czwartek, 29 stycznia 2015

[VKook] IS NOT WANTING... Rozdział 6 (ostatni).

Ahhhh, tylko trzy dni i koniec ferii :| Trzeba korzystać puki można ): Ten rozdział jest najdłuższy i jest tym ostatnim, ponieważ nie chciało mi się dodawać to w rozdziałach xD Okok, miłego czytania!!!~

Tytuł: IS NOT WANTING... Rozdział 6 (ostatni).
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (Jungkook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: Scena erotyczna.


Tae podniósł się do siadu i ruszył w stronę okna.
-Biedny, jutro pogrzeb jego ojca pewnie nie może się na niczym skupić.- Pomyślał i spojrzał na Kooka.
Kook, uśmiechnął się lekko,będąc odwrócony tłem do Tae. Naprawdę ciężko było mu się na czymkolwiek skupić. Bardzo to przeżywał ale próbował to zatuszować. Nawet niektórymi wieczorami płakał..
-Ehh..- Westchnął Tae i ruszył do łazienki, wziął prysznic i przebrał się w piżamę. Kiedy wyszedł  na łóżku leżał śpiący już Jung. Tae delikatnie aby do nie obudzić położył się obok i pocałował młodszego w czoło.
-Jak on słodko śpi.- Szepnął do siebie Tae i zasnął. 
***
Kook obudził się koło 18. Wstał i poszedł do toalety.Gdy wyszedł Tae nadal spał więc poszedł na dół nie chcąc obudzić V.  W salonie siedział Suga i śmiał się do telefonu. Kook podszedł do niego od tyłu i zajrzał w telefon. Suga z kim esemesował.
-Hyung, z kim piszesz? -Spytał a Yoongi podskoczył i wyłączył telefon. 
-Maknae, co ty tu robisz?- Spytał odwracając się w stronę Kookiego. 
-No zszedłem na dół , ale ty byłeś tak zajęty pisaniem z kimś, że nawet nie usłyszałeś ani nie zauważyłeś. -Oznajmił maknae.
-N-Naprawdę?... -Spytał lekko zażenowany. Kook kiwnął głową.
-Hyung, czy to możliwe... że piszesz z dziewczyną? -Spytał kładąc starszemu rękę na ramię. Suga spojrzał na niego zaskoczony, otworzył usta żeby coś powiedzieć ale nie mógł. -Ha! to twoja dziewczyna? Nie martw się hyung, nikomu nie powiem. -Puścił mu oczko i poszedł do kuchni.
-O-ona nie jest moją dziewczyną! -Wykrzyczał.
***
Tae przespał całą noc i obudził się o 8 rano następnego dnia.
Kook siedział na łóżku i esemesował z mamą. 
-O, obudziłeś się? Nie wiedziałem, że jesteś takim śpiochem. -Oznajmił młodszy. -Mama piszę, żebyśmy byli na 14. Ty powiesz chłopakom czy ja mam powiedzieć? -Spytał odkładając telefon.
- Jeśli nie czujesz się na siłach ja im powiem.- Zaproponował Tae.
-A mógł byś? -Spytał krzywiąc się lekko.
-Jasne.-Powiedział.
Tae podbiegł do szafy i wyjął  zielone spodenki do kolan i niebieską koszulkę w białe paski.
-Tylko się przebiorę.- Uprzedził młodszego. Kook kiwnął głową.
-Mógł byś się przy okazji umyć. -Powiedział cicho gdy Tae wszedł do łazienki. Czekał tylko chwilę i zaraz z łazienki wyszedł V. Zeszli na dół gdzie był Rap Monster i Hobi. 
-Ooo, nasze cnotki wstały. -Zakpił Hoseok. 
-Też dobrze cie widzieć hyung. -Powiedział Kookie i usiadł z Tae przy stole na przeciwko Joona i Hoseoka.
-No więc,- Zaczął Tae. -my jedziemy  na zaręczyny do mojej Noony więc nie będzie nas 2-3 dni.- Powiedział to z taką pewnością jakby było to prawdą.
-Serio? O to pogratulujcie jej od nas...ale dlaczego jedziecie we dwoje?- Spytał lider.
-Hyung, kocham Noone ale tam będzie strasznie nudo potrzebuję towarzystwa.- Powiedział.
-Ahh, rozumiem. -Zaśmiał się Hoseok. 
-Ta, ta pewnie jadą... -Mon nie dokończył bo Hope dźgnął go łokciem w żebra. 
-To jedźcie i dobrze się bawcie. -Powiedział Hobi. 
-* Ta, na pewno będziemy się dobrze bawić, NA POGRZEBIE! *-Pomyślał Kook.
-W każdym bądź razie, musimy wyjechać do Busan ok. o 10. -Rzekł Jeon.
-Okej, idę się pakować.- Powiedział Tae wstając od stołu.
Kiedy wszedł do pokoju od razu podszedł do szafy i wyciągnął dwa czarne garnitury, jeden   klasyczny zapasowy a jeden na ubranie teraz, spakował piżamę,  bieliznę kosmetyki i  jakąś koszulkę i spodnie na wszelki wypadek. Wszedł do łazienki i wziął prysznic.
-Mam nadzieje że nie pęknie mi serce jak zobaczę go płaczącego.- Szepnął do siebie. Kiedy wyszedł z kabiny  wysuszył włosy i je ułożył zaraz po tym założył garnitur i pomalował lekko oczy kredką, umył zęby i wyszedł, w pokoju był pakujący się Jung.
-O, wyszedłeś już?-Spytał zerkając przez swoje ramię. Kim tylko kiwnął głową. Gdy już się spakował poszedł do łazienki i wziął prysznic.
-Czy dam radę? -Spytał siebie. Potrząsnął głową chcąc wyrzucić te myśli z głowy. Gdy już się wykąpał ubrał się w garnitur i czarną koszulę. Podkreślił oczy, ułożył włosy, wyszczotkował zęby  i odświeżył cerę. Wyszedł i od razu Taehyungiem wyszli z pokoju.  Spakowali na drogę jakieś przekąski i parę butelek małej wody. Wyszli z dormu i wsiedli do taksówki prosząc o zawezienie na lotnisko.
-Myślisz, że to dobrze że powiedzieliśmy tylko Hobiemu i Monowi? Oczywiście wiem, że powiedzą reszcie gdzie na niby jedziemy, ale myślę, że mogliśmy powiedzieć też reszcie, ale osobiście. -Powiedział Kook.
-Wiesz oni mają też swoje sprawy... znasz Jimina i Sugę zaraz by o wszystko wypytywali.- Stwierdził Tae.
-Może masz rację... -Westchnął i chwilę potem byli na lotnisku. Tam czekał na nich kierowca który miał zawieźć ich do Busan. Wysiedli z taksówki i przesiedli się do busa.
-Nie martw się będę tam z tobą.- Powiedział Tae chwytając młodszego za rękę.- Nie martw sie.- Powtórzył.
-No dobrze. -Powiedział i zrobił więcej miejsca Tae. W czasie jazdy obejrzeli jakiś film, trochę przespali, trochę też przegadali a resztę czasu spędzili nudząc się.
-Panie kierowco, ile jeszcze do Busan? -Spytał Kook.
-Jeszcze około 30 minut. -Powiedział kierowca. Kook westchnął.
-Tae~ Poróbmy coś, nudzę się. -Zrobił smutną minkę.
-Może pobawimy się w pytanie i wyzwanie? -Zaproponował starszy.
-No dobrze. -Powiedział Kook i odwrócił się w stronę Tae a Kim do Kooka. -Hmmm... Ja pierwszy czy ty? -Spytał.
-Zaczynaj- Powiedział Tae.
-Hmmm... Pytanie czy wyzwanie?- Spytał Kook.
-Pytanie. -Zdecydował.
-No dobrze... To... -Pomyślał chwilę. -Kogo z hyungów darzysz największym szacunkiem i zaufaniem? -Spytał młodszy.
-Hoseok Hyung.- Odpowiedział natychmiastowo.
-Też tak uważam. -Zaśmiał się młodszy. -Ja wybieram pytanie. -Dodał.
-Hmm... kiedy zacząłeś mnie "lubić"- Uśmiechnął się Tae.
-Emmm... Jakoś wtedy jak byliśmy trainee. Tak, jakoś tak.- Odpowiedział uśmiechając się lekko.
-Śmiesznie się złożyło..bo ja tak samo... -Odpowiedział. -Okej, teraz wyzwanie- Wybrał Alien.
-Aaa. To trudne. -Wydął wargę. -Czekaj, pomyślę trochę... -Powiedział. -Może... Wystaw głowę przez okno i krzyknij "Jestem teletubisiem!" -Zaśmiał się Kook.
-Nie umiesz wymyślać kochany.- Powiedział po czym zrobił to co kazał mu młodszy. -Już.-Powiedział.
-Masz rację, nie umiem wymyślać... -Oznajmił i skrzywił się delikatnie. -Okej, ja też proszę wyzwanie. -Powiedział i sięgnął po wodę z plecaka.
-Masz....- przerwał mu kierowca 
-PRZYSTANEK BUSAN.- Powiedział kierowca.
-Ohh... Niestety moje wyzwanie przepadło. -Powiedział i uśmiechnła się głupkowato. Wysiedli z samochodu następnie zabrali swoje bagaże. Mama Kooka mieszkała  w małym, przytulnym domku w tle lasu. Przed domem czekała mama Jeona. Dopiero gdy ją zobaczył uświadomił sobie jak bardzo za nią tęsknił.
-Mamo! -Krzyknął i podbiegł do niej i mocno przytulił. -Mamo, tak bardzo tęskniłem!- Powiedział i odsunął się od kobiety. -Mamo, to jest mój... mój przyjaciel, Kim Taehyung. -Przedstawił go.
-Oh, to ty jesteś Taehyung?-Podeszła do Kima. -Kookie, nie mówiłeś, że jest aż tak przystojny. -Zaśmiała się zawstydzając Kookiego.
-Dzień dobry pani, moje najszczersze kondolencję.- Tae ukłonił się przed kobietą.
-Chodźcie do środka. -Powiedziała i ruszyła do domu. Kook i Tae ruszyli za nią. Kiedy weszli, na Jeona skoczył pies.
-Park! -Krzyknął i klęknął przed psem następnie przytuli do siebie. -Jak ja dawno go nie wiedziałem. -Powiedział i wstał. Mama zaprowadziła ich do pokoju.
-Chłopcy, mam nadzieje, że nie będzie problemu jeżeli będziecie spać razem, prawda? -Spytała a Tae pokręcił głową. Kobieta wyszła zostawiając maknae samych.
-Ładnie tu masz, jakbym miał taki ładny  i zadbany pokój to na twoim miejscu bym nie wyjeżdżał ty nie wdzieczniku.- Usiadł na łóżku.
-Cssss... -Syknął. -Tak było by najlepiej. Bym cię nie poznał i w ogóle. -Powiedział i położył walizkę koło szafy. Usiadł przy biurku i przypomniał sobie że kiedy nie był jeszcze idolem zamknął jedną szufladę na kłódkę. Podszedł do walizki i wyciągnął portfel. Wyciągnął z niego kluczyk i podszedł do szuflady. Otworzył zamek i ujrzał w szufladzie ogromną ilość listów.
-Co to?- spytał zaglądając zza ramienia młodszemu -Listy? Nie mów że to moja konkurencja... Wiesz, że jestem od nich lepszy.- Przekonywał go Tae. -A tak naprwadę, co to za listy?- Lekko spoważniał.
-To... to są wiersze. Kiedyś je pisałem. -Zamknął szufladę. -Ale to było kiedyś i są beznadziejne. -Oznajmił.
-Ej no pokaż, jestem pewien że to była prowokacja!!! Pokaż mi to.- Wskazał na szufladę.
-Nie pokaże. -Pokręcił głową i zabrał kluczyk. -Może kiedyś. -Powiedział i schował kluczyk do kieszeni spodni.
-Wykorzystuje wyzwanie!- Wykrzyczał Tae.
-Nie możesz, a z resztą gra się już skończyła! -Krzyknął zdesperowany.
-Dobra, wygrałeś tym razem...- Odpowiedział Tae.
-Noo... -Kook westchnął i otworzył okno które było przed biurkiem. -Którą jest w ogóle godzina? -Spytał i zerknął na zegarek który miał na ręce. -Szykujmy się już. Muszę iść po jakąś wiązankę. -Powiedział.
-Okej, ja pójdę do łazienki... a tak właściwie, to gdzie ona jest?- Spytał. Kook zaśmiał się i zaprowadził chłopaka do łazienki.
-Jeongguk, porozmawiajmy chwilę, dobrze? -Spytała mama Jungkooka.
-Dobrze. -Poszedł z nią do salonu i usiedli na kanapie.
-Kochanie, czemu nie powiedziałeś mi, że przywieziesz kolegę? -Spytała głaskając go po policzku.
-Co? Nie powiedziałem ci? -Spytał. -Mamoo~, przepraszam. -Skrzywił się lekko. -Myślałem, że ci powiedziałem. -Oznajmił.
-Już w porządku. -Uśmiechnęła się. 
-My na chwilę wyjdziemy. Chcę kupić jeszcze wiązankę. -Powiedział i wstał. 
-Dobrze idźcie. Ale nie spóźnijcie się. -Oznajmia a Kook poszedł do pokoju. Tam już czekał Tae.
-Too... idziemy?- Spytał starszy sięgają po krótki i podając jedną młodszemu.
-Jasne, chodź. -Założył kurtkę i wyszedł z pokoju. -Mamo, my już pójdziemy! -Oznajmił.
-Dobrze, skarbie. Uważajcie na siebie. -Odpowiedziała z kuchni.
Kiedy wyszli z domu zapadła niezręczna cisza którą po paru minutach przerwał V.
-Wiesz... szkoda mi twojej mamy... zostanie tak sama... nie wypada tego mówić... ale nie masz żadnej ciotki aby się nią zajęła?- Spytał Tae.
-Nie... Wszystkie są bardzo daleko od nas... Wiem, że teraz pewnie płacze. Udaje twardą ale ja i tak wiem, że jest inaczej. -Powiedział i nadął policzki. -Mama bardzo kochała tatę...  Czasem nawet zastanawiałem się czy nie wrócić do domu... -Westchnął.
-Mhmm... pewnie teraz też tak myślisz... -Powiedział, chciał ukryć smutek w jego głosie, ale nie dał rady, na pewno był słyszalny. Jung spojrzał na niego. Widział i słyszał ten smutek  który chciał ukryć.
-Nie, teraz tak nie myślę.-Powiedział. -Muszę ściągnąć kogoś by się nią zajął, przecież nie mogę was zostawić. -Dodał.
-Rozumiem... o, tutaj chyba można kupić jakiś wieniec.- Wskazał ręką na kwiaciarnie.
-Okej, chodźmy. -Weszli do kwiaciarni i powiedzieli jaki wieniec chcą i na gdzie trzeba go przywieść. Weszli i ruszyli do domu.
-Która godzina?- Spytał Tae.
-W pół do piętnastej. E-Ej, chodźmy szybciej. -Powiedział i przyśpieszył kroki.
Dobieli do domu Junga, gdzie przed drzwiami stała jego mama.
-O już jesteście, co tak długo, musimy już iść.- Powiedziała bez uczuciowo, widać było, że płakała.
Kook chwilę na nią popatrzył i zagryzł wargę.
-Chodźmy już. -Powiedział makane i pierwszy wsiadł do samochodu który został naszykowany dla niego, jego mamy i Tae. Jechali w ciszy... bo w końcu o czym mieli rozmawiać? Po 20 minutach które dla tak rozgadanej osoby jak Tae były torturą, dojechali w końcu do domu pogrzebowego.
Weszli do pomieszczenia w którym odbywa się pożegnanie zmarłego, najpierw mama Junga podeszła do ustawionego przy wejściu naczynia i wyciągnęła białą chryzantemę i przyczepiła ją obok zdjęcia swojego męża, potem zostały odprawione wszystkie potrzebne czynności jak i ukłony. Jung i jego mama siedzieli w sali 2 godziny, po tym czasie Mama Junga poszła do jego ciotek. Tae wiedział że młodszy go teraz potrzebuję, jego wsparcia.
Kim wszedł ponownie do sali i przysiadł się do młodszego, po chwili objął go i przytulił do siebie.
-Płacz.- Na co Kook pokręcił głową. -Nie udawaj twardego i zrób to.- Po jego słowach młodszy rozpłakał się jak dziecko, płakał tak przez 30 min. Ciagle w ramionach V.
-Dlaczego to takie trudne?... Ile to potrwa, żebym pogodził się z tym, że nie mam już ojca? -Spytał przez płacz.
-Na pewno nie tydzień... to może potrwać, ale będę cię wspierać.- Powiedział mocniej przytulając młodszego.
-Dziękuję, że jesteś przy mnie Taehyung. -Powiedział Kook i mocniej objął chłopaka. -Nie wiem co bym bez ciebie zrobił. -Oznajmił.
-Wiesz już jest 19, może ja już pójdę nas spakować, bo o 5 już jedziemy, ale jeśli ty chcesz to zostań, zadzwoń to po ciebie przyjdę.- Powiedział odklejając od siebie młodszego.
-Wiesz... chyba zostanę z mamą. -Powiedział wycierając oczy. -Nie chcę, żeby teraz została sama. -Dodał.
-Oh... okej... ale co mam powiedzieć chłopakom?- Powiedział z ukrytym zdziwieniem.
-Hmmm... Powiedz im, że mama zachorowała i musiałem do niej jechać. -Odpowiedział.
-Okej... wiesz może załapie się nawet dzisiaj na jakiś pociąg.- Powiedział i podszedł do młodszego. -Bądź silny.- Złapał go za rękę i lekko się uśmiechnął.
-Nie jedź dzisiaj... -Powiedział i zrobił smutną minę.
-No dobrze... ale już pójdę.- Powiedział i puścił rękę młodszego następnie pocałował go w policzek. Przed wyjściem wykonał jeszcze ukłon i wyszedł. -Tae spokojnie... na jego miejscu też byś tak zrobił... on po prostu musi... zostać...- Mówił do siebie w myślach. Taksówka przywiozła go do pustego domu Jeon'ów, wszedł do salonu gdzie stały zdjęcia młodego Junga jego mamy i taty. Momentalnie uśmiechnął się widząc zdjęcia uśmiechniętego Kooka ze swoim ojcem, oglądał je tak przez 10 min. Poszedł do pokoju w którym miał swoje rzeczy, zaczął się pakować, kiedy juz spakował swoje rzeczy postanowił pójść spać, ale nie mógł, czekał na telefon od chłopaka, że ten miał po niego przyjść. Nawet nie widział kiedy zasnął.
***
Gdy Tae spał Kook próbował się do niego dodzwonić chyba z 6 raz. Przestraszył się, że chłopak mógł pojechać do dormu bez pożegnania i uprzedzenia albo może coś mu się stało. Gdy wrócił do domu wraz z jego mamą, od razu przebiegł się po mieszkaniu w poszukiwaniu chłopaka. Na końcu zostawił pokoju. Wszedł do niego z nadzieją, że chłopak tam będzie. 
-Jezu, Tae! -Krzyknął Kook widząc Taehyunga śpiącego na łóżku. Ten natychmiast się zerwał do siadu. -Odbieraj ode mnie telefony, a nie! Wiesz jak się przestraszyłem?! -Krzyknął  i usiadł na rogu łóżka chowając twarz w dłoniach.
-Co? *ziew*- Spytał zamroczony sięgając po telefon. -Kurcze, przepraszam wyciszyłem go na czas pogrzebu. -Powiedział podnosząc się do siadu.
-W porządku, tylko się trochę przestraszyłem. -Odwrócił się i mocno przytulił chłopaka. -Nie rób tego więcej. -Dodał.
-Dobrze, przepraszam.- Objął go ale po chwili odsunął się. -Idę do łazienki, zaraz wrócę.- Powiedział wychodząc z pokoju z piżamą w rękach.
Kook westchnął , położył się na łóżko, zamknął oczy i poczuł głód w brzuchu. Podniósł się i poszedł do kuchni. Zrobił kanapki dla siebie i Taehyunga i wrócił do pokoju. Usiadł na łóżku i postawił talerzyk z kanapkami na stolik nocny. Po chwili do pokoju wszedł.
-Już jestem.- Powiedział podchodząc bliżej i siadając na łóżku. - A tak ogólnie, to jak się czujesz?- Spytał.
-Już lepiej, ale nadal źle. -Skrzywił się lekko i sięgnął po talerzyk z kanapkami. -Jesteś głodny? -Spytał.
-Tak, jasne dziękuję.- Wziął jedną kanapkę i zaczął jeść. -A jak mama, mówiłeś że zostajesz?
-Mam jeszcze chwilę żeby to przemyśleć. Możliwe, że wrócę a możliwe, że nie. Bym pojechał z tobą i powiedział babci albo cioci żeby zostały z nią. Nie wiem. -Zabrał się za jedzenie kanapki.
-Zrób jak uważasz, ja cię będę wspierać.- Uśmiechnął się, dokończył jeść i położył się na łóżku. -Ciekawy jestem co robią chłopaki...- Zastanawiał się.
-Nie tylko ty.- Powiedział młodszy i podszedł do walizki. Wyciągnął piżamę. -Pójdę się wykąpać. -Tae kiwnął głową a Kook poszedł do łazienki. Wziął szybko prysznic i wrócił do pokoju. Położył się na łóżku koło Tae i przykrył ich kołdrą.
-Dobranoc.- Pocałował młodszego w czoło.
-Dobranoc. -Zgasił lampkę i wtulił się w starszego.
***
Obudził ich budzik Taehyunga który wskazywał 04:20.
-To już ta godzina?- Szepnął do siebie Tae.
Po 10 min. Tae zaczął krzątać się po pokoju, ubierając się i sprawdzając czy ma wszystko spakowane.
-Chcesz jeszcze coś do jedzenia?- Spytał zaspany Jeon. -Jak chcesz to pójdę zrobić. -Dodał i wstał z łóżka.
-Nie, nie trzeba, leż idź jeszcze spać.- Powiedział zamykając torbę.
-To pójdę ci coś zrobić.- Powiedział i wyleciał z pokoju. Poszedł do kuchni i zrobił swojemu chłopakowi kilka kanapek. Wrócił do pokoju a Tae był już gotowy do wyjścia. -Już? Masz jeszcze 15 minut. -Powiedział Kook i zamknął drzwi od pokoju.
-Ale kierowca już czeka.- Podszedł do młodszego i go przytulił najmocniej jak umiał.
-Udusisz mnie zaraz. -Wyjęczał Kook ledwo oddychając. Tae puścił młodszego z uścisku. -Idź już. -Uśmiechnął się lekko Kook.
-Okej.- Kim niespodziewanie pocałował młodszego.- Wróć szybko.-  Wyszedł nie czekając na  reakcje Kookiego.
Kook uśmiechnął się lekko i podszedł do okna. Taehyung wsiadł do samochodu i pomachał młodszemu widząc, że ten stoi w oknie. Kook odmachał z uśmiechem. Tae odjechał. Kook chciał wracać z Tae, ale nie chciał też zostawiać mamy samej. Odszedł od okna i usiadł na łóżku.
-Pusto tu bez niego. -Posmutniał Jeongguk.
~*Cztery godziny później*~
-Eh..może zadzwonię do Hoseoka.- Tae wyjął telefon i wystukał nr przyjaciela.
-Halo? Tae? Co tam, jak imprezka?- Spytał Hobi.
-Dobrze, wszystko w porządku, tylko..-Nie dokończył.
-Tylko?- Spytał Kim.
-Mama Kooka się rozchorowała i musiał od razu po przyjęciu do niej pojechać.- Powiedział. -Więc przyjadę wcześniej.
-Czyli znaczy... znaczy, że nie przyjedzie z tobą? -Spytał Hoseok smutnym głosem. -Ehhh... strasznie pusto w domu bez was... -Oznajmił Hobi.
-Za klilka dziesiąt minut przyjadę... a właśnie jak wy się macie?- Spytał.
-Hmmm... U wszystkich jest okej, nikt się nie kłóci, tylko trochę wcześnie dzwonisz. -Oznajmił Hobi i po chwili ziewnął.
-Oj no tak, przepraszam, zapomniałem która godzina, już się rozłączam, do zobaczenia.- Powiedział i rozłączył się.
Jeszcze tylko 20 min jazdy i był już w Seulu.
~*U KOOKIEGO*~
Kook siedział w pokoju nie wiedząc co ma robić. Kręcił się i grzebał w szafkach.
Nie mógł spać, choć był bardzo śpiący. W końcu ubrał się i wyszedł na dwór. Poszedł na plac zabaw na który kiedyś chodził i usiadł na huśtawkę.
***
V cały dzień siedział w domu, ale kiedy Jin i Jimin chcieli go wyciągnąć do kina, ten się zgodził.
-Jimin-ah na jaki film idziemy?- Spytał Tae zakładając kurtkę.
-Hmmm... Idziemy na horror. Jin to zaproponował. Chciałem komedię ale Suga powiedział żebym z Jinem zagrali w kamień papier nożyce i on wygrał.- Rzucił Jinowi zimne spojrzenie. -Jak przez ciebie nie będę mógł zasnąć to masz przesrane. -Zagroził palcem a Jin tylko zaśmiał się bezdźwięcznie i zarzucił mu rękę na ramiona.
Kiedy już byli gotowi wyszli na zewnątrz.
-Aigoo, jak ja dawno nie byłem wieczorem na dworze.- Przeciągnął się V.
Po 5 min przyjechała taksówka którą pojechali do centrum.
-Dzwoniłeś dzisiaj do Kooka?- Spytał Jin.
-N-nie, ale to chyba dla niego lepiej bo pewnie jest zajęty... wiecie... chora mama... -Powiedział Tae z przymuszonym uśmiechem.
-Ej on czasem nie ma taty, on nie mógłby się nią zająć?- Spytał Jimin
-N-nie sądzę... on... on chyba gdzieś wyjechał.- *Tak, do nieba* Pomyślał chłopak.
-Ah... Rozumiem, musi być mu teraz ciężko tak samemu... -Posmutniał JImin. -Tęsknie za nim. -Oznajmił Park.
-Ale w końcu sobie od nas odpocznie, tyle spędzamy razem, dobrze że pojechał do mamy.- Podsumował Jin.
-Już jesteśmy.- Przerwał V.
Wszyscy wysiedli z taksówki i mieli kino przed sobą. Weszli, i na szczęście kino było prawie puste.
-Jin idź kup bilety na ten film co mamy iść.BO TY GO WYBIERAŁEŚ, a my pójdziemy po jakieś przekąski- powiedział Jimin i pociągnął V za ramie w stronę stoiska
Poszedł z V i kupili pocorn, cole i orzeszki. 
-Tae, pokłóciłeś się z Kookim? -Spytał Jimin. -Jakoś dziwnie się zachowujesz gdy o nim wspominamy. -Dodał zerkając na Taehyunga.
-Nie, no co ty.- Powiedział. -Po prostu tęsknie.- Dokończył.
-A tak w ogóle to kiedy on wraca?- Spytał Jimin.
-Pewnie jak mama wyzdrowieje.- Powiedział.-Tyle, że z tęsknoty po stracie nie da się wyzdrowieć... -Szepnął do siebie Tae.
-Co? O czym ty mówisz Tae? -Spytał Jimin zatrzymując się. -Jakiej stracie? -Spytał zaskoczony.
-Nie to nic... nie nie mówiłem tak sobie szeptałem..cn-niby jaka strata, co?- Zaczął się tłumaczyć.
-Tae, przecież słyszałem co mówiłeś. Powiedz mi, o co chodzi? -Spytał ponownie. -I to chyba ja powinienem pytać ciebie a nie ty mnie. -Stwierdził podpierając dłonie na biodrach.
-Chłopaki, ruszcie się z tym popcornem! -Krzyknął Hobi.
-Nie ważne. Jak wrócimy pogadamy. -Powiedział Park i poszedł do przodu a za nim V.
-Kurcze, muszę to jakoś obrócić bo Jung będzie zły.- Pomyślał wchodząc do sali kinowej.
-Tae, rusz się. -Pośpieszył go Suga. Oczywiście Jimin z Jinem usiedli koło siebie, Nam Joon koło Hoseoka a V i Suga koło siebie. Film się rozpoczął a Jimin już był wtulony w Jina a on tylko uśmiechał się zadowolony. 
-Hyung, nigdy więcej nie wybieraj horrorów. -Powiedział Jimin.
-Wiesz, nie przekonujesz mnie.- Spojrzał na niego.- Chyba będę wybierać je jeszcze częściej.
- Hyung, już wiem jak się czujesz. Znajdź sobie jakąś dziewczynę, albo coś - Zwrócił się V do Sugi.
-J-jaka dziewczyna nie mam żadnej. O co ci chodzi?- Zawstydził się Yoongi.
-Hyung, czy ja cię o coś pytałem?- Zaśmiał się i wrócił do oglądania filmu.
Suga cały czerwony również wrócił do oglądania. Film jakoś leciał a Hobi i Jimin przy niektórych strasznych scenach wydobywali z siebie pisk lub krzyk. 
-Hyung, zaraz wrócę. -Powiedział Jimin i wyszedł z sali. Od razu chwycił za telefon i wybrał numer do Jeongguka. 
-Halo? -Zabrzmiał głos po drugiej stronie słuchawki. 
-O, Jungkookie~ Wszystko w porządku z mamą? -Spytał.
-Hmm... Taak, jest już lepiej. -Oznajmił.
-Ah, rozumiem. A kiedy wracasz?- Spytał z nadzieją, że wróci szybko.
-Hyung, nie wiem kiedy wrócę. Możliwe, że jutro i załatwię mamie jakąś opiekę. -Powiedział.
-Kookie~ Wróć szybko, bardzo za tobą tęsknimy. -Powiedział następnie wygiął usta w podkówkę.
-Dobrze hyung, postaram się. Też za wami tęsknie. Okej, to teraz będę kończył bo muszę iść do mamy. -Powiedział i rozłączył się.
***
-To już do domu?- Spytał V wychodząc z sali.
-Chyba tak... a wy jak chłopaki?- Zwrócił się do par Suga.
-My skoczymy jeszcze do sklepu. -Powiedział Rap Mon za siebie i Hobiego.
-A my chcemy pójść na spacer. -Powiedział Jin trzymając Parka za dłoń.
-Tae, idź do domu. Wydajesz się strasznie zmęczony. -Powiedział Jimin.
-Okej chyba jeszcze zadzwonię do Junga i muszę się o coś spytać Sugi hyunga.- Uśmiechnął się spoglądając na rapera.
-No dobrze, to jedź z Yoongim do dormu. -Powiedział Jimin. Suga i V wsiedli do taksówki a Hobi, Rap Mon, Jin i Jimin rozeszli się. Po chwili dojechali do dormu. Weszli do domu i stanęli na korytarzu.
-Tae, co ty ode mnie chciałeś? -Spytał ciekawy Yoongi.
-Kto jest twoją dziewczyną, i nie mydl mi tu oczu ja wiem, że ty na pewno kogoś masz.- Powiedział  Tae patrząc na starszego.
-Aish! Następny! J-Ja nikogo nie mam. -Powiedział.
-Jak to następny? Ale no powiedz, przecież nie zrobię głupiej afery jaką ty zafundowałeś mi i Jungowi, obiecuję.- Powiedział.
-Ta jasne... A nawet jakbym kogoś miał, to co z tego? -Spytał retorycznie.
-Jak to co? Wszystko hyung, wszystko. Nie byłbyś jak ten biedny samotny szczeniaczek który zbiera karty pokemonów.
-Bo tak. Bo mogę. Chcę być sam, i sam będę. -Nagle  z kiszeni Sugi wydobył się dźwięk. Tae szybko chwycił jego telefon z tylnej kieszeni i uciekł. Odblokował go i zobaczył od kogo jego hyung dostał esemesa.
-Jesteś i będziesz sam tak?~- Powiedział. - Ej czy to nie jest czasem numer kuzynki Jina? Umawiasz się z kuzynką Jina, Sooyoung? Hyung, przecież ona jest od ciebie starsza o 2 lata!!!- Powiedział dalej spoglądając na telefon.
-Jezu... Tae, czy nikt nigdy nie uczył cię, że cudzych rzeczy bez pozwolenia się nie dotyka? -Spytał zirytowany Suga następnie wyrwał telefon z ręki V. -Tak, umawiam się z nią. Nic na to nie poradzę, że ją lubię. Nie chciałem wam mówić bo wiem, że jakbym powiedział to bym miał przesrane u Jin Hyunga. -Powiedział i podrapał się po głowie.
-Okej nic mu nie powiem... ale ja też chcę się wygadać i nikt ma o tym nie wiedzieć nawet Kook ma nie wiedzieć, że ci powiedziałem, okej?- Spytał.
-No okej, ale nic mi nie powiedziałeś. -Zakpił Yoongi.
-No bo my z Kookiem nie pojechaliśmy w tedy na zaręczyny...-Przerwał na chwilę.
-Ale powiedziałeś, że na zaręczyny... Nie ważne, o co chodzi? -Spytał Yoongi.
-No bo my wtedy pojechaliśmy na...-Zatrzymał się na chwile i wypuścił powietrze z ust.- na pogrzeb jego taty, i teraz został z matką żeby nie była samotna... tylko Hyung on zabronił wam to powiedzieć wiec nic mu nie mów że ci powiedziałem, ani nikomu nic nie mów, dobrze?-Spytał z nadzieją.
-Ale... ale jak to?... -Spytał zdezorientowany Suga. -Znaczy, że... że Kookie nie ma taty? -Spytał i skrzywił się lekko. Tae kiwnął głową. -Co mam powiedzieć?... -Spytał i spuścił wzrok.
-Najlepiej nic...
Yoongi od razu poszedł do salonu usiąść na kanapę. 
-Tae... Nie myślisz... nie myślisz, że lepiej było by powiedzieć chłopakom? -Spytał spokojnie. -Myślę, że oni też powinni wiedzieć.
-Tak wiem ale Kook urwał by mi głowę, jak przyjedzie spróbuję go namówić.- Powiedział przysiadając się do starszego na kanapie.
-Hmmm, rozumiem... -Powiedział.- Aaa... Kiedy to się właściwie stało? -Spytał zerkając na Tae.
-W tedy  co  jak mieliśmy jechać na koncert.
-Rozumiem...- Suga nie wiedział co jeszcze ma powiedzieć więc nie odzywał się już w ogóle.
-Okej ja idę się już położyć, dobranoc Hyung.- Powiedział i udał sie do swojego pokoju.  Wziął prysznic i kiedy już wyszedł zadzwonił do Kooka.
-Halo? Mam nadzieje, że cię nie budzę?- Spytał Tae.
-Nie... I tak nie mogę zasnąć... -Powiedział.
-Jak tam mama i kiedy wracasz?- Spytał kładąc się na łóżku.
-Mama ma się lepiej... Wracam możliwe, że jutro. Załatwię dla mamy opiekę czy coś. -Powiedział wzdychając.
-Jutro? Serio? Tak się cieszę że może jutro przyjedziesz.- Powiedział uśmiechnięty Alien. - Ale jaką opiekę?- Spytał po chwili.
-Noo... Okazało się, że jedna ciotka około miesiąc temu wprowadziła się do Busan. Mama też o tym nie wiedziała.- Powiedział Kookie.
-Okej trzymaj się, dobranoc. Kocham cię i może do jutra.- Powiedział do telefonu.
-Dobranoc, też cię kocham. -Powiedział cicho następnie rozłączył się. Kook usiadł na łóżku i pomyślał chwilę. -Muszę wracać. -Stwierdził i poszedł pod drzwi pokoju mamy. Zapukał. 
-Wejdź. -Powiedziała kobieta. Kook wszedł do środka i usiadł na łóżku w którym leżała pani Jeon.
-Mamo... Chyba jutro wrócę do Seulu... -Oznajmił i spojrzał na kobietę. Ta tylko uśmiechnęła się lekko. 
-Rozumiem słonko. -Pogładziła go po policzku. -Twoi przyjaciele muszą tęsknić za tobą. -Dodała.
-Zadzwonię do cioci, żeby do ciebie przyjechała na parę dni...- Rzekł Jeon. 
-Kochanie, jestem dorosła. Nie potrzebuje opieki. -Uśmiechnęła się. 
-Na pewno? -Spytał niepewny. 
-Oczywiście. Dobrze, idź już spać. -Pocałowała go w czoło a Kook się do niej przytulił. 
-Kocham cię mamo. -Szepnął. 
-Też cię kocham synku. -Poklepała go po plecach. -Już, już. Idź spać, bo się nie wyśpisz. -Oznajmiła a Kook wstał i ruszył do drzwi. 
-Dobranoc. -Uśmiechnął się lekko i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Poszedł do pokoju i wgramolił się pod kołdrę na łóżku. Spojrzał na tapetę swojego telefonu na której było zdjęcie Jungkooka i Tae. Wpatrywał się w nie chwile a następnie odpłynął.

~*TYMCZASEM U TAE*~

Tae położył się spać zaraz po tym jak skończył rozmawiać z Jeonem.
Kiedy rano wstał szybko umył się przebrał i zszedł na dół do reszty.
-Kook prawdopodobnie dzisiaj przyjedzie.- Powiedział przysiadając się do stołu, nalał sobie kawy i zaczął powoli ją pić.
-Yoongi, mam do ciebie prośbę.- Powiedział Jin spoglądając na Sugę.
-Tak Hyung?-Spytał zaciekawiony.
-No bo pojutrze przyjeżdża moja kuzynka Sooyoung. - Nagle Tae opluł się kawą, Jin tylko na niego spojrzał z litością i wrócił do rozmowy z Sugą. -No wiec z Jiminem postanowiliśmy ją zabrać na kolacje no ,ale wiesz żeby nie było jej smutno... mógłbyś z nami iść, tylko tobie mogę powierzyć to zadanie bo jesteś w miarę odpowiedzialny i nie narobisz siary, więc jak? -Spytał, a Tae wybuchł śmiechem chwile po tym dostał w głowę od Sugi.
-Czy ja wiem Hyung... -Powiedział niepewnie
-Hyung, zgódź się. -Prosił Jimin. -Proszęęę~ -Jimin jeszcze chwilę tak prosił w końcu Yoongi zgodził się kiwając głową. 
-Oh, dzięki Yoongi. -Podziękował Jin.
-Ta, nie ma za co.- Powiedział.
-A ty Tae co jest takie zabawne?- Spytał Jin.
-Z niczego, idę posprzątać w pokoju.- Udał sie na górę.
-O co chodziło Taehyungowi? -Spytał Jin. 
-Ee... Aaa... Nie wiem, mnie się nie pytaj. -Powiedział i poszedł do salonu.
-Okej tu trzeba tylko poprawić pościel i pozbierać te ubrania z podłogi.- Powiedział do siebie i zabrał się do wyżej wymienionych czynności.
Kiedy skończył położył się na łóżku i zasnął.
~*TYMCZASEM U KOOKIEGO*~
Gdy Kookie się obudził zebrał swoje ubrania i spakował je do walizki. Następnie poszedł do kuchni na śniadanie. 
-Cześć synku. -Powiedziała mama Kookiego i cmoknęła go w policzek. 
-Cześć mamo. -Przywitał się z uśmiechem. Usiadł do stołu i zjadł śniadanie przyszykowane przez jego mamę. Gdy zjadł zadzwonił do kierowcy żeby przyjechał do Busan. 
-Mamo... możemy porozmawiać?... -Spytał.
-Oczywiście. -Powiedziała. -O co chodzi? -Spytała i usiadła obok swojego syna na kanapie. 
-Bo chodzi o to, że... że ja... ja mam kogoś... -Spojrzał na nią.
-Na prawdę? Czy tym kimś jest Kim Taehyung? -Spytała uśmiechając się lekko. 
-Mamo... Skąd ty wiesz? -Spytał nie dowierzając.
-W końcu jestem twoją matka. Widzę jak zachowujesz się w stosunku do Taehyunga. -Poklepała go po ramieniu. 
-I nie masz nic przeciwko, żebyśmy byli razem? -Spytał. 
-Oczywiście, że nie. Dla mnie liczy się tylko twoje szczęście.  Ale jest jeden warunek. Skoro jesteś pierwszy raz w związku... 
-Skąd wiesz, że pierwszy? Może wcześniej byłem? -Spytał zbulwersowany. Ta spojrzała na niego roześmianym wzrokiem. 
-Kończąc, chce wiedzieć kiedy przeżyjesz swój pierwszy raz. -Zaśmiała się a Kook postąpił tak samo. 
-Nie bój się mamo, nie dam mu się. -Oznajmił. 
-Jak to mu się nie dasz? Kochanie, jesteś już wystarczająco duży aby podjąć się takiego czynu. Taehyung pewnie czeka aż będziesz gotowy, ale on musi wiedzieć, że jesteś już gotowy. 
-Ale... ale nie wiem czy jestem gotowy... -Powiedział spuszczając głowę. 
-Skarbie, jesteś gotowy. -Oznajmiła.
-Chyba masz rację. -Poszedł do pokoju i położył na łóżku zasypiając
Po czterech godzinach  pod dom mamy Kooka przyjechał samochód.
-Dzień dobry miałem przyjechać tutaj po Jeongguka.- Powiedział kierowca do pani Jeon.
-Oh, rozumiem. Jeongguk zaraz przyjdzie. -Powiedziała. -Może pan wejdzie i napije się czegoś ciepłego? -Spytała miło. 
-Oh, dziękuję. Chętnie. -Uśmiechnął się i poszedł za kobietą. Usiadł na kanapie a ta zrobiła mu kawy. 
-Synku, musisz już jechać. -Powiedziała mama wchodząc do pokoju Kookiego. Ten obudził się i zabrał swoje bagaże do salonu.
-Oh, dzień dobry panu. -Ukłonił się kierowcy. 
-Cześć Jeong. -Powiedział a Kookie zabrał z domu resztę swoich rzeczy. Poszedł do pokoju i rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego wzrok zawiesił się na szufladzie z listami. Pobiegł na salonu l i wyciągnął z portfela kluczyk wrócił do pokoju i otworzył szufladę. Wziął reklamówkę która leżała na półce i spakował do niej listy. 
-Jeon, jedziemy! -Oznajmił kierowca. Spakował wszystkie i wyszedł do salonu. Ubrał buty i kurtkę. Prawie rozpłakał się gdy żegnał się z mamą. Wyszedł na zewnątrz następnie wsiadł do samochodu. Odjechał. Przez całą drogę spał.
*~TYMCZASEM U TAEHYUNGA*~
Tae obudził się po paru godzinach i ruszył w stronę pokoju Sugi.
-Hyung mogę wejść?- Spytał wystawiając głowę za drzwi.
-Wejdź, chciałeś coś?- Spytał kiedy młodszy usiadł na krześle obok biurka.
-Hyung, a jak oni się skapną, że wy jesteście razem?- Spytał zaciekawiony Tae.
-Nie martw się, już do niej dzwoniłem i ustaliliśmy, że będziemy zachowywać się normalnie. -Powiedział Suga. 
W tym czasie do dormu wszedł Kookie  i od razu na wejściu napotkał Jimina. 
-Jeonggukie!~ -Krzyknął i rzucił mu się na szyję. -Jak bardzo tęskniłem! -Powiedział płaczliwie. Po chwili zbiegli się Jin, Hobi i NamJoon. 
-Kookie! -Krzyknął Hobi odsuwając od niego Jimina i sam się na niego rzucił.
Tae wyszedł z pokoju Sugi i nic nie wiedząc o przybyciu Kooka udał się do kuchni, wyjął z lodówki napój.
-Czemu tak krzyczycie?-Spytał idąc w stronę salonu.
-Kookie wrócił, idioto.- Powiedział lider  a ten od razu pobiegł do nich i odsuwając wszystkich od swojego chłopaka mocno go przytulił.
-Myślałem że już nie przyjedziesz.- Powiedział dalej przytulając chłopaka.
-Głupi... -Zaśmiał się Kook. -Za bardzo tęskniłem... -Szepnął w ramię starszego.
-Okej, pomogę ci z walizkami.- Powiedział i wziął jedną i ruszył na górę a za nim Kook z inna walizką i reklamówką.
-Dziękuję. -Powiedział wchodząc do pokoju za Taehyungiem. -Woah~ Jak tu czystoo. -Powiedział zdziwiony Kookie.
-Tak nawet posprzątałem, widzisz jak ja się dla ciebie staram.- Wydął dolną wargę. - A tak w ogóle, co to za reklamówka?- Wskazał palcem na reklamówkę z listami.
-Jak będę brał prysznic to będziesz mógł zobaczyć.- Powiedział i schował reklamówkę do szafy.
-Okej... aż się boje.- Powiedział i znowu przytulił chłopaka.
-Czego się boisz?  To ja powinienem się bać. Są tam moje wiersze. -Powiedział i wtulił się w chłopaka.
-Serio? Ale mówiłeś że mi ich nie pokażesz.- Powiedział bawiąc się końcówkami włosów jego chłopaka.
-Jeśli nie chcesz, nie musisz ich czytać. Po prostu je wyrzucę. -Powiedział.
-Nie no co ty przecież chciałem je przeczytać i chcę..to może ty już idź.- Zaśmiał się wypuszczając chłopaka z uścisku.
-Nie ma szans. -Zaśmiał się Kookie. -Jeszcze za wcześnie.- Powiedział i ściągnął buty i kurtkę których nadal nie zdjął. Następnie usiadł na łóżku.
Tae usiadł koło niego i go delikatnie pocałował.
-Niecałe 2 dni a ja tak tęskniłem.- Powiedział i pocałował go jeszcze raz.
-Też tęskniłem... -Powiedział uśmiechając się lekko.
Tae ujął jego twarz w dłonie i zaczął delikatnie muskać jego usta swoimi. Nagle przestał.
-Twoja mama  wie o nas?- Spytał patrząc młodszemu w oczy.
-Powiedziałem jej dzisiaj. -Oznajmił. -Alee... ona wiedziała wcześniej. -Dodał.
-Co? Serio? Jak się dowiedział przecież my nic... -Powiedział i położył się na łóżku.
-No wiem... Powiedziała, że widzi jak zachowuje się w twoim towarzystwie... Nic nie zrozumiałem. -Klasnął językiem. -Dobra jest... -Stwierdził Kook.
-Ja na jej miejscu nigdy bym się nie domyślił.- Powiedział -Wiesz, że po jutrze Jin, Jimin, Suga i kuzynka Jina idą na randkę?- Spytał.
-Ha!  Wiedziałem, że Hyung ma kogoś ale nie wiedziałem kogo. -Powiedział maknae.
-Ale to Jin prosił go aby z nimi poszedł.- Dokończył Tae.
-Ahhh... więc to nie kuzykna Jin Hyunga... -Stwierdził zrezygnowany.
-*Nie... Obiecałem, że nie powiem.*- Pomyślał Tae.
-Ej Kookie, może jednak byś powiedział chłopakom, że byliśmy na pogrzebie twojego taty, dziwnie się czuje jak każą mi opowiadać jak było na zaręczynach... -Powiedział V.
-Przepraszam Tae, ale chyba nie mogę powiedzieć im teraz. Na razie nie chce.
-Ehh... jak chcesz... -Powiedział Tae.-Ej, a mogę teraz przeczytać te wiersze?- Spytał spoglądając na chłopaka.
-No nie wiem... To jak ci tak zależy to pójdę się wykąpać. -Powiedział Kookie i wstał.
-Wstydzisz się  żebym zobaczył je przy tobie?-spytał Tae wstając i idąc w stronę szafy.
-Właśnie tak. -Powiedział i wyciągnął szarą koszulkę i czerwone spodenki z szafy.
-No dobrze to ja je sobie poczytam.- Sięgnął po reklamówkę z szafy i wysypał całą zawartość na łóżko.
Kookie pobiegł do łazienki następnie wszedł pod prysznic. Próbował kąpać się jak najdłużej.
-Tak więc zobaczmy.- Tae wziął jeden z wierszy i rozwinął. -Ha ha ha ha ha!!!- Po całym pokoju rozniósł się śmiech Tae, potem przestał i już cały czas była całkowita cisza.
-Jeongguk, ty idioto...  Po co ty to przywiozłeś? -Pytał sam siebie Kook.
-Co? Ale dlaczego?- Spytał sam siebie Tae. -Ha ha ha!!!- Znowu zaczął się śmiać.
-Jak wyjdę spalę się ze wstydu. -Powiedział do lusterka będąc w kabinie prysznicowej.
-Ej Kook, długo będziesz tak siedział?-Krzyknął Tae.
-TAK! -Od krzyczał. -On chyba śni że wyjdę. -Zakpił.
-Bo sam po ciebie pójdę.- Powiedział Tae podchodząc do drzwi łazienki.
-Możesz sobie pomarzyć. -Powiedział Kookie. -Drzwi są zamknięte... chyba. -Przestraszył się i szybko sięgnął po ręcznik w razie co i obwinął go sobie w okół bioder. Tae szybko otworzył drzwi od łazienki.
-I co, głupio ci?- Spytał Tae i zaczął iść w stronę młodszego.
-Nie. -Powiedział wytykając mu język. -Czemu niby miało by mi być głupio? -Spytał.
-Bo powiedziałeś, że nie wejdę bo drzwi są zamknięte, a nie były-. Powiedział. -A co do twoich wierszy...- Poszedł bliżej i oparł się o umywalkę.
-Śmiej się. Pozwalam. -Powiedział Jeon. -Teraz może wyjdziesz, co? -Spytał.
-Tyle że nic w nich nie było śmiesznego, tak się śmiałem żeby ci było głupio.- Wytknął mu język. -Po co mam wychodzić?- Spytał z głupkowatym uśmiechem.
-Tae~ wyjdź i daj mi się ubrać. -Powiedział wzburzony.  -Chyba, że już naprawdę zamieniasz się w Jimina  i Suge hyunga. -Powiedział.
-O co ci chodzi? Za dużo już tu przesiedziałeś, ubierzesz się w pokoju. Daj mi skorzystać z łazienki człowieku.- Tae zaraz po tych słowach wypchnął młodszego z łazienki i sie w niej zamknął.
-Idiota.- Powiedział Kookie i szybko założył bokserki, spodenki i koszulkę. Wszedł pod kołdrę na łóżku i zakrył się nią po sam czubek głowy.
Po paru minutach z łazienki wyszedł Tae 
-Gniewasz się?- Spytał kładąc się na łóżku.
-Nie, za co mam się gniewać? -Spytał spod kołdry. -Po prostu jest mi trochę zimno. -Dodał.
Tae wsunął się pod kołdrę i przytulił się do ciemnowłosego.
-Dalej jest ci zimno?- Spytał.
-Trochę mniej.  -Powiedział i również się w niego wtulił.
-Ładne te twoje wiersze, kiedy je pisałeś?- Spytał.
-Jak miałem około 13 lat. -Powiedział Kookie. -I nie mów tak bo mi nie dobrze. Chciałeś żebym ci je pokazał to pokazałem a teraz trzeba to spalić. -Powiedział Kookie.
-A może ja sobie chcę je zachować, egoisto?- Pocałował młodszego w czoło. -Ty samo krytyku, ty.~- Powiedział szczypiąc młodszego w policzek.
-Aish... Przestań... -Powiedział odsuwając od siebie rękę Tae. -Czemu traktujesz mnie jak dziecko? -Spytał wkurzony Kookie.
-Bo nim jesteś, i jakoś specjalnie nie pokazujesz, że jest inaczej- Podsumował Tae.
-Aha, rozumiem. -Powiedział. -Nie zamierzam się zmieniać. Dobranoc. -Odwrócił się.
-Oj, czemu ty mi to ciągle robisz?! Aish... -Przytulił młodszego od tyłu. -Nie gniewaj się, tylko żartuje.- Powiedział.
-To po co żartujesz?- Spytał oburzony. -Nie lubię takich żartów...
-To co ja mam z tobą robić? Żartować nie mogę, śmiać się nie mogę, to co ja mogę?- Spytał lekko oburzony.
-Nie o to chodzi... Po prostu czasem jak coś powiesz to nie wiadomo czy to żart czy na serio mówisz.- Oznajmił młodszy.
Tae podniósł się do siadu i spojrzał na młodszego.
-Sugerujesz że nie umiem żartować?- Spytał Tae.
-Hmmm... Chyba waśnie to próbowałem powiedzieć.-Powiedział zirytowany.
Tae usiadł na przeciwko Junga i zaczął wpychać mu się na kolana.
-To co ja mam robić żebyś się śmiał?- Spytał i zawiesił się na rękach tuż nad głową chłopaka.
-Co ty robisz? Zejdź.- Tae pokręcił głową. -Ha ha. Śmieje się.- Powiedział Kookie.
-Ale ja może nie mam ochoty zejść.- Zaczął się przybliżać, ich twarze dzieliły zaledwie milimetry.
-A ja mam ochotę abyś zszedł.- *Jezu, znając życie już jestem cały czerwony. * -pomyślał Kookie.
-Bo co? Przeszkadza ci moje towarzystwo?- Spytał, a na swoich ustach czuli już swoje ciepłe oddechy.
-Okej, siedź sobie. Dobranoc.- Odwrócił głowę i zamknął oczy.
Tae zaczął całować młodszego po szyi, co chwile wracając do ust.
-Kook, nie spij...- Szepnął mu do ucha.
-Bo co? -Spytał. -Mówiłem, że idę spać jak ze mnie nie zejdziesz, więc dobranoc.- Powiedział.
-Jak chcesz, ale ominie cie tyle rzeczy.- Zaśmiał się Tae. -Ale jesteś czerwony, czy ty się przede mną wstydzisz?- Spytał i położył swoją głowę na klatce piersiowej młodszego.
-Tae, odpuść wreszcie. -Wyjęczał zrezygnowany. Próbował zwalić z siebie Tae ale to i tak noc nie dawało.
-Bo co? Jestem aż tak straszny?- Tae znów zaczął całować młodszego po paru pocałunkach jego ręka zaczęła sięgać pod koszulkę młodszego.
-Tae... -Odsunął go od siebie.- Przecież jestem dla ciebie za młody.-Przypomniał maknae.
-Otóż nie, prawnie jesteś legalny już od roku.- Powiedział Tae
-Ha ha. -Zaśmiał się sztucznie i odwrócił wzrok.
-Co jest w tym takiego śmiesznego? Ale pamiętam co ci obiecałem, dopóki mi nie pozwolisz, nie pozbawię cie tytułu prawiczka, więc możesz zdecydować... a tak przy okazji nikogo nie mam w dormie bo poszli na imprezę... tak więc...- Mówił Tae siedząc młodszemu na biodrach.
Kook się nie odzywał, no bo co miał powiedzieć? "Tak Tae, zróbmy to. " ? Nie bardzo.
-Mam zdecydować za ciebie?- Spytał Tae całując go najpierw delikatnie później dołączając do tego język. -Bo wiesz jak ja bym zdecydował za ciebie to... -Zaśmiał się.
-No co mam ci powiedzieć?-Spytał w końcu zirytowany Kookie.
-Albo "Ty zdecyduj" co oznacza tak, albo "Nieee Tae " czy coś takiego bo nie wiem czy mam sie angażować czy co?-Powiedział Taehyung.
-Dobrze, Tae. Ty zdecyduj. -Powiedział zawstydzony.
Tae tylko się uśmiechnął i przeszedł  do namiętnego całowania młodszego.
Jego zimna ręka wędrował po bladej skórze młodszego. W końcu ściągając z młodszego koszulkę, przeszedł do całowania klatki piersiowej młodszego zostawiając językiem mokre ślady. Kook próbował ściągnął koszulkę starszego aż ten w końcu mu pomógł  i oboje byli prawie nadzy.
-Masz ostatnią szanse żeby się wycofać.- Powiedział Tae, jako odpowiedź ciemnowłosy pokręcił lekko głową. Po jego odpowiedzi ręka Tae zaczęła zmierzać w stronę bokserek młodszego, kiedy Tae złapał męskość Kooka w dłoń ten momentalnie jęknął, straszy trzymał tak młodszego w niepewności.
-Czemu się mną bawisz?...- Burknął Kook, po czym Tae pocałował młodszego i zaczął poruszać ręką na męskości młodszego. Kook jęczał i wyginał się we wszystkie strony z rozkoszy.
Tae ściągnął z młodszego bokserki i zaprzestał dotykania męskości młodszego, sam też ściągnął swoje bokserki. Jung widząc to odwrócił głowę, a Tae pocałował go w szyję zostawiając malinkę.
-Powiesz kiedy będzie boleć.- Powiedział Tae i sięgnął do szuflady wyciągając malinowy lubrykant który wylał sobie na palce, a resztę wylał na tył młodszego.
-Teraz spokojnie, rozluźnij się.- Uspokajał go Kim i całując go po szyi rozciągał go. Jeden palec, drugi, trzeci, młodszy ciągle jęczał i to z bólu i z rozkoszy jaką dawały mu szczupłe i długie palce starszego i w końcu czwarty ostatni. Kook jęknął nie zadaowolony kiedy starszy wyjął swoje palce z jego wnętrza, ale po chwili zastąpił je swoim członkiem,. Tae i Kook byli w 7 niebie, ich spocone ciała lepiły się do siebie i zgrywały się ze sobą jakby były dla siebie stworzone.
-Tae... szybciej...- Jęczał Kook z bólu i z przyjemności. Po jego policzkach spływały łzy które Tae co chwilę ścierał dłonią. Po parunastu pchnięciach Tae trafił w prostatę młodszego, po paru uderzeniach oboje doszli, po wszystkim położyli się obok siebie dysząc.
-Kocham cie Kookie.- Wyszeptał Tae między oddechami.
-Też cię kocham. -Wyznał a po tych słowach Tae przykrył ich kołdrą i wkulił w siebie młodszego. Zasnęli w swoich ramionach.
***
-Chłopaki, wróciliśmy!- Krzyknął Jimin wchodząc do dormu razem z resztą zespołu.- Nie ma ich tu?- Spytał sam siebie. -Pewnie są u siebie. -Dodał i pobiegł na górę do pokoju Jungkooka i Taehyunga. Uchylił drzwi i zerknął za nie.
-Chłopcy, wró... -Zatkało go. Od razu się wycofał i nie pewny czy się nie przewidział wrócił na dół.
-Co jest Jimin?- Spytał Hobi.
-Chłopcy, wiecie... Nasze dziewce... Chyba nie są już dziewicami.
-Zostawić ich na parę godzin w domu... oni, zobaczycie będą jak jakieś króliki.- Powiedział Rap Mon.
-Musimy zacząć ich traktować poważniej, pamiętacie? -Spytał Jimin. -Jak każdego.
-O-okej, spokojnie.- Powiedział Jin i ruszył do swojego pokoju.
***
Tae obudził się następnego dnia około 10, gdy zobaczył leżącego obok chłopaka przytulił się po niego.
-Musimy wstać...- Szepnął mu do ucha.
-Tak, tak... -Wymruczał Kookie. Uchylił powieki i od razu wybiegli z łóżka do łazienki. Szybko się umył i ubrał. Wyszedł z łazienki a w łóżku nadal leżał Taehyung.
-Pójdę na dół.
-Yhym... -Wymruczał Tae idąc już w stronę łazienki. Gdy wyszedł z pokoju zaczął odczuwać ból po stosunku z Tae.
-Cholera...- Wyjęczał i złapał się za tyłek.- Nie ma szans żebym dał radę zejść.- Powiedział i odwrócił się w zamiarze powrotu do pokoju.
-Kookie!- Krzyknął Jimin za jego plecami. -Boli cie tyłek? Pierwszy raz boli najbardziej, później będzie coraz lepiej. -Powiedział a Kook zesztywniał. 
-C-Co? O czym ty gadasz hyung?- Spytał i wrócił do pokoju.
-Coś się stało, że wróciłeś?- Spytał Tae który siedział na łóżku zapinając koszulę.
-Nie dam rady zejść.- Powiedział Kook krzywiąc się lekko. -Tyłek mnie boli. -Oznajmił i położyli się powoli na łóżko.
-Oh... przepraszam... to może ci coś przynieść?- Spytał odwracając się do chłopaka.
-Mógł byś przynieść mi śniadanie? Chłopaki pewnie zrobili. Aha, uważaj na chłopaków.   Jimin jakoś dziwnie się zachowuje. -Powiedział Kookie.
Tae wyszedł z pokoju i skierował się do jadalni gdzie byli już wszyscy.
-Jak tam Tae, fajnie było?- Spytał Suga
Tae spojrzał tylko na nich pytająco i poszedł do kuchni po tackę aby przynieść młodszemu śniadanie.
-Co młody nie da rady zejść?- Spytał Rap Mon.
-Tak, chyba źle się czuje.- Skłamał V.
Nagle reszta wybuchła śmiechem, Tae wziął także swoje śniadanie i ruszył do ich pokoju.
Gdy już wszedł usiadł koło Kookiego na łóżku i podał mu talerzyk który był na tacce.
-Dziękuję.- Powiedział i zaczął jeść swoje śniadanie.
-Oni serio dziwnie się zachowują.- Powiedział jedząc właśnie śniadanie -Ej, a może oni... no wiesz wiedzą?- Spytał Tae.
-Co ty, skąd niby. Przecież zamykałeś drzwi a ich wtedy nie było.- Powiedział.
-Hee, co ty przecież ja nie zamykałem drzwi...- Powiedział .
-Co? Nie mów mi, że drzwi... Były cały czas otwarte?!- Spytał zdenerwowany Kookie.
-Nie wiem czy były czy nie, bo ja tego no nie planowałem.- Powiedział drapiąc się po głowie Tae.
-Boże, już wszystko wiemy.-Powiedział i zakrył się kołdrą. -Teraz to na pewno już stąd nie wyjdę.- Dodał załamany.
-Daj spokój, przecież nie będą o tym gadać w nieskończoność.- Uspokajał go Tae.
-Ohh, żebyś się kochany nie zdziwił.- Zakpił młodszy.
-Pff... i co nam niby zrobią oni robią to pewnie codziennie... a my raz... i wielkie halo.-Powiedział Tae. -Idę na dół, wcale się nie boję.- Powiedział i ruszył do salonu.
-Taehyungiee!~ -Zawołał Hobi. -Jak było? Kookiś bardzo krzyczał?-Spytał.
-To chyba normalne, że krzyczał skoro to był jego pierwszy raz.- Stwierdził NamJoon.
-Chłopaki! Mieliśmy traktować ich już na poważnie!- krzyknął oburzony Jimin.
-Właśnie, a wy zachowujecie się jak dzieci.- Jin wsparł Jimina.
-Jesteście dziwnymi ludźmi, a i macie nam nie wchodzić do pokoju bez pukania.- Powiedział- Bo czy my wam tak robimy?- Spytał oburzony.- Przez was Kook z pokoju nie chce wyjść.- Dokończył poważnie.
-Bo oni są idiotami. -Powiedział Jimin. -Mówiliśmy, że po wszystkim damy wam już spokój ale oni znowu zaczynają.- Dodał Park łamiącym się głosem.
-Eh... -Westchnął.- Idę zanieść mu coś do picia.
-Przeproś go od nas i powiedź, że jak da rade żeby tu przyszedł.- Powiedział Jimin.
-A jak nie da rady zejść to go znieś.- Powiedział Jin stanowczym głosem. 
-Jin-sshi, jesteś coraz lepszy.-Powiedział Park uśmiechając się do swojego chłopaka.
-Dziękuję skarbie.- Cmoknął go w czoło. Tae poszedł do pokoju już z napojem dla Kookiego.
-Kookie bo oni chcą żebyś zszedł na dół.- Powiedział podając napój młodszemu.- A jak nie to mam cię znieść- Dokończył.
Wypił napój i wyciągnął ręce do starszego.
-To mnie zanieś.- Powiedział uśmiechając się lekko.
Tae wziął młodszego na ręce i ostrożnie schodził do salonu.
-O czyli jednak musiałeś go znieść?- Spytał lider.
-No.- Stwierdził Tae.
-Postaw mnie już. -Powiedział maknae a Tae postawił go na ziemie. Młodszy usiadł ostrożnie na krześle. -Co jest? Co się stało? -Spytał Kookie opierając się o oparcie siedzenia.
-No chcieliśmy was przeprosić ze nie traktowaliśmy was poważnie.-Powiedział Jimin.
-I za naśmiewanie się.- Dokończył  Suga.
-Cieszę się, że w końcu zmądrzeliście. Dziękuję .-Uśmiechnął się. -Ale... C z resztą hyungów? NamJoon, Hobi i Jin też dadzą sobie spokój, prawda? -Spytał przelatując po nich wzrokiem.
-No tak... ale wiecie czasem możemy nie wytrzymać i coś palnąć.- Wypowiedział się Jimin.
-Rozumiem, hyung. Wystarczy nam taka wiedza, że będziecie traktować nas poważniej. -Powiedział najmłodszy. -Prawda Tae? -Spytał zerkając do góry na stojącego nad nim Aliena.
-Tak... ale skąd taka zmiana?- spytał wyrywając się z zamyślenia.
-Tak więc... -Zawiesił się Jimin. -Chłopaki, teraz wasza kolej. -Powiedział Jimin. Najwyraźniej Rap Mon i Hobi nie mieli nic do powiedzenia więc Jin to zrobił. 
-Słuchajcie... Pamiętacie jak ustalaliśmy, że jeśli któryś z nas przeżyje pierwszy w życiu stosunek, to będziemy traktować go poważniej, prawda? -Spytał a dwójka najmłodszych kiwnęła głowami. -Tak więc, najpierw był NamJoon i Hoseok, ja i Jimin a wczoraj najwyraźniej była wasza kolej. -Uśmiechnął się.
-Co? Ale jak? Skąd wy..- Tae momentalnie zrobił się cały czerwony.
-Tae głupi debilu naucz się zamykać drzwi, ale wiesz z jednej strony dobrze, że tego nie zrobiłeś bo byśmy się w ogóle nie dowiedzieli.- Powiedział Jimin.
-A tak jak już jesteśmy przy temacie, byliście na spontanie czy czekaliście aż nikogo nie będzie w domu?- Dopytywał się Hoseok.
-Hyuung!~ -Zaryczał Jeon zawstydzony. 
-Oczywiście, że na spontanie. -Powiedział Jimin. -Oni nigdy by nie planowali seksu... -Dodał a Kook zmierzył go zimnym spojrzeniem. -Przepraszam...
-Ale mam jeszcze jedno stanowcze i ważne pytanie.- Zakomunikował im poważnie Hobi.
-Jakie Hyung?- Spytał zaciekawiony Tae.
-Na sucho czy mieliście lubrykant?- Spytał poważny.
-Hyung!!!- Krzyknął Tae.
-Tak tylko pytam... Mam nadzieje że nie braliście naszego.- Dokończył Hoseok.
-Aigoo, trzymajcie mnie...- Zacisnął pięści V.
-Tak tylko pytam.- Powiedział J-Hope.
***
Reszta wolnych dni Bangtanów mijały miło i spokojnie. Najmłodsi czasami nie dawali zasnąć hyungom przez nocne rozrywki. Spotkanie z kuzynką Jina wyszło całkiem dobrze. Yoongi w końcu nie wytrzymał i wyznał Seokjinowi, że chodzi z Sooyoung. Jin zaakceptował ich związek i cieszy się, że Sooyoung ma takiego chłopaka jak Min Yoongi a co do Kookieo, przyznał się, że zmarł mu ojciec i przez to reszta zespołu zaczęła traktować go jeszcze bardziej na poważnie.
-Tae, kocham cię. -Powiedział Kookie całując chłopaka w policzek.
-Też cię kocham skarbie. -Tae i wtulił w siebie młodszego. -Chcę aby ta chwila nigdy się nie skończyła. -Powiedział i namiętnie pocałował Jeongguka.

Nareszcie konieec!!!~ Wspaniałe opowiadanie to, to nie jest, ale zawsze coś xD
~RuRuRu ♥

środa, 28 stycznia 2015

[VKook] IS NOT WANTING... Rozdział 5.

Jest i 5 rozdział!!! Może dodam jeszcze dzisiaj 6, ale nie wiem jak będzie z czasem. Miłego czytania!!!~;)


Tytuł: IS NOT WANTING... Rozdział 5.
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (Jungkook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: ---


 Po 3 godzinach obudził ich Jimin, który pukał do drzwi.
-Chłopaki szykujcie się za godzine robimy wigilię!- Krzyknął Park przez drzwi. Chłopcy  zaraz się obudzili.
-Idź pierwszy  ja muszę jeszcze coć zrobić.- Wymamrotał Tae.
-Eheem... -Wyjęczał i usiadł na łóżku, przetarł oczy oraz przeciągnął sią. Z trudnością wstał, ponieważ Tae nadal go trzymał, ale jakoś się wyrwał i biorąc jakieś eleganckie ciuchy, poszedł do łazienki. Odkręcił  zimnawą wodę aby go trochę rozbudziła. Jak już był rozbudzony, odkręcił ciepłą wodę i wyszorował się. Ubrał się, popsikał perfumami, umył zęby, ułożył włosy i podkreślił oczy kredką. Gdy już wyszedł Tae nadal spał. -Yah! Tae, miałeś coś zrobić, a nie spać! Won do łazienki! -Krzyknął młodszy i uszczypnął starszego w rękę.
-Pójdź jeszcze raz do łazienki, proszę ma cie tu nie być. -Powiedział wstając i wpychając młodszego do łazienki.
-Yah!- Wykrzyczał Kook ,Tae z prędkością światła wyjął prezenty z pod łóżka i poszedł na dół aby położyć je pod choinką.
-Już możesz wyjść.- Powiedział Tae wyjmując z szafy białą koszulę i czarne rurki.
-Dziękuję, że mi pozwoliłeś. -Zakpił młodszy wychodząc z łazienki i walnął starszego w plecy. Tae zaśmiał się i poszedł do toalety. Kook wykorzystał moment, że Tae poszedł do łazienki i także zaniósł prezenty na dół o mało nie wywalając się na schodach.
 Tae szybko odkręcił prysznic i pod niego wszedł, ciepła woda spływała po jego ciele a on rozmyślał o tym czy Jungowi spodoba się prezent. Parę minut potem wyszedł z pod prysznica i zaczął się wycierać oraz suszyć włosy ręcznikiem, szybko wysuszył włosy, ułożył je, umył zęby, oraz się ubrał.
Kiedy wyszedł z łazienki nikogo nie było w pokoju.
-Tylko tego prezentu nie zostawiłem pod choinką.- Spojrzał na małe pudełeczko w którym znajdował się prezent dla jego ukochanego.

~*W SALONIE W DORMIE*~

-O, Kookie! -Krzyknął Jimin skacząc maknae na plecy.
-Ah! Hyung! Przestraszyłeś mnie! -Krzyknął Jeon nadal chowając prezenty pod choinką.
-Przepraszaaam~ -Powiedział i nadął policzki. -Co mi kupiłeś? -Spytał mierzwiąc włosy maknae.
-Hyung, dowiesz się w swoim czasie. -Powiedział i uśmiechnął się. Jimin zszedł z pleców młodszego i i odwrócił go w swoją stronę.
-Co kupiłeś Tae? Tą bransoletkę o której mówiłeś? -Spytał.
-Hyung! Ciszej trochę. -Powiedział i zmierzył do pokoju. Kiedy Tae schodził po schodach ułyszał rozmowę Jimina i Kooka, momentalnie się do siebie uśmiechnął.
-Co robicie?- Spytał Kim.
-Aaa... Nic. -Powiedział maknae drapiąc się po głowię następnie wyminął starszego i poszedł do pokoju. Będąc już w środku usiadł na łóżku. -Chyba nie słyszał, prawda? -Pytał sam siebie Kook. Wziął telefon i wysłał rodzinie życzenia.
-Hyung, pomóc w czymś?- Alien spytał Suge, który był w kuchni.
-Możesz ułożyć to na stole.- Wskazał na blat w kuchni na którym była zastawa.
W niecałe 20 minut wszystko wraz z jedzeniem było ułożone na stole.
-Już są wszyscy?- Spytał lider idąc w stronę jadalni.
-No to czas na dzielenie się opłatkiem. -Powiedział Jin.
-Ale hyung, musimy się dzielić? -Spytał Kook.
-Oczywiście! Kookie co ty? -Spytał Jimin.
-Aish... Jak ja tego nie lubię. -Wyjęczał maknae i ułamał kawałek opłatka który rozdawał Suga.
Dzielenie się opłatkiem szło jak tortura, oczywiście Yoongi życzył wszystkim seksów, w końcu Tae i Kook mieli podzielić się opłatkiem.
-Emm..trochę się denerwuję bo nie wiem co mogę ci życzyć, naszego udanego związku, udanych koncertów i zdrowia.- Mówił Tae cały zarumieniony.
-Hmmm... Ja życzę ci, abyś czuł się ze mną szczęśliwie, żebyś był zdrowy i pogodny jak zawszę. -Powiedział Kook i poklepał Tae po policzku. Tae lekko się wzdrygnął, ale zaraz przytulił do siebie młodszego.
-Kocham Cię.- Wyszeptał mu do ucha.
-Też cię kocham. -Wyszeptał i wtulił się w chłopaka. Chwilę potem usiedli przy stole i zaczęli jeść dania.
-Pamiętajcie, musicie zjeść 12 dań, a jak nie to nie otworzycie prezentów. -Zagroził żartobliwie lider.
-Gadasz jak moja matka.- Westchnął Suga.
-Hyung dzisiaj będę miły i ci nie odpowiem.- Powiedział Namjoon nalewając barszczu.
Po jakieś godzinie wszyscy mieli kolację za sobą. Rap monster założył czapkę mikołaja i podawał każdemu swój prezent. Kook schował prezent dla Tae w szafie w salonie bo chciał mu go dać osobiście. Każdy dostał swoje prezenty i w końcu był czas na Tae i Kooka.
-Tae... Proszę, oto twój prezent. Mam nadzieje, że ci się spodoba. -Uśmiechnął się i podał starszemu prezent.
-Dziękuję, a tu jest prezent dla ciebie... mam jeszcze coś ale chciałbym dać ci  to później.- Powiedział Tae przyjmując swój prezent.
-Pewnie dziewictwo.- Wtrącił się Suga
-Jin Hyung, czy mógłbyś mu walnąć bo mi nie wypada... -Powiedział Tae zaciskając zęby.
-Jasne, w końcu wigilia.- po tych słowach Yoongi dostał w głowę od najstarszego.
***
-Okej, ja już idę na górę bo jestem zmęczony tymi  przygotowaniami. -Powiedział lider.- Widzimy się rano przy kawie.- Dokończył, za nim zaraz poszedł Hoseok.
Kook włożył Tae jego bluzę i zachwycał się jak uroczo wygląda. Później poszedł do kuchni i napił się herbaty. Ziewnął.
-Ahh, ale jestem zmęczony. -Wziął napój i poszedł do pokoju. Kiedy Tae zauważył co robi młodszy od razu za nim ruszył. Kiedy weszli już do pokoju Tae ruszył do swojej szafki nocnej.
-Kooki, chciałbym coś ci jeszcze dać... coś w stylu twojego prezentu.
Podszedł do młodszego i złapał go za ręke, wyciągnął  jeden pierścionek i założył na swój palec, a drugi założył na palec młodszego.
-Cieszę się, że się poznaliśmy, bo cię bardzo kocham.- Powiedział Tae patrząc Jungowi w oczy. Kook nie wiedział co się dzieje bo Tae robił wszystko tak szybko.
-Oh, Tae. -Uśmiechnął się i odstawił kubek z herbatą na biurko następnie przytulił chłopaka. -Dziękuję, też się cieszę i też bardzo cię kocham. -Zamknął oczy i położył głowę na ramieniu Tae. -Tak  naprawdę, nigdy nie sądziłem, że kiedyś mogli byśmy być razem, ponieważ myślałem, że lubisz mnie jako przyjaciela...
-Wiesz ja tak samo to widziałem.. -Powiedział. Tae lekko odsunął od siebie chłopaka i pocałował go w usta. Kook zarumienił się lekko i zamknął oczy. Po chwili przerwali pocałunek i Tae z powrotem przytulił do siebie Jungkooka. Kołysali się tak chwilę aż do pokoju bez pukania wpadł Jimin.
-Aigoo! Przepraszam, chłopaki! Powinienem zapukać. Sorki. -Uśmiechnął się głupkowato. Wyszedł i znowu zapukał.
-Wejdź, hyung. -Powiedział Kook. Jimin wszedł i od razu zauważył pierścionek na dłoni Kookiego.
-Omoo! -Złapał go za dłoń a Tae puścił młodszego z uścisku i strzepnął rękę Parka z dłoni Kooka.
-Hyung, nie rób tego. Tylko ja mogę.- Naburmuszył się Taehyung.
-Pfff. Burak. -Jimin wytkał język do V. -No nie powiem. Tae postarałeś się. -Powiedział mając na myśli pierścionki jakie zafundował Kim.
-Co się stało hyung, że przyszedłeś? -Spytał Kook a Jimin wyciągnął zza pleców małe, kartonowe pudełko. -Co to? -Spytał.
-Otwórzcie a zobaczycie. -Wybiegł z pokoju zostawiając maknae line samych. Taehyung otworzył pudełko i nie uwierzył własnym oczom. Zakrył usta i wybuchnął śmiechem.
-Tae, co to jest? -Spytał i zajrzał do pudełka. Zaczął krzyczeć. W pudełku były środki antykoncepcyjne. Tae schował pudełko na szafę.
-Ale oni są głupi.. ja zrozumiałbym jeszcze prezerwatywy, ale żeby tabletki.- Tae upadł na swoje łóżko i zaczął się po nim turlać śmiejąc się.
-Przestań się śmiać! To nie jest śmieszne, tylko żałosne. -Naburmuszył się Kook i  zacisnął pięści. Poszedł na swoje łóżko i usiadł na nim po turecku opierając się o ścianę. Sięgnął po telefon i dostał esemesa.
= Mama =
:Kochanie, po jutrze jest pogrzeb. Mogę prosić cię abyś przyjechał? Pa, kocham cię.:
Kook zagryzł wargę i rzucił telefonem o ziemie, że aż się rozsypał. Wszedł pod kołdrę a Tae tylko wpatrywał się zaskoczony w wzburzonego Kookiego.
Tae podszedł do chłopaka.
-Coś się stało?- Spytał siadając na jego łóżku.
-Tak. Po jutrze jest... pogrzeb... -Powiedział smutnym głosem. -Myślisz, że dam radę tam pojechać?- Spytał odwracając się w stronę Tae.
-Wiesz...jeśli chcesz mogę z tobą pojechać..oczywiście się nie narzucam... -Powiedział Tae, zaraz potem kładąc się obok młodszego i kładąc jego głowę na swoje ramię.
-Naprawdę chcesz?- Spytał zerkając na niego. Tae kiwnął głową i pocałował młodszego w czoło. -Ale... nie mówiłeś chłopakom, że... że... że mam żałobę? -Spytał Kook.
-Nie no co ty przecież ci obiecałem, no nie?- Powiedział.- Im najwyżej wciśnie się jakiś kit.- Dokończył.
-No dobrze... To pojutrze jedziemy do mojej mamy. -Uśmiechnął się do chłopaka i odwrócił od niego wzrok. Wtulił się w niego. -To chyba były moje najlepsze święta. -Powiedział i zamknął oczy.
-Tak..moje też.- Pogładził młodszego dłonią po włosach i także zamknął oczy.
Kiedy Tae się obudził Jungkooka nie było już w pokoju, wstał i zszedł na dól gdzie byłą reszta zespołu pijąca kawę.
-Ooo, nasza królewna już wstała?- Spytał Jin.
-Tak... tak... Tylko, że to ty hyung masz ksywkę Pink Princess. -Tae odpowiedział kpiąco złoszcząc najstarszego następnie usiadł przy stole i nalał sobie kawy z dzbanka.
-Udała wam się noc? -Spytał Jimin. -Kook nie chce się przyznać, a mi nie chce się wierzyć, że nie skorzystaliście z tego, co wam przyniosłem. -Wydął wargę.
-Hyung, ile razy mam ci powtarzać?! -Krzyknął zirytowany Kook.
-Było super, wczoraj to ja wygrałem w makao.- Odpowiedział żartobliwie TaeTae.
-Ha Ha, ale śmieszne, a tak na serio kiedy to zrobicie?- Spytał Jimin szturchając jasnowłosego.
-Ciebie to powinno najmniej obchodzić.- Odpowiedział Tae
-Jak śmiesz, ty mały! Tyle wam pomogłem, a ty tak się odpłacasz?! Aish. -Syknął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Oj, Jiminnie się zezłościł. -Stwierdził Jin klepiąc Jimina po plecach.
-Aish, nie wdzięczny dzieciak. -Powiedział i wydął policzki. Tae lubił prowokować  Jimina więc dalej ciągnął zaczepki.
-Jimin-ah nie masz własnego życia seksualnego, że musisz interesować się czyimś?- Kontynuował.- Oczywiście żartuje, ale serio zajmij się swoimi sprawami, bo patrząc na Kooka będzie trzeba wymyślić nazwę na nowy odcień czerwonego.- Dokończył. Kim miał dzisiaj wyśmienity nastrój.
-Uspokój się już Tae. -Wyjęczał Kook. -Boli mnie głowa.- Dodał.
-No ciastek, dzisiaj pierwszy dzień świąt więc opijamy to. Szykuj się na większy ból głowy bo zamierzam cie spić. -Oznajmił Nam Joon.
-Co ty hyung? Ja nie piję. -Powiedział i wziął łyka kawy następnie poszedł usiąść na kanapę.
-Mon, pogięło cię czy co? -Spytał zaskoczony Hobi.
-Ale co? -Spytał patrząc na swojego chłopka.
-Nie uważasz, że jest jeszcze za młody? -Spytał Hope stukając się palcem w głowę.
-Każdy musi mieć swój pierwszy raz. Tak jak pierwszy pocałunek, seks i w ogóle. -Spojrzał znacząco na Tae a później na Kooka.
-Nie no idę sobie od was z dala, uraziliście mnie dogłębnie, a ty Hyung, -Spojrzał na Joona.- Nie spodziewałem się, że jesteś tak samo zboczony jak Jimin i Suga.- Powiedział Tae wstając i ruszając do kuchni.
-Ej co ty do mnie masz?- Zawołał Suga śmiejąc się.
-Jaki się on wrażliwy ostatnio zrobił...-Powiedział sarkastycznie Hobi.
-No wiesz hyung, bierze na bardzo poważnie ten ich związek. -Powiedział dumny Jimin.
-A ty Kookie? Co ostatnio jesteś taki nie obecny?- Spytał Jin.
-Ja? Aish, dajcie mi spokój. -Wstał i poszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku i zaczął wpatrywać się w sufit. Był tak skupiony, że nawet nie usłyszał, że ktoś wszedł do pokoju. Naglę nad nim znalazł się V z głupkowatym uśmiechem. Zaczął go gilgotać a Kook zaczął się głośno śmiać.
Tae odsunął się od młodszego i podszedł do drzwi aby je zamknąć.
Kook spojrzał się na niego z lekkim zdziwieniem.
-Nie bój się to po to żeby nie było jak wigilię, nie zrobię nic wbrew twojej woli... no chyba, że to...- Zaczął znów łaskotać młodszego.
-Tae! Przestań! -Krzyknął śmiejąc się.
-Chłopaki! Ciszej tam! -Krzyknął Jin. -Róbcie to ciszej. -Tae spojrzał na drzwi przestając gilgotać maknae.
-Widzisz, nie ważne co robimy oni i tak będą uważali to za jedno. -Kook wydął smutnie wargę.
-Ehh...idę się przebrać.- Powiedział Tae wstając i idąc do swojej szafy wyciągając z niej szare dresy i biały podkoszulek, po chwili udał się do łazienki.
-Ale boli mnie głowa. -Złapał się za głowę krzywiąc się lekko. Wstał i podszedł do drzwi łazienki. -Tae, Gdzie są tabletki na ból głowy?! -Krzyknął. Tae nie odpowiadał. Zapukał. -Tae! -Krzyknął ponownie. Za chwilę wyszedł Tae. -Gdzie są te cholerne tabletki? -Spytał cicho. Starszy tylko wzruszył ramionami. Maknae zaczął szukać po szafkach i w końcu je znalazł. Włożył jedną do ust i popił wodą.
-Spokojnie, czemu się tak denerwujesz?- Spytał.- A i mam pomysł, ale nie wiem czy ci się spodoba...
-O co chodzi? -Spytał siadając na łóżku.
-No bo...Kook czy ty mnie kochasz? Ale tak Bardzo jak ja ciebie?- Złapał go za rękę.
-No... No tak... Ale o co chodzi? -Spytał zastanawiając się o co może chodzić starszemu.
-Otwórz drzwi, proszę.- Powiedział poważnie wskazując na drzwi.
Kook spojrzał na niego pytająco, ale wypełnił to o co prosił Taehyung. Otworzył drzwi.
Tae nie myśląc wypchnął na korytarz stolik który był pomiędzy ich łóżkami, i wrócił do pokoju przysuwając swoje łóżko do łóżka chłopaka, potem wrócił po stolik i wsunął go na miejsce gdzie stało jego łóżko.
-CO SIĘ DO CHOLERY DZIEJE W TEJ CHAŁUPIE!!??- Usłyszeli krzyk, prawdo podobnie spowodowany skrzypieniem mebli.
Tae podbieg do drzwi i szybko je zamknął, spojrzał na zdziwionego Kooka.
-Nie podoba ci się, co nie?- zapytał zmierzając już do tego aby odsunąć łóżko.
-No co ty, niech tak zostanie. -Uśmiechnął się ale był trochę zdziwiony nagłym czynem Taehyung. Bardzo podobał mu się ten pomysł.- Bardzo podoba mi się ten pomysł.
-CHŁOPACY, CHOLERA! PRZESTAŃCIE TAK HAŁASOWAĆ! -Krzyknął oburzony Jin.
-Hyung czy ty czatujesz pod naszymi drzwiami? Uprzedzam to podchodzi już pod pedofilię!- Krzyknął Tae. Tae był taki szczęśliwy ze jego chłopak nie odrzucił tego pomysłu.
-Dobrze, że zamknąłeś drzwi bo już bym cię zabił. Ty mały... Aish, po co zdzierać głos na tego głupka. -Zakpił Jin.
-Jin-sshi! Nie denerwuj się. Daj im pobyć samym. -Powiedział Jimin i zabrał Jina do ich pokoju.
-Aish ja oszaleje, nawet jak cie za rękę złapie to zaraz że chcę z tobą uprawiać seks.- Tae usiadł na łóżku łapiąc się za głowę dłońmi. -Kto wie czy nam tu kamer nie założyli...- Powiedział.
Kook momentalnie obejrzał się po kątach pokoju.
-Chyba nie. -Powiedział a Tae zaśmiał się. -Co,co? Chcesz się bić? -Zakpił Kook i podszedł do szafy następnie wyciągnął z niej czerwoną koszulkę i czarne spodenki. -Ja pójdę się przebrać. -Powiedział i wszedł do łazienki.
Tae usłyszał pukanie.
-Ej chodźcie na dół zaczynamy libacje.- Zawołał  Suga.
-Już idziemy!- Krzyknął.- Kook jak się przebierzesz to chodź na dół.- Powiedział  Kim w stronę łazienki.
Kiedy Taehyung ruszył w stronę parteru na stoliku w salonie zauważył 3litry wódki i 8 czteropaków piw.
-Posrało was?- Zapytał przyglądając się całemu zasobowi.
-Nawet się nie kapniesz kiedy to zniknie.- Powiedział NamJoon podając młodszemu puszkę piwa, wiedząc że młodszy nie piję wódki.
-Tsa...- Przyjął napój i usiał na wolnym miejscu.
***
Do salonu zszedł Kook i widząc taką ilość alkoholu miał w głowie jedną myśl opisującą jego kolegów z zespołu. -Idioci.
-Posrało was do reszty?! -Krzyknął. -Tae, jak wypijesz więcej niż 6 piw, nie przychodź mi nawet do pokoju. -Powiedział i poszedł do kuchni. Wyciągnął z lodówki sok pomarańczowy i nalał sobie pełną szklankę.
-Jeszcze nie jesteś moja żoną.- Zażartował sobie V będąc już przy 2 piwie .
-Nie wkurzaj mnie już bo ci zaraz szczele! -Powiedział głośno. Poszedł do pokoju i wziął telefon. Zszedł z powrotem na dół i usiadł na kanapie obok V i Sugi.
-No to ten...DLACZEGO W CAŁYM DOMU SŁUCHAĆ BYŁO SKRZYPIENIE??!!- Wydarł sie Jin.
-Bo robiliśmy przemeblowanie.- Odpowiedział V.
-Jakie przemeblowanie? O czym ty pieprzysz? -Spytał Jimin. Gdy V miał już odpowiedzieć Kook zakrył mu usta ręką.
-Nic, coś mu się porąbało. -Uśmiechnął się do Jimina. Tae odsunął rękę młodszego od swoich ust.
-Nie podobało mi się jak stół stoi więc go odwróciłem.- Powiedział  śmiejąc się głupkowato.
Kook prychnął z tego jaki dobry w kłamaniu jest jego chłopak.
-Właśnie. -Powiedział Jeon i napił się soku.
-Kook, napij się z nami. -Wyjęczał NamJoon.
-No właśnie, nie rób z siebie takiej cnoty.- Jimin przyznał rację liderowi.
-Nie ma takiej opcji. Przestańcie wreszcie. -Powiedział  Kook. -Nie mam ochoty, i jeszcze głowa mnie boli. -Powiedział i wstał. Poszedł do kuchni i usiadł przy stole. Oparł głowę na dłoni i zamykając oczy westchnął głęboko. Kookie przysnął. Nagle ze snu wybudził go Suga.
-Ej, Kook. Weź tego swojego chłopka już do pokoju bo się najebał w trzy dupy i gada jakieś głupoty.- Powiedział ledwo stojący Suga.
-Hyung, ty też lepszy nie jesteś. -Wstał i poszedł do salonu. Podniósł Tae za szmaty i zaprowadził do pokoju. -Do cholery, mówiłem ci żebyś tyle nie pił! -Krzyknął Kook sadzając starszego na łóżku.
-Nie krzy... cz na mnie.- Wyjęczał.- Podasz mi wodę?- Spytał cicho. Jeon podał mu butelkę wody.
-Ile ty w ogóle wypiłeś?- Spytał wątpiąc w to, że Tae w ogóle to pamięta.
Gdy Tae napił się wody, trochę mu się polepszyło i już trochę normalniej się zachowywał.
-Ja wiem...z 8-10 może i 12..-odpowiedział  wstając i ściągając z siebie koszulkę.
-Jezu, idź do łazienki! -Krzyknął Kook zakrywając oczy. Usiadł na swoim łóżku obok i przetarł oczy. Spojrzał na zegarek. -Już 00:47. -Westchnął.
-Czego się wstydzisz?- Spytał- Boisz się czy co?- spytał siadając na łóżku obok chłopka.
-Nie. Po prostu jak chcesz się przebrać to idź do łazienki jak zwykle to robisz. -Powiedział i spojrzał na chłopaka.
-Nie chce mi się.- Położył się na łóżku. -Ja wiem czemu ty tak chcesz...bo ...bo ty mnie już nie kochasz!!!- Zawył Tae.
-Jezu, Tae. Nie spiskuj już tak, tylko idź spać. Nie chce mi się już na ciebie drzeć. Pogadamy jutro, okej? -Spytał i nachylając się nad Tae, pocałował go w czoło i poszedł do łazienki. Tae zasnął zaraz po tym jak jego chłopak poszedł do łazienki.
-Co za... -Jeon uśmiechnął się do siebie. -Dlaczego nie potrafię się na niego złościć? -Spytał pozwalając strumienią ciepłej wody pieścić jego blade ciało. Po chwili wyszedł z kabiny i wytarł się. Ubrał się w piżamie która była już naszykowana na pralce. Wyszedł i zobaczył Tae już śpiącego na jego łóżku.
-Ahh, Tae. -Zaśmiał się. Klęknął przed chłopakiem i przeturlał go na jego łóżko. Położył się do swojego i jakoś zasnął mimo bliskości Taehyunga.
"WODY"- Tae tylko jedno miał na myśli kiedy wstał. Wypił całą butelkę która była obok i położył sie na łóżku, obok zobaczył śpiącego ciemno-włosego, jego głowę położył na swoje ramie, przytulił chłopaka i znów zasnął.
Przespali tak resztę nocy. Rano gdy obudzili się wszyscy, oprócz Tae i Kooka, z pobudką przybiegł im Suga.
-Chłopacy, wstawajcie już bo trzeba pos... -Nie dokończył bo ujrzał w jaki sposób śpią. Powoli na palcach wycofał się z powrotem.
-Ejjj, chłopacy chodźcie zobaczyć nasze cnoty!!!- Zawołał wszystkich do pokoju najmłodszych.
-Ooo.- Podziwiali ten widok jak jakiś stary obraz z muzeum.
-Ej no wiecie co, pedofile?- Zawołał lider.
-Oh, liderze, nie bądź taki cwaniak. Sam byś chciał zobaczyć, prawda? -Spytał ironicznie Jin.
-No może trochę.- Przesunął wszystkich tak żeby mógł zobaczyć. Uśmiechnął się i zamknął drzwi. Stanął przed nimi nie pozwalając wejść do pokoju Kooka i Taehyuna.
-Do roboty, panowie. -Wszyscy zeszli na dół zostawiając Tae i Kooka w pokoju.
-Boże, ale to było słodkie, chyba naprawdę założę im w pokoju kamery.- Przeżywał Jimin.
-Ejj,-Trzepnął go w głowę Jin. -bo pomyśle że się mną znudziłeś...- Powiedział i udał smutną minę.
-Ah, Jin-Ssi~ nigdy się tobą nie znudzę. -Oznajmił Jimin i pocałował Jina w usta.
-Okej, wierzę ci. -Powiedział i dźgnął lekko palcem policzek młodszego.
***
Kook obudził się jako pierwszy. Spojrzał na drzwi i były lekko uchylone. Zaczął budzić starszego.
-Tae, Tae. Wstawaj. -Potrząsnął nim a ten się obudził. -Zamykałeś wieczorem drzwi? -Spytał ale starszy jeszcze nie kontaktował. -Jezu, do kogo ja mówię. -Powiedział i wstał zamknąć drzwi.
-Włamali się nam do pokoju?- Spytał Tae.- Wiedziałem że to ukrywający się pedofile.- Chwilę później Tae zauważył, że jest prawie nagi. -Co... się... czy ja coś... my nie... ?- Spytał lekko zszokowany.
-Chyba cię pogięło. Trzeba było się wieczorem nie rozbierać. Jakbyś tyle nie wypił to byś pamiętał. -Stwierdził Kook. -Nachlałeś się w trzy dupy i gadałeś to, co ślina ci na język przyniesie, ale w racji z tym, że byłeś pod wpływem alkoholu to ci wybaczam. -Z powrotem wgramolił się pod kołdrę.
-C-co ja mówiłem? Powiedziałem lub zrobiłem coś nie odpowiedniego?- Spytał kładąc się na łóżko.
-Mówiłeś, że cię już nie kocham i w ogóle. Gdybym miał jeszcze siły to bym cię jeszcze walnął. Ale niestety tych sił nie miałem. Ciesz się. -Uśmiechnął się do starszego.
-Oj, to chyba sporo wypiłem.- Odpowiedział. -Ale serio się przed tobą rozebrałem? Mogę wierzyć że to nie twoja sprawka?- Zaśmiał się Tae gładząc młodszego po policzku.
-A chcesz w łeb? -Spytał uśmiechnął się i oboje zaśmieli się. -To na pewno nie moja sprawka. -Powiedział i ziewnął.
-Oj nie złość się tak,- Przybliżył swoją twarz, do twarzy Junga. -bo mi smutno jak na mnie krzyczysz.
-Co mam zrobić jak lubię na ciebie krzyczeć? -Spytał ujmując twarz Tae w dłonie. -Chyba muszę przestać krzyczeć jeśli ci smutno. -Powiedział i poklepał V po policzku.
-Tak, musisz.- Pocałował delikatnie młodszego.- Bo inaczej będę płakać i nie wyrobisz na chusteczkach.- Pocałował młodszego drugi raz, ale tym razem bardziej stanowczo.
-Już, już. Nie rozkręcaj się tak. -Powiedział Kook śmiejąc się cicho. Tae zrobił smutną minę. -Nie rób tej miny. To i tak nic nie zmieni, głupi. -Powiedział.
-Pff...teraz to mi dopiero smutno, jestem aż tak odpychający?- Odwrócił się plecami do chłopaka.
-Pff... Nie zgrywaj uroczego. Nie jesteś odpychający głupku. Nie waż się tak mówić. -Powiedział i zakrył się kołdrą.
-Ja nie muszę udawać, ja jestem uroczy.- Powiedział -A, i za kare zostawiam cie tu samego na rzecz  słuchania jacy my to jesteśmy  słodcy i w ogóle.- Podniósł się i ruszył w stronę drzwi, nagle zatrzymał się i zaczął rozglądać się za swoimi ubraniami ale nic nie zauważył. -Tak pójdę bez koszulki, bo mogę.- Powiedział poważnie i wyszedł kierując się  do salonu.
-Taehyung, ty debilu!- Krzyknął rozzłoszczony. -Mam to gdzieś, nie wychodzę dzisiaj z pokoju. Niech sobie tam siedzi i słucha.- Powiedział i zarobił się pod kołdrą.
-Kookie~ śpisz?- Spytał Jimin który wszedł do jego pokoju.
-Nie Hyung. Co jest?- Spytał i odkrył lekko kołdrę.
-Słodko sobie tak spaliście. -Stwierdził Jimin wkurzając Kooka celowo.
-Hyung! Idź mi stąd! -Krzyknął a Jimin zrezygnowany poszedł ba dół.
Zaraz po tym jak Jimin wyszedł, do pokoju jak oparzony wleciał Tae który zamknął za sobą drzwi dysząc.
-O-Oni pytali się mnie o to jaki jesteś w łóżku i chcieli mnie macać!!!- Wykrzyczał  przerażony nie wiadomo czym Taehyung. -Nie powinienem stąd wychodzić.- Stwierdził opierając się o drzwi.
-Mogłeś się tego spodziewać. -Powiedział ale dopiero potem zorientował się co powiedział Tae. -Co?! -Spytał Kook.
-No nie do końca obmacywać, chcieli  mi dotykać abs, jak to kto? Całą ta pedofilska sekta.- Powiedział zakładając koszulkę.
-Dlaczego te wszystkie hyungi już mnie tak wkurzają?- Spytał. -Jakby nie mieli swoich spraw. Aish. -Przejechał dłonią po swoich włosach.
-Ja już nigdy nie wyjdę z pokoju, boje się, że dziewictwo stracę nie z tobą.- Położył się na łóżku niedaleko Kooka.
-Pfff. -Zaśmiał się młodszy. -Tak się czasem zastanawiam... co by było gdybym nie doszedł do zespołu i was nie poznał. Co ja bym wtedy robił? -Spytał Kook.
-Pewnie był byś moim fanboyem.- Podsumował starszy i uśmiechnął się szeroko do leżącego obok chłopaka.
-Tsaa. -Zaśmiał się do Tae. -Pewnie tak. -Potwierdził Kook i podrapał się po głowie. -Naprawdę zastanawia mnie to pytanie...  Aish, trudne pytanie. -Zastanawiał się.
-Pewnie miałbyś dużo brzydszych ode mnie fanek i fanów w szkole, widzisz jakie miałeś szczęście? Tu masz mnie no i mnie tylko dla siebie.- Powiedział turlając się po łóżku.
-Oj, jakiś ty skromny. -Zaśmiał się maknae. -Zgadzam się, mam szczęście. -Uśmiechnął się do starszego. -Przestań się turlać, dopiero ścieliłem łóżka. -Powiedział Kook.
-Dobra... ale nudyy...- Zaczął jęczeć.- Poróbmy coś... - Wydął dolną wargę.
-Poczytaj książkę jak ci się nudzi. -Powiedział.- A no tak, przecież mówię do Kim Taehyunga który nawet nie wie co to KSIĄŻKA. -Zakpił maknae. -Co chcesz robić? -Spytał Kook.
-Nie każ mi decydować bo chyba byś tego nie chciał... O mój boże, zarażam się od nich zboczeństwem.- Powiedział Tae poważnie.
-Weź mnie nie strasz. -Powiedział maknae zakrywając najmniejszą część ciała żeby nie było widoczne.
-Ehh, no nie wiem. Kookie, mi się bardzo nudzi.- Powiedział przybliżając się do młodszego na czworaka.
-Nie. Tae, odejdź. -Powiedział. Tae zawisł nad nim i popatrzyli sobie w oczy.
-Żartuje. Przecież powiedziałem, że nie zrobię nic wbrew twojej woli.- pocałował go w czoło się odsunął.
-Mam nadzieję. -Powiedział i ziewnął. -Co mi dzisiaj jest? -Spytał Kook mając na myśli ciągłe ziewanie.
-No nie wiem... Może jesteś śpiący, głupi.- Powiedział Tae kładąc się blisko młodszego i łapiąc go za rękę.
-No to idę spać. -Powiedział uśmiechając się następnie zamknął oczy. Poleżał tak chwilę i zaraz zasnął.
***

Co ten napalony Tae xD Jakoś nie mogę się rozpisać, strasznie bolą mnie palce od pisania. Heeh, takie śmieszne, że aż wcale xD
~RuRuRu ♥

KYAAA~

Tak między nami... Uwielbiam te gify !!! ↓ KYAAA >.< ♥





~RuRuRu ♥

[VKook] IS NOT WANTING... Rozdział 4.

Jestem wykończona ;;; Okazało się, że w moim opowiadaniu jest sporo błędów i nie dobranych zdań które musiałam poprawiać prawie cały dzień T.T Od teraz rozdziały będą dłuższe, ponieważ chce wstawić kolejnego ff jak najszybciej xD :D Miłego czytania~!!!



Tytuł: IS NOT WANTING... Rozdział 4.
Bohaterowie: Jeon Jeongguk (JungKook), Kim Taehyung (V), Kim Namjoon (RapMonster), Park Jimin (Jimin), Kim Seokjin (Jin), Jung Hoseok (J-HOPE), Min Yoongi (Suga).
Ostrzeżenia: ---

Taehyunga obudził telefon. Szybko wstał i wyszedł przed dom.
-Dzień dobry Noona! -Powiedział uśmiechnięty.
-Cześć, tu są bilety, najlepiej jakbyś był tam już przed 12. A tak w ogóle, to z kim idziesz? -Spytała podając młodszemu kopertę z biletami.
-Z bardzo ważną dla mnie osobą, dzięki i pa. Pozdrów JaeKwona. -Pomachał jej.
-Jasne, baw się dobrze! -Powiedziała odjeżdżając.
Kooka obudził Taehyung szturchając go w ramię.
-J-Już wstaję. -Wyjęczał niewyraźnie zakrywając się kołdrą aż po uszy. Usiadł i przetarł oczy następnie przeciągnął się. Wstał i poszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic i umył zęby.
Tae pościelił swoje łóżko i poprawił te maknae, kiedy młodszy wyszedł z łazienki to Tae zaraz do niej ruszył.
-Kookie! Która godzina?! -Spytał krzycząc spod prysznica.
-20 po jedenastej! -Krzyknłą i ubrał się w dżinsową koszulę i szare rurki. -Idę na śniadanie. -Krzyknął i poszedł do kuchni. Zjadł kanapki i rozsiadł się na kanapie. Po chwili przybiegł Taehyung. Ubrany w zielony sweterek i ciemne jeansy.
-Co na śniadanie? Już jest 11:28 a za 15 dwunasta mamy autobus. -Powiedział biegnąc do stołu gdzie siedziała reszta zespołu.
-Gdzie się wybieracie? -Spytał Suga.
-Do parku rozrywki. Dostałem 2 bilety od przyjaciółki-Powiedział Tae.
-Pójdziecie bez ulubionego hyunga?? -Spytał Yoongi.
-Wybacz hyung, mam tylko dwa bilety. -Powiedział Tae spuszczając wzrok na talerz z kanapkami.
-Ah, no trudno. -Westchnął zrezygnowany. Taehyung zjadł śniadanie i poszedł do Kookiego. Ubrali się i wyszli żegnając się ze swoimi hyungami. Wsiedli do autobusu i chwile przed 12 byli w parku rozrywki. Kook był zachwycony tak samo jak i Tae. Młodszy pobiegł do stoiska ze słodyczami i kupił sobie i Taehyungowi po ogromnym, kolorowym lizaku. Później pobiegł do maszyny z watą cukrową. Tae tylko chodził za nim i śmiał się z młodszego.
~*6 godzin później*~
-Kookie... zaczekaj chwilę. -Powiedział opierając ręce na kolanach, ale młodszy zalał do sagą i zwiedzał dalej.
-Hyung, szybciej! -Krzyknłą radośnie maknae uśmiechając się promiennie do starszego. Uśmiech Kookiego od razu dodał mu energii więc pobiegł do niego. Kook chciał iść jeszcze do innego stanowiska ale na drodze był ogromny tłum ludzi prawie nie do przejścia. Taehyung złapał go za dłoń.
-To dla bezpieczeństwa, żebyś mi się tu nie zgubił. -Uśmiechnął się do młodszego i zaczął przeciskać się przez tłum ludzi.
~~
Taehyung złapał młodszego mocniej za dłoń, splatając ich palce.
-Może pójdziemy na diabelski młyn? Jest już 18, więc lampki już się świecą tak ładnie.
-Hmmm... no nie wiem hyung... Mam mały lęk wysokości.-Skrzywił się lekko. -Ale spróbujmy. -Uśmiechnął się do starszego i pobiegli trzymając się za dłonie.
Wsiedli do wolnego wagoniku i po paru chwilach, maszyna ruszyła.
-Ej, Jung, boisz się, że się zatrzyma? -Spytał V żartując sobie z młodszego.
-Tak. -Odpowiedział cały się trzęsąc ze strachu. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał. -Hyung, nie możemy już wysiąść, prawda? -Spytał blady Jeon.
-Nie, no co ty, jesteśmy w połowie drogi i mamy dwa kółka.- Powiedział.- A co, nie chcesz być ze mną w jednym pomieszczeniu?- Wygiął usta w podkówkę.
-Nie o to chodzi... Po prostu mam pietra. -Powiedział zerkając na dół pod wagonik. -Jezu jak wysoko! -Krzyknął Kook.
-Nie bój się, już prawie kończymy pierwsze kółko.- Oznajmił.- A tak w ogóle, jeśli mogę spytać, to dlaczego uciekłeś i nie chciałeś ze mną rozmawiać? -Spytał Tae. Byli już na górze przy drugim kółku i nagle wagon stanął.
-Tssss... Przepraszamy, nastąpiła usterka. Spróbujemy jak najszybciej dodzwonić się do specjalisty, proszę się nie martwić i nie ruszać ze swoich miejsc. Dziękujemy. -Wyszło z głośnika który był w rogu wagoniku.
-HYUNG!~ Wykrakałeś! -Krzyknął Kook bijąc starszego po ramieniu. W końcu odpuścił i oparł się o oparcie. -Jak długo to potrwa? -Szepnął. Patrzył na niebo które było już pełne gwiazd. Taehyung postąpił tak samo i westchnął. Kook zamknął oczy i schował dłonie do kieszeni.
-Nie wiem dlaczego nie chciałem z tobą rozmawiać. Po prostu miałem przeczucie, że muszę zniknąć na kilka dni. -Kłamstwo. Ciarki przeszły mu po plecach. Jednak nie miał małego lęku wysokości. Lęk był ogromny.
-Ale tęskniłeś za mną, prawda?-Spytał straszy szturchając młodszego w ramię. -Bo... j-ja tęskniłem. -Szepnął.
Kook dostał lekkich wypieków na policzkach.
-J-Ja też tęskniłem. -Powiedział i uśmiechnął się.
-To co robimy? Mamy dużo czasu, usterkę będą naprawiali ok. 30 min a jeszcze dojazd specjalisty. Zejdzie to około godzinę.-Powiedział Tae opierając głowę o ramię Junga.
-N-No jak to co? Musimy czekać. -Powiedział i wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął na  nim grać. Po ok. 10 min telefon mu padł. -Co za badziew. -Jęknął krzywiąc znudzony.
-*Teraz albo nigdy*- Pomyślał. Może i nikt z tej dwójki nie był na to przygotowany ale bynajmniej stąd nie ucieknie. Mogą tu spokojnie porozmawiać.
-Jeon Jeonggukie, czy mogę ci coś powiedzieć? -Spytał poważnie spoglądając w oczy młodszego.
-O-Oczywiście. -Odpowiedział młodszy czekając aż jego hyung przemówi.
-Okej, raz kozie śmierć. -Wypuścił z ust powietrze. -Bo... Bo ja cię lubię... ale tak bardziej... może i nawet cię kocham... -Powiedział cały czerwony. -Nie martw się, jeśli ci to nie pasuję, spróbuję pozbyć się tych uczyć, powiedz tylko słowo... -Z oczu Kookiego spłynęły łzy szczęścia.
-Dlaczego zawsze przerastasz moje największe oczekiwania? Zawsze sprawiasz, że moje marzenia stają się realne. Dziękuję hyung. Ja... Ja też cię lubię. -Wytarł oczy i spuścił głowę.
-Mogę cię przytulić? -Spytał lekko zawstydzony i zaskoczony Alien. Kook nieśmiale kiwnął głową a starszy ujął go w swoje ramiona.
Siedzieli tak chwile przytuleni do siebie, i nagle koło ruszyło.
-O, już zjeżdżamy na dół. -Stwierdził straszy obejmując ramieniem maknae.
-Mhmm... -Kiwnął głową uśmiechnięty. Gdy wagonik zatrzymał się, Kook wysiadł z niego z nogami jak galarety. -Nareszcie na ziemi. -Powiedział następnie westchnął.
-Chodźmy jeszcze nad jezioro. -Wskazał na drogę która prowadziła nad wielkie jezioro.
-Ale tylko na chwilę, bo nam autobus ucieknie. -Powiedział Jung. Tae złapał go za i uśmiechnął się do niego a Kook odwzajemnił uśmiech. Zaczeli iść powolnym tempem w stronę jeziora. -Woah! Jak tu ładnie! -Powiedział zachwycony maknae kiedy byli już na miejscu. W okół jeziora było dużo wierzb a na niektórych za nich były powieszone lampki, był też chodnik na którym stały ławki oraz barierka na której były powieszone różnego koloru kłódki z rysunkami. Usiedli na jednej z ławek i wpatrywali się w duże jezioro. Tae objął ramieniem nieśmiale maknae.
-To chyba była moja najlepsza wycieczka w moim życiu. -Uśmiechnął się.
-Moja też. -Uśmiechnął się. -Nigdy tego nie zapomnę. -Dodał i położył głowę na ramieniu starszego. Nagle zadzwonił lider psując przyjemną chwilę.
-Khem. Halo? Hyung co jest? -Tae odebrał telefon. -No okej, do zobaczenia. -Rozłączył się.
-CO się stało? -Spytał ciekawy Kook.
-Ehhh... Musimy już wracać, i zacząć szykować wszystko na wigilię. -Powiedział podnosząc się.
-Ah, no dobrze. To wracajmy. -Złapali się za ręce i poszli na przystanek. Akurat zdążyli na autobus. Usiedli na miejscu i w spokoju oraz z uśmiechami na twarzach wracali do dormu.
Gdy byli przed dormem w oknie siedział Jimin, ale najmłodsi tego nie zauważyli i dalej szli ze złączonymi dłońmi.
-KYAAA~! -Krzyknął radośnie Jimin. -Chłopacy, chodźcie tu szybko!- Krzyknął i koło niego natychmiast znaleźli się Hoseok, Nam Joon, Suga i Jin. -Popatrzcie. -Pokazał palcem za okno za którym szli Taehyung I JungKook. Wszyscy krzyknęli radośnie i zaczęli skakać ze szczęścia.
Tae i Jeon postanowili nie mówić chłopakom na razie o ich związku, więc rozłączyli swoje dłonie przed drzwiami. Kiedy weszli do dormu wszyscy byli jakoś podejrzanie szczęśliwi.
-Czy coś się stało? -Spytał Taehyung.
-No nie wiem. Może wy nam powiecie? -Spytał Jimin z głupkowatym uśmiechem.
-Nie mamy nic do powiedzenia. -Powiedział wzruszając ramionami a Kook z różowymi policzkami ominął wszystkich.
-Tae, już nie jesteś taki świetny w kłamaniu. -Zakpił Hoseok a Rap Mon przytaknął.
-Ale, o co wam chodzi? -Spytał. -A z resztą. -Wyminął wszystkich i poszedł do pokoju.
-Oni wiedzą? -Spytał Junga jak tylko wszedł do pokoju.
-Nie wiem. -Zakrył twarz dłońmi leżąc na swoim łóżku. Tae ściągnął kurtkę i buty następnie usiadł na łóżku. W tym samym czasie reszta zespołu organizowała przyjęcie niespodziankę z okazji związku Tae i Kooka. Gdy skończyli, Jin napisał SMS'a do V żeby zszedł z Kookiem na dół. Weszli do salonu a w pomieszczeniu rozległa się piosenka z gratulacjami. Było ciemno ale salon rozjaśniły świeczki stojące na cieście które trzymał Suga.
-Chłopcy, gratulację z okazji rozpoczęcia waszego związku! -Oznajmił Jimin a Rap Monster strzelił nad maknae line serpentyny które po chwili opadły na nich.
-Co? To, że ja wam takie przyjęcia robiłem, nie znaczy że możecie się na mnie mścić... Chociaż może macie dobre intencje. -Powiedział V.
-Tae, nie martw się. Salon jest dźwiękoszczelny a my zaraz jak naszykujemy wszystko na wigilię, wracamy do pokoi i idziemy spać. -Powiedział lider sugestycznie poruszając brwiami.
-Zwariowaliście?! On jest nie pełnoletni! -Powiedział Tae machając rękami.
-Ej! -Krzyknął oburzony Kook. -Pogięło was wszystkich?! -Spytał zirytowany.
-No i nasz Kookie ma okres. -Stwierdził żartobliwie Suga po czym wszyscy oprócz Tae i maknae wybuchli śmiechem. Kook oburzony odwrócił się na pięcie i zaciśniętymi zębami jak i pięściami wrócił do pokoju.
-Kookie! Przestań się obrażać!
-Właśnie Jung, to był tylko taki żart! Wyjdź już! -Krzyczał Hoseok i Jimin za drzwiami.
-Idźcie sobie. -Powiedział.
-Ale na wigilię trzeba wszystko naszykować. -Oznajmił Jimin wiedząc jak maknae bardzo lubi wigilię. Kook zerwał się z łóżka na którym leżał i otworzył drzwi z uśmiechem na ustach i iskierkami w oczach.
-Wigilia. -Powiedział ze świecącymi oczami a starsi zaśmiali się.
-Tak, wigilia. -Potwierdził Jimin i złapał maknae za dłoń następnie pobiegł na dół a za nimi Hope.
Na dole zastali: Jina krojącego mięso, Taehyunga myjącego naczynia (Bo lepiej żeby ten do jedzenia się nie zbliżał xd) oraz Sugę smażącego coś na patelni i lidera krojącego warzywa.
-Tae, masz tu więcej garów! -Wskazał na stół Suga. Kook zaśmiał się ponieważ Tae z każdym naczyniem miał coraz bardziej zirytowany wyraz twarzy.
-Daj mi to, ja to zrobię. -Powiedział Kook podchodząc do V.
-Ohh, dziękuję Kookie. -Uśmiechnął się do maknae i oddał mu gumowe rękawiczki i gąbkę. Kook założył rękawiczki i zaczął myć naczynia.
-No Tae, jednak masz wybawcę. -Zakpił Jin a ten spojrzał na niego groźnie i starszy od razu wrócił do swojego zajęcia. Jimin zaczął nakrywać stół a Hoseok zaraz przybiegł mu z pomocą i zaczął rozkładać sztućce.
-Jak myślisz, ile będą się z nas tak naśmiewać? -Spytał Tae wycierając mokre naczynia. -Jak my mamy się normalnie zachowywać w takim towarzystwie? -Uśmiechnął się starszy.
-No wiesz, ile my naśmiewaliśmy się z Hope i Rap Mona? Około tydzień, co nie? -Tae kiwnął głową. -Tak więc, spodziewajmy się, że zajmie to około tydzień. A jak się zachowywać to nie wiem. -Oznajmił Jeon.
-Przecież jak my nawet obok siebie usiądziemy to będą gadać, a jak nie usiądziemy koło siebie to też będą gadać.... Aish... Ale skąd oni wiedzą? -Spytał Tae.
-Widzieliśmy przez okno jak trzymacie się za ręce i szczerzycie się do siebie. -Powiedział przechodzący obok nich Suga.
-Podglądaliście nas? -Krzyknęli maknae chórem.
-Jak się tak afiszowaliście, że pod dormem się migdaliliście. -Powiedział Suga.
-My nie... My się nie migdaliliśmy hyung! -Powiedział rozbawiony już Tae.
Kook walnął Sugę mokrą ręką w głowę a ten tylko jęknął i zgarbiony wrócił do krojenia mięsa. Gdy wszyscy skończyli, schowali wszystko do lodówki i poszli do swoich pokoi. Kook i Tae wykąpali się i położyli do łóżek. Kook miał trudność z zaśnięciem ale jakoś dał radę.
~
Siedzieli już przy stole i jedli wigilijne jedzenie. Nagle do dormu wbiegła jakaś dziewczyna.
-Oppa! -Krzyknęła i rzuciła się Taehyungowi na szyję.
-Oh, Hyuna. Co ty tu robisz? Miałaś przyjść jutro. -Powiedział i odczepił od siebie dziewczynę. Kook tylko zaskoczony wpatrywał się w nich.
-Tae, kto... -Nie dokończył bo V mu przerwał.
-Za chwilę wracam. -Powiedział Tae i wyszedł z dziewczyną na zewnątrz.
-Kookie, wiesz kto to? -Spytał Jimin krzywiąc się lekko.
-N-Nie, a co? Kim ona... jest? -Spytał maknae a Jimin spojrzał na każdego członka po kolei. Rap Monster kiwnął lekko głową do Jimina.
-Ona... To jest była Taehyunga... I ona chce być z nim z powrotem.- Oznajmił Jimin a Kook momentalnie podniósł się z łomoczącym sercem. Odszedł od stołu i poszedł do drzwi wyjściowych z domu następnie stanął przed nimi. Były lekko uchylone więc było słychać rozmowę Taehyunga z Hyuną.
-Oppa, dlaczego muszę czekać tak długo? Po prostu z nim zerwij! Obiecałeś mi, że powiesz JungKookowi żeby się odwalił. -Wyjęczała a Kook poczuł jak sercu pokruszyło mu się na miliony kawałeczków.
-Wiem, że tak mówiłem. Hyuna, poczekaj jeszcze troszkę. Jak znajdę taki moment żeby z nim zerwać, to zrobie to. -Kook spuścił głowę a z jego oczu spłynęły łzy. Złapał się za serce i zacisnął pięść na koszuli.
-Dobrze. Oppa, to ja już pójdę. -Pomachała mu i pocałowała w policzek.
-Dobrze, idź. -Także jej pomachał i uśmiechnął się.
-Kookie, gdzie jesteś?! -Pytał Jimin szukając maknae. Ujrzał go przed drzwiami. Podbiegł do niego. -K-Kookie, co się stało? -Spytał przerażony Jimin widząc łzy maknae.
-Nienawidzę go. -Szepnął. -Nie na widzę, rozumiesz?! -Krzyknął i wybiegł z domu trącąc przy tym Taehyunga.
Kook wbiegł w jakiś las. Był przerażony i nie wiedział gdzie jest. Ale to było dla niego lepsze niż stanąć twarz w twarz z Taehyungiem. Usiadł pod drzewem i wytarł łzy. Było tak ciemno.
-D...Dla-dlaczego on t-taki jest?... Idioto, dlaczego m-mnie tak krzywdzisz? -Wyjęczał i przyciągnął nogi do klatki piersiowej.
Po około godzinie siedzenia, Kook usłyszał krzyki Jimina Sugi i Hoseoka.
-Kookie! Gdzie jesteś?! -Krzyczał płaczliwie Jimin.
-Jungguk! Odezwij się! -Krzyknął roztrzęsiony Suga a Hoseok po prostu płakał.
-Kookie! -Podbiegli do niego. Hoseok przytulił mocno pozwalając maknae się wypłakać.
-Cholerny dupek. Zdrajca, idiota... -Wyjęczał przez szloch Kook.
~
-Kook, obudź się. Obudź się, to tylko zły sen. -Powtarzał Tae. Kook cały zalany łzami obudził się i rzucił starszemu na szyję. Tae objął młodszego i zaczął przejeżdżać palcami po jego włosach. -Spokojnie, jestem tu... Nie bój się. -Powiedział pocieszająco. -Musimy już wstawać, Siwon wysłał nam zaproszenie na popołudniową msze dla idoli. A już jest... -Spojrzał na zegarek. -10:08 a musimy być na 12:00. -Poczekał aż młodszy się trochę uspokoi i wypuścił młodszego z uścisku i ucałował w czoło, po czym udał się do łazienki uszykować i wykąpać. Kook cały czerwony złapał się za miejsce na czole w które pocałował go Tae. Potrząsnął głową i schował się pod kołdrę następnie stworzył z niej kokon. Usnął na chwilę ale z łazienki wyszedł Tae i obudził maknae.
-Yah! Mówiłem, żebyś wstawał, bo się spóźnimy. Chyba nie chcesz klęczeć na grochu i odmawiać różaniec? Za karę, jak w Wielkanoc, Sudze tak się wpił ten groszek, że wyrósł krzaczek i mieliśmy zapas grochu na 3 miesiące. -Kook pokręcił zaspany głową. -Więc musimy się pośpieszyć, ja już idę na dół a ty się przygotuj.
Kook wstał i poszedł do łazienki i wszedł pod prysznic. Gdy już się odświeżył, wyszedł z kabiny. Umył zęby, posmarował się różnymi kremami i ułożył włosy. Ubrał się w ładne ciuchy i zszedł na dół. Na stole w kuchni czekało już na niego śniadanie. Usiadł koło Taehyunga i zjadł.
-Kookie, obudziłeś się!- Przyleciał do niego Jimin i mocno uścisnął. -Jak się spało? -Spytał siadając obok niego.
-Nie mogłem zasnąć i jeszcze miałem koszmar. -Skrzywił się lekko maknae.
-Oj, biedactwo. -Powiedział Jimin i wydął wargę.
-Jak tam? Ty i Tae zrobiliście już coś?- Spytał przechodzący obok Suga.
- Tak Hyung, graliśmy w karty.- Powiedział sarkastycznie wstający od stołu V.
Czerwony Kook walnął Sugę w głowę a ten poszedł do salonu. Kook nalał sobie szklankę wody i wypił ją. Po chwili gdy maknae mył po sobie naczynia na jego ramieniu spoczęła głowa Taehyunga a jego ręce objęły jego talię.
-Coś się stało? -Spytał Kook.
-Czy musi się coś stać?- Spytał V. Starszy niby niechcący smyrał nosem szyję maknae.
-N-No nie. -Wrócił do mycia naczyń. Gdy już skończył wytarł naczynia i schował je do szafki.
-Oho!!! Żywe romanse! -Krzyknął Suga wskazując na nich palcem. Kook zaśmiał się zirytowany.
-Zazdrościsz Hyung?- Spytał śmiejąc się Tae.
-Chyba jesteś głupi, czekaj nie chyba tylko na pewno.- Tae oderwał się od swojego chłoptasia i zaczął gonić Suge po całym domu.
-SPOKÓJ, MÓWIĘ!!- Wykrzyczał NamJoon, ubrany w szary garnitur.
-A ty co się tak odstawiłeś jak szczur na otwarcie kanału?- Spytał żartobliwie Suga.
-Nie mam zamiaru znowu narazić się Siwonowi czapką i koszulką z nadrukiem, bo później gada na KBS`ach że niby ja taki zły i niedobry, że na tace 5 zyla daję.
-Phehehe. -Zaśmiał się głupio Suga a V wrócił z powrotem do Kooka. -Ty to masz przesrane. My nie dostajemy opieprzu tylko ty, bo jesteś liderem. -Zaśmiał się Suga.
-Masz rację, głąbie. -Westchnął Rap Mon i poprawił sobie kołnierzyk koszuli.
Kiedy wszyscy byli już gotowi, wyszli z dormu i ruszyli do auta.
-Wejdź pierwszy. -Powiedział V przepuszczając Junga. Młodszy tylko w odpowiedzi uśmiechnął się i wsiadł do auta. W samochodzie rozbrzmiewały się ich piosenki. Po paru minutach dotarli na miejsce.
-Liderze, strzeż się. -Zażartował Jin, Rap Mon spojrzał na niego groźnie a z twarzy najstarszego znikł uśmiech. Weszli do kościoła i zajęli jedną z ławek.
-Na szczęście zdążyliśmy. -Odetchnął z ulgą Nam Joon,
-Ale to dopiero początek, hyung. Siwon może przyczepić się o wszystko, nawet o to, że masz za szary garnitur. -Stwierdził cicho Jimin.
-Ale chyba nie jestem najgorszy. -Powiedział NamJoon spoglądając w stronę portalu. Stał tam Zico w kolorowym futrze i jasno-czerwonych spodniach. -Co jest? Przecież nie jest tutaj pierwszy raz, chce się aż tak narazić? -Zadał sobie sam pytanie. W tym czasie Kook i Tae stali koło siebie. Kiedy Tae próbował złapał młodszego za rękę, ten odsunął ją lekko.
-Nie tutaj, hyung. -Wyszeptał maknae.
-Ale Kook, to tylko złapanie na rękę, a ty zachowujesz się jakbym miał cię "wziąć" na ołtarzu. -Posmutniał Tae. Kim dostał sójkę w żebra od maknae.
-Co z tego? Nie chcę, żeby ktoś to zobaczył. -Powiedział maknae i odwrócił głowę. Gdyby nie byli w kościele i gdyby nie było w nim około 80 ludzi, może by dał potrzymać się Tae za rękę. Msza przeminęła ja miała, Ci co mieli dostał opiernicz za ubiór, dostali. W tym roku Rap Monster nie został skarany. Do domu wszyscy jechali w ciszy. Kiedy już przyjechali, wszyscy rozeszli się do swoich pokoi oprócz Taehyunga, który szykował się do wyjścia. Z pokoju wyszedł Kook i zszedł po schodach na dół.
-Tae, gdzie idziesz? -Spytał podchodząc do niego. Taehyung nie odezwał się nawet słowem. Kook zaśmiał się ironicznie. -Teraz będziesz się obrażał? Nie ma sprawy, nie musimy się do siebie odzywać. -Oznajmił i poszedł do kuchni następnie nalał sobie szklankę soku pomarańczowego i wypił napój.
Tae nie zwracał uwagi na to, co się wokół dzieje, myślał tylko o tym co kupić swoim hyung'om i najważniejsze, swojemu chłopakowi. Wyszedł bez słowa i ruszył w stronę centrum handlowego które było otwarte jeszcze przez 4 godziny. Po 2-godzinnej rundzie po sklepach kupił już prezenty dla chłopaków. Jakieś książki o przywództwie dla lidera, zeszyt do nut i wieczne pióro dla Sugi, szary snapback dla Hobiego, witaminy i wkładki do butów dla Jimina, kosmetyczkę dla Jina i najważniejsze dla Kooka, kupił dwa takie same pierścionki dla siebie i dla Kooka oraz takie same, srebrne łańcuszki.
-Okej, chyba trzeba już wracać, nie wierzę, że tak szybko mi to poszło. -Powiedział spoglądając na zegarek. Wsiadł do taksówki i pojechał. Gdy był już w domu, Kook siedział w salonie i oglądał telewizję wraz z Sugą i Jiminem. Śmieli się do siebie co wzburzyło V. Stał się zazdrosny. Kook spojrzał na niego i za chwilkę z powrotem wrócił do oglądania komedii. Jeon wstał i poszedł do pokoju a za nim Tae. Gdy Kim wszedł do pokoju, Kook miał w ręku kurtkę i buty na stopach. Jeongguk wyszedł z dormu bez powiadomienia gdzie się wybiera. Poszedł do drogerii i kupił Jiminowi kremy, maseczki na twarz i drogie perfumy, w centrum kupił Rap Monowi samolot na pilota, Hobiemu koszulkę z nadrukiem "I love HipHop.", Jinniemu kupił grę planszową i żele pod prysznic, a Sudzę zaś kupił bandanę oraz parę butów. W końcu przyszedł czas na V. Tak jak planował poszedł do jubilera i poprosił sprzedawcę o dwie bransoletki z napisem "JungKook+Taehyung=<3  Kocham cię." sprzedawca powiedział że to zajmie około godzinę, więc Kook poszedł jeszcze pochodzić po centrum i może jeszcze znajdzie coś dla swojego chłopaka. W oko wpadły mu dwie bluzy dla par. Kaptury z uszami i jedna połowa na jednej bluzie, a druga połowa na drugiej. Postanowił je kupić i pójść jeszcze do super marketu kupić każdemu po czekoladzie.
-O, muszę iść do jubilera. -Wrócił do jubilera i płacąc odebrał bransoletki. Spakował zakupy w torby i wrócił do domu.
-Obraził się że wyszedłem bez słowa?- myślał Tae pakując prezenty, gdy nagle do ich pokoju wszedł Kook, Tae szybko wszystko wepchnął pod łóżko.
-O  już wróciłeś? Gdzie byłeś?- pytał zaciekawiony Tae.
Kook spojrzał na niego i szybko schował torbę z prezentami za siebie.
-Nie muszę ci odpowiadać, skoro ty mi nie odpowiedziałeś. -Powiedział i schował prezenty do swojej szafy. Ściągnął kurtkę i buty następnie wgramolił się pod kołdrę na swoim łóżku. Zamknął oczy a koło niego usiadł Tae.
-Emm...ja...byłem na poczcie wysłać prezent mamie.- Powiedział Tae.- Gniewasz się o coś?- Spytał po chwili.
-Nie, no co ty. Przecież nie gniewam się za to, że jak wychodziłeś w ogóle mi nie odpowiadałeś. -Westchnął Kook nadal nie otwierając oczu.
-Mówiłeś coś do mnie? Chyba za bardzo się zamyśliłem co ci kup...- Kiedy zorientował się, że za dużo powiedział ugryzł się w język. -Przepraszam.- Położył swoją dłoń na dłoni młodszego.
-Rozumiem, nie szkodzi. -Otworzył oczy i spojrzał na starszego. -Ale następnym razem chociaż napisz mi gdzie poszedłeś, a nie. -Skrzywił się lekko.
-Przepraszam.- Powiedział i położył się obok chłopaka obejmując go.
-W porządku. -Powiedział i również objął chłopaka. Kook jak i Tae uwielbiał przebywać w towarzystwie swojego chłopaka. Uwielbiał się do niego tulić. Zasnęli w swoich ramionach.

Uff, nareszcie skończyłam ten rozdział xD Jeszcze jakieś 4/5 rozdziałów i koniec, czyli jakieś 4 dni xD Komentarz cebulkoo~:3
~RuRuRu ♥