Tytuł: Niezapomniana sesja.
Bohaterowie: Kim Namjoon (RapMonster), Kim Seokjin (Jin), Jeon Jeongguk (Jungkook), Kim Taehyung (V).
Pairing: TaeKook/ VKook.
Ostrzeżenia: Lekka scena erotyczna.
-Jeon, Jeon! Nie tak! Mówiłem Ci przecież, że masz robić to inaczej, do cholery! -Krzyczał fotograf. -Rób to tak jak Ci mówiłem, dobra?! -Spytał a ja zaląkłem się ZNOWU. Bałem się tego fotografa, był inny, taki... taki... przerażający i surowy. Kiwnąłem głową i ustawiłem się w nakazaną mi pozę. Zacząłem pozować a fotograf NamJoon robił zdjęcia. Zrobił ich chyba z 20-30 i zrobiliśmy sobie przerwę. Usiadłem na fotelu a stylistki zaczęły szykować mnie do kolejnych zdjęć.
-Jeongguk! -Usłyszałem ten niski głos dochodzący zza moich pleców i jęknąłem cicho oczekując kolejnego kazania dotyczącego moich błędów.
-Słucham? -Spytałem obracając się na fotelu a stylistki odeszły.
-Zmieniasz fotografa. Mam tego dość, ciągle popełniasz te same błędy i nie słuchasz mnie w ogóle! -Podszedł do mnie i przejechał sobie ręką po włosach. -Masz iść do menadżera. -Dodał spokojniej a ja zszokowany, wstałem i omijając NamJoona, poszedłem do menadżera. Gdy wszedłem do jego gabinetu, ujrzałem dwóch mężczyzn. Jeden był tak nieziemsko przystojny, nie mogłem odwrócić od niego wzroku, a drugi, noo... no był wysoki... W końcu menadżer przemówił:
-Jeon, to dwaj nowi fotografowie. Będziesz miał z nimi sesje i z kim będzie ci się milej pracowało, będzie twoim fotografem na kilka następnych sesji. -Powiedział a ja zamknąłem drzwi i usiadłem obok menadżera. -To jest Kim Taehyung.-Wskazał na przystojnego mężczyznę. -A to jest Kim Seok Jin. -Wstałem i ukłoniłem się.
-Dzień dobry, jestem Jeon Jeongguk. -Powiedziałem i wyprostowałem się.
-Mam nadzieje że będzie nam się miło współpracowało, panie Jeongguk. -Powiedział Seokjin. -Pomyślałem.
-Witam, mów do mnie Tae. Miło mi cię poznać, Jeongguk. -Uśmiechnął się promiennie a ja odwzajemniłem uśmiech następnie spojrzałem na drugiego, również się uśmiechnąłem lecz już sztucznie.
-Mi również miło poznać, mam nadzieję że będziemy współpracować panowie. -Powiedziałem i skierowałem się do menadżera. -To z kim mam pierwszą sesję? -Spytałem a on najpierw wskazał na Seok Jina.
-Najpierw Jin, potem wracasz do domu a jutro masz z Taehyungiem. -Powiedział a ja ruszyłem w stronę drzwi jeszcze zerkając na Tae. Wyszedłem i skierowałem się do mojej garderoby gdzie czekały na mnie stylistki. Usiadłem na krzesło przed lustrem a one zaczęły mnie stroić. Ułożyły mi moje czarne włosy, pomalowały delikatnie i dały mi ciuchy abym się ubrał. Poszedłem do przebieralni i zacząłem oglądać strój. Czarne spodenki za kolana, podkolanówki, czarny podkoszulek z białym napisem "The killer", zapinaną, czarną bluzę z krótkimi rękawami i białe jordany. Ubrałem wszystko i wyszedłem z przebieralni do garderoby. Stylistki zaczęły wszystko poprawiać. Gdy skończyły, wyszedłem do sali w której mieliśmy robić zdjęcia. Chciałem porozmawiać z SeokJinem żeby powiedział mi jak mam z nim współpracować, ale zamiast niego zobaczyłem moją siostrę. Załamałem się, przy niej nie mogłem się skupić.
-Oppa! -Krzyknęła i podbiegła do mnie następnie rzucając mi się na szyję. -Oppa, stęskniłam się za tobą. -Zrobiła smutną minkę.
-Yoona, co ty tu robisz?! Mówiłem ci że w trakcie sesji masz nie przychodzić, do cholery! -Krzyknąłem.
-Oppa, nie złość się... -Powiedziała a ja wziąłem głęboki wdech aby ochłonąć.
-Po co przyszłaś? -Spytałem już spokojnie.
-Oppa, przyszłam się z tobą pożegnać. Wyjeżdżam z Jiminem na wycieczkę, i wrócę dopiero za 2 tygodnie. -Uśmiechnęła się a ja krzyczałem z radości w myślach "Taak! Na reszcie da mi spokój chociaż przez 2 tygodnie!"
-Nie lubię twojego chłopaka, ale w tej sprawie zgodzę się z nim. Niech cię zabiera. -Wytkałem jej język i oderwałem ją od siebie.
-Oppa! Dlaczego taki jesteś? -Spytała i walnęła mnie w głowę. Skrzywiłem się i złapałem za obolałe miejsce.
-Bo jesteś zbyt natrętna. -Znowu wytkałem jej język.
-Jeon, koniec przerwy! -Krzyknęła stylistka.
-Już idę! -Krzyknąłem. -Trzymaj się, i nie narób Jiminniemu kłopotów. -Cmoknąłem ją w czoło. -Paa. -Powiedziałem i odwracając się poszedłem na sesję.
~~
-Jeongguk, źle to robisz. -Powiedział SeokJin. -Rób to tak. -Uśmiechnął się delikatnie i pokazał mi pozę w jaką powinienem być ustawiony. Zaśmiałem się bez dźwięcznie, ponieważ ta figura wyglądała dość śmiesznie. Ustawiłem się w pokazaną figurę i fotograf zaczął ponownie robić zdjęcia.
Dalsza sesja wyglądała tak: Ok. 5 przebiórek, parę krzyków Jina i wypite przeze mnie ponad 2 litry.
Skończyłem sesję i przebrałem się w swoje ciuchy następnie wyszedłem z budynku. Udałem się do kawiarni do której chodziłem zawsze po pracy następnie usiadłem przy stoliku i po chwili obsłużyła mnie kelnerka. Zamówiłem mrożoną kawę z bitą śmietaną i czekoladą. Chwilę później moje zamówienie było gotowe i już przyniesione do mojego stolika przez kelnerkę. Upiłem łyk napoju po czym ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałem nad siebie i nie wierzyłem własnym oczom.
-Taehyung? -Spytałem a on uśmiechnięty usiadł na przeciwko mnie. -Co ty tu robisz? -Spytałem ponownie obserwując jak woła kelnerkę.
-Przyszedłem napić się kawy. -Wyszczerzył zęby. -Poproszę to samo co kolega. -Wskazał na mój napój. Kobieta zapisała w notesie co życzy sobie klient i odeszła. -Jak się masz? -Spytał mnie.
-Emmm... jestem trochę zmęczony tą sesją, ale to nic. -Uśmiechnąłem się lekko. -A ty? -Również spytałem.
-Hmm... no mam się dobrze, nie mogę doczekać się jutrzejszej sesji. Uważam, że jesteś świetnym modelem. -Znowu się uśmiechnął a ja spuściłem głowę.
-Ahhh... dziękuję. -Odparłem a po chwili zachichotałem. Zapanowała chwila ciszy którą przerwała kelnerka przynosząc napój Taehyunga.
-Dziękuję. -Powiedział Kim i uśmiechnął się do kobiety. Skrzywiłem się na fakt, że uśmiecha się do niej w ten sposób. Napił się napoju a po chwili zaczął się we mnie wpatrywać.
-Coś się stało? -Spytałem zapewne z wypiekami na policzkach.
-Poznajmy się. -Oznajmił a ja poczułem ciepło w sercu.
-D-dobrze... -Uśmiechnąłem się.
Tak minął prawie cały mój dzień, na gadaniem z Taehyungiem. Gdy się ściemniało, Tae zapytał:
-Pijesz alkohol? -Spytał przegryzając wargę.
-Piję, a dlaczego pytasz?
-Chodź dzisiaj do mnie, chcę jeszcze z tobą o czymś porozmawiać i napijemy się piwa. -Uśmiechnął się a ja skinąłem głową.
~~
Gdy byliśmy już u Taehyunga, ja usiadłem w salonie na kanapie a on poszedł do lodówki po piwo.
-Ładny wystrój mieszkania. -Stwierdziłem gdy przyszedł Tae.
-Ah, dzięki. -Postawił napój na stolik i usiadł na przeciwko mnie.
-Tooo... o czym chciałeś ze mną porozmawiać? -Spytałem a on spojrzał na mnie.
-Ahmm... -Zaśmiał się. -O niczym, po prostu chciałem się z tobą napić bo nie mam z kim. -Zrobił smutną minkę.
-Phii! Ale nie możemy przegiąć, bo jutro jest sesja. -Oznajmiłem a on znowu się zaśmiał.
-Ja mam mocną głowę, nie wiem jak ty. -Poklepał mnie po ramieniu.
-W sumie to nie bardzo. -Skrzywiłem się.
-Heeh, życie jest brutalne. -Stwierdził i otworzył puszkę z piwem a ja uczyniłem tak samo.
Już po kilku piwach byłem zalany w trupa a Tae... był prawie trzeźwy. Było nam nudno więc włączyliśmy karaoke i zaczęliśmy śpiewać jakieś piosenki.
-Zaśpiewaj coś innego! -Krzyknął Tae a ja włączyłem piosenkę i zacząłem śpiewać po chwili Kim dołączył się do mnie. Gdy skończyliśmy piosenki z zaschniętymi gardłami wypiliśmy kolejne piwa. Gdy zachciało mi się do toalety zahaczyłem nogą o krzesło i upadłem na Taehyunga. Próbowałem się podnieść lecz starszy mi na to nie pozwolił. Przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej i złożył na moich ustach pocałunek. Miekki i delikatny pocałunek przesiąknięty alkoholem. Nie spodziewałem się tego ale nie śmiele zacząłem oddawać pocałunki. Zacisnął dłonie na moich pośladkach i ja jęknąłem w jego usta. Nie przerywając pocałunku, zaczął rozpinać moją koszulę. Gdy już pozbył się mojej koszuli, nie wiedziałem co teraz robić, nigdy nie byłem w takich stosunkach z mężczyzną. Przerwał pocałunek i spytał:
-Na pewno chcesz to zrobić? -Spytał a ja lekko zarumieniłem się.
-Nie wiem, hyung... -Spojrzałem w jego oczy, były one wypełnione płomyczkami które mocno świeciły.
-N-Nie wiesz?... -Spytał.
-Przepraszam, hyung. -Podniosłem się i szybko ruszyłem w stronę łazienki. Zamknąłem drzwi i zsunąłem się po nich. Byłem roztrzęsiony. Piekło mnie każde miejsce w które mnie dotykał a najbardziej usta. Dotknąłem ich trzęsącymi się dłońmi i powoli zamknąłem oczy przypominając sobie całą scenę. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
~~
Następnego dnia obudziłem się nic nie pamiętając. Okropnie bolała mnie głowa, i co najlepsze spałem w toalecie! Jak ja się tu znalazłem, to ja nie wiem, ale to nie wszystko, nie miałem koszulki! Pamiętam tylko że piłem alkohol z Tae... Wstałem i otrzepując tyłek, otworzyłem drzwi i wystawiłem za nie głowę. Kim jeszcze spał więc wyszedłem i poszedłem do kanapy następnie chwyciłem swoją koszulę. Założyłem ją i wziąłem moją torbę i telefon które leżały obok stołu. Poszedłem do korytarza i założyłem kurtkę i buty, miałem już wychodzić ale ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałem przez swoje ramię i ujrzałem niedawno obudzonego Taehyunga.
-Do zobaczenia później. -Powiedział a ja tylko skinąłem głową po czym starszy zabrał rękę a ja wyszedłem.
~~
Całą drogę do domu rozmyślałem co tak naprawdę mogło się stać. Tylko jedno wyjaśnienie przychodziło mi do głowy, ale ono było nie realne, to na pewno nie to. Tak się zamyśliłem, że aż ominąłem swój dom. Cofnąłem się i wszedłem do niego.
-Wróciłem. -Powiedziałem, ale i tak wiedziałem że nikt mi nie odpowie bo mieszkałem sam. Drzwi cały czas były otwarte, nie zamykałem ich bo wiedziałem, iż nikt się do niego nie włamie bo moje podwórko było tak ogrodzone. Nawet nie zdążyłem ściągnąć butów bo dostałem sms's. " Taehyung hyung ;] " Skąd ja mam jego numer? A no tak, dałem mu w kawiarni... :Pamiętaj o sesji, będzie o 16;00 bo menadżer musi mieć studio do 15;30. To ten, do zobaczenia.:
-Głupek, menadżer by do mnie zadzwonił. Pewnie zaraz będzie. -Ściągnąłem kurtkę i buty a następnie pobiegłem do toalety czując jak zaraz wybuchnę. Gdy już się załatwiłem umyłem ręce i poszedłem do kuchni następnie szukając czegoś do jedzenia w lodówce. W lodówce prawie nic nie było, więc sięgnąłem do szafki po ramen w paczce. Włączyłem czajnik z wodą i usiadłem przy stole czując nasilający się ból głowy a jeszcze po tym koc. No nie, jeszcze tego mi brakowało. Wstałem i sięgnąłem po butelkę wody mineralnej, wypiłem ją prawie całą. Następnie sięgnąłem miskę i pałeczki. Wsypałem zawartość paczki do miski następnie zalałem ją już przygotowaną wodą. Poczekałem chwile i zacząłem jeść. Po zjedzeniu wziąłem tabletkę na ból głowy. Później poszedłem do łazienki pod prysznic,gdy już ubrałem się i wyszedłem z łazienki, usłyszałem jakiś hałas który wydobył się z mojej sypialni. Poszedłem w stronę pokoju i wszystkie światła w domu zgasły. Przeraziłem się. Gdy obijałem się o ściany mieszkania, zadzwonił mój telefon. Zawróciłem i coś popchało mnie na ścianę następnie biegnąc na drugi koniec mieszkania. Szybko się podniosłem i zacząłem płakać z przerażenia. Pobiegłem po telefon i odebrałem. Był to Kim.
-Jeongguk, dlaczego jeszcze cię nie ma?! -Krzyknął do telefonu Tae.
-*Co? Już 16:00?!*- Pomyślałem.
-Hyung, zabierz mnie stąd! -Krzyknąłem zapłakany.
-J-Jeon, co się stało? -Spytał. -Nie ważne. Gdzie jesteś?! -Spytał starszy.
-Jestem w domu, koło kawiarni na ulicy NightSeul 245. -Powiedziałem przestraszony.
-Czekaj chwilę, zaraz tam będę. -Powiedział Taehyung.
-Ale, hyung proszę, nie rozłączaj się. -Powiedziałem.
-Oczywiście, tylko czekaj! -Krzyknął i usłyszałem jak zaczyna biec. Oddychał tak głęboko i głośno. Ja się zachwycałem a tu znowu hałas. Jakby coś się potłukło, następnie jakieś szepty. Zanioslem się płaczem i zjechałem plecami po ścianie.
-Hyung, szybko. -Szepnąłem nie mając tyle siły żeby powiedzieć to głośniej.
-Zaraz tam będę, wytrzymaj jeszcze chwilę. -Powiedział zdyszany Tae. -Jeszcze chwila, jestem już na NightSeul. -Zobaczyłem kilkanaście metrów przede mną dwie osoby. Zacząłem krzyczeć i wstając uciekłem do najbliższego pokoju z zamknięciem.
-Taehyung, oni chcą mi coś zrobić! Ratuj mnie! -Krzyknąłem przestraszony płacząc. Ten tylko dyszał.
-Nie mogę otworzyć bramy!!! -Krzyknął Tae zachrypniętym głosem.
-Zamknąłem ją! Nie wiem przeskocz mur czy coś, tylko mnie uratuj, hyung!- Ktoś zaczął przekręcać kluczyk w drzwiach. Jak, to ja nie wiem. Drzwi zaczęły się otwierać i usłyszałem trzaśnięcie. Taehyung przybył w porę. Najprawdopodobniej zrobił coś tym ludziom szukali czegoś w moim domu. Drzwi otworzyły się oścież. Ujrzałem zdyszanego Tae. Bez namysłu podbiegłem do niego i rzuciłem na szyję. Zacząłem płakać jeszcze bardziej.
-Dziękuję hyung. -Wyszeptałem przez płacz.
-To nic... ważne, że nic ci nie jest. -Stwierdził i wtulił mnie w siebie. Rozłączył naszą rozmowę telefoniczną i wybił numer na policję następnie podał dane. Policja po kilku minutach była na miejscu a ja byłem już bezpieczny.
-Musimy odpuścić sobie tą sesję. -Powiedział Hoseok siedząc naprzeciwko mnie.
-N-Nie, hyung. Dam radę... -Powiedziałem wycierając oczy.
-Nie dasz rady głupku. Widzę w jakim jesteś stanie. -Wyciągnął telefon i zadzwonił do menadżera.
Poinformował go o zaszłej sytuacji a menadżer trochę pokrzyczał i odpuścił nam ten dzień. Gdy zakończył rozmowę złapał mnie dłoń i zaczął mnie uspokajać, ponieważ nadal cały się trzęsłem.
-Jeongguk, już spokojnie. Już po sprawie, jesteś bezpieczny. -Powiedział gładząc drugą ręką moje ramię.
-Tak, już po sprawie... -Szepnąłem i spojrzałem na nasze złączone dłonie. Widocznie Tae nie spieszno było ich jeszcze rozdzielić.
-Tae, chcesz przed jakiś czas zamieszkać u mnie ?-Spytał a ja zaniemówiłem.
-N-Naprawdę? -Spytałem cicho.
-Tak, a dlaczego nie? -Zapytał starszy uśmiechając się delikatnie.
-Ale... ja nie wiem czy to dobry pomysł... -Stwierdziłem i spuściłem wzrok.
-Dlaczego zły pomysł? Dla mnie wydaje się dobrym w tej sprawie.
-No nie wiem... -Zawahałem się.
-Jak nie chcesz to cię nie zmuszam. -Wydął wargę.
-Nie mówię że nie chce... -Powiedziałem cicho.
-To jaka jest twoja decyzja? -Spytał poważnie. Otworzyłem usta żeby odpowiedzieć, ale zamknąłem jest z powrotem żeby pomyśleć nad tym jeszcze chwile.
-Dobrze... -Stwierdziłem a na jego twarzy zakwitł piękny uśmiech. Również uśmiechnąłem się nieśmiale.
Siedzieliśmy w moim salonie, chciałem się stamtąd ja najszybciej wynosić ale Kim cały czas mnie zagadywał. W końcu wziąłem walizkę i spakowałam w nią swoje ciuchy następnie ruszyliśmy do domu starszego.
-Chcesz coś zjeść, napić się czegoś? -Spytał Tae.
-Aaaa... Nie dziękuję. -Powiedziałem i usiadłem w salonie na krześle przy oknie.
-Na co tak patrzysz? -Spytał Taehyung a ja podskoczyłem.
-Ahh! Hyung, przestraszyłeś mnie! -Krzyknąłem a ten się zaśmiał.
-Nie bulwersuj się tak bo ci zaraz spodnie pękną. -Powiedział i pstryknął mi w nos. Złapałem się za miejsce w które oberwałem następnie skrzywiłem się.
-Hyung, mówił ktoś ci już że jesteś niebezpieczny? -Spytałem żartobliwie.
-Hmm... -Złapał się za brodę i uniósł lekko głowę. -Mama, tata, babcia, ciocia no i ty! -Wskazał na mnie palcem. -Dobra, koniec żartów. Chodź się rozpakować. -Uśmiechnął się a ja tylko kiwnąłem głową. Starszy złapał mój bagaż następnie ruszył do pokoju gościnnego a ja poszedłem za nim.
-Dasz sobie radę, czy mam ci pomóc? -Spytał Taehyung kładąc bagaż przy szafie.
-Nie, dziękuję hyung. Dam sobie już radę. -Uśmiechnąłem się do niego następnie klęknąłem przy szafie.
-A może jednak? -Spytał ponownie a ja zaśmiałem się cicho.
-Hyung, dziękuję za dobre chęci. -Powiedziałem i pomagałem mu znacząco. Zrobił smutną minkę wiedząc że ma wyjść.
-No dobra... To zrobię nam coś na kolację, co ty na to? -Uśmiechnął się i zagryzł wargę.
-Dobrze, dobrze. Tylko proszę, daj mi się rozpakować. -Powiedziałem i skrzywiłem się lekko.
-No dobra, dobra. Idę sobie już... -Zrobił śmieszny dzióbek a ja zacząłem się śmiać.
-Idź, idź. -Powiedziałem rozśmieszony.
-No to idę. -Wyszedł z pokoju a ja na reszcie zostałem sam.
Zacząłem rozpakowywać ciuchy i nagle usłyszałem jak coś się stłukło. Pobiegłem do kuchni i zobaczyłem potłuczone naczynie, Taehyunga z kwaśną miną i przeciętnym palcem. Westchnąłem i podszedłem do niego. Złapałem go za dłoń i zacząłem oglądać jego rane.
-Gdzie masz apteczkę? -Spytałem.
-Emm... jest... jest chyba w łazience. -Odparł i wskazał palcem na łazienkę.
-Okej, chodź ze mną. Musisz przemyć ranę. -Odwróciłem się i ruszyłem do toalety słysząc drepczącego za mną Taehyunga.
Wszedłem do toalety a starszy stanął na wejściu.
-Chodź tu a nie. -Powiedziałem ściągając z szafki apteczkę.
-Jeon, to nic. -Powiedział a we mnie się zagotowało.
-Co?! jak to nic?! Może wdać się zakażenie i jeszcze jesteś fotografem. Jak mnie wam, tym palcem najczęściej obsługujesz aparat. -Wywróciłem oczami.
-Hmmm... No tak, masz rację. -Powiedział i stanął przy zlewie następnie odkręcając wodę, włożył palec pod kran. Skrzywił się lekko. Zaśmiałem się i podszedłem do niego.
-Już wystarczy. -Powiedziałem i złapałem go za nadgarstek. -Siadaj. -Wskazałem na krzesło a on wykonał polecenie. Zakręciłem kran i klęknąłem przed nim następnie opatrując jego palec.
-Dziękuję. -Wyrwał i uśmiechnął się.
-Nie ma za co. -Wstałem i również się uśmiechnąłem. -Powinno być dobrze.
-Tak, jest. -Powiedział i zaczął oglądać palec. -Dobry jesteś. -Dodał jakbym zrobił nie wiadomo co.
-Phhh, tylko obandażowałem ci palec, to przecież nic takiego. -Zaśmiałem się głupio.-No okej, to ja idę robić tą kolację. -Westchnął i wstał.
-Czekaj, ja zrobię tę kolację, ty się nie kłopocz. -Zacząłem machać rękoma.
-Ale obiecałem. -Powiedział.
-Co z tego, ja zrobię. Ty idź odpocząć. -Uśmiechnąłem się i wyszedłem z toalety kierując się do kuchni.
Hoseok poszedł za mną i usiadł a krześle przy stole.
-Nawet gotować umiesz? -Spytał zaskoczony.
-Coś tam umiem, ale bez przesady.- Powiedziałem i założyłem fartuszek. -Co byś zjadł? -Spytałem odwracając się do starszego.
-Hmmmm... może coś zdrowego? -Spytał a ja chwilę pomyślałem.
-Okej, zdrowego... -Zajrzałem do lodówki i wyciągnąłem potrzebne produkty.
Po ok 10 min. danie było gotowe. Postawiłem na stole sałatkę z kurczakiem.
-Kurczak to taki mały dodatek. -Podałem mu talerz i sztućce i zdjąłem fartuszek następnie sam ułożyłem sobie naczynie. Usiadłem.
-Smacznego.
-Smacznego. -Zaczęliśmy jeść a Taehyung poczekał chwilę. -Chryste, Tae. Co ty jeszcze potrafisz zrobić?! -Spytał Hope uśmiechając się do mnie.
-Phii. Jedz a nie. -Wytkałem mu język.
Gdy już zjedliśmy, posprzątaliśmy w kuchni a później zagraliśmy w karty.
Ziewnąłem.
-Która godzina? -Zapytałem zmęczony.
-Hmmm... 23:42. -Powiedział patrząc na zegarek.
-Późno, trzeba iść spać bo jutro ta głupia sesja. -Skrzywiłem się na myśl o sesji.
-Noom. Idziesz pierwszy się myć czy ja mam iść? -Spytał przecierając oczy.
-Nie wiem, jak chcesz. -Powiedziałem wzruszając ramionami.
-To może ty pójdziesz? -Spytał ziewając.
-No okej, tylko nie zaśnij. -Powiedziałem i wstając ruszyłem do pokoju. Wziąłem piżamę i poszedłem do toalety. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic następnie odkręciłem wodę. Przez dłuższą chwilę pozwalałem ciepłej wodzie pieścić moje ciało, lecz postanowiłem, że muszę już wyjść bo jestem okropnie śpiący. Umyłem się i wyszedłem. Ubrałem i zorientowałam się, że nie wziąłem szczoteczki z walizki. Wyszedłem i zauważyłem śpiącego Tae na kanapie. Uśmiechnąłem się do siebie, podszedłem do niego i nachylając nad nim, szturchnąłem go w ramię. Zaczął mamrotać i jęczeć coś pod nosem.
-Hyung, hyung obudź się. -Szepnąłem a on nadal śpiąc, przyciągnął mnie do siebie wywalając na kanapę tak, że teraz leżałem na nim. -Hyung, puść mnie! -Krzyknąłem zaskoczony.
-Tak, tak... -Wymamrotał.
-Hyuuuuunggg! -Krzyknąłem i zacząłem się wyrywać ale to nic nie dawało. Krzyknąłem jeszcze raz ale tym razem się obudził.
-J-Jeon? C-Co ty ty robisz? -Zapytał.
-Mnie się pytasz?! To chyba ja powinienem się ciebie o to zapytać! -Krzyczałem na niego.
-Dobra, dobra. Chyba rozumiem. Już nie krzycz bo zaraz mi głowa pęknie. -Puścił mnie i złapał się za głowę.
-Heeh... -Zaśmiałem się ironicznie i wywróciłem oczami. -Idź się myć. -Wstałem i poszedłem do pokoju .Rzuciłem się na łóżko i krzyknąłem w poduszkę tłumiąc przy tym hałas. Byłem zawstydzony, pewnie każdy by był na moim miejscu. Zapaliłem światło i usiadłem na łóżku.-Jeon, przestań. Nie możesz kochać się w mężczyźnie! -Powiedziałem sobie klepiąc się po policzkach.
-Tae, telefon! -Krzyknął Tae wyrywając mnie z przemyśleń.
-O nie, zostawiłem telefon w spodniach! -Zagryzłem wargę i skrzywiłem się na fakt, że będę musiał odebrać moja własność z rąk starszego.
-J-Już idę. -Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.Na wejściu do łazienki stał Taehyung w samym ręczniku.
-Dzięki, hyung. -Wziąłem telefon z jego dłoni i cały czerwony wróciłem do pokoju.
~~
Następnego dnia wstałem jako pierwszy w wielkim bólem głowy. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie szklankę wody następnie ruszyłem do salonu przez przypadek wylewając trochę wody na podłogę. Zawróciłem do kuchni i wziąłem ścierkę a szklane odstawiłem. Poszedłem wytrzeć wodę ale poślizgnąłem się na niej i w samą porę przybył Taehyung i złapał mnie w swoje mocne ramiona. Patrzyliśmy sobie w oczy, po chili poczułem potrzebę natychmiast odwrócić wzrok.
-Możesz mnie już postawić...
-A..Ahaa. No tak. -Postawił mnie na nogi.
-Dziękuję. -Powiedziałem i wróciłem do kuchni. Wziąłem szklankę wody i wypiłem ją do dna.
-Jeongguk, jesteś na mnie za coś zły? -Spytał a ja tylko pokręciłem przecząco głową.
-Nie, dlaczego miałbym być? -Zapytałem podchodząc do zlewu i płukając szklankę.
-Na pewno? -Spytał ponownie a ja się zirytowałem.
-Hyung! Nie jestem zły, nie mam powodu aby się złościć, zrozum. -Powiedziałem a on tylko westchnął.
-No dobrze.- Oznajmił i zajrzał do lodówki. -Mam zrobić śniadanie? -Spytał wyciągając produkty.
-Eeeem... Nie. Umówmy się tak, że ja będę gotował posiłki a ty będziesz sprzątał. -Uśmiechnąłem się podle.
-Hmmm... no dobrze, ale pod jednym warunkiem. Ty sprzątasz po tym jak coś ugotujesz. -Uśmiechnął się i zamknął lodówkę. -Zrób kanapki, okej? -Poklepał mnie po ramieniu i ruszył w stronę łazienki.
-H-h-hyung, czekaj! -Krzyknąłem za nim, a on odwrócił się z powrotem w moją stronę.- Masz jakieś tabletki na ból głowy? -Spytałem a on zaśmiał się dźwięcznie.
-Taak, są na drugiej półce w niebieskim pudełku. -Odwrócił się i podreptał do łazienki.
~~
-Hyung, ruszaj się! Śniadanie już jest! -Krzyknąłem do Taehyunga który w tym czasie był w łazience chyba z pół godziny.
-Ahhhh, nie marudź Jeonggukie. Kanapki nie uciekną! -Krzyknął.
-Ale za to sesja, tak! -Dodałem i od razu usłyszałem jak wychodzi i wody. Uśmiechnąłem się głupkowato. Usiadłem do stołu i zacząłem jeść. Tym czasem Tae wyszedł z toalety z włosami z których kapała woda po całej podłodze.
-Ah! Hyung! -Podniosłem się ze zdenerwowania. -Wytrzyj włosy! Cała mokra podłoga! -Pokazałem na ciągnącą się za nim kałuże.
-A, to... Miałem mokry ręcznik bo jak się wytarłem wpadł do wanny... -Zamilkłem i znów siadając do stołu, złapałem się za głowę. -No co? Nie denerwuj się tak, bo aż czerwienisz się ze złości.- Rzekł a ja spojrzałem na niego groźnie. -O-Okej, idę po ręcznik... -Dodał a ja wstałem.
-Niee! Stój, bo jeszcze większej kałuży narobisz, ale to już w całym domu. Ja pójdę a ty się nie ruszaj. -Odszedłem od stołu i popędziłem do salonu i sięgnąłem z szafki ręcznik. Wróciłem do kuchni a starszy już objadał się kanapkami. Westchnąłem. -Hyung, jesteś jak dziecko. Bardzo duże dziecko. -Stwierdziłem i rzucając mu ręcznik, usiadłem z powrotem do stołu.
-Dzięki. -Wytarł włosy i również usiadł do stołu. -Smacznego. -Powiedział i zaczął jeść. Z każdą kanapką był coraz brudniejszy. Aż się śmiać chciało, ale postanowiłem się powstrzymać.
-Hyung, jesteś brudny. -Powiedziałem dając mu chusteczkę.
-Ohh, naprawdę? Gdzie? -Pokazałem palcem na brudne miejsce.
-Nie tu, tu. -Powtarzałem, ale nie zdołał się wytrzeć widocznie był taką sierotą... W końcu zabrałem mu chusteczkę i wytarłem go sam.
-Dzięki. -Powiedział i znowu zaczął jeść. Dopiero po chwili zorientowałem się co zrobiłem i poczułem na policzkach pieczenie. Taehyung spojrzał na zegarek widniejący nad lodówką. -Oho, musimy się szykować na sesje. -Powiedział i wstał od stołu. -Pomóc ci posprzątać? -Spytał a ja pokręciłem głową.
-Nie trzeba, hyung. Mam mało do sprzątania. -Uśmiechnąłem się a on złapał za brudne talerze.
-No to ci pomogę. -Puścił mi oczko i włożył brudne naczynia do zlewu.
-Natręt... -Szepnąłem i również wstałem od stołu.
-Słyszałem to! -Krzyknął Tae a ja podskoczyłem.
-Hyung! -Zaczął się śmieć. -Z czego się śmiejesz?! Znowu przez ciebie prawie zawału dostałem! -Wytkał mi język a ja również włożyłem naczynia do zlewu.
-Okej, okej. Ja posprzątam a ty idź się szybko umyć. - Powiedział a ja tylko skinąłem głową i popędziłem do łazienki.
~~
-Jeonggukie, szybciej! Zaraz się spóźnimy! -Krzyknął Taehyung.
-Hyung, przecież jesteśmy już pod studiem... -Powiedziałem zdyszany, ponieważ przez całą drogę biegliśmy. -Menadżer na pewno nam wybaczy... -Dodałem a Tae spojrzał na mnie groźnie.
-Nie ma mowy! Już mam robić złe wrażenie?! -Spytał starszy.
-Hyung, zamknij się wreszcie. Głowa mnie jeszcze boli. -Powiedziałem i powoli wszedłem do studia.
-Ruuszaj się... -Popchał mnie i po chwili byliśmy już w sali w której mieliśmy robić zdjęcia.
-Jesteście w samą porę! -Krzyknął menadżer z uśmiechem. -Jeon, jak się czujesz? -Spytał menadżer stojąc już obok nas.
-Hmmm... Dobrze, tylko boli mnie trochę głowa. -Oznajmiłem łapiąc się za głowę.
-No nic, chcesz jakieś tabletki? -Spytał a ja pokręciłem głową.
-Taehyung hyung mi już dał. -Uśmiechnąłem się zerkając na Kim.
-No dobrze, to Jeongguk. Dzisiaj masz zadanie wybrać sobie sam ciuchy. -Uśmiechnąłem się.
-Naprawdę ?- Spytałem z wielkim uśmiechem na twarzy. Menadżer tylko kiwnął głową i wskazał mi miejsce w które miałem się udać aby zobaczyć i wybrać jakieś jakieś ciuchy. Poszedłem i od razu wpadł mi w oko czerwony sweter, biała koszula, czarne rurki i biało czarna czapka. Szybko ubrałem te ciuchy i poszedłem do stylistek, ułożyły mi włosy i delikatnie pomalowały czarną kredką oczy.
~~
Nadszedł czas sesji. Ustawiałem się w różne pozy, ale i tak wszystko wychodziło beznadziejnie, lecz Tae zbytnio się tym nie przejmował.
-Jeon, chyba zauważyłeś, że nie idzie ci w tej chwili najlepiej, prawda? -Spytał a ja kiwnąłem głową. -W takim razie mam pomysł. Możecie na razie wszyscy wyjść. Musze zostać z nim sam. -Oznajmił a ja zastanawiałem się dlaczego chce zostać ze mną sam... Wszyscy już wyszli i zostaliśmy sami. -Dobrze, Jeon. Zrobimy naturalną sesję. Będę pytał dlaczego wybrałeś akurat te ciuchy, a ty odpowiadaj. Okej? -Spytał starszy.
-Tak jest hyung. -Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-No dobrze, więc dlaczego wybrałeś akurat te ciuchy? -Spytał a ja odpowiadałem na jego pytania, on robił zdjęcia a ja po każdym pytaniu przebierałem się.
Zdjęcia wychodziły całkiem nieźle. Menadżer był zadowolony ze sposobu robienia zdjęć w wykonaniu Kim Taehyunga i jak mnie w nie wkręcił.
-No, Jeon. Teraz musisz wybrać którego zatrzymamy. -Powiedział menadżer mając na myśli wybór między SeokJinem a Taehyungiem.
-Oczywiście że Taehyung. -Powiedziałem bez namysłu. -Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje. Alee... ale trochę szkoda mi Jina... -Dodałem krzywiąc się lekko.
-No trudno, przeżyje. -Zaśmiał się menadżer. -Chodźmy powiedzieć Kimowi. -Uśmiechnął się i wyszliśmy w jego biura w którym dotychczas byliśmy. -Taehyung, proszę do nas! -Krzyknął menadżer.
-Tak, proszę pana? -Spytał Kim lekko spłoszony.
-Gratuluję, zostałeś nowym fotografem Jeongguka. -Oznajmił i uśmiechnął się do niego następnie następnie wystawił do niego dłoń aby ją uścisnął.
Tae uścisnął jego dłoń i spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem odwzajemniłem ten gest następnie podszedłem do Jina.
-Cześć, hyung.
-Cześć. -Odparł bez wyrazu twarzy.
-Przepraszam że nie wybrałem ciebie, ale z Tae mi się lepiej pracuję. -Dodałem a on uśmiechnął się do mnie.
-Nic nie szkodzi, widocznie jest lepszy ode mnie. Miły z ciebie dzieciak, Jeongguk. -Zmierzwił moje włosy na głowie i bez pożegnania z nikim, wyszedł nie pozostawiając po sobie śladu.
-Dzięki, że mnie wybrałeś. -Wyskoczył przede mnie nie wiadomo skąd.
-Jezu, Hyung!!! -Podskoczyłem. -Zabije cię w końcu! -Krzyknąłem.
-No przepraszaaam. -Zrobił smutną minkę. -Alee... nic nie poradzę że lubię patrzeć na ciebie jak się złościsz. -Wytkał mi język a ja walnąłem go w głowę.
-To może polubisz jak cię biję ?! -Spytałem.
-Ała, ała! -Krzyknął. -Już, już przepraszam noo. -Powiedział.
-Idiota! -Krzyknąłem i walnąłem go ostatni raz. Odwróciłem się i poszedłem się przebrać.
~~
Gdy byliśmy już w domu, Tae zaproponował zrobić sobie dzień filmowy. Zgodziłem się. Zrobiliśmy popcorn i kupiliśmy cole. Pierwszy obejrzeliśmy dramat, drugi komedia, trzeci romans, czwarty akcja a piąty... horror których tak bardzo nienawidziłem. Sprzeciwiałem się długo, ale w końcu uległem. Oglądaliśmy "Paranormal Activity". Jeszcze nie oglądałem tego filmu ale sam początek już wyglądał strasznie.
Gdzieś w połowie, cały się trzęsłem, że strachu ale byłem twardy.Próbowałem zająć się jedzeniem popcornu ale Taehyung cały czas mówił żebym oglądał. Spojrzałem w telewizor nie w tym momencie bo na ekranie pojawiła się straszna twarz. Ze strachu podrzuciłem miskę z popcornem do góry, że cały się rozsypał a ja darłem się jak mała dziewczynka.
Wstałem i ruszyłem w stronę pokoju jednak to okazało się być złym pomysłem.. Zawróciłem i usiadłem na kanapie koło zszokowanego Hoseoka.
-H-Hyung, wyłącz to cholerstwo! -Krzyknąłem następnie wstałem a ten tylko zaczął się śmiać i po chwili wyłączył telewizor. -Przez ciebie to już na pewno nie zasnę! -Krzyknąłem a on wstał i podszedł do mnie.
-Nie musimy spać. -Zbliżył się jeszcze bardziej.
-E-Eej... H-Hyung... C... C-Co ty... -Spojrzałem w jego oczy co było widocznie złym pomysłem. W tym momencie Hoseok złożył na moich ustach pocałunek za który oberwał w twarz. Byłem czerwony, zawstydzony jak i zły. Zły na siebie, że pozwoliłem mu na to i się nie odsunąłem. Gdy już oberwał spojrzałem na niego z żalem, strachem, bólem i złością w oczach. A on tylko z czerwonym policzkiem wpatrywał się we mnie. W końcu odwróciłem się na pięcie i ruszyłem do drzwi wyjściowych z mieszkania. Założyłem kurtkę i buty, następnie wyszedłem trzaskając drzwiami. Poszedłem do parku i usiadłem na ławce. Zebrało mi się na płacz. Nie wiedziałem co do niego czuje. Ale chyba przez ten pocałunek, zrozumiałem swoje uczucia. Jaaa, ja go kocham. Pozwoliłem łzą spokojnie spływać po moich policzkach. Ukryłem twarz w dłoniach. Gdy już się wypłakałem, przypomniałem sobie w jaki sposób mnie pocałował. Dotknąłem ust trzęsącymi się palcami.
-Jeon, uspokój się. -Usłyszałem jego głos zza pleców.
-I-Idź sobie... -Powiedziałem beznamiętnie. On tylko usiadł na ławkę obok mnie.
-Przepraszam... -Powiedział spuszczając głowę. Nie odzywałem się, nie miałem zamiaru z nim w tedy rozmawiać. -Jaa... ja bardzo cię lubię. -Powiedział i spojrzał na mnie.
-A może po prostu chciałeś pozbyć się mnie z domu? Jak tak to ci cię to udało. -Znowu zacząłem płakać następnie wstałem i poszedłem w głąb parku. On szedł za mną a ja płakałem nadal. Krążyłem tak ok. 1 godz. Gdy się odwróciłem by powiedzieć coś Taehyungowi, jego nie było. Zabolało mnie serce. Z oczu popłynęły mi kolejne łzy. Usiadłem na trawie przy rzece, spojrzałem w gwiazdy i wytarłem łzy które zasłaniały mi widok. -Boże, dlaczego nie mam na tyle odwagi aby mu powiedzieć? -Spytałem obserwując gwiazdy. Jedna z nich przeleciała po niebie, szybko pomyślałem życzenie i położyłem się na wilgotnej już trawie.-Chcę aby Hoseok był tu teraz ze mną. -Szepnąłem następnie zamknąłem oczy. Gdy jestem otworzyłem ujrzałem nad sobą jego twarz. Zamknąłem oczy i otworzyłem z powrotem aby upewnić się czy nie mam zwidów. On tam był, był obok mnie.
-Nie zamierzasz wrócić do domu? -Zapytał następnie usiadł obok mnie.
-Nie mam po co już tam wracać. -Odpowiedziałem krótko.
-Jeongguk, nie wygłupiaj się. Nie stała się jakaś straszna rzecz że tak to przeżywasz. -Ale mnie zdenerwował, podniosłem się do siadu i walnąłem go z otwartej dłoni w twarz.
-Jest co przeżywać. Wiesz co to do cholery za uczucie? -Spytałem z kwaśną miną.
-N-No nie wiem... -Oznajmił.
-Właśnie, więc jak masz zamiar tu siedzieć to się nie odzywaj.
-No dobra... -Przez następne 20 min. się nie odzywał. Ale w końcu nie wytrzymał.
-Kuźwa, Jeon! Ja nie dam rady tak długo! -Krzyknął i wstał.
-I tak długo wytrzymałeś. -Uśmiechnąłem się do siebie. -Mam do ciebie prośbę... -Dodałem.
-Jaką?
-Pozwolisz zapomnieć mi o tym co się wydarzyło?- Spytałem następnie spojrzałem na niego. Był zaskoczony i przygnębiony.
-Ale... ale jak to? Tak po prostu chcesz zapomnieć? -Spytał łamiącym się głosem.
-Taak, spróbuję. -Powiedziałem a on usiadł z powrotem.
-Uważasz to za słuszne? -Spytał spuszczając wzrok.
-Nie, ale tylko ty możesz sprawić abym się o tym przekonał... -Powiedziałem i dostałem wypieków.
-Jak? Zrobię wszystko abyś o tym nie zapominał, Tae. -Powiedział a j spojrzałem na niego.
-Pocałuj mnie. -Powiedziałem a ten bez wahania najczulej jak potrafił, złożył na moich ustach pocałunek. Zaczął go pogłębiać a ja coraz śmialej zacząłem je oddawać.
Oderwaliśmy się od siebie następnie z wypiekami na policzkach, spojrzałem w jego oczy.
-Nie o tym zapomnieć... ale Tae... nie możemy być razem... -Powiedziałem i odwróciłem wzrok.
-Ale, Jeongguk. Czujesz do mnie to samo uczucie? -Spytał Hoseok a ja kiwnąłem głową. -Dobrze, taka wiedza mu wystarczy. -Oznajmił i uśmiechnął się lekko. -Wracajmy do domu. -Powiedział i wstając, podał mi rękę. Złapałem ja i podniosłem się z wilgotnej trawy. Gdy przyszliśmy do domu, Hoseok zrobił nam gorącą czekoladę bo na dworze było zimno i zmarzneliśmy. Nakrył mnie kocem i usiadł obok mnie.
-Rozpalić w kominku? -Spytał troskliwy.
-Nie musisz... -Powiedziałem i ziewnąłem.
-Jesteś śpiący? -Spytał ponownie.
-Ahh, tylko troszkę. -Stwierdziłem i oparłem się o oparcie kanapy na której siedzieliśmy.
-Jednak rozpalę w tym kominku. -Wstał i podszedł do kominka stojącego naprzeciwko nas.
-Nie mamy jutro żadnej sesji, prawda? -Spytałem zaniepokojony.
-Nie, nie mówiłem ci? -Spytał odwracając się w moją stronę.
-O czym? -Zapytałem kładąc się na sofę zwijając się w kulkę.
-Mamy teraz wolne 3 dni. -Powiedział i rozpalił w kominku.
-Naprawdę?... -Spytałem cicho. Kim usiadł na kanapie koło mnie następnie podniósł moją głowę kładąc ją sobie na kolanach. Uśmiechnąłem się lekko i zakryłem szczelniej kocem chwilę potem zamknąłem oczy odpływając w krainę marzeń i kolorów. Jednym z marzeń w krainie w jakiej wtedy byłem, bym Kim Taehyung.
~~
Rano spałem ba kanapie a koło mnie leżał Taehyung. Chwila... Taehyung?! Szybko podniosłem się do siadu. Szybko wstałem i poszedłem do łazienki.
-Co to miało być?... -Spytałem siebie stojąc przed lustrem. -Muszę z nim pogadać... Ale jeszcze nie teraz. -Zamknąłem drzwi i rozbierając się, wszedłem. Gdy już wziąłem prysznic, wyszedłem z toalety a w salonie nadal spał Hoseok. Poszedłem do pokoju i ubrałem się w świeże ciuchy. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem do kuchni następnie wyciągnąłem z lodówki kanapki z wcześniejszego dnia i siadając do stołu, zacząłem jeść. Wyjrzałem przez okno. -Ładna pogoda... Może pójdę na spacer? -Zagryzłem wargę i posprzątałem po sobie. Wyszedłem z kuchni i ruszyłem do korytarza. Ubrałem buty i kurtkę następnie wyszedłem.
Najpierw poszedłem do kawiarni i zamówiłem to co zwykle. Następnie poszedłem do parku a później usiadłem na ławce koło fontanny. Koło mnie stała budka z przekąskami więc podszedłem i zamówiłem sobie kukurydzę z masłem. Gdy zacząłem jeść, poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i kurtki i odblokowałem ekran. Taehyung. Odebrałem.
-Tak hyung? -Spytałem.
-Gdzie jesteś?
-W parku. A co?
-Nic,nic. Ja muszę iść do mojego studia zrobić jedną sesję.
-Ohh, naprawdę... A mogę iść z tobą?
-Taak, tylko musisz szybko przyjść do domu.
-Dobrze, zaraz będę. -Powiedziałem i rozłączyłem się. Zacząłem biec do domu i o mało nie potrącił mnie samochód. Gdy wszedłem do domu Tae siedział na sofie. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie wody do szklanki i wypiłem ją całą.
-Możemy iść? -Spytał a ja tylko kiwnąłem głową. Wyszliśmy z domu i szliśmy cicho do jego studia. W końcu zebrałem się na odwagę i powiedziałem:
-Hyung... Czy... Czy mógł byś nie ukazywać w taki intensywny sposób uczuć do mnie?... -Spytałem następnie spuściłem głowę.
-O czym ty mówisz? -Spytał i spojrzał na mnie.
-Chodzi mi o to w jaki sposób spaliśmy... Nie chcę aby to się powtórzyło... -Oznajmiłem.
-Tae, masz bardzo zmienne decyzję. Najpierw powiedziałeś, że mnie kochasz, później, że nie możemy byś razem, następnie zasnąłeś mi na kolanach a jeszcze dzisiaj masz pretensje że spaliśmy razem na kanapie.
-Nie powiedziałem że cię kocham! -Krzyknąłem i spojrzałem na niego. Najwyraźniej powiedziałem to za głośno bo kilka ludzi koło nas zaczęło się śmiać. Znowu spuściłem wzrok i zrobiłem się cały czerwony.
-Ale przyznałeś się do tego, to tak samo jakbyś to to powiedział. -Zaśmiał się starszy na co ja się lekko skrzywiłem. -Tae, jesteś czerwony. -Dotknął palcem mojego policzka.
-Wcale nie... -Powiedziałem i złapałem się za policzki.
-Jesteś. -Zaśmiał się znowu. Założyłem kaptur na głowę i szedłem dalszą drogę do studia w ciszy.
~~
-Hyung! Dlaczego nie powiedziałeś mi że to będzie sesja nago?! -Krzyczałem na starszego.
-No co miałem zrobić? Nie mogłem ci przecież odmówić. A nie chciałem ci mówić jaka by była ta sesja, bo byś nie poszedł znając życie... -Skrzyżował ręce i oparł się o ścianę a ja walnąłem go w głowę. -Ałaa! -Krzyknął. -Jesteś jak moja mama. -Rzekł.
-Biła cię? -Spojrzałem na niego z żalem. -Wyrazy współczucia. -Dodałem ironicznie.
-Nie głupku. Wkurza się o najmniejszą drobnostkę, umie wszystko zrobić i jest śliczna. -Uśmiechnął się i przekrzywił głowę. Znowu walnąłem go w głowę i poszedłem do pomieszczenia w którym mieliśmy robić zdjęcia. Siedzieliśmy w małej salce, zaraz miały wejść modelki.
-Byun Baekhyun, możesz wejść.- Powiedział Taehyung.
-C-Co? To sesja dla mężczyzn?- Spytałem oszołomiony.
-Tak a co? Chyba ci to nie przeszkadza?- Spytał a ja opuściłem głowę.- Myślałem, że jesteś profesjonalny... Jeśli chcesz w idź się przejść po studiu a ja zostanę z nimi sam.- Odpowiedział.
-*Nie zostawię go z nagimi facetami samego.* -Pomyślałem.- Aaammm, nie. Nie przeszkadza mi to. -Nadal wpatrywałem się w ziemię. -Wyszedł młody chłopak nie mający na sobie żadnego ubrania. Westchnąłem i zająłem się telefonem. Taehyung z zadowoleniem robił zdjęcia ale dzwonek telefony modela przerwał sesję, chłopak założył szlafrok i odebrał telefon robiąc kwaśną minę.
-Hyung, przepraszam, ale muszę wyjść. Moja siostra trafiła do szpitala.
-Cholera... -Podrapał się po głowie. -Muszę zrobić dzisiaj tą sesję... Nie ważne... Idź, znajdę kogoś innego. Życz zdrowia siostrze. -Chłopak ukłonił się i pobiegł się przebrać. Zaśmiałem się zadowolony a Taehyung zaczął zastanawiać się co zrobić. -Znacie jakiegoś modela? -Spytał Tae swoich współpracowników. Rozejrzałem się po sali i wszystkie spojrzenia były skierowane na mnie. Zaśmiałem się ironicznie. A później z zabijającym spojrzeniem na Kima. Uśmiechał się do mnie promiennym uśmiechem z nadzieją w oczach.
-Chyba cie pogięło. -Powiedziałem on zrobił proszącą minę.
-Jeonggukiee~, proszęę. Noo, Tae, jesteś moją jedyną nadzieją w tej sprawie. Muszę zdjęcia zrobić dzisiaj ale nie mam modela. -Powiedział i podskoczył do mnie. -Proszęę~! Tylko ten jeden raz! -Pokręciłem głową a on klęknął na kolana. -Widzisz, klękam dla ciebie na kolanach. Zgódź sięęęę~... -Zrobił smutną minę i złożył dłonie. -Jeonggukie~. -Powtórzył. Rozejrzałem się po sali i wszyscy wręcz błagali spojrzeniami abym to zrobił. Skrzywiłem się i zamykając oczy zagryzłem wargę.
-Dobrze. -Odpowiedziałem i westchnąłem.
-Jeon, jesteś najlepszy! -Krzyknął i wstając rzucił mi się na szyje że prawie spadłem z krzesła.
-Ajj, Hyung! Lepiej powiedz im żeby wyszli bo nie zamierzam robić tego przed nimi. -Szepnąłem a on kiwnął głową. Puścił mnie i kazał iść za nim.Zaprowadził mnie do przebieralni. Stylistki mnie uszykowały i kazały rozebrać. Wykonałem polecenia i podały mi szlafrok. Hoseok wszystkich wyprosił i usiedliśmy na chwilę.
-Pamiętaj, nie możesz się wstydzić. Zachowuj się jak na normalnej sesji. -Tłumaczył mi a ja jeszcze bardziej się denerwowałem.
-Ale hyung! Jak mam się nie wstydzić! I jeszcze na dodatek, jestem modelem ale nie tego typu! Jestem na okładkach gazet a teraz jak będę na okładce takiej gazety, co ja zrobię? Będę miał przesrane. -Powiedziałem a on pokiwał głową.
-Masz rację... Musimy coś z tym zrobić... -Pomyślał chwilę. -Mam! Nie będziesz do końca nagi. Obwiążemy cię w okół pasa jakimś materiałem. -Odetchnąłem z ulgą. -Jestem genialny. -Oznajmił i klasnął językiem.
-Heeh, hyung. Twoja skromność nie zna granic. -Stwierdziłem i wstałem. -Idę jeszcze do toalety. -Dodałem i ruszyłem do łazienki. Stanąłem przed lustrem i zacząłem się zastanawiać po co się zgodziłem. -Jezu, przecież to takie zawstydzające. Po co się na to zgadzałem? -Karciłem się za tę decyzję. Wróciłem do sali a Taehyung czekał na mnie.
-Stylistka dała mi ten materiał. Idź to załóż. -Rzucił mi biały, delikatny materiał a ja poszedłem go ubrać. Jakoś go spiąłem aby w trakcie sesji się rozpiął i poszedłem na sesje. -Pamiętaj co ci mówiłem. Znaczy, możesz być trochę zdenerwowany bo to twoja pierwsza taka sesja.
-I ostatnia. -Szepnąłem. -Aaaa... Zadzwoniłeś do menadżera? -Spytałem a on rozszerzył oczy, rzucił wszystko i biorąc telefon wyszedł. Po ok. 3 min, wrócił i zaczęliśmy sesję.
-No to o zaczynamy...- Powiedział lekko zarumieniony Taehyung, wiedziałam że on też się denerwuje no bo w końcu on mnie kocha a ja stoję przed nim prawie nagi.
-T-tak zacznijmy...- Opowiedziałem. Sesja poszła dosyć szybko próbowałem się aż tak nie denerwować tak jak mój fotograf.
-Ok, to chyba będzie koniec.- Powiedział.
-D-dobrze.- Odpowiedziałem.
-Ładnie tak wyglądasz .- Wskazał na moje zdjęcie zrobione przed chwilą.
Już się mierzyłem żeby mu walnąć, ale ten złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, przez chwilę staliśmy tak i patrzyliśmy się, sobie w oczy.- Po porostu utonąłem w nich. Kiedy się do mnie przysunął, zamknąłem mocno oczy, ale on pocałował mnie w czoło- to nie to czego oczekiwałem. Otworzyłem oczy i przyciągnąłem go do siebie łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Czy starszy się zdziwił? Tak, wiedziałem to bo jęknął zdziwiony, ale po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
Kiedy jego chłodna ręka powędrowała po mojej klatce piersiowej zjeżdżając do słupełka od szlafroka, jęknąłem zadowolony chwilę po tym byłem już kompletnie nagi stojąc przed nim. Po chwili on też pozbył się swojego ubrania, i tak zaczęły się nasze wzajemne pieszczoty. Kiedy przenieśliśmy się na kanapę w jego biurze zaczęliśmy "to" robić, tak po tym jak ja doszedłem w jego dłoniach, rozciągnął mnie palcami i wszedł we mnie delikatnie, ale pewnie. Nie, nie żałowałem tego, że się zgodziłem. Kiedy w sumie po udanym stosunku leżeliśmy zmęczeni w swoich ramionach powoli zasypialiśmy.
-Kocham cię Jeongguk.- Szeptem powiedział Tae.
Pocałowałem go w odpowiedzi.
***
Kiedy wstałem, na kanapie byłem sam, a na stoliku obok leżała kartka a na niej "Przepraszam, nie powinienem..." Zdziwiło mnie to, łzy zaczęły napływać mi do oczu. Wziąłem mój szlafrok, którym się okryłem i wyszedłem z pomieszczenia, a wchodząc do pokoju w którym wczoraj miałem sesję, siedział tam Taehyung wgapiony w zdjęcia.
-Co ma znaczyć ta kartka?- Spytałem.
-Po prostu chcę cię przeprosić za to co się wczoraj stało.- Odpowiedział smutno.
- C-Co?! Masz mnie za to nie przepraszać, ja tego chciałem, idioto! -Krzyknąłem płaczliwie. -Po prostu cię kocham ...- Powiedziałem cicho, a łzy swobodnie spływały po mojej twarzy. Taehyung miał skamieniały wyraz twarzy. W końcu wstał i powolnym krokiem, podszedł do mnie. Ujął moją twarz w dłonie i wytarł łzy następnie delikatnie lecz czule mnie pocałował. To naprawdę była nie zapomniana sesja.
Macie tu małego szota na zakończenia ferii (co dla nie których). Mi się kończą już dziś. Smutek, żal i ból wam powiem :[ Ok,Ok. Zaraz trza spać. Dobranooc cebulki~!!!
~RuRuRu ♥

No ogólnie bardzo fajne, tylko czasem wydaje mi sie że były mylone imiona chłopaków np. Kook był nazywany Tae, a Taehyung był nazywany Hoseok xD no chyba że tak mo się zdaje i coś źle przeczytałam xD (jest jeszcze kilka błędów xD)
OdpowiedzUsuńTak to całość mi się bardzo podoba i jest naprawde ciekawa ;)
Wiesz co... Na początku, był to VHope dla kuzynki, ale przerobiłam go na VKooka :D Przepraszam jeśli na prawdę jest jakiś błąd. Sprawdzę i od razu poprawię. Dziękuję za komentarz. <'333
OdpowiedzUsuń~RuRuRu♥
Haha też zastanawiałam się nad tym Hoseokiem i Tae jako Kookie cx ale chyba się połapałam co tam się dzieje ^^
OdpowiedzUsuńA więc... szocik bardzo fajny i długi. Świetnie się go czytało cx tylko czuję jakby to nie był jeszcze koniec xdd
wyłapałam kilka malutkich błędzików xp ale to nic toż nikt nie jest idealny c;
W każdym bądź razie pozdrowionka / Mili
Ogólnie bardzo ciekawe i nie wiedziałam że to będzie aż takie długiego że bende to czytać 2 dni bo czytałam to wczoraj wwieczorem id 23.46 do 1 30 chyba ale mega ciekawe pozdrawiam
OdpowiedzUsuń