go tym samym uczuciem i będzie musiał się poddać po daremnym roku zbliżeń między nimi.
-Mam taki zamiar. Tylko muszę iść jeszcze do sklepu i do dormu żeby wziąć swoje rzeczy. -Powiedział bez uczuciowo.
-*Nie mogę z niego zrezygnować! Muszę wyznać mu swoje uczucia, choćby nie wiem co!* -Powtarzał sobie w myślach Kim. -Może ci pomogę?- Spytał uśmiechając się. -*Teraz z nim spędzić jak najwięcej czasu.* -Pomyślał.
-Nie musisz... Z resztą, chciałabym sobie jeszcze coś przemyśleć. -Rzekł krzywiąc się lekko.
-N-no dobrze...- Tae myślał, że się tam rozpłacze- To... To ja już pójdę...uważaj na siebie. -Aliena bolało serce, ale nie jak zwykle kiedy nie był przy nim..on go po prostu odrzucił..
-Taaak, ty też uważaj. -*Myślałem że się rozryczę. Jak mogłem być tak głupi, żeby być tak oschły w stosunku do niego. Widziałem łzy w jego oczach, widziałem smutek i ból który był z pewnością moim powodem.* -Pomyślał Kook.
Tae musiał pójść, ale tak bardzo nie chciał, dlaczego on mu to robi?
-Dam ci prezent jak już przyjedziesz.- Alien uśmiechnął się sztucznie i wrócił do szpitala.
-*Byłem u kresu wytrzymania. Chciałem wybuchnąć tam płaczem i wyznać mu całą prawdę, lecz nie mogłem. Gdybym to zrobił, nasza przyjaźń by się już skończyła, ponieważ on nie czuje do mnie tego samego, co ja do niego.* -Myślał idąc do sklepu. Nie obawiał się fanek krążących w okół niego . Myślał tylko i wyłącznie o Taehyungu. Wszedł do sklepu spożywczego i kupił jakieś przekąski i słodycze. Wyszedł i znowu fanki krążyły w okół niego. Wszedł do dormu i wszedł do pokoju swojego i V. Spakował się na tyle dni ile brakowało do świąt.
Wszyscy wrócili do dormu gdy Tae został już wypisany ze szpitala. Kim poszedł do swojego pokoju. -Wejdę do łazienki i zaryczę się tam na śmierć. - Pomyślał smutny. Wszedł do pokoju i nawet nie zauważył tam będącego Kooka
Kook nie zwracał na niego uwagi. Po prostu dalej się pakował. Wstał a V wszedł do łazienki, podniósł walizkę i usłyszał szlochanie w toalecie. Przestraszył się okropnie, nie wiedział czy to tylko jego fantazja czy realia. Kook nigdy nie słyszał, aby Taehyung płakał. Podszedł do drzwi od łazienki i chciał zapukać tylko zabrało mu odwagi. Po prostu zrezygnowany, wyszedł z pokoju zostawiając Tae samego.
Reszta zespołu siedziała w kuchni.
-Kookie, zaczekaj chwile! -Krzyknął Jimin gdy Jeon właśnie koło nich przechodził. Odwrócił się a za nim stała reszta zespołu oprócz oczywiście V.
-Słucham? -Spojrzał na każdego po kolei. Wzrok zatrzymał na Jinnie, jego hyungu któremu zawsze wszystko mówił. Wpatrywał się w niego z wyrzutem.
-Dlaczego wyjeżdżasz? -Spytał Suga.
-Spytaj się wspaniałego Jin Hyunga. -Wstrzymał się trochę. -Hyung, ja ci wszystko mówiłem, zwierzałem, a ty po prostu mu powiedziałeś. Nie ważne ile wygadałeś, obiecałeś, że nic mu nie powiesz. Nic!!! -Krzyknął a Jin spuścił głowę.
-Chciałem pomóc, ale to ty zachowujesz się teraz nie dojrzale myślisz, że jak wyjedziesz to coś zdziałasz?!- Wykrzyczał Jin i poszedł do swojego pokoju.
-Ten pieprzony debili. Kookie, on mu coś powiedział? -Spytał wściekły Jimin. Maknae tylko kiwnął głową. Wściekły Park tylko się odwrócił i ruszył w stronę pokoju Jina i swojego. -Jin, ty zdrajco! Zabije cie! -Krzyczał Jimin nadal idąc do pokoju. Kook po prostu odwrócił się i wyszedł z dormu nawet nie żegnając się z resztą zespołu która stała osłupiła nie wiedząc o co poszło. Zatrzymał taksówkę i powiedział gdzie go przewieść. Pojechał do hotelu. Postanowił nie jechać do domu rodzinnego. Za dużo czasu by mu to zajęło.
-*Ciekawe czy już pojechał?*- Ta myśl krążyła w głowę V, aż w końcu zdecydował napisać do Jimina.
*pisze do Jimina*
:On już wyszedł?:
:tak:
Tae wyszedł z łazienki, położył się na łóżku Jeongguka i zasnął.
~*TYM CZASEM W POKOJU JINA I JIMINA*~
-Nie wiem o co ci chodzi, przecież on też go kocha. Nie powinien mu tego powiedzieć?- Spytał Jin.
-Pieprzony dupku! Może nie chciał mu niczego mówić, pomyślałeś o tym? On przychodził tu praktycznie dzień w dzień i ufał ci uważając że go wysłuchasz i poradzisz. Obiecałeś, że nie powiesz nic Tae. Nie ważne ile powiedziałeś, ale obiecałeś mu. Jak byś się czuł gdybym ja powiedział komuś twój sekret? Nie miłe uczucie.
-Dobra jak przyjedzie do domu to go przeproszę...ja naprawdę chciałem im pomóc... -Położył się na swoim łóżku.
-Ale marnie ci to wyszło. Nawet nie wiemy kiedy wróci. -Powiedział i ruszył w stronę wyjścia. -Idę porozmawiać z Tae. -Oznajmił i wyszedł z pokoju następnie kierując kroki do pokoju Tae. Wszedł i ujrzał śpiącego, zapłakanego V w łóżku Kookiego. Zamknął drzwi i klęknął przed łóżkiem. -V, V, obudź się. -Szepnął na co Tae uchylił powieki. -Pogadajmy. -Dodał.
-Nie mam ochoty, w ogóle chcę tu umrzeć.- Powiedział zakrywając się kołdrą po sam czubek głowy.
-No proszę Cię, musimy o czymś teraz pogadać.- Powiedział Jimin zsuwając lekko kołdrę, żeby chociaż widzieć głowę młodszego.
-Proszę, wyjdź. -Szepnął krzywiąc się lekko gdy Jimin go odkrył. -V, nie mogę, ponieważ widzę w jakim jesteś stanie. Musisz się komuś wygadać Tae. Nie duś niczego w sobie. -Powiedział.
-Muszę się komuś wygadać, prawda. Ale nie mam siły. Nie mam odwagi aby to komuś powiedzieć. -Szepnął a z jego oka spłynęła łza.
-Możesz mi zaufać. Nikomu nie powiem i pomogę ci. -Zapewnił Jimin.
-Bo ja...no ja lubię..Jungkooka...no ale wiesz, nie śmiej się...ja go lubię tak inaczej...-Przerwał pociągając nosem. -No po prostu go chyba kocham...ale widzę, że on mnie nie i muszę się z tym pogodzić...- Odwrócił się do ściany i zaczął znowu płakać.
Jimin chciał mu powiedzieć wszystko, ale nie mógł.
-Tae, skąd wiesz, że on cię nie kocha? -Spytał Jimin.
-Bo widzę jak mnie traktuję... Wcześniej miałem nadzieje, ale od paru dni on się dziwnie zachowuję, prawię się do mnie nie odzywa, nie uśmiecha jakby mnie nie znał albo nienawidził... Czy ja mu coś zrobiłem?- Odwrócił się w stronę Jimina.
-Nie, chyba nic mu nie zrobiłeś. Ale popatrz na to z innej perspektywy. Zdarzały wam się ostatnio jakieś niezręczne sytuację? -Dokładnie wiedział jaka jest prawda ale nie mógł tak po prostu powiedzieć że wiedział, że Tae wrąbał się Kookiemu do łóżka i jeszcze go rozebrał.
-N-nie.- Zaczerwienił się V i zakrył twarz kołdrą.
-Ale na pewno? Przeanalizowałeś wszystko?- Dopytywał Jimin.
-H-hyung czy ty coś sugerujesz?- Spytał zadziwiony Tae.
-Nie, nie, nie. Skąd, że. Ale na pewno? -Spytał ponownie.
-No raz spaliśmy koło siebie.- Powiedział Alien
-To już jest coś co mogło go tak bardzo zawstydzić. Bo jeżeli on bardzo cię lubi to ta sytuacja mogła go przerosnąć i postanowił trzymać do ciebie dystans. Tae, wszystko jest możliwe. Ale ja bym na twoim miejscu z niego nie rezygnował, ale to już twoja decyzja. -Stwierdził Jimin.
-T-tak myślisz?- Spytał. -Hyung czy ty coś może wiesz?- Spytał podejrzliwie.
-Ammm... to jest nie możliwe, abym powiedział ci coś na ten temat, ponieważ nie wiem nic.. -Podniósł ręce do góry.
-Wiesz co jest ciekawe?- Zaczął się podnosić.- Jin coś wie, więc ty też musisz coś wiedzieć.
-Taehyung, nawet jakbym wiedział to bym nie powiedział, bo ja umiem dotrzymać tajemnicy , a nie tak jak Jin. -Ugryzł się w język po tych słowach, ponieważ powiedział za dużo. -A-Ale nic nie wiem!
V zrobił smutną minę.
-Hyung~ a wiesz może czy on naprawdę pojechał do rodziny?- Spytał szturchając Jimina w ramię.
-Nic nie wiem.- Powiedział sarkastycznie starszy.
-Hyuuung~ -Wyjęczał Tae.
-Niiiic nie wieeeem, nic nie powiiieem. -Odparł starszy. Tym razem naprawdę nie wiedział czy jest u rodziny czy też nie.
-Idę na spacer.- Powiedział wstając i ściągając kurtkę z wieszaka. -Dziękuje hyung poprawił mi się humor, i nie zamierzam się poddać. - Uśmiechnął się Tae i wyszedł zostawiając Jimina samego.
-Aigoo, jakie to wkurzające! Muszę im pomóc, nooo. -Przeciągnął i wrócił do swojego pokoju. Gdy wszedł przez drzwi zobaczył słodko śpiącego Jina na swoim łóżku. Uśmiechnął się i ruszył w stronę łóżka. Usiadł koło starszego i zaczął mu się przyglądać. -Jimiiiiinii... kocham cię... -Wymruczał przez sen starszy. Jimin uśmiechnął się a następnie zaśmiał bezdźwięcznie. Położył się i tuląc do swojego hyunga, zasnął.
-Gdzie by tu pójść?- Rozmyślał Tae w centrum Seulu. -Jestem głodny~ , idę coś opyndzlować .- Powiedział do siebie idąc w stronę skromnej knajpki. -Butelkę soju i hmm... o japchae. -Po 10 min. kelnerka przyniosła mu wszystko i zaczął jeść i wlewać w siebie kolejne kieliszki soju. Kiedy spojrzał przed siebie zobaczył jego. -Kookie?- Szepnął.
Przepraszam za błędy :P Pamiętajcie o komentarzu, cebulki. Komentarz motywuję autora do dalszej pracy ;)
~RuRuRu ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz