wtorek, 16 czerwca 2015

No Life - HanJoo



Tytuł: No Life
Pairing: HanJoo
Rodzaj: Angst, one shot

Kim ByungJoo, zwany jako B-Joo w internetowym świecie. Nie widział nic oprucz monitora przed którym ciągle siedział. Rzucił stydia tylko aby mieć więcej czasu na granie. Można powiedzieć, że był uzależniony... tak zwany maniak... 
-ByungJoo, skarbie proszę cię... -Błagała płaczliwie matka B-Joo który grał na komputerze.
-Mamo, odpuść. -Powiedział ściągając słuchawki i odwrajcąc się w stronę matki. 
-Ale kochanie, stajesz się już maniakiem. Wyjdź na dwór i spotkaj się z kolegami.  -Oznajmiła z powagą, ale i smutkiem.
-Mamo nie martw się i daj już spokój.
-Ohhh... -Westchnęła zrezygnowana. -Narobisz sobie wady, zobaczysz.-Skrzywiła się i wyszła z pokoju. Byung znowu założył słuchawki i wrócił do grania w ulubioną grę.
:Już jestem: 
Napisał na chacie gry.
:Okej: 
Odpisał ktoś z drugiej strony. Tym "KIMŚ" był Kim Hansol który grał z B-Joo w grę.
:Emm... Hyung, bo widzisz. Wpadłem na taki pomysł, że może pogadali byśmy przez kamerkę?: 
Napisał Byung trochę wahając się z wysłaniem wiadomości.
:Ah... Nie jestem pewny, co do tego... :/:
Napisał Hansol.
:Ale chcę cie zobaczyć.:
Wystukał na klawiaturze i zrobił się cały czerwony gdy zobaczył co właśnie wysłał CHŁOPAKOWI!
:Nadal mnie nie przekonałeś...:
Odpisał Han.
:W takim razie się spotkajmy.:
Wpisał szybko Joo.
:W takim razie porozmawiajmy przez kamerkę.:
:Na prawdę? Zgadzasz się?! :D:
Byungjoo był taki szczęśliwy, że w końcu zobaczy Hansola. 
:No tak, to na skype?:
:Tak, mój nick to B-JooMonster57 :D:
:Hahaha Mój to Hansollie281:
:Hansollie... Jak ślicznie Mogę cię tak od dziś nazywać?:
-Jak uroczo~ -Pomyślał Byung uśmiechając się od ucha do ucha.
:No nie wiem...:
:Proszęęęę~! Hasollie hyuuung~: 
:No dobrze...:
:Dziękujęęęę~ W takim razie już cię zapraszam i dzwonię ;): 
:Okej.:
Szybko ubrał siwe rurki i niebieski sweter. Usiadł przy komputerze i włączył skype następnie wyszukał użytkownika o nazwie Hansollie281. Wyskoczył jedyny użytkownik o tym nicku a B-Joo nacisnął na nazwę i zaprosił do kontaktu. Jeszcze raz spojrzał na swoje odbicie w lustrze i z zawahaniem zadzwonił do Hansola. Czekał chwilę aż odbierze połączenie i w końcu odebrał. Ukazał mu się czarny ekran lecz nie było co czarne tło, Hansol miał zgaszone światło.
-Hansol hyung, jesteś tam? -Spytał B-Joo.
-Jestem... -Odezwał się. 
-*O boże, jaki ma śliczny głos~!* -Pomyślał Byungjoo uśmiechając się lekko.
-A zapalisz światła bym mógł cię zobaczyć? -Spytał młodszy a po chwili w pokoju zrobiło się jasno bo Hansol odsłonił okno i widać było już dobrzę kruchą i uroczą postać Hansola. ByungJoo powstrzymał się od pisku lecz na jego twarzy pojawiły się lekkie wypieki. *Czekaj Byungjoo... dlaczego idioto jeden zachwycasz się wyglądem chłopaka?* -Pomyślał. Popatrzał jeszcze chwilę na Hansol'a lecz coś było nie tak. -Hyung, czy ktoś cie pobił? -Pod okiem starszego było limo a wargę miał rozwaloną w dwóch miejscach. Spuścił momentalnie głowę najwyraźniej nie chcąc aby B-Joo dalej na niego patrzył.
-T-To nic... -Zamilkł na chwilę. -Miałem małą bójkę w szkolę... -Dodał po chwili nie podnosząc głowy.
-Pobili cię? -Spytał lekko wystraszony. Hansol kiwną powoli głową. -Dlaczego? Oczywiście jeśli mogę wiedzieć bo dość dużo pytam. -Zaśmiał się.
-Można powiedzieć, że dobrze się uczę... -Powiedział podnosząc lekko głowę i wpatrując się w twarz B-Joo lekko go tym krępując.
-O! Ja znam ten widok za oknem! -Powiedział. -Mieszkasz w Seulu, na ul. Byusa? -Spytał B-Joo.
-Taak! Skąd wiedziałeś? -Spytał zaskoczony Hansol.
-Moja babcia mieszka na tej ulicy, dokładniej koło tego nowego super marketu.
-Ja troszkę dalej, w lewo i jest niebieski bliźniak z dość wysokim żywopłotem.
~*~
Następny tydzień ich rozmów wyglądał trochę inaczej. Przyzwyczaili się do siebie i codziennie ze sobą rozmawiali. Opowiedzieli sobie o sobie nieco więcej i tego tylu rzeczy. Lecz dzień ósmy wyglądał inaczej. HHansol był jakiś taki zmartwiony i zestresowany. 
-Hyung, czy coś się stało? -Spytał zaniepokojony B-Joo. 
-Eeem... Nie, nie. Wszystko w porządku. -Powiedział i uśmiechnął się uroczo. Po chwili do pokoju B-Joo weszła jego mama. 
-Skarbie, tak jak mówiłam, już jadę z tatą na urlop na dwa tygodnie. Dbaj o siebie, dobrze? -Podeszła i ucałowała go w czoło. 
-Dobrze mamo. -Powiedział i uśmiechnął się do niej. Kobieta wyszła a Joo wrócił do rozmowy z Hansol'em.
-To twoja mama? -Spytał ciekawy Hansol.
-Taak, strasznie nadopiekuńcza. -Zaśmiał się. 
-Rozumiem... -Również się zaśmiał. Chwilę po tym rodzice Byungjoo odjechali.
 Nagle drzwi od pokoju Hansola otworzyły się na oścież. W wejściu stanęło trzech gości. Han odwrócił się do nich a jeden do niego podszedł i podniósł za ubranie. Han stał na palcach przestraszony i patrzył w twarz kolesia. Nagle przypomniał sobie, że gadał przez skype z B-Joo i szybko ściągnął słuchawki. Kamery nie zdołał wyłączyć, ponieważ dostał mocno z otwartej dłoni w twarz.
-Jezu, Hansol! -Krzyknął przerażony B-Joo zakrywając usta dłonią. Tym razem Han dostał mocny cios z pięści w brzuch, że aż zgiął się w pół a z jego kącika ust spłynęła strużka krwi. Nagle jeden z kolesi wskazał na ekran na którym był przestraszony Byung. Koleś puścił Han'a, a ten aż upadł i podszedł do komputera uśmiechając się do monitoru. Nagle obraz zgasł a B-Joo wpadł w panikę. -Niebieski bliźniak z dość dużym żywopłotem na ulicy Byusa. -Szybko pobiegł do korytarza i założył buty następnie zarzucił na siebie kurtkę. Wybiegł z domu i popędził do Hansol'a który teraz cierpiał z bólu. Biegł już tak około 3 minuty. Przyspieszył ruchy i lada moment był na ulicy Byusa.
-Hansollie~! -Krzyknął zmachany. Czuł jak nogi mu się uginają i, że słabnie, ale dalej biegł nawet przyśpieszył. Nagle przed nim znalazł się niebieski bliźniak i dość wysokim żywopłotem. Przeskoczył krzaczek i zaczął dobijać się do drzwi. 
-Cholera, zamknięte. -Powiedział zagryzając wargę. Zaczął uderzać ramieniem o drewniane drzwi i w końcu się roztwarły.Szybko pognał do środka szukając pokoju w którym znajdował się Hansol. Ponieważ w domu nie było dość dużo pokoi po chwili odnalazł ten właściwy. Otworzył drzwi kopniakiem i od razu zobaczył Hansola... nie przytomnego, nagiego Hansola leżącego na łóżku całego pobitego, ale to nie wszystko... ten gość co walnął Hana, właśnie miał zamiar się z nim zabawić. B-Joo nie wytrzymał i rzucił się z pięściami na tego gościa. Walił na oślep, pięść niezmiernie go bolała więc użył też drugiej. Mężczyzna którego bił B-Joo, nie wiedział co się dzieje, po prostu odbierał ciosy. Pobił go aż do nieprzytomności. Nagle do pokoju wpadło tych dwóch i jeden z nich walnął Byunga w brzuch. W tym czasie Hansol lekko się rozbudził i nie wierzył własnym oczom. Nie wierzył, że B-Joo przybiegł tu właśnie dla niego i, że bije się dla niego. Rozpłakał się.
-Byungjoo... -Szepnął przez płacz Hansol. Te słowo dodało energii B-Joo i znokautował dwóch przeciwników jednym mocnym ciosem. Szybko podszedł do Hansola i sięgnął po koc  którym okrył starszego.
-Hyung, trzymaj się. -Powiedział i wziął go delikatnie na ręcę nie chcąc zrobić mu krzywdy. Szybkim krokiem wyszedł z domu i wtulił w siebie starszego.
-Byungjoo-aah... Dziękuję... -Powiedział i zaszlochał.
-Hyung, wszystko w porządku. -Powiedział i uśmiechnął się do niego a Han nabrał czerwony kolor policzków. Szli tak jeszcze chwilę dopuki nie zaczęły spadać na nich krople wody. Hansol zaczął już trząść się z zimna. -Nie zdąrzymy dojść do mnie do domu. Pójdziemy do mojej babci, dobrze? -Spytał bardziej wtulając w siebie Hana. Ten tylko kiwnął głową. Pobiegł w takim tempie w jakim był stanie i po chwili był już przed drzwiami swojej babci. Stali przed domem cali mokrzy i zmarznięci. Drzwi otworzyła siwa staruszka.
-Na boga! Byungiie, szybko go wnieś! -Powiedziała wystraszona staruszka. Byung szybko wszedł do środka i położył Hansol'a na kanapie następnie okrył następnym kocem.
-Babciu, czy są tu jakieś moje ciuchy? -Spytał z nadzieją.
-Oczywiście, że są. Idź do pokoju gościnnego i tam je znadziesz. -Powiedziała i usiadła koło Hansola. Joo poszedł do pokoju po ciuchy dla Hansola a babcia położyła dłoń na jego czole. -Byungjoo! On ma gorączkę! -Krzyknęła nawet nie interesując się kim jest chłopak którego przyniósł B-Joo. Byung przybiegł z ciuchami i klęknął przed Hansolem.
-H-Hyung, wszystko w porządku? -Spytał zaniepokojony.
-Taa... ak. -Odpowiedział i spojrzał na B-Joo.
-Hansollie, muszę wrócić po twoje rzeczy i zabieram cię do siebie. Nie wrócisz  tam już. -Powiedział a Hansol kiwnął głową. Podał babci ciuchy. -Babciu, wsadź go do wanny i opatrz te wszystkie rany. A, i jak nie da rady się ubrać to mu pomóż, dobrze?. -Spytał a ta kiwnęła głową. -Dziękuję.
-Uważaj na siebie Byungjoo... -Szepnął Hansol a Joo uśmiechnął się do niego.
-Będe. -Powiedział i wyszedł zakrywając głowę kapturem aby nie zmoknąć jeszcze bardziej  -Biedny Hansol... I jeszcze do tego zachorował... -Westchnął i nawet nie zauważył, że jest już przed niebieskim bliźniakiem. Szybko wślignął się do domu i poszedł do pokoju Hansola. Na szczęście tych opryszków nie było, więc spokojnie mógł zabrać rzeczy Han'a i wyjść. Tak więc wygrzebał jakąś torbę i włożył ciuchy z szafy do troby. Przeszukał jeszcze pokój w poszukiwaniu czegoś, czego mógłby potrzebować jeszcze Han. Znalazł telefon, kurtkę, portwel i szybko spod łóżka wyciągnął trzy pary butów. Nagle jego telefon zaczął wibrować w tylnej kieszeni spodni. Wyciągnął go i spojrzał na ekran "Babcia",  odebrał.
-Halo?- Spytał Joo przykładając telefon do ucha.
-:ByungJoo-aah, wszystko w porządku? Nic ci nie jest?:- Spytał Hansol po drugiej stronie słuchawki. B-Joo słysząc jego głos uśmiechnłą się od ucha do ucha.
-Taak, wszystko okej. Zabrałem twoje wszystkie ciuchy z szafy, telefon, kurtkę i trzy pary butów spod łóżka. Czegoś jeszcze ci potrzeba? -Spytał rozglądając się po pokoju.
-:Jak byś mógł to na moim łóżku pod poduszką leży pomarańczowy notes z gwiazdkami. Mógłbyś go zabrać?: -Spytał starszy z nadzieją w głosie.
-Oczywiście. -Powiedział i sięgnął po pomarańczowy notes w gwiazdki spod poduszki. Obejrzał go z każdej strony i włożył do torby. -Coś jeszcze? -Spytał. Nagle usłyszał czyjeś kroki za swoimi plecami. 
-:Nie, to już wszystko.:
-Hansol, oni wrócili. Muszę kończyć. -Powiedział, ale nie rozłączył się, ponieważ usłyszał strzał i poczuł przeszywający go ból na plecach pod obojczykiem. Upadł na kolana i złapał za obolałe miejsce upuszczając telefon na ziemie. Syknął i zabrał z powrotem rękę. Krew. Krew spływała z jego dłoni. Byungjoo został postrzelony. Na widok krwi zemndlał runął całym ciałam na ziemie.
*U HANSOL'A*
-Byungjoo? Byungjoo! Co się stało, odezwij się! -Krzyknął do telefonu babci B-Joo. Usłyszał jakiś niepokojący chuk i jak Byung upuszcza telefon. -Byungjoo! Idioto! -Krzyknął płaczliwie a po jego policzku spłynęła łza.
-Kochanie, co się stało? -Spytała zaniepokojona starsza pani.
-Byungjoo, coś się stało...-Powiedział i usłyszał jakieś nie wyraźnie głosy. Wydawało mu się, że usłyszał "Zamknij go w piwnicy". -Słyszałem jakieś głosy, a potem strzał... B-Byung upuścił teleon... Muszę po niego iść. -Dodał i wstał.
-Nie możesz iść sam! -Krzyknęła. -Jeszcze tobie się coś stanie. Zadzwonie do moich wnuczków i ci pomogą. -Poszła do innego pokoju i zadzwoniła do trzech powyrzej 20-letnich wnóczków z telefonu stacjonarnego. Po około 15 minutach przyjechało trzech wysokich mężczyzn.
-Co się stało babciu? -Spytał jeden z nich.
-Byungjoo... Coś mu się stało. To jego przyjaciel, -Wskazała na Hansola. -Byung uratował go przed jakimiś zbirami i przygarnął go do siebie do domu. Chwilę wcześniej przed wami poszedł po jego rzeczy i Hansol mówi, że słyszał jakieś głosy, strzał i Byungjoo upuścił telefon. -Powiedziała zdenerwowana staruszka.
-Dość poważne... -Zamyślił się jeden z mężczyzn.
-O czym tu jeszcze myśleć?! -Wtrwał jeden. -Młody, wiesz gdzie poszedł? -Spytał Hansol'a, ten tylko wiknął głową. 
-To chodźmy. -Powiedział. Mieli już wychodzić, ale staruszka zatrzymała Hansola.
-Hansollie, jesteś pewien, że dasz radę pójść z gorączką? -Spytała. 
-Zrobie wszystko nawet jak mam gorączkę, aby uratować Byungjoo. -Uśmiechnął się smutno i wyszedli. Wsiedli do jednego samochodu i przez chwilę jechali w ciszy i przemówił jeden głos.
-Jesteś chłopakiem Byungjoo? -Spytał kierowca samochodu. Hansol zrobił się czerwony.
-N-Niee... Jestem jego przyjacielem... -Wydukał zawstydzony.
-Khe... Rozumiem. -Zaśmiał się. -Jestem Choi Siwon. -Przedstawił się kierowca.
-Ja jestem Kim Young Oon. -Powiedział jeden siedzący z tyłu.
-A ja jestem Kim Heechul. -Odezwał się najstarszy z gromadki uśmiechając się do Han'a. 
-Ja jestem Kim Hansol. -Przedstawił się z małym uśmiechem na ustach. Hansol spojrzał na ulicę i byli już przed jego byłym mieszkaniem. -Ooo, to tu. -Powiedział a Siwon zatrzymał się przed niebieskim bliźniakiem. Wysiedli z auta i pobiegli do mieszkania. Hansol przebiegł po każdym pokoju po kolei i nie zastał w żadnym Byungjoo, tylko w jednym jego rzeczy które brał dla Han'a i i telefon Joo. Wszedł w głąb pokoju i ostatnie co rzuciło mu się o oczy, to mała kałuża krwi. Skrzywił się i pobiegł do "PIWNICY" krzycząc przy tym imię Byungjoo. Starsi pobiegli za nim i próbowali rozwalić zamknięte drzwi. 
-Byungjoo-aah! -Krzyknął płaczliwie dobijając się do drzwi. 
-Hansollie, uciekaj z tąd! -Usłyszeli obolały krzyk B-Joo.
-Byungjoo! -Walnął w drzwi pięściami i rozpłakał się.
-Hansol, odejdź na chwilę. Wywarzymy te drzwi. -Powiedział Siwon a Heechul przesunął Hansol'a. Po chwili wywarzyli drzwi i przez to co ujrzeli Hansol prawie zemdlał. Na drewnianym krześle siedział przywiązany, pobity i zakrwawiony Byungjoo. Hansol miał ochotę rzucić się z pięściami na... na swojego brata. Tak, ten mężczyzna który tak krzywdził Hansola był jego bratem. Wracając, zza drzwi wyleciało dwóch kolesi i kijami bejsbolowymi i ruszyli w stronę Siwona i Heechula. Zaczęli się bić i dość dobrze im to szło, zwłaszca Siwonowi i Heechulowi. Youngon zajął się "BRATEM" Hansol'a a Han popędził do Byungjoo.
-Byungjoo-aah... -Wyszeptał zapłakany i zaczął ocierać świerzą krew z twarzy młodszego. -Przepraszam... Przepraszam cię. To przeze mnie... -Dodał a po jego policzku spłynęła kolejna łza- łza bezsilności i bólu. Byungjoo uśmiechnął się smutno i musnął ustami czoło starszego. Szybko go rozwiązał i pomógł wstać. Wziął go pod ramię i zaczął przesuwać się po ścianie nie chcąc aby oberwał on ani Byungjoo. 
-Byungjoo, uważaj! -Krzyknął Heechul dając znak aby uniknął strzału które planował jeden z napastników. Hansol osłonił Byungjoo swoim ciałem i sam został postrzelony. Byungjoo naglę ożył i przerażony wpatrywał się z zamglone oczy swojego hyunga. Złapał starszego za ramiona i potrząsnął delikatnie. Han zmarszczył brwi a po jego policzku pociączyła się kolejna łza. Uśmimechnął się boleśnie do Byungjoo i upadł w ramiona Byung'a. Uklęknął i oparł starszego o ścianę. Jego serce zatrzymało się gdy ujrzał przeszywającą plamę krwi na bluzie starszego po lewej stronie na klatce piersiowej. Hansol oddychał coraz płyciej a Byungjoo zaczął sączyć łzy.
-Hyung, nie! Nie zostawiaj mnie! -Krzyknął a Hansol przymrórzył oczy.
-Chyba takie jest moje przeznaczenie... Przepraszam Byungjoo... -Wyszeptał i kaszlnął cicho. Jego oczy się zamknęły a Byungjoo rozpłakał się na dobre. 
-Hyung! Obudź się! -Krzyknął i szarpnął go za ramiona. Hansol się nie obudził. Załamany Byungjoo nie zawrzając na to, ze został postrzelony w plecy i, że ledno rusza palcami wstał i rzucił się z pięściami na tego kto postrzelił Hansol'a. Byung miał zamiar zabić tego kolesia lecz gdy Heechul, Youngoon i Siwon sobie poradzili z tymi opryszkami oderwali Byungjoo od ledwo oddychającego człowieka. B-Joo upadł na kolana i zaczął szlochać.
-Zabierzcie Hansola i zadzwońcie po karetkę i policję. -Powiedział Youngoon. Kiwnęli głowami i wynieśli Hansola a Youngoon klęknął koło Byungjoo. -Przykro mi.
-Dlaczego?... Dlaczego to nie mogłem być ja? Dlaczego Hansol to zrobił? Po co tyle nacierpiałem i po co aż tak się starałem? Aby on teraz mnie opuścił? Dlaczego życie jest taki niesprawieliwe? -Spytał bardziej siebie i zakrył twarz dłońmi.
-Wiesz... Jedni odchodzą a dródzy przychodzą... Pierwsi odchodzą po to aby dródzy mogli przyjść... -Powiedział i przytulił go do siebie. 
-Tylko, że ja... ja go kochałem... Zrobił bym wszystko żeby był teraz ze mną... -Zaszlochał.
-Wiem o tym... -Poklepał go po plecach i podniósł. -Chodźmy ty też musisz jechać do szpitala. -Ozajmił Youngoon i ruszyli ku wyjścu z piwnicy.
~*~
-Czy... czy on na prawdę odszedł? -Spytał  sam siebie leżąc na łóżku szpitalnym. Nagle do sali wpadł Siwon.
-Hansol... On żyje! -Powiedział szczęśliiwy Choi a Byungjoo zdrętwiał. Jego oczy rozszerzyły się do możliwych rozmiarów a z nich pociekły strumyczki łez. Nie wierzył własnym oszą, nie wierzył w to co usłyszał. Czy Hansol... Hansol żyje?! -Wstał i oderwał wszystkie kabelki które miał przyczepione i powbijane w ciało. Pobiegł do sali w której był Hansol i rozpłakał się na samym wejściu. Hansol żył. Leżał na łóżku z uchylonymi powiekami obwiniętny bandarzami. Powli odwrócił głowę w stronę Byungjoo i uśmiechnął się do niego rozkładając ramiona aby B-Joo go szybko przytulił. Podbiegł do niego i ostrożnie objął. 
-Hyung... myślałem, że odeszłeś... -Wydukał przez płacz.
-Też tak myślałem... Nie dostałem w serce, ale o mały włos...-Pogłaskał go po głowie. -Już spokojnie, jestem tu. -Szepnął.
-Zostawmy ich samych... -Powiedział Heechul uśmiechając się i wyszedł z Siwonem i Youngoonem z sali.
-Tak bardzo się bałem... Tak się bałem, że już cię nie zobaczę... Że mnie zostawiłeś... -Pociągnął nosem.
-Jak mógłbym cię zostawić, skoro mam ci jeszcze tyle do powiedzenia? -Spytał odsuwając od siebie i ujmując jego twarz w dłonie.
-Więc mnie nie zostawiaj i mi powiedz. -Uśmiechnął się do niego a Hansol wytarł łzy z jego twarzy. Byungjoo spojrzał w zaszklone oczy starszego i powoli zbliżył się do jego twarzy lekko muskając jego usta swoimi.
-B-Byungjoo... czy ty mnie... -Nie dokończył bo Byung mu przerwał dokąńczając za niego.
-"Lubisz?" Tak, lubię cię hyung... -Powiedział i zobaczył łzę spływającą po policzku Hansol'a. -Hyung, wiem, że moje uczucia wszystko spieprzyły... Ja spieprzyłem. Ale to moje serce wybiera samo... Wystarczy tylko słowo abym wiedział jaka jest twoja odpowiedź... Jeśli mnie odrzucisz- w porządku. Po prostu wyjdę i pójde do swojej sali i będę próbował pozbyć się tych uczuć... Choć wiem, ze będzie to trudnę, bo wiem jak mocne są moje uczucia do ciebie.-Powiedział a Hansol spuścił głowę.
-Przykro mi, że... -Tym razem to B-Joo spuścił głowę i wstał następnie ruszył do wyjścia. -Dlaczego idziesz?... Przecież nie skończyłem. -Rzekł Hansol łapiąc młodszego za nadgarstek.
-Ale hyung, nie musisz kończyć, ponieważ ja wiem co chcesz mi powiedzieć... Coś w stylu "Przykro mi, że... zepsułeś naszą przyjaźń...", a nie chcę tego słyszeć ponieważ, chcę zapomnieć o moich uczuciach i żyć jak wcześniej... Chcę się znowu z tobą zaprzyjaźnić... -Powiedział i odwrócił się do starszego.
-Idioto! -Wykrzyczał. -Masz nie zapominać! Chiałem powiedzieć, że "Przykro mi, że... Musiałeś przeze mnie tyle wycierpieć, a to tylko przez uczucia... Lecz gdybym ja miał uratować ciebie, postąpił bym tak samo, ponieważ... ponieważ też cię k-kocham... -Wyznał a po jego policzkach spłynęła łzy po raz setny tego dnia. -Ale jak chcesz, to idź... Zapomnij o mnie i uczuciach i zostaw mnie samego na pastwe losu i cierpienia. -Puścił jego nadgarstek i położył na łóżku odwracając plecami do Byungjoo.
-Hyung... Przepraszam... -Wyznał B-Joo a Han poczuł jak obok niego materac się lekko ugina. -Jestem takim idiotą... Wybaczysz mi? -Nie musiał długo czekać na odpowieć ponieważ odpowiedzią był czyn... Słodki i miękki czyn który wykonał Hansol składając niespodziewany pocałunek na ustach Joo. Miękki i słodki pocałunek który tak bardzo uszczęśliwił tą młodą dwójkę. Hansol odsunął się od B-Joo i wtulił się w jego obojczyk.
-Nie potrafił bym ci nie wybaczyć... -Wyszeptał a Byung pocałował starszego w czubek głowy.
-Kocham cię hyung.
-Ja ciebie też.
~*~
Minął tydzień od zajścia w szpitalu a większość ran i siniaków B-Joo zniknęły tak jak obawa jak zareagują jego rodzice na związek Hansola i jego. W tym dniu mieli wrócić z urlopu. No i wrócili... Hansol siedział w kuchni w domu Byungjoo i czekał aż państwo Kim wejdą do pomieszczenia gdzie znajdował się Han. W końcu weszli a Hansol stanął dęba. Byung do niego podskoczył i objął ramieniem.
-Dzi-Dzień dobry, jestem K-Kim Hansol... -Przedstawił się i ukłonił.
-Mamo, tato... -Uśmiechnął się do nich a później do Hansol'a. -Od dziś mieszka z nami i jest moim chłopakiem. -Powiedział odważnie.
-Aigooo~! -Pisnęła pani Kim. -Mój malutki Byung ma wreszcie kogoś u swojego boku... -Podeszła do Hansola. -Hansollie, witaj w rodzinie. -Uścisnęła go mocno uśmiechając się od ucha do ucha.
-Tato... nie masz nic przeciwko temu? -Spytał zaniepokojony Byungjoo.
-Ehhh... Synku, wiesz, że mam cię tylko jednego i będziesz robić to, co uważasz za słuszne. Nie chcę cie stracić więc, jaką decyzję podejmiesz, ja też ją podejmę. -Uśmiechnął się i podchodzić uścisnął całą trójkę. 
-Dziękuję wam. -Powiedział rozczulony Byung.
~*~
Dni Kimów mijały coraz lepiej i milej. Byung powiedział rodzicom, jaką sytuację przeżyli z Hansol'em i w jakiej Han był sytuacji. Przyjęli go z wielkim uczuciem.
-*Moje kolene dni... były... no... Magiczne. Każdy uśmiech Hansola dawał mi ogromną satyswakcję i pomagał stąpać po cienkim lodzie. Każdy uśmiech mojego ukochanego, pozwalał mi na kolejny krok w naszym związku... Dzięki niemu mój nałóg do komputera zniknął. Wyleczył mnie z wszelkich chorób, lecz z miłości nawet on nie zdoła mnie uleczyć. Powiedział mi kim był jego brat i to, że jest sierotą co zrozumiałem i słuchałem jak opowiada mi swoją historię życiową co chwilę popłakując. Po kilku miesiącach pstanowiłem, że oświadczę się Hansolliemu. Efekt był magiczny... Klęknąłem przed Hansollim i poprosiłem go o rękę. Rozpłakał się tak samo jak moja mama... nawet mój tata się wzruszył. Niezmiernie się cieszyłem gdy wyszeptał "Tak..." i rzucił mi się szczęśliwy na szyję. Czasem warto zaryzykować i stąpać po cienkim lodzie dla najważniejszej osoby na świecie. Niektóre osoby z miłości nawet chcę oddać życie dla ukochanego lub ukochanej. Hansol tak postąpił... Chciał oddać za mnie życie, lecz Bóg był tak łaskawy i chciał abyśmy byli razem szczęśliwi. Jak mój największy skarb na świecie będzie miał umierać, umrę razem z nim, albo nawet jak będzie taka możliwość, to umrę za niego.*

~KimSeungLee

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Wybaczycie mi, wiem o tym.. ;')

Hej miśki!
Przez długi czas zastanawiałam się co zrobić z 2 rozdziałem Hanjoo i nie wymyśliłam nic..
Wiem, że większość z was czeka na kolejny wpis, ale cóż..
Próbowałam pisać na chama, ale nic z tego.
Myślę, że potrzebuję jeszcze trochę czasu na napisanie tego rozdziału  i mam nadzieję, że dacie mi ten czas.
Wiem, że nie było mnie długo, za co przepraszam, ale też chciałam wam to jakoś wynagrodzić i odwdzięczyć wam się, że macie cierpliwość ze stali.
Wzamian za to, jutro wstawię nowego Hanjoo (nie jestem pewna czy powinnam wam podać fabułę, no ale choć trochę wam pospoileruje)
Tak więc ByungJoo jest uzależniony od komputera i gra z Hansolem w pewną grę przez internet. Gdyż nie wiedzą jak wyglądają, B-Joo w końcu pyta czy pogadają przez kamerkę. Hansol nie pewnie zgodził się, i dopiero zaczęły się kłopoty.
Gdy gadali przez kamerkę, drzwi od pokoju Hansola otworzyły się a w nich stanęło trzech mężczyzn. Jeden z nich podszedł do Hansola i podniósł go za kołnierz następnie uderzył w brzuch.
Koniec spoileru :')

Do jutra.

~KimSeungLee.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Hanjoo, 1 rozdział- You know, i'm not perfect.

Proszę kolejny rozdział. Może nie za długi, ale jest :'D Miłego czytania~!



Tytuł: You know, i'm not perfetc.
Bohaterowie: Nie całe Topp Dogg.
Pairing: Hanjoo
Gatunek: Angst
Część z opo.: "Pot spływał po jego twarzy jak jesienny deszcz po szybie, który później roztrzaskiwał się na różne strony pod uderzeniem o powierzchnie."


~Tymczasem u Byungjoo~

-Gdzie on polazł? -Spytał sam siebie Byungjoo.
-Skarbie wychodzimy już? -Spytała Sulli. Byungjoo zagryzł wargę.
-Naprawdę przepraszam Sulli, ale jeśli nie znajdę Hansola to nasza przyjaźń może się zakończyć w straszny sposób. -Powiedział Joo, a Sulli odrzuciła głowę na bok śmiejąc się krótko.
-Czyli... Ten dzieciak jest dla ciebie ważniejszy ode mnie? -Spytała z nie dowierzeniem. -Byungjoo, wybieraj. Albo ja- albo on. -Powiedziała napierając ręce o biodra.
-Naprawdę każesz mi wybierać między tobą, a nim? -Zaśmiał się głucho.
-Właśnie tak. Albo ja- albo on.
-Khe. Wiesz jak to się nazywa? To jest szantaż. Wyjdź i nie pokazuj mi się więcej na oczy. Nie chcę cię więcej widzieć. Uświadomiłem sobie jak bardzo ważny jest dla mnie Hansol i nie chcę go stracić, ale przez ciebie wszystko runęło. Hansol mnie znienawidził, przez ciebie. Nie chce na mnie patrzeć, przez ciebie. Trację wszystko, przez ciebie. -Wziął kurtkę i podał prowadząc ją do drzwi.
-Ale Byungjoo... -Byung zamknął jej drzwi przed nosem i pobiegł do lidera- P-Goona.
-Hyung, zostańcie w domu. -Powiedział Joo.
-Co? Jak to zostać w domu? A co z Hansolem? -Spytał Sangdo który stał koło P-Goona.
-Ja go znajdę. Wszystko spieprzyłem więc chcę to naprawić SAM.
-Ale B-Joo, nie dasz dasz rady go sam znaleźć w nocy i to jeszcze w Seoul. Może być wszędzie, a my mamy samochody i w razie jak nie byłbyś w stanie go znaleźć to któryś z nas by to zrobił. -Powiedział P-Goon.
-Ale hyung, w taki sposób Hansol mi nie wybaczy. Przyjaźń z Hansolem jest dla mnie najważniejsza. Góra- którą była Sulli już nie stoi nam na drodze więc chcę zacząć od nowa. -Powiedział z błagalnym spojrzeniem.
-Zerwałeś z Sulli?... -Spytał zaskoczony lider. -Nie ważne. Biegnij go szybko znaleźć, ale pamiętaj o tym, żeby do nas zadzwonić ja go nie znajdziesz.
-Dziękuję hyung. -Powiedział i pobiegł do pokoju. Ubrał kurtkę i zabrał telefon. Wybiegł z pokoju i już miał otwierać drzwi wyjściowe od dormu, lecz zatrzymał go krzyk.
-Byungjoo! Zatrzymaj się. Zobacz co znalazłem pod pokojem Hansola. -Powiedział zmachany Nakta z kartkę w dłoniach.
-Co to? -Spytał B-joo pośpiesznie wyciągając skrawek papieru na którym były jakieś punkty z  dłoni starszego.
"
1. Kupić świece.
2. Kupić czerwony obrus.
3. Kupić wino.
4. Poszukać ballady.
5. Znalezienie odpowiedniego miejsca na kolację z B-Joo.
6. Poprosić Byunga o pójście na kolację.
7. Wyznać uczucia B-Joo.
"
Wszystkie punkty były zakreślone oprócz tego ostatniego który wywołał łzy w oczach Joo.
-On mnie... kocha?... -Spytał bardziej siebie niż Nakte, ale ten i tak odpowiedział:
-Najwyraźniej tak. -Odpowiedział cicho starszy. -Byungjoo, nie rozczulaj się tylko biegnij go szukać! -Powiedział głośniej. Młodszy po chwili wybiegł wybiegł z mieszkania poszukując Hansola w całym Seoul. Przed oczami miał najgorsze scenariusze. W tym momencie mogło wydarzyć się wszystko. Byung na samą myśl przyśpieszył bieg. Pot spływał po jego twarzy jak jesienny deszcz po szybie który później roztrzaskiwał się na różne strony pod uderzeniem o powierzchnie.
-Hansol! -Wykrzyczał na cały głos. Krzyknął jeszcze kilka razu, i jeszcze kilka mimo, że czuł, że zdarł sobie gardło. W oddali zobaczył coś, co złamalu mu serce. Stół z już prawie wypalnymi siecami, pokryty czerwonym obrusem a na nim butelka wina i dwa kieliszki. Na drzewie wisiał mały głośnik, a z niego ulatywała delikatna, powolna ballada. B-Joo tak bardzo się rozczulił, że zapomniał że szukał Hansola. Po chwili otrząsnął się i ze łzami w oczach pobiegł dalej. Nagle telefon Byungjoo zaczął wibrować. Nie przerywając biegu,  odebrał.
-Halo?- Spytal zmachany.
-Byungjoo, pistolet z szyflady Hansola zniknął! -Krzyknął wstrząśnięty lider.
-C... C-Co?! Ale jak to zniknął? -Był przerażony, a jego serce biło tak szybko jak nigdy wcześniej.
-No po prostu! Nie ma go i tyle! -Krzyczał P-Goon po drugiej stronie słuchawki. Byungjoo usłyszał czyjeś ciche łkanie. Powoli ruszył z miejsca i zaczął nasłuchiwać. Coraz wyraźniej słyszał płacz. Rozpoznawał go. Zastygł w bezruchu widząc postać stojącą przed rzeką z lufą przyłożoną do skroni. Z nogami miękkimi jak z waty pobiegł najszybciej jak potrafił w stronę postaci, którą był Hansol. Powoli, drżącymi palcami ciągnął za spust. Strzał był coraz bliżej tak samo jak i Byungjoo. Byungjoo dobiegł do Hansola wyrywając mu pistolet z dłoni. Kula z broni akurat wystrzeliła i trafiła w udo Joo.
-Cholera! -Krzyknął upadając na ziemie. Hansol odwrócił zapłakaną twarz w stronę młodszego i upadł na kolana widząc krew przyszywającą się przez materiał spodni Byunga.
-Idioto! Po co to zrobiłeś?! -Wydarł się resztkami sił nadal płacząc.
-Ja jestem idiotą? To nie ja chciałem się zabić! -Krzyknął młodszy próbując zapomnieć o bólu.
-To wszystko przez ciebie... -Wyjęczał spuszczając głowę.
-Ehh... Wiem... -Wyszeptał i podniósł się do siadu przyciągając do siebie starszego w działaniu mocnego przytulenia go. -Już wszystko będzie dobrze.  Nie musisz się już o nic martwić. -Oznajmił bardziej go w siebie wtulając.
Dziękuję. Mam nadzieję, że będziecie się udzielać jak wcześniej. ;)
~KimSeungLee♥

niedziela, 12 kwietnia 2015

Spróbuję się poprawić! ;)

Wiecie... Ostatnio mam bardzo osłabiony organizm. Pewnie połowa z was powie ''Ahh, zlewa se i nie chce jej się wstawiać postów." Ale nie. Ostatnio nie mam weny, a obiecałam wam już dawno 1 rozdział "Hanjoo- You know, i'm not perfect.''. W tygodniu spróbuję coś dodać (ale nie obiecuję). Mam napisane większość rozdziału, więc może go dokończę, a jak nie to doskrobię jakiegoś ChanBaeka, HunHana czy coś xd W każdym razie spróbuję się poprawić i dziękuję tym, co rozumieją.

~KimSeungLee♥

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Nowinka!!!

Misie, tak bardzo przepraszam, że mnie nie było. Byłam w rozsypce bo miałam żałobę. Ale mniejsza z tym. Pewnie większość z was już wie. Na fb K-Pop Poland został udostępniony post. A jaki to post? Ha! Moje marzenia się spełniają. Ktoś w k-pop'ie jest gejem. Taa, niemożliwe, prawda? A jednak. Wszyscy stawiając na Heechul'a (Super Junior), Sungjong'a (INFINITE) i Key'a (SHINee). Ja jednak stawiam na Kyungsoo (D.O-EXO) lub Hansol'a (ToppDogg). Jestem bardzo ciekawa czy ogłoszą kim jest ten "Ktoś". Nie będę spać, nie pozwalam sobie. Będę spiskować ;^; Jak z teaserami EXO ;__;
~~~LINK~~~
http://kpopkfans.blogspot.ca/2015/04/blind-item-of-idol-coming-out-as-gay.html

~KimSeungLee ♥

środa, 18 marca 2015

Hanjoo, Prolog- You know, i'm not perfect.

Hey, hej! Mam tu prolog do Hanjoo który wpadł mi dziś do głowy :| Trochę się na was zawodzę, ponieważ jest tylko jedna osoba która napisała komentarz i bardzo jej za to dziękuję *': Miłego czytania~!


Tytuł: You know, i'm not perfect. 
Bohaterowie: Na razie nie całe Topp Dogg.
Pairing: Hanjoo.
Gatunek: Angst
Ostrzeżenia: Chęć samobójstwa.
Część z opo.: "Znajdź kogoś, kto nie boi się przyznać, że tęskni. Kogoś, kto wie, że nie jesteś idealny, ale traktuje cię tak, jakbyś taki był. Ktoś, dla kogo  największym lękiem jest utrata ciebie. Kogoś, kto całkowicie odda ci serce i kto będzie mówił "Kocham cię" i naprawdę miał to na myśli... I w końcu co najważniejsze, znajdź kogoś, kto będzie szczęśliwy budząc się przy tobie każdego dnia i mimo upływu lat, będzie kochał się z każdym dniem coraz mocniej."



"Znajdź kogoś, kto nie boi się przyznać, że tęskni. Kogoś, kot wie, że nie jesteś idealny, ale traktuje cię tak, jakbyś taki był. Ktoś, dla kogo  największym lękiem jest utrata ciebie. Kogoś, kto całkowicie odda ci serce i kto będzie mówił "Kocham cię" i naprawdę miał to na myśli... I w końcu co najważniejsze, znajdź kogoś, kto będzie szczęśliwy budząc się przy tobie każdego dnia i mimo upływu lat, będzie kochał się z każdym dniem coraz mocniej."
                                                                             K.H.S
-Przepraszam hyung, ale musimy odwołać nasze plany, ponieważ Sulli chce wyjść do kina. -Powiedział Byungjoo, a mnie zakuło w sercu. Kolejny raz, kolejny raz mnie zlewa dla swojej dziewczyny która robi wszystko, abym jak najmniej czasu spędzał z Byungjoo. Odwróciłem się i poszedłem do swojego pokoju nie zwracając uwagi na wołania B-Joo. Gdy byłem już w pokoju zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na łóżko. Po moich skroniach słynęły łzy. Miałem wszystko doskonale zaplanowane. Kolacja, świece, czerwony obrus, ballady i... i najważniejsze. Chciałem wreszcie wyznać uczucia Byungjoo. Nigdy nie miałem okazji, bo wtrącała się Sulli. Co czuję do Byunga wiedział tylko Hojoon. Za każdym razem wszystko przygotowywałem, ale ona to niszczyła. Tym razem byłem pewien, że w niczym mi nie przeszkodzi, ponieważ miała wyjechać matki więc przygotowałem wszystko najbardziej perfekcyjnie jak się tylko dało. Ale myliłem się... Jak zawsze. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio gdzieś z nim wyszedłem. Cicho zaszlochałem i podszedłem do okna.
-Hansol? Coś się stało?... -Poznałem ten głos. Hojoon przyszedł w samą porę. Powoli ruszyłem zapłakany do drzwi i przekręciłem klucz. Hojoom je otworzył i spojrzał na mnie. Wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Przytulił mnie mocno i zaczął głaskać po głowie.
-Hyung... Mam dość... Mam go dość, chcę o nim zapomnieć, nie chcę go więcej widzieć. Nigdy więcej. -Szepnąłem bardziej wtulając się w starszego. Posadził mnie na łóżku i spytał co się tym razem stało. -A jak myślisz? Znowu mnie zlał, a ja mam czelność nazywać go najlepszym przyjacielem. -Wybuchłem płaczem.
-Csiii... Znowu miałeś wszystko przygotowane? -Spytał wiedząc jaka jest odpowiedź. Kiwnąłem głową twierdząco. -Wiesz Hansol... Byungjoo myśli, że cały świat kręci się wokół niego. Jest zaślepiony w tej dziewczynie. To ty musisz mu uświadomić, że ona niszczy jego i waszą przyjaźń, bo on sam nie przejrzy na oczy. In nie dojdzie do tego jak powinno być, a jak jest. -Oznajmił Hojoon, a ja pokręciłem głową.
-Nie hyung. Daje sobie z nim spokój, ponieważ wiem, że i tak nic do niego nie dotrze. Nic, kompletnie. Nawet gdyby nie dowiedział się o moich uczuciach, chciałem żeby był szczęśliwy, chciałem aby był z kimś sprawiedliwym i z kimś kto będzie mówił mu "Kocham Cię" szczerze. Ale teraz mam wszystko gdzieś, niech żyje jak chce.-Wyszlochałem i rozpłakałem się jeszcze bardziej. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi do pokoju.
-Coś się stało?- Spytał głos który tak bardzo mnie ranił.
-Byungjoo wyjdź. -Powiedział oschle Hojoon. Byung stał w miejscu nie mając najmniejszego zamiaru się ruszać. -Byungjoo wyjdź!- Krzyknął Hojoon.  Czekał chwilę na reakcję Joo i w końcu wstał podnosząc mnie. Pociągnął mnie za rękę wyprowadzając z pokoju. Nie miałem odwagi ani nie chciałem wtedy spojrzać choć na sekundę na Byungjoo. Hojoon wyciągnął mnie na korytarz kawałek od mojego pokoju i przyparł do ściany. -Hansol, zapomnij o nim.
-Ale jak? Jak mam to do cholery zrobić?! -Wrzasnąłem. Hojoon przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Jeszcze raz tylko bardziej pewnie. Próbowałem go od siebie odepchnąć, ale to nic nie dawało. Ktoś go ode mnie odciągnął. Tą osobą okazał się być B-Joo. Spojrzałem na Hojoona, a później w oczy Byungjoo. Po moich policzkach spłynęły kolejne łzy. Odwróciłem się i ruszyłem szlochając do pokoju. Sięgnąłem po telefon, portfel i otworzyłem szufladę w której leżał pistolet który miał każdy członek zespołu dla bezpieczeństwa. Trzęsącymi się rękoma sięgnąłem po niego i schowałem do keszeni luźnej bluzy. Nagle usłyszałem niewyraźne krzyki. Lecz jedno zrozumiałem. Jeden wrzask Hojoona "Nie jesteś wart wiedzieć jaka jest prawda!". Chwyciłem za kurtkę i ruszyłem do wyjścia z pokoju. Otworzyłem drzwi i zamykając je wyszedłem.
-Hyung, gdzie idziesz? Coś się stało? -Spytał przechodzący obok mnie A-Tom. Odsunąłem go na bok chcąc udostępnić sobie przejście do drzwi wyjściowych z dormu. SangGyun złapał mnie za nadgarstek i znowu spytał co się stało.
-Nie twój interes. -Powiedziałem oschle jak nigdy. Zawsze byłem miły dla A-Toma. Nigdy, przenigdy nie powiedziałem czegoś do niego z taką powagą a tym bardziej na niego krzyknąłem. Zawsze uważałem go za delikatnego i uroczego dzieciaka którego każdy by pokochał drażnić i zawstydzać.
-H-Hyung, przecież widzę, że coś jest nie tak. -Powiedział. A ja popchnąłem go na ziemie.
-Niech cię to nie obchodzi jak i innych! Mam was dość, wszystkiego dość! Życia, szczęścia, przyjaźni! Człowiek jest niczego wart, zapamiętaj to na przyszłość. -Krzyczałem a po moich policzkach słynęły łzy. Właśnie wtedy pożałowałem, że tak bardzo na niego nakrzyczałem, ponieważ zauważyłem ten ogromny strach w jego oczach. Cały się trząsł. Nagle przed nami zjawił się Nakta, Sangdo, P-Goon, Seogoong i Xero. Patrzyli na mnie z zaskoczeniem. P-Goon i Seogoong podnieśli A-Toma z podłogi, a gdy chcieli coś powiedzieć po prostu wybiegłem z dormu trafiając na wielbioną przeze mnie rzekę Han.

Liczę na komentarz ;) Od dziś podpisuję się "Kim Seung Lee" <3
~KimSeungLee ♥

czwartek, 5 marca 2015

Hanjoo- Pulled.The.Trigger.

Cześć cebulaczki~! Bardzo przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale musiałam przygotowywać się od próbnych testów... Mam nadzieję, że mi wybaczacie (; Btw... Ostatnio ogrooomnie pokochałam Hanjoo i stało się moim OTP 4ever :') Mam już naszykowane parę nie dokończonych Hanjoo, ale to trochę potrwa zanim coś dodam, bo chcę poprawić moją wymowę i wgl. Te opowiadanie wpadło mi do głowy przedwczoraj jak miałam zły dzień, ponieważ mój przyjaciel popsuł mój szczęśliwy długopis :c.

Tytuł: Pulled.The.Trigger.
Bohaterowie: Większość Topp Dogg.
Paring: Hanjoo -HanSol, B-Joo-
Gatunek: Smut, Dramat, OneShot.
Ostrzeżenia: Samobójstwa.
Część z opo.: Srebrną żyletkę w dłoni... Wycinam kolejne znaki... Choć czuję jak bardzo boli... Choć widzę jak krew z mych ran płynie... Nie przerwę... Swego natchnienia... Co razem z żyletką w dłoniach lekko płynie... Nie powstrzymam się... Dlaczego?... Bo pokochałem... Zostałem zraniony... Robię kolejne cięcie... Głębokie, krwiste... Krew z mych nadgarstków płynie... Kochałem, nadal kocham... Lecz nadzieja przepadła, że ty mnie pokochasz... Powoli odpływam... Wiem, że zmądrzałeś... Umierasz razem ze mną... W końcu będziemy szczęśliwi... Dołączyłeś do mnie... Odzyskałem nadzieje... Już wiem, że mnie kochasz... Wybaczyłem...



Minął już tydzień. Tydzień od tego czasu jak cię straciłem, jak odszedłeś na zawsze. Przez ten czas zrozumiałem jak bardzo cie nie doceniałem. Że w ogóle nie poświęcałem ci czasu mimo, że uważałeś mnie za swojego najlepszego przyjaciela. Szukałeś wsparcia u Kidoha ponieważ ja ci go nie dawałem, ale on cię olał. Załamałeś się a ja nic z tym nie zrobiłem. Po prostu siedziałem i patrzyłem jak się pogrążasz. Pewnego dnia zniknąłeś. To było po naszej kłótni. Pierwszy raz zacząłem się o ciebie martwić gdy nie wracałeś do dormu od 3 godzin. Była już 23 a ciebie nadal nie było. Szybko się ubrałem i pobiegłem do P-Goona. Wyjaśniłem mu, że nie ma cię od 3 godzin i bardzo się o ciebie martwię bo nigdy nie uciekałeś jak się pokłóciliśmy. A ten nagle wypalił, że mnie kochasz i ranie cię nie zwracając na ciebie uwagi. Spytał mnie czy JA cie kocham. Oczywiście odpowiedziałem nie. Kazał mi zamknąć oczy i wyobrazić sobie najprzyjemniejsze momenty w życiu. Wykonałem jego polecenie. Przeleciałeś mi przed oczami z tym uroczym uśmiechem. Spytał kogo lub co widzę. Odpowiedziałem "Hansola..." "To teraz wyobraź sobie szczęście, miłość..." Znowu miałem ciebie przed oczami jak czule mnie przytulasz uśmiechając się przy tym. Znowu spytał "Kogo widzisz?" "Hansola" Odpowiedziałem. Już wiedziałem do czego zmierza. Dopiero wtedy dostrzegłem jak bardzo cię kocham i jak bardzo cię raniłem. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza na samą myśl jak musiałeś się wtedy czuć. ''Nie masz zamiaru go szukać mimo, że go kochasz?" Spytał. Spojrzałem na niego i szybko wybiegłem z dormu. Biegłem ulicami Seul zastanawiając się gdzie możesz się znajdować. "Byungjoo, myśl..." Powtarzałem sobie. Wspominałem momenty gdzie najczęściej chciałeś ze mną chodzić, lub gdzie chodziłeś jak byłeś w dołku. "Altana" To jedyne co mi wpadło do głowy. Altana za starym kościołem do której nigdy nie chciałem z tobą chodzić w opuszczonym zakątku Seul. Pobiegłem tam najszybciej jak potrafiłem i po ok. 10 min byłem na miejscu cały zmachany. Wszedłem do małego domku z nadzieją, że w niej byłeś. Byłeś. Leżałeś na fotelu z uchylonymi powiekami i świeżymi łzami na policzkach. Podszedłem do ciebie sparaliżowany i klęknąłem przed tobą. "Hyung... odezwij się..." Szepnąłem a jak się nie odezwałeś po moim policzku spłynęła łza. Złapałem cię za dłoń z nadzieją, że tylko udajesz. Uniosłem ją lekko i ujrzałem krew przeszywającą się przez bluzę na nadgarstku. Zdjąłem ją z ciebie i upadłem. Byłeś poraniony. Wszędzie miałeś świeże rany. Na nadgarstkach, klatce piersiowej, brzuchu, ramionach, rękach... Mocno, krwawiące, niestaranne kreski na klatce piersiowej które tworzyły słowo "Kieszeń". Wpatrywałem się w ciebie nie wiedząc co robić. Rozpłakałem się myśląc jak bardzo zniszczyłem ci życie które chciałeś spędzić u mego boku. U mego boku, lecz chcąc być kochany i jedyny przy mnie. Wstałem i podszedłem do ciebie następnie szturchnąłem cię w ramię. Krzyczałem, że masz się obudzić lecz to nie skutkowało. Przytuliłem się do ciebie i zacząłem szlochać. "Hyung, obudź się proszę..." Szeptałem w kółko. Nagle poczułem kogoś dłoń na swoim ramieniu i szept "Przykro mi Byungjoo, ale puść go i pozwól w spokoju odejść..." Se Hyuk. Tylko skąd on zał to miejsce? Możliwe, że tylko ja byłem tam pierwszy raz a wszyscy z zespołu w nim byli? Pewnie tak. Nie dość, że spóźniłem się żeby cię uratować to jeszcze cię uśmierciłem. Jestem niesamowity w okazywaniu uczuć, dobrze o tym wiesz. Płakałem coraz głośniej i usłyszałem kolejne szlochy. Nie mogłem w to uwierzyć. Przywiózł ze sobą cały zespół. P-Goon odciągnął mnie od ciebie z trudnością następnie zadzwonił po karetkę. Upadłem na kolana ślepo wpatrując się ciebie. Miałeś już osunięte powieki które osunął ci zapłakany Xero. Przypomniałem sobie o słowie które miałeś wycięte na klatce piersiowej. Podszedłem do ciebie i wyciągnąłem z kieszeni kartkę. Znowu upadłem na kolana rozkładając kartkę i ścierając kolejną łzę. Rozejrzałem się po pomieszczeniu w którym znajdowałem się już tylko ja i ty. Spojrzałem na ciebie i pragnąłem zrobić jeszcze jedną... dwie rzeczy. Wstałem i przyłożyłem moje drżące usta do twoich lodowatych, sinych warg. Były lodowate ale nadal słodkie. W końcu pierwszy raz cię wtedy pocałowałem. Zapłakałem w twoje delikatne usta i odsuwając się wyszeptałem krótkie "Kocham cię. ". Klęknąłem i złapałem cię za dłonie, a po chwili do domku weszło trzech ratowników następnie zabrali Hansola. Przyszedł Hojoon, Seogoong, Xero i Sangdo następnie klękając mocno mnie przytulili i zaczęli płakać razem ze mną. Tak bardzo chciałem, żebyś tam był, żebyś wysłuchał co miałem ci do powiedzenia i przytulił tak bardzo czule jak zawsze to robiłeś, ale to tylko marzenia.
    Pojechaliśmy do szpitala a później do dormu z wiadomością, że nie dało się już cię odratować. Zamknąłem się w pokoju i siadając na łóżku wyciągnąłem kartkę którą miałeś w spodniach. Zacząłem czytać.

  Kochany Byungjoo.
          Po pierwsze- chcę przeprosić cię za to, co zrobiłem. Mam nadzieję, że za mną nie płakałeś, z resztą... Ty nigdy nie płaczesz, a co dopiero płakać za mną? Po drugie- dlaczego to zrobiłem? Nie wiem. Myślę, że brakowało mi wsparcia, kogoś kto mnie wysłucha, pocieszy, kogoś kto by się o mnie martwił i kogoś kto by zwracał na mnie uwagę. Ty taki nie jesteś. Nie umiałeś żadnej z tych rzeczy a ja nazywałem cię nadal moim najlepszym przyjacielem, bo myślałem, że nie jesteś taki w środku jaki jesteś na zewnątrz. Być może już zmądrzałeś, ale nikt ani nic nie cofnie czasu i nie zaklei moich ran zadanych przez ciebie i przeze mnie samego. Znaczy czasem potrafiłeś się do mnie
odezwać, ale to zawsze kończyło się kłótnią.
              Zacznę od brzucha, później- nogi, następna- klatka piersiowa, oraz-ramiona i na koniec aby to wszystko zakończyć będą nadgarstki. Długo nad tym myślałem, aby popełnić samobójstwo, ale na początku to nie było zbyt słuszne, lecz potem tak się pogrążyłem, że nie miałem wyjścia. Zawiodłem się na tobie i Kidohu... Poszedłem do niego, żeby się wygadać, ale on kazał mi się wynosić. Spytałem dlaczego. Powiedział, że nienawidzi mnie dlatego, jakie uczucia do ciebie żywię. ~

Nadal czytałem ten list mimo, że byłem zalany łzami. List był pokryty kroplami krwi tak samo jak i łzami które rozmazywały tusz w niektórych miejscach. Hyung, płakałeś przez takiego idiotę jak ja? Nienawidzę siebie samego. 

          ~ Poszedłem do naszego pokoju cały zapłakany i spojrzałem na ciebie. Nie odezwałeś się tylko wpatrywałeś się we mnie ślepo, ja również się nie odzywałem tylko wsunąłem się pod kołdrę i skuliłem w kłębek. Widziałem, że chciałem ze mną porozmawiać i podejść do mnie tylko wycofałeś się gdy usłyszałeś mój szloch. Przez kolejne trzy dni trzymaliśmy do siebie dystans. Właśnie rozmyślałem co ze sobą zrobić kiedy usiadłeś koło mnie i poprosiłeś o rozmowę. Zgodziłem się. Zacząłeś wypytywać co się stało. Spytałem kim jest przyjaciel chcąc ominąć odpowiedź. Westchnąłeś i zacząłeś mi wyjaśniać, że to taka osoba która jest dla tej drugiej osoby jak brat. Zawsze  jest przy tobie, gdy prosisz wysłucha cię, pomoże ci wyjść z dołka i to ktoś kto nigdy cię nie zawiedzie. Spuściłem głowę i ze smutkiem i łzami w oczach spytałem "Więc nie jesteś moim przyjacielem?" Wpatrywałeś się we mnie osłupiały. "Jestem..." Szepnąłeś. "Nie, to nie prawda. Sam przecież powiedziałeś jaki jest przyjaciel. Ty taki nie jesteś. Nigdy mnie nie wpierałeś i nigdy nie byłeś przy mnie. To zawsze ja musiałem za tobą latać i wypytywać co się stało jak byłeś smutny i nie liczyło się wtedy to, że mnie zlewałeś, ja nie dawałem za wygraną i w końcu wygrywałem. Opowiadałeś mi wszystko a ja ci pomagałem. Chciałbym, żebyś też mi pomógł, lecz już za późno. Już straciłem pełną nadzieję, że jedno z moich błahych choć nie możliwych marzeń się spełni." Wstałem i ruszyłem do drzwi. Złapałeś mnie za nadgarstek i zacząłeś się tłumaczyć lecz ci przerwałem mówiąc "Nasza przyjaźń kończy się w tym miejscu." Wyrwałem dłoń a po moich policzkach spłynęły łzy. Zacząłeś coś za mną krzyczeć, wyzywać mnie, lecz miałem to wszystko gdzieś. Wtedy liczyło się dla mnie tylko skończenie ze sobą zadając sobie jak najgłębsze cięcia na skórze. Poszedłem do altany i naszykowałem potrzebne rzeczy. Czyli żyletki, kartkę i długopis. Nie chcę pisać co było dalej bo wiesz. Ledwo piszę, więc kończę. Aha, i nie wierzę, że w końcu doświadczyłeś co to znaczy płacz i jak czuję się osoba na którą się liczy lecz ona znika zostawiając cię w rozłące. 
                                                                                                                                 13.01.2015.
                                                                                                                                 Kocham cię.
                                                                                                                                 Kim Han Sol.

Nienawidzisz mnie... Jestem w stanie cię zrozumieć. I to bardzo. Bez namysłu pobiegłem do salonu w którym był Sangdo, Se Hyuk, Gohn, Jenissi i Nakta. Podbiegłem do szuflady która znajdowała się za kanapą  na której wszyscy siedzieli. Otworzyłem ją i szybko wyciągnąłem pistolet. "Byungjoo, odłóż ten pistolet." Powiedział Sangdo który stał koło mnie razem z P-Goonem a Gohn, Natka i Jenissi z drugiej strony. Pokręciłem głową a po moich policzkach słynęły łzy. "Byungjoo-ah, pomyśl logicznie i odłóż tą broń!" Krzyknął Gohn. Spojrzałem na nich po kolei przepraszająco i szybko przeskoczyłem przez kanapę która była przede mną i szybko ruszyłem do wyjścia. Pobiegłem do altany a oni za mną. Przyśpieszyłem i lada moment byłem już w domku. Zamknąłem i zastawiłem drzwi następnie wyciągnąłem telefon i szybko napisałem do mamy ":Mamo, wiesz, że bardzo cię kocham i jestem ci nie zmiernie wdzięczny, że tu jestem. Nie ważne co się stanie nie płacz. Przepraszam i dziękuję. Kocham cię.:" Płakałem jak małe dziecko pisząc tego esemesa. Teraz do P-Goona. "Hyung, wiesz, że kocham was wszystkich, ale Hansola najbardziej i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Więc w spokoju pozwólcie mi do niego dołączyć. Kocham was. Nie płaczcie, będę was obserwował tam z góry razem z Hansolem- Moim życiem. Dziękuję ci, że uświadomiłeś kto jest dla mnie najważniejszy." Wysłałem i przyłożyłem lufę do skroni następnie bez wahania pociągnąłem za spust. Tak skończyła się moja historia na ziemi na której umierają ukochane nam osoby. Teraz dołączyłem do ciebie hyung. 
   Stałem w białym pomieszczeniu ubrany w białe ubrania. Rozejrzałem się dookoła i dostrzegłem zmierzająca w moją stronę postać. To byłeś ty. Podbiegłem do ciebie i rzuciłem ci się na szyję. Popłakałem się a ty razem ze mną.  "Hyung, kocham cię. Teraz będziemy szczęśliwi i już tego nie spieprzę." Wyznałem a ty odwzajemniłeś uścisk. Odsunąłem cie ode mnie i najczulej jak potrafiłem złożyłem na twoich ustach pocałunek. Nie były już zimne i blade, tylko gorące i różowe jak zawsze. ''Pieprzony idiota" Powiedziałeś odwzajemniając pocałunek. "Też cię kocham" Dodałeś. 
    Tak zaczęła się moja nowa historia. Już zawszę będę z tobą i nikt nam nie przeszkodzi. Teraz spełnię każde twoje marzenie, nawet te nie możliwe. Wszystko tylko abyś zawszę był przy mnie i mnie kochał. 
                                                                                                                                    Kim Byung Joo.

Srebrną żyletkę w dłoni... Wycinam kolejne znaki... Choć czuję jak bardzo boli... Choć widzę jak krew z mych ran płynie... Nie przerwę... Swego natchnienia... Co razem z żyletką w dłoniach lekko płynie... Nie powstrzymam się... Dlaczego?... Bo pokochałem... Zostałem zraniony... Robię kolejne cięcie... Głębokie, krwiste... Krew z mych nadgarstków płynie... Kochałem, nadal kocham... Lecz nadzieja przepadła, że ty mnie pokochasz... Powoli odpływam... Wiem, że zmądrzałeś... Umierasz razem ze mną... W końcu będziemy szczęśliwi... Dołączyłeś do mnie... Odzyskałem nadzieje... Już wiem, że mnie kochasz... Wybaczyłem...
                                                                                                                                            Kim Han Sol.


Taki króciutki "w" Btw... Tak się zastanawiam czy w ogóle warto prowadzić tego bloga, gdyż nikt go nie komentuje... Widzę, że czytacie moje wpisy tylko zostawiajcie po sobie inne ślady, ponieważ to motywuje nas do dalszej pracy. Czuję się jakbym pisała to dla siebie, a pisze to dla was, ponieważ niektórych opowiadań z najrealistyczniejszymi pairingami jest tak mało w polskim języku. Np, Hanjoo :| Proszę was o to, abyście chociaż napisali jedno słowo. Plzzzz, ludzie~!

~RuRuRu♥

niedziela, 1 lutego 2015

One-shot TaeKook. "Niezapomniana sesja."

Tytuł: Niezapomniana sesja.
Bohaterowie: Kim Namjoon (RapMonster), Kim Seokjin (Jin), Jeon Jeongguk (Jungkook), Kim Taehyung (V).
Pairing: TaeKook/ VKook.
Ostrzeżenia: Lekka scena erotyczna.

-Jeon, Jeon! Nie tak! Mówiłem Ci przecież, że masz robić to inaczej, do cholery! -Krzyczał fotograf. -Rób to tak jak Ci mówiłem, dobra?! -Spytał a ja zaląkłem się ZNOWU. Bałem się tego fotografa, był inny, taki... taki... przerażający i surowy. Kiwnąłem głową i ustawiłem się w nakazaną mi pozę. Zacząłem pozować a fotograf NamJoon robił zdjęcia. Zrobił ich chyba z 20-30 i zrobiliśmy sobie przerwę. Usiadłem na fotelu a stylistki zaczęły szykować mnie do kolejnych zdjęć.
-Jeongguk! -Usłyszałem ten niski głos dochodzący zza moich pleców i jęknąłem cicho oczekując kolejnego kazania dotyczącego moich błędów.
-Słucham? -Spytałem obracając się na fotelu a stylistki odeszły.
-Zmieniasz fotografa. Mam tego dość, ciągle popełniasz te same błędy i nie słuchasz mnie w ogóle! -Podszedł do mnie i przejechał sobie ręką po włosach. -Masz iść do menadżera. -Dodał spokojniej a ja zszokowany, wstałem i omijając NamJoona, poszedłem do menadżera. Gdy wszedłem do jego gabinetu, ujrzałem dwóch mężczyzn. Jeden był tak nieziemsko przystojny, nie mogłem odwrócić od niego wzroku, a drugi, noo... no był wysoki... W końcu menadżer przemówił:
-Jeon, to dwaj nowi fotografowie. Będziesz miał z nimi sesje i z kim będzie ci się milej pracowało, będzie twoim fotografem na kilka następnych sesji. -Powiedział a ja zamknąłem drzwi i usiadłem obok menadżera. -To jest Kim Taehyung.-Wskazał na przystojnego mężczyznę. -A to jest Kim Seok Jin. -Wstałem i ukłoniłem się.
-Dzień dobry, jestem Jeon Jeongguk. -Powiedziałem i wyprostowałem się.
-Mam nadzieje że będzie nam się miło współpracowało, panie Jeongguk. -Powiedział Seokjin. -Pomyślałem.
-Witam, mów do mnie Tae. Miło mi cię poznać, Jeongguk. -Uśmiechnął się promiennie a ja odwzajemniłem uśmiech następnie spojrzałem na drugiego, również się uśmiechnąłem lecz już sztucznie.
-Mi również miło poznać, mam nadzieję że będziemy współpracować panowie. -Powiedziałem i skierowałem się do menadżera. -To z kim mam pierwszą sesję? -Spytałem a on najpierw wskazał na Seok Jina.
-Najpierw Jin, potem wracasz do domu a jutro masz z Taehyungiem. -Powiedział a ja ruszyłem w stronę drzwi jeszcze zerkając na Tae. Wyszedłem i skierowałem się do mojej garderoby gdzie czekały na mnie stylistki. Usiadłem na krzesło przed lustrem a one zaczęły mnie stroić. Ułożyły mi moje czarne włosy, pomalowały delikatnie i dały mi ciuchy abym się ubrał. Poszedłem do przebieralni i zacząłem oglądać strój. Czarne spodenki za kolana, podkolanówki, czarny podkoszulek z białym napisem "The killer", zapinaną, czarną bluzę z krótkimi rękawami i białe jordany. Ubrałem wszystko i wyszedłem z przebieralni do garderoby. Stylistki zaczęły wszystko poprawiać. Gdy skończyły, wyszedłem do sali w której mieliśmy robić zdjęcia. Chciałem porozmawiać z SeokJinem żeby powiedział mi jak mam z nim współpracować, ale zamiast niego zobaczyłem moją siostrę. Załamałem się, przy niej nie mogłem się skupić.
-Oppa! -Krzyknęła i podbiegła do mnie następnie rzucając mi się na szyję. -Oppa, stęskniłam się za tobą. -Zrobiła smutną minkę.
-Yoona, co ty tu robisz?! Mówiłem ci że w trakcie sesji masz nie przychodzić, do cholery! -Krzyknąłem.
-Oppa, nie złość się... -Powiedziała a ja wziąłem głęboki wdech aby ochłonąć.
-Po co przyszłaś? -Spytałem już spokojnie.
-Oppa, przyszłam się z tobą pożegnać. Wyjeżdżam z Jiminem na wycieczkę, i wrócę dopiero za 2 tygodnie. -Uśmiechnęła się a ja krzyczałem z radości w myślach "Taak! Na reszcie da mi spokój chociaż przez 2 tygodnie!"
-Nie lubię twojego chłopaka, ale w tej sprawie zgodzę się z nim. Niech cię zabiera. -Wytkałem jej język i oderwałem ją od siebie.
-Oppa! Dlaczego taki jesteś? -Spytała i walnęła mnie w głowę. Skrzywiłem się i złapałem za obolałe miejsce.
-Bo jesteś zbyt natrętna. -Znowu wytkałem jej język.
-Jeon, koniec przerwy! -Krzyknęła stylistka.
-Już idę! -Krzyknąłem. -Trzymaj się, i nie narób Jiminniemu kłopotów. -Cmoknąłem ją w czoło. -Paa. -Powiedziałem i odwracając się poszedłem na sesję.
~~
-Jeongguk, źle to robisz. -Powiedział SeokJin. -Rób to tak. -Uśmiechnął się delikatnie i pokazał mi pozę w jaką powinienem być ustawiony. Zaśmiałem się bez dźwięcznie, ponieważ ta figura wyglądała dość śmiesznie. Ustawiłem się w pokazaną figurę i fotograf zaczął ponownie robić zdjęcia.
Dalsza sesja wyglądała tak: Ok. 5 przebiórek, parę krzyków Jina i wypite przeze mnie ponad 2 litry.
Skończyłem sesję i przebrałem się  w swoje ciuchy następnie wyszedłem z budynku.   Udałem się do kawiarni do której chodziłem zawsze po pracy następnie usiadłem przy stoliku i po chwili obsłużyła mnie kelnerka. Zamówiłem mrożoną kawę z bitą śmietaną i czekoladą. Chwilę później moje zamówienie było gotowe i już przyniesione do mojego stolika przez kelnerkę. Upiłem łyk napoju po czym ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałem                       nad siebie i nie wierzyłem własnym oczom.
-Taehyung? -Spytałem a on uśmiechnięty usiadł na przeciwko mnie. -Co ty tu robisz? -Spytałem ponownie obserwując jak woła kelnerkę.
-Przyszedłem napić się kawy. -Wyszczerzył zęby. -Poproszę to samo co kolega. -Wskazał na mój napój. Kobieta zapisała w notesie co życzy sobie klient i odeszła. -Jak się masz? -Spytał mnie.
-Emmm... jestem trochę zmęczony tą sesją, ale to nic. -Uśmiechnąłem się lekko. -A ty? -Również spytałem.
-Hmm... no mam się dobrze, nie mogę doczekać się jutrzejszej sesji. Uważam, że jesteś świetnym modelem. -Znowu się uśmiechnął a ja spuściłem głowę.
-Ahhh... dziękuję. -Odparłem a po chwili zachichotałem. Zapanowała chwila ciszy którą przerwała kelnerka przynosząc napój Taehyunga.
-Dziękuję. -Powiedział Kim i uśmiechnął się do kobiety. Skrzywiłem się na fakt, że uśmiecha się do niej w ten sposób. Napił się napoju a po chwili zaczął się we mnie wpatrywać.
-Coś się stało? -Spytałem zapewne z wypiekami na policzkach.
-Poznajmy się. -Oznajmił a ja poczułem ciepło w sercu.
-D-dobrze... -Uśmiechnąłem się.
Tak minął prawie cały mój dzień, na gadaniem z Taehyungiem. Gdy się ściemniało, Tae zapytał:
-Pijesz alkohol? -Spytał przegryzając wargę.
-Piję, a dlaczego pytasz?
-Chodź dzisiaj do mnie, chcę jeszcze z tobą o czymś porozmawiać i napijemy się piwa. -Uśmiechnął się a ja skinąłem głową.
~~
Gdy byliśmy już u Taehyunga, ja usiadłem w salonie na kanapie a on poszedł do lodówki po piwo.
-Ładny wystrój mieszkania. -Stwierdziłem gdy przyszedł Tae.
-Ah, dzięki. -Postawił napój na stolik i usiadł na przeciwko mnie.
-Tooo... o czym chciałeś ze mną porozmawiać? -Spytałem a on spojrzał na mnie.
-Ahmm... -Zaśmiał się. -O niczym, po prostu chciałem się z tobą napić bo nie mam z kim. -Zrobił smutną minkę.
-Phii! Ale nie możemy przegiąć, bo jutro jest sesja. -Oznajmiłem a on znowu się zaśmiał.
-Ja mam mocną głowę, nie wiem jak ty. -Poklepał mnie po ramieniu.
-W sumie to nie bardzo. -Skrzywiłem się.
-Heeh, życie jest brutalne. -Stwierdził i otworzył puszkę z piwem a ja uczyniłem tak samo.
Już po kilku piwach byłem zalany w trupa a Tae... był prawie trzeźwy. Było nam nudno więc włączyliśmy karaoke i zaczęliśmy śpiewać jakieś piosenki.
-Zaśpiewaj coś innego! -Krzyknął Tae a ja włączyłem piosenkę i zacząłem śpiewać po chwili Kim dołączył się do mnie. Gdy skończyliśmy piosenki z zaschniętymi gardłami wypiliśmy kolejne piwa. Gdy zachciało mi się do toalety zahaczyłem  nogą o krzesło i upadłem na Taehyunga. Próbowałem się podnieść lecz starszy mi na to nie pozwolił. Przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej i złożył na moich ustach pocałunek. Miekki i delikatny pocałunek przesiąknięty alkoholem. Nie spodziewałem się tego ale nie śmiele zacząłem oddawać pocałunki. Zacisnął dłonie na moich pośladkach i ja jęknąłem w jego usta. Nie przerywając pocałunku, zaczął rozpinać moją koszulę. Gdy już pozbył się mojej koszuli, nie wiedziałem co teraz robić, nigdy nie byłem w takich stosunkach z mężczyzną. Przerwał pocałunek i spytał:
-Na pewno chcesz to zrobić? -Spytał a ja lekko zarumieniłem się.
-Nie wiem, hyung... -Spojrzałem w jego oczy, były one wypełnione płomyczkami które mocno świeciły.
-N-Nie wiesz?... -Spytał.
-Przepraszam, hyung. -Podniosłem się i szybko ruszyłem w stronę łazienki. Zamknąłem drzwi i zsunąłem się po nich. Byłem roztrzęsiony. Piekło mnie każde miejsce w które mnie dotykał a najbardziej usta. Dotknąłem ich trzęsącymi się dłońmi i powoli zamknąłem oczy przypominając sobie całą scenę. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
~~
Następnego dnia obudziłem się nic nie pamiętając. Okropnie bolała mnie głowa, i co najlepsze spałem w toalecie! Jak ja się tu znalazłem, to ja nie wiem, ale to nie wszystko, nie miałem koszulki! Pamiętam tylko że piłem alkohol z Tae... Wstałem i otrzepując tyłek, otworzyłem drzwi i wystawiłem za nie głowę. Kim jeszcze spał więc wyszedłem i poszedłem do kanapy następnie chwyciłem swoją koszulę. Założyłem ją i wziąłem moją torbę i telefon które leżały obok stołu. Poszedłem do korytarza i założyłem kurtkę i buty, miałem już wychodzić ale ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałem przez swoje ramię i ujrzałem niedawno obudzonego Taehyunga.
-Do zobaczenia później. -Powiedział a ja tylko skinąłem głową po czym starszy zabrał rękę a ja wyszedłem.
~~
Całą drogę do domu rozmyślałem co tak naprawdę mogło się stać. Tylko jedno wyjaśnienie przychodziło mi do głowy, ale ono było nie realne, to na pewno nie to. Tak się zamyśliłem, że aż ominąłem swój dom. Cofnąłem się i wszedłem do niego.
-Wróciłem. -Powiedziałem, ale i tak wiedziałem że nikt mi nie odpowie bo mieszkałem sam. Drzwi cały czas były otwarte, nie zamykałem ich bo wiedziałem, iż nikt się do niego nie włamie bo moje podwórko było tak ogrodzone. Nawet nie zdążyłem ściągnąć butów bo dostałem sms's. " Taehyung hyung ;] " Skąd ja mam jego numer? A no tak, dałem mu w kawiarni... :Pamiętaj o sesji, będzie o 16;00 bo menadżer musi mieć studio do 15;30. To ten, do zobaczenia.:
-Głupek, menadżer by do mnie zadzwonił. Pewnie zaraz będzie. -Ściągnąłem kurtkę i buty a następnie pobiegłem do toalety czując jak zaraz wybuchnę. Gdy już się załatwiłem umyłem ręce i poszedłem do kuchni następnie szukając czegoś do jedzenia w lodówce. W lodówce prawie nic nie było, więc sięgnąłem do szafki po ramen w paczce. Włączyłem czajnik z wodą i usiadłem przy stole czując nasilający się ból głowy a jeszcze po tym koc. No nie, jeszcze tego mi brakowało. Wstałem i sięgnąłem po butelkę wody mineralnej, wypiłem ją prawie całą. Następnie sięgnąłem miskę i pałeczki. Wsypałem zawartość paczki do miski następnie zalałem ją już przygotowaną wodą. Poczekałem chwile i zacząłem jeść. Po zjedzeniu wziąłem tabletkę na ból głowy. Później poszedłem do łazienki pod prysznic,gdy już ubrałem się i wyszedłem z łazienki, usłyszałem jakiś hałas który wydobył się z mojej sypialni. Poszedłem w stronę pokoju i wszystkie światła w domu zgasły. Przeraziłem się. Gdy obijałem się o ściany mieszkania, zadzwonił mój telefon. Zawróciłem i coś popchało mnie na ścianę następnie biegnąc na drugi koniec mieszkania. Szybko się podniosłem i zacząłem płakać z przerażenia. Pobiegłem po telefon i odebrałem. Był to Kim.
-Jeongguk, dlaczego jeszcze cię nie ma?! -Krzyknął do telefonu Tae.
-*Co? Już 16:00?!*- Pomyślałem.
-Hyung, zabierz mnie stąd! -Krzyknąłem zapłakany.
-J-Jeon, co się stało? -Spytał. -Nie ważne. Gdzie jesteś?! -Spytał starszy.
-Jestem w domu, koło kawiarni na ulicy NightSeul 245. -Powiedziałem przestraszony.
-Czekaj chwilę, zaraz tam będę. -Powiedział Taehyung.
-Ale, hyung proszę, nie rozłączaj się. -Powiedziałem.
-Oczywiście, tylko czekaj! -Krzyknął i usłyszałem jak zaczyna biec. Oddychał tak głęboko i głośno. Ja się zachwycałem a tu znowu hałas. Jakby coś się potłukło, następnie jakieś szepty. Zanioslem się płaczem i zjechałem plecami po ścianie.
-Hyung, szybko. -Szepnąłem nie mając tyle siły żeby powiedzieć to głośniej.
-Zaraz tam będę, wytrzymaj jeszcze chwilę. -Powiedział zdyszany Tae. -Jeszcze chwila, jestem już na NightSeul. -Zobaczyłem kilkanaście metrów przede mną dwie osoby. Zacząłem krzyczeć i wstając uciekłem do najbliższego pokoju z zamknięciem.
-Taehyung, oni chcą mi coś zrobić! Ratuj mnie! -Krzyknąłem przestraszony płacząc. Ten tylko dyszał.
-Nie mogę otworzyć bramy!!! -Krzyknął Tae zachrypniętym głosem.
-Zamknąłem ją! Nie wiem przeskocz mur czy coś, tylko mnie uratuj, hyung!- Ktoś zaczął przekręcać kluczyk w drzwiach. Jak, to ja nie wiem. Drzwi zaczęły się otwierać i usłyszałem trzaśnięcie. Taehyung przybył w porę. Najprawdopodobniej zrobił coś tym ludziom szukali czegoś w moim domu. Drzwi otworzyły się oścież. Ujrzałem zdyszanego Tae. Bez namysłu podbiegłem do niego i rzuciłem na szyję. Zacząłem płakać jeszcze bardziej.
-Dziękuję hyung. -Wyszeptałem przez płacz.
-To nic... ważne, że nic ci nie jest. -Stwierdził i wtulił mnie w siebie. Rozłączył naszą rozmowę telefoniczną i wybił numer na policję następnie podał dane. Policja po kilku minutach była na miejscu a ja byłem już bezpieczny.
-Musimy odpuścić sobie tą sesję. -Powiedział Hoseok siedząc naprzeciwko mnie.
-N-Nie, hyung. Dam radę... -Powiedziałem wycierając oczy.
-Nie dasz rady głupku. Widzę w jakim jesteś stanie. -Wyciągnął telefon i zadzwonił do menadżera.
Poinformował go o zaszłej sytuacji a menadżer trochę pokrzyczał i odpuścił nam ten dzień. Gdy zakończył rozmowę złapał mnie dłoń i zaczął mnie uspokajać, ponieważ nadal cały się trzęsłem.
-Jeongguk, już spokojnie. Już po sprawie, jesteś bezpieczny. -Powiedział gładząc drugą ręką moje ramię.
-Tak, już po sprawie... -Szepnąłem i spojrzałem na nasze złączone dłonie. Widocznie Tae nie spieszno było ich jeszcze rozdzielić.
-Tae, chcesz przed jakiś czas zamieszkać u mnie ?-Spytał a ja zaniemówiłem.
-N-Naprawdę? -Spytałem cicho.
-Tak, a dlaczego nie? -Zapytał starszy uśmiechając się delikatnie.
-Ale... ja nie wiem czy to dobry pomysł... -Stwierdziłem i spuściłem wzrok.
-Dlaczego zły pomysł? Dla mnie wydaje się dobrym w tej sprawie.
-No nie wiem... -Zawahałem się.
-Jak nie chcesz to cię nie zmuszam. -Wydął wargę.
-Nie mówię że nie chce... -Powiedziałem cicho.
-To jaka jest twoja decyzja? -Spytał poważnie. Otworzyłem usta żeby odpowiedzieć, ale zamknąłem jest z powrotem żeby pomyśleć nad tym jeszcze chwile.
-Dobrze... -Stwierdziłem a na jego twarzy zakwitł piękny uśmiech. Również uśmiechnąłem się nieśmiale.
Siedzieliśmy w moim salonie, chciałem się stamtąd ja najszybciej wynosić ale Kim cały czas mnie zagadywał. W końcu wziąłem walizkę i spakowałam w nią swoje ciuchy następnie ruszyliśmy do domu starszego.
-Chcesz coś zjeść, napić się czegoś? -Spytał Tae.
-Aaaa... Nie dziękuję. -Powiedziałem i usiadłem w salonie na krześle przy oknie.
-Na co tak patrzysz? -Spytał Taehyung a ja podskoczyłem.
-Ahh! Hyung, przestraszyłeś mnie! -Krzyknąłem a ten się zaśmiał.
-Nie bulwersuj się tak bo ci zaraz spodnie pękną. -Powiedział i pstryknął mi w nos. Złapałem się za miejsce w które oberwałem następnie skrzywiłem się.
-Hyung, mówił ktoś ci już że jesteś niebezpieczny? -Spytałem żartobliwie.
-Hmm... -Złapał się za brodę i uniósł lekko głowę. -Mama, tata, babcia, ciocia no i ty! -Wskazał na mnie palcem. -Dobra, koniec żartów. Chodź się rozpakować. -Uśmiechnął się a ja tylko kiwnąłem głową. Starszy złapał mój bagaż następnie ruszył do pokoju gościnnego a ja poszedłem za nim.
-Dasz sobie radę, czy mam ci pomóc? -Spytał Taehyung kładąc bagaż przy szafie.
-Nie, dziękuję hyung. Dam sobie już radę. -Uśmiechnąłem się do niego następnie klęknąłem przy szafie.
-A może jednak? -Spytał ponownie a ja zaśmiałem się cicho.
-Hyung, dziękuję za dobre chęci. -Powiedziałem i pomagałem mu znacząco. Zrobił smutną minkę wiedząc że ma wyjść.
-No dobra... To zrobię nam coś na kolację, co ty na to? -Uśmiechnął się i zagryzł wargę.
-Dobrze, dobrze. Tylko proszę, daj mi się rozpakować. -Powiedziałem i skrzywiłem się lekko.
-No dobra, dobra. Idę sobie już... -Zrobił śmieszny dzióbek a ja zacząłem się śmiać.
-Idź, idź. -Powiedziałem rozśmieszony.
-No to idę. -Wyszedł z pokoju a ja na reszcie zostałem sam.
Zacząłem rozpakowywać ciuchy i nagle usłyszałem jak coś się stłukło. Pobiegłem do kuchni i zobaczyłem potłuczone naczynie, Taehyunga z kwaśną miną i przeciętnym palcem. Westchnąłem i podszedłem do niego. Złapałem go za dłoń i zacząłem oglądać jego rane.
-Gdzie masz apteczkę? -Spytałem.
-Emm... jest... jest chyba w łazience. -Odparł i wskazał palcem na łazienkę.
-Okej, chodź ze mną. Musisz przemyć ranę. -Odwróciłem się i ruszyłem do toalety słysząc drepczącego za mną Taehyunga.
Wszedłem do toalety a starszy stanął na wejściu.
-Chodź tu a nie. -Powiedziałem ściągając z szafki apteczkę.
-Jeon, to nic. -Powiedział a we mnie się zagotowało.
-Co?! jak to nic?! Może wdać się zakażenie i jeszcze jesteś fotografem. Jak mnie wam, tym palcem najczęściej obsługujesz aparat. -Wywróciłem oczami.
-Hmmm... No tak, masz rację. -Powiedział i stanął przy zlewie następnie odkręcając wodę, włożył palec pod kran. Skrzywił się lekko. Zaśmiałem się i podszedłem do niego.
-Już wystarczy. -Powiedziałem i złapałem go za nadgarstek. -Siadaj. -Wskazałem na krzesło a on wykonał polecenie. Zakręciłem kran i klęknąłem przed nim następnie opatrując jego palec.
-Dziękuję. -Wyrwał i uśmiechnął się.
-Nie ma za co. -Wstałem i również się uśmiechnąłem. -Powinno być dobrze.
-Tak, jest. -Powiedział i zaczął oglądać palec. -Dobry jesteś. -Dodał jakbym zrobił nie wiadomo co.
-Phhh, tylko obandażowałem ci palec, to przecież nic takiego. -Zaśmiałem się głupio.-No okej, to ja idę robić tą kolację. -Westchnął i wstał.
-Czekaj, ja zrobię tę kolację, ty się nie kłopocz. -Zacząłem machać rękoma.
-Ale obiecałem. -Powiedział.
-Co z tego, ja zrobię. Ty idź odpocząć. -Uśmiechnąłem się i wyszedłem z toalety kierując się do kuchni.
Hoseok poszedł za mną i usiadł a krześle przy stole.
-Nawet gotować umiesz? -Spytał zaskoczony.
-Coś tam umiem, ale bez przesady.- Powiedziałem i założyłem fartuszek. -Co byś zjadł? -Spytałem odwracając się do starszego.
-Hmmmm... może coś zdrowego? -Spytał a ja chwilę pomyślałem.
-Okej, zdrowego... -Zajrzałem do lodówki i wyciągnąłem potrzebne produkty.
Po ok 10 min. danie było gotowe. Postawiłem na stole sałatkę z kurczakiem.
-Kurczak to taki mały dodatek. -Podałem mu talerz i sztućce i zdjąłem fartuszek następnie sam ułożyłem sobie naczynie. Usiadłem.
-Smacznego.
-Smacznego. -Zaczęliśmy jeść a Taehyung poczekał chwilę. -Chryste, Tae. Co ty jeszcze potrafisz zrobić?! -Spytał Hope uśmiechając się do mnie.
-Phii. Jedz a nie. -Wytkałem mu język.
Gdy już zjedliśmy, posprzątaliśmy w kuchni a później zagraliśmy w karty.
Ziewnąłem.
-Która godzina? -Zapytałem zmęczony.
-Hmmm... 23:42. -Powiedział patrząc na zegarek.
-Późno, trzeba iść spać bo jutro ta głupia sesja. -Skrzywiłem się na myśl o sesji.
-Noom. Idziesz pierwszy się myć czy ja mam iść? -Spytał przecierając oczy.
-Nie wiem, jak chcesz. -Powiedziałem wzruszając ramionami.
-To może ty pójdziesz? -Spytał ziewając.
-No okej, tylko nie zaśnij. -Powiedziałem i wstając ruszyłem do pokoju. Wziąłem piżamę i poszedłem do toalety. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic następnie odkręciłem wodę. Przez dłuższą chwilę pozwalałem ciepłej wodzie pieścić moje ciało, lecz postanowiłem, że muszę już wyjść bo jestem okropnie śpiący. Umyłem się i wyszedłem. Ubrałem i zorientowałam się, że nie wziąłem szczoteczki z walizki. Wyszedłem i zauważyłem śpiącego Tae na kanapie. Uśmiechnąłem się do siebie, podszedłem do niego i nachylając nad nim, szturchnąłem go w ramię. Zaczął mamrotać i jęczeć coś pod nosem.
-Hyung, hyung obudź się. -Szepnąłem a on nadal śpiąc, przyciągnął mnie do siebie wywalając na kanapę tak, że teraz leżałem na nim. -Hyung, puść mnie! -Krzyknąłem zaskoczony.
-Tak, tak... -Wymamrotał.
-Hyuuuuunggg! -Krzyknąłem i zacząłem się wyrywać ale to nic nie dawało. Krzyknąłem jeszcze raz ale tym razem się obudził.
-J-Jeon? C-Co ty ty robisz? -Zapytał.
-Mnie się pytasz?! To chyba ja powinienem się ciebie o to zapytać! -Krzyczałem na niego.
-Dobra, dobra. Chyba rozumiem. Już nie krzycz bo zaraz mi głowa pęknie. -Puścił mnie i złapał się za głowę.
-Heeh... -Zaśmiałem się ironicznie i wywróciłem oczami. -Idź się myć. -Wstałem i poszedłem do pokoju .Rzuciłem się na łóżko i krzyknąłem w poduszkę tłumiąc przy tym hałas. Byłem zawstydzony, pewnie każdy by był na moim miejscu. Zapaliłem światło i usiadłem na łóżku.-Jeon, przestań. Nie możesz kochać się w mężczyźnie! -Powiedziałem sobie klepiąc się po policzkach.
-Tae, telefon! -Krzyknął Tae wyrywając mnie z przemyśleń.
-O nie, zostawiłem telefon w spodniach! -Zagryzłem wargę i skrzywiłem się na fakt, że będę musiał odebrać moja własność z rąk starszego.
-J-Już idę. -Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.Na wejściu do łazienki stał Taehyung w samym ręczniku.
-Dzięki, hyung. -Wziąłem telefon z jego dłoni i cały czerwony wróciłem do pokoju.
~~
Następnego dnia wstałem jako pierwszy w wielkim bólem głowy. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie szklankę wody następnie ruszyłem do salonu przez przypadek wylewając trochę wody na podłogę. Zawróciłem do kuchni i wziąłem ścierkę a szklane odstawiłem. Poszedłem wytrzeć wodę ale poślizgnąłem się na niej i w samą porę przybył Taehyung i złapał mnie w swoje mocne ramiona. Patrzyliśmy sobie w oczy, po chili poczułem potrzebę natychmiast odwrócić wzrok.
-Możesz mnie już postawić...
-A..Ahaa. No tak. -Postawił mnie na nogi.
-Dziękuję. -Powiedziałem i wróciłem do kuchni. Wziąłem szklankę wody i wypiłem ją do dna.
-Jeongguk, jesteś na mnie za coś zły? -Spytał a ja tylko pokręciłem przecząco głową.
-Nie, dlaczego miałbym być? -Zapytałem podchodząc do zlewu i płukając szklankę.
-Na pewno? -Spytał ponownie a ja się zirytowałem.
-Hyung! Nie jestem zły, nie mam powodu aby się złościć, zrozum. -Powiedziałem a on tylko westchnął.
-No dobrze.- Oznajmił i zajrzał do lodówki. -Mam zrobić śniadanie? -Spytał wyciągając produkty.
-Eeeem... Nie. Umówmy się tak, że ja będę gotował posiłki a ty będziesz sprzątał. -Uśmiechnąłem się podle.
-Hmmm... no dobrze, ale pod jednym warunkiem. Ty sprzątasz po tym jak coś ugotujesz. -Uśmiechnął się i zamknął lodówkę. -Zrób kanapki, okej? -Poklepał mnie po ramieniu i ruszył w stronę łazienki.
-H-h-hyung, czekaj! -Krzyknąłem za nim, a on odwrócił się z powrotem w moją stronę.- Masz jakieś tabletki na ból głowy? -Spytałem a on zaśmiał się dźwięcznie.
-Taak, są na drugiej półce w niebieskim pudełku. -Odwrócił się i podreptał do łazienki.
~~
 -Hyung, ruszaj się! Śniadanie już jest! -Krzyknąłem do Taehyunga który w tym czasie był w łazience chyba z pół godziny.
 -Ahhhh, nie marudź Jeonggukie. Kanapki nie uciekną! -Krzyknął.
 -Ale za to sesja, tak! -Dodałem i od razu usłyszałem jak wychodzi i wody. Uśmiechnąłem się głupkowato. Usiadłem do stołu i zacząłem jeść. Tym czasem Tae wyszedł z toalety z włosami z których kapała woda po całej podłodze.
-Ah! Hyung! -Podniosłem się ze zdenerwowania. -Wytrzyj włosy! Cała mokra podłoga! -Pokazałem na ciągnącą się za nim kałuże.
-A, to... Miałem mokry ręcznik bo jak się wytarłem wpadł do wanny... -Zamilkłem i znów siadając do stołu, złapałem się za głowę. -No co? Nie denerwuj się tak, bo aż czerwienisz się ze złości.- Rzekł a ja spojrzałem na niego groźnie. -O-Okej, idę po ręcznik... -Dodał a ja wstałem.
-Niee! Stój, bo jeszcze większej kałuży narobisz, ale to już w całym domu. Ja pójdę a ty się nie ruszaj. -Odszedłem od stołu i popędziłem do salonu i sięgnąłem z szafki ręcznik. Wróciłem do kuchni a starszy już objadał się kanapkami. Westchnąłem. -Hyung, jesteś jak dziecko. Bardzo duże dziecko. -Stwierdziłem i rzucając mu ręcznik, usiadłem z powrotem do stołu.
-Dzięki. -Wytarł włosy i również usiadł do stołu. -Smacznego. -Powiedział i zaczął jeść. Z każdą kanapką był coraz brudniejszy. Aż się śmiać chciało, ale postanowiłem się powstrzymać.
-Hyung, jesteś brudny. -Powiedziałem dając mu chusteczkę.
-Ohh, naprawdę? Gdzie? -Pokazałem palcem na brudne miejsce.
-Nie tu, tu. -Powtarzałem, ale nie zdołał się wytrzeć widocznie był taką sierotą... W końcu zabrałem mu chusteczkę i wytarłem go sam.
-Dzięki. -Powiedział i znowu zaczął jeść. Dopiero po chwili zorientowałem się co zrobiłem i poczułem na policzkach pieczenie. Taehyung spojrzał na zegarek widniejący nad lodówką. -Oho, musimy się szykować na sesje. -Powiedział i wstał od stołu. -Pomóc ci posprzątać? -Spytał a ja pokręciłem głową.
-Nie trzeba, hyung. Mam mało do sprzątania. -Uśmiechnąłem się a on złapał za brudne talerze.
-No to ci pomogę. -Puścił mi oczko i włożył brudne naczynia do zlewu.
-Natręt... -Szepnąłem i również wstałem od stołu.
-Słyszałem to! -Krzyknął Tae a ja podskoczyłem.
-Hyung! -Zaczął się śmieć. -Z czego się śmiejesz?! Znowu przez ciebie prawie zawału dostałem! -Wytkał mi język a ja również włożyłem naczynia do zlewu.
-Okej, okej. Ja posprzątam a ty idź się szybko umyć. - Powiedział a ja tylko skinąłem głową i popędziłem do łazienki.
 ~~
 -Jeonggukie, szybciej! Zaraz się spóźnimy! -Krzyknął Taehyung.
-Hyung, przecież jesteśmy już pod studiem... -Powiedziałem zdyszany, ponieważ przez całą drogę biegliśmy. -Menadżer na pewno nam wybaczy... -Dodałem a Tae spojrzał na mnie groźnie.
-Nie ma mowy! Już mam robić złe wrażenie?! -Spytał starszy.
-Hyung, zamknij się wreszcie. Głowa mnie jeszcze boli. -Powiedziałem i powoli wszedłem do studia.
-Ruuszaj się... -Popchał mnie i po chwili byliśmy już w sali w której mieliśmy robić zdjęcia.
-Jesteście w samą porę! -Krzyknął menadżer z uśmiechem. -Jeon, jak się czujesz? -Spytał menadżer stojąc już obok nas.
-Hmmm... Dobrze, tylko boli mnie trochę głowa. -Oznajmiłem łapiąc się za głowę.
-No nic, chcesz jakieś tabletki? -Spytał a ja pokręciłem głową.
-Taehyung hyung mi już dał. -Uśmiechnąłem się zerkając na Kim.
-No dobrze, to Jeongguk. Dzisiaj masz zadanie wybrać sobie sam ciuchy. -Uśmiechnąłem się.
-Naprawdę ?- Spytałem z wielkim uśmiechem na twarzy. Menadżer tylko kiwnął głową i wskazał mi miejsce w które miałem się udać aby zobaczyć i wybrać jakieś jakieś ciuchy. Poszedłem i od razu wpadł mi w oko czerwony sweter, biała koszula, czarne rurki i biało czarna czapka. Szybko ubrałem te ciuchy i poszedłem do stylistek, ułożyły mi włosy i delikatnie pomalowały czarną kredką oczy.
 ~~
 Nadszedł czas sesji. Ustawiałem się w różne pozy, ale i tak wszystko wychodziło beznadziejnie, lecz Tae zbytnio się tym nie przejmował.
-Jeon, chyba zauważyłeś, że nie idzie ci w tej chwili najlepiej, prawda? -Spytał a ja kiwnąłem głową. -W takim razie mam pomysł. Możecie na razie wszyscy wyjść. Musze zostać z nim sam. -Oznajmił a ja zastanawiałem się dlaczego chce zostać ze mną sam... Wszyscy już wyszli i zostaliśmy sami. -Dobrze, Jeon. Zrobimy naturalną sesję. Będę pytał dlaczego wybrałeś akurat te ciuchy, a ty odpowiadaj. Okej? -Spytał starszy.
-Tak jest hyung. -Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-No dobrze, więc dlaczego wybrałeś akurat te ciuchy? -Spytał a ja odpowiadałem na jego pytania, on robił zdjęcia a ja po każdym pytaniu przebierałem się.
Zdjęcia wychodziły całkiem nieźle. Menadżer był zadowolony ze sposobu robienia zdjęć w wykonaniu Kim Taehyunga i jak mnie w nie wkręcił.
-No, Jeon. Teraz musisz wybrać którego zatrzymamy. -Powiedział menadżer mając na myśli wybór między SeokJinem a Taehyungiem.
-Oczywiście że Taehyung. -Powiedziałem bez namysłu. -Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje. Alee... ale trochę szkoda mi Jina... -Dodałem krzywiąc się lekko.
-No trudno, przeżyje. -Zaśmiał się menadżer. -Chodźmy powiedzieć Kimowi. -Uśmiechnął się i wyszliśmy w jego biura w którym dotychczas byliśmy. -Taehyung, proszę do nas! -Krzyknął menadżer.
-Tak, proszę pana? -Spytał Kim lekko spłoszony.
-Gratuluję, zostałeś nowym fotografem Jeongguka. -Oznajmił i uśmiechnął się do niego następnie następnie wystawił do niego dłoń aby ją uścisnął.
Tae uścisnął jego dłoń i spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem odwzajemniłem ten gest następnie podszedłem do Jina.
-Cześć, hyung.
-Cześć. -Odparł bez wyrazu twarzy.
-Przepraszam że nie wybrałem ciebie, ale z Tae mi się lepiej pracuję. -Dodałem a on uśmiechnął się do mnie.
-Nic nie szkodzi, widocznie jest lepszy ode mnie. Miły z ciebie dzieciak, Jeongguk. -Zmierzwił moje włosy na głowie i bez pożegnania z nikim, wyszedł nie pozostawiając po sobie śladu.
-Dzięki, że mnie wybrałeś. -Wyskoczył przede mnie nie wiadomo skąd.
-Jezu, Hyung!!! -Podskoczyłem. -Zabije cię w końcu! -Krzyknąłem.
-No przepraszaaam. -Zrobił smutną minkę. -Alee... nic nie poradzę że lubię patrzeć na ciebie jak się złościsz. -Wytkał mi język a ja walnąłem go w głowę.
-To może polubisz jak cię biję ?! -Spytałem.
-Ała, ała! -Krzyknął. -Już, już przepraszam noo. -Powiedział.
-Idiota! -Krzyknąłem i walnąłem go ostatni raz. Odwróciłem się i poszedłem się przebrać.
~~
Gdy byliśmy już w domu, Tae zaproponował zrobić sobie dzień filmowy. Zgodziłem się. Zrobiliśmy popcorn i kupiliśmy cole. Pierwszy obejrzeliśmy dramat, drugi komedia, trzeci romans, czwarty akcja a piąty... horror których tak bardzo nienawidziłem. Sprzeciwiałem się długo, ale w końcu uległem. Oglądaliśmy "Paranormal Activity". Jeszcze nie oglądałem tego filmu ale sam początek już wyglądał strasznie.
Gdzieś w połowie, cały się trzęsłem, że strachu ale byłem twardy.Próbowałem zająć się jedzeniem popcornu ale Taehyung cały czas mówił żebym oglądał. Spojrzałem w telewizor nie w tym momencie bo na ekranie pojawiła się straszna twarz. Ze strachu podrzuciłem miskę z popcornem do góry, że cały się rozsypał a ja darłem się jak mała dziewczynka.
Wstałem i ruszyłem w stronę pokoju jednak to okazało się być złym pomysłem.. Zawróciłem i usiadłem na kanapie koło zszokowanego Hoseoka.
-H-Hyung, wyłącz to cholerstwo! -Krzyknąłem następnie wstałem a ten tylko zaczął się śmiać i po chwili wyłączył telewizor. -Przez ciebie to już na pewno nie zasnę! -Krzyknąłem a on wstał i podszedł do mnie.
-Nie musimy spać. -Zbliżył się jeszcze bardziej.
-E-Eej... H-Hyung... C... C-Co ty... -Spojrzałem w jego oczy co było widocznie złym pomysłem. W tym momencie Hoseok złożył na moich ustach pocałunek za który oberwał w twarz. Byłem czerwony, zawstydzony jak i zły. Zły na siebie, że pozwoliłem mu na to i się nie odsunąłem. Gdy już oberwał spojrzałem na niego z żalem, strachem, bólem i złością w oczach. A on tylko z czerwonym policzkiem wpatrywał się we mnie. W końcu odwróciłem się na pięcie i ruszyłem do drzwi wyjściowych z mieszkania. Założyłem kurtkę i buty, następnie wyszedłem trzaskając drzwiami. Poszedłem do parku i usiadłem na ławce. Zebrało mi się na płacz. Nie wiedziałem co do niego czuje. Ale chyba przez ten pocałunek, zrozumiałem swoje uczucia. Jaaa, ja go kocham. Pozwoliłem łzą spokojnie spływać po moich policzkach. Ukryłem twarz w dłoniach. Gdy już się wypłakałem, przypomniałem sobie w jaki sposób mnie pocałował. Dotknąłem ust trzęsącymi się palcami.
-Jeon, uspokój się. -Usłyszałem jego głos zza pleców.
-I-Idź sobie... -Powiedziałem beznamiętnie. On tylko usiadł na ławkę obok mnie.
-Przepraszam... -Powiedział spuszczając głowę. Nie odzywałem się, nie miałem zamiaru z nim w tedy rozmawiać. -Jaa... ja bardzo cię lubię. -Powiedział i spojrzał na mnie.
-A może po prostu chciałeś pozbyć się mnie z domu? Jak tak to ci cię to udało. -Znowu zacząłem płakać następnie wstałem i poszedłem w głąb parku. On szedł za mną a ja płakałem nadal. Krążyłem tak ok. 1 godz. Gdy się odwróciłem by powiedzieć coś Taehyungowi, jego nie było. Zabolało mnie serce. Z oczu popłynęły mi kolejne łzy. Usiadłem na trawie przy rzece, spojrzałem w gwiazdy i wytarłem łzy które zasłaniały mi widok. -Boże, dlaczego nie mam na tyle odwagi aby mu powiedzieć? -Spytałem obserwując gwiazdy. Jedna z nich przeleciała po niebie, szybko pomyślałem życzenie i położyłem się na wilgotnej już trawie.-Chcę aby Hoseok był tu teraz ze mną. -Szepnąłem następnie zamknąłem oczy. Gdy jestem otworzyłem ujrzałem nad sobą jego twarz. Zamknąłem oczy i otworzyłem z powrotem aby upewnić się czy nie mam zwidów. On tam był, był obok mnie.
-Nie zamierzasz wrócić do domu? -Zapytał następnie usiadł obok mnie.
-Nie mam po co już tam wracać. -Odpowiedziałem krótko.
-Jeongguk, nie wygłupiaj się. Nie stała się jakaś straszna rzecz że tak to przeżywasz. -Ale mnie zdenerwował, podniosłem się do siadu i walnąłem go z otwartej dłoni w twarz.
-Jest co przeżywać. Wiesz co to do cholery za uczucie? -Spytałem z kwaśną miną.
-N-No nie wiem... -Oznajmił.
-Właśnie, więc jak masz zamiar tu siedzieć to się nie odzywaj.
-No dobra... -Przez następne 20 min. się nie odzywał. Ale w końcu nie wytrzymał.
-Kuźwa, Jeon! Ja nie dam rady tak długo! -Krzyknął i wstał.
-I tak długo wytrzymałeś. -Uśmiechnąłem się do siebie. -Mam do ciebie prośbę... -Dodałem.
-Jaką?
-Pozwolisz zapomnieć mi o tym co się wydarzyło?- Spytałem następnie spojrzałem na niego. Był zaskoczony i przygnębiony.
-Ale... ale jak to? Tak po prostu chcesz zapomnieć? -Spytał łamiącym się głosem.
-Taak, spróbuję. -Powiedziałem a on usiadł z powrotem.
-Uważasz to za słuszne? -Spytał spuszczając wzrok.
-Nie, ale tylko ty możesz sprawić abym się o tym przekonał... -Powiedziałem i dostałem wypieków.
-Jak? Zrobię wszystko abyś o tym nie zapominał, Tae. -Powiedział a j spojrzałem na niego.
-Pocałuj mnie. -Powiedziałem a ten bez wahania najczulej jak potrafił, złożył na moich ustach pocałunek. Zaczął go pogłębiać a ja coraz śmialej zacząłem je oddawać.
Oderwaliśmy się od siebie następnie z wypiekami na policzkach, spojrzałem w jego oczy.
-Nie o tym zapomnieć... ale Tae... nie możemy być razem... -Powiedziałem i odwróciłem wzrok.
-Ale, Jeongguk. Czujesz do mnie to samo uczucie? -Spytał Hoseok a ja kiwnąłem głową. -Dobrze, taka wiedza mu wystarczy. -Oznajmił i uśmiechnął się lekko. -Wracajmy do domu. -Powiedział i wstając, podał mi rękę. Złapałem ja i podniosłem się z wilgotnej trawy. Gdy przyszliśmy do domu, Hoseok zrobił nam gorącą czekoladę bo na dworze było zimno i zmarzneliśmy. Nakrył mnie kocem i usiadł obok mnie.
-Rozpalić w kominku? -Spytał troskliwy.
-Nie musisz... -Powiedziałem i ziewnąłem.
-Jesteś śpiący? -Spytał ponownie.
-Ahh, tylko troszkę. -Stwierdziłem i oparłem się o oparcie kanapy na której siedzieliśmy.
-Jednak rozpalę w tym kominku. -Wstał i podszedł do kominka stojącego naprzeciwko nas.
-Nie mamy jutro żadnej sesji, prawda? -Spytałem zaniepokojony.
-Nie, nie mówiłem ci? -Spytał odwracając się w moją stronę.
-O czym? -Zapytałem kładąc się na sofę zwijając się w kulkę.
-Mamy teraz wolne 3 dni. -Powiedział i rozpalił w kominku.
-Naprawdę?... -Spytałem cicho. Kim usiadł na kanapie koło mnie następnie podniósł moją głowę kładąc ją sobie na kolanach. Uśmiechnąłem się lekko i zakryłem szczelniej kocem chwilę potem zamknąłem oczy odpływając w krainę marzeń i kolorów. Jednym z marzeń w krainie w jakiej wtedy byłem, bym Kim Taehyung.
~~
Rano spałem ba kanapie a koło mnie leżał Taehyung. Chwila... Taehyung?! Szybko podniosłem się do siadu. Szybko wstałem i poszedłem do łazienki.
-Co to miało być?... -Spytałem siebie stojąc przed lustrem. -Muszę z nim pogadać... Ale jeszcze nie teraz. -Zamknąłem drzwi i rozbierając się, wszedłem. Gdy już wziąłem prysznic, wyszedłem z toalety a w salonie nadal spał Hoseok. Poszedłem do pokoju i ubrałem się w świeże ciuchy. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem do kuchni następnie wyciągnąłem z lodówki kanapki z wcześniejszego dnia i siadając do stołu, zacząłem jeść. Wyjrzałem przez okno. -Ładna pogoda... Może pójdę na spacer? -Zagryzłem wargę i posprzątałem po sobie. Wyszedłem z kuchni i ruszyłem do korytarza. Ubrałem buty i kurtkę następnie wyszedłem.
Najpierw poszedłem do kawiarni i zamówiłem to co zwykle. Następnie poszedłem do parku a później usiadłem na ławce koło fontanny. Koło mnie stała budka z przekąskami więc podszedłem i zamówiłem sobie kukurydzę z masłem. Gdy zacząłem jeść, poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i kurtki i odblokowałem ekran. Taehyung. Odebrałem.
 -Tak hyung? -Spytałem.
-Gdzie jesteś?
-W parku. A co?
-Nic,nic. Ja muszę iść do mojego studia zrobić jedną sesję.
-Ohh, naprawdę... A mogę iść z tobą?
-Taak, tylko musisz szybko przyjść do domu.
-Dobrze, zaraz będę. -Powiedziałem i rozłączyłem się. Zacząłem biec do domu i o mało nie potrącił mnie samochód. Gdy wszedłem do domu Tae siedział na sofie. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie wody do szklanki i wypiłem ją całą.
-Możemy iść? -Spytał a ja tylko kiwnąłem głową. Wyszliśmy z domu i szliśmy cicho do jego studia. W końcu zebrałem się na odwagę i powiedziałem:
-Hyung... Czy... Czy mógł byś nie ukazywać w taki intensywny sposób uczuć do mnie?... -Spytałem następnie spuściłem głowę.
-O czym ty mówisz? -Spytał i spojrzał na mnie.
-Chodzi mi o to w jaki sposób spaliśmy... Nie chcę aby to się powtórzyło... -Oznajmiłem.
-Tae, masz bardzo zmienne decyzję. Najpierw powiedziałeś, że mnie kochasz, później, że nie możemy byś razem, następnie zasnąłeś mi na kolanach a jeszcze dzisiaj masz pretensje że spaliśmy razem na kanapie.
-Nie powiedziałem że cię kocham! -Krzyknąłem i spojrzałem na niego. Najwyraźniej powiedziałem to za głośno bo kilka ludzi koło nas zaczęło się śmiać. Znowu spuściłem wzrok i zrobiłem się cały czerwony.
-Ale przyznałeś się do tego, to tak samo jakbyś to to powiedział. -Zaśmiał się starszy na co ja się lekko skrzywiłem. -Tae, jesteś czerwony. -Dotknął palcem mojego policzka.
-Wcale nie... -Powiedziałem i złapałem się za policzki.
-Jesteś. -Zaśmiał się znowu. Założyłem kaptur na głowę i szedłem dalszą drogę do studia w ciszy.
~~
 -Hyung! Dlaczego nie powiedziałeś mi że to będzie sesja nago?! -Krzyczałem na starszego.
 -No co miałem zrobić? Nie mogłem ci przecież odmówić. A nie chciałem ci mówić jaka by była ta sesja, bo byś nie poszedł znając życie... -Skrzyżował ręce i oparł się o ścianę a ja walnąłem go w głowę. -Ałaa! -Krzyknął. -Jesteś jak moja mama. -Rzekł.
-Biła cię? -Spojrzałem na niego z żalem. -Wyrazy współczucia. -Dodałem ironicznie.
-Nie głupku. Wkurza się o najmniejszą drobnostkę, umie wszystko zrobić i jest śliczna. -Uśmiechnął się i przekrzywił głowę. Znowu walnąłem go w głowę i poszedłem do pomieszczenia w którym mieliśmy robić zdjęcia. Siedzieliśmy w małej salce, zaraz miały wejść modelki.
-Byun Baekhyun, możesz wejść.- Powiedział Taehyung.
-C-Co? To sesja dla mężczyzn?- Spytałem oszołomiony.
-Tak a co? Chyba ci to nie przeszkadza?- Spytał a ja opuściłem głowę.- Myślałem, że jesteś profesjonalny... Jeśli chcesz w idź się przejść po studiu a ja zostanę z nimi sam.- Odpowiedział.
-*Nie zostawię go z nagimi facetami samego.* -Pomyślałem.- Aaammm, nie. Nie przeszkadza mi to. -Nadal wpatrywałem się w ziemię. -Wyszedł młody chłopak nie mający na sobie żadnego ubrania. Westchnąłem i zająłem się telefonem. Taehyung z zadowoleniem robił zdjęcia ale dzwonek telefony modela przerwał sesję, chłopak założył szlafrok i odebrał telefon robiąc kwaśną minę.
-Hyung, przepraszam, ale muszę wyjść. Moja siostra trafiła do szpitala.
-Cholera... -Podrapał się po głowie. -Muszę zrobić dzisiaj tą sesję... Nie ważne... Idź, znajdę kogoś innego. Życz zdrowia siostrze. -Chłopak ukłonił się i pobiegł się przebrać. Zaśmiałem się zadowolony a Taehyung zaczął zastanawiać się co zrobić. -Znacie jakiegoś modela? -Spytał Tae swoich współpracowników. Rozejrzałem się po sali i wszystkie spojrzenia były skierowane na mnie. Zaśmiałem się ironicznie. A później z zabijającym spojrzeniem na Kima. Uśmiechał się do mnie promiennym uśmiechem z nadzieją w oczach.
-Chyba cie pogięło. -Powiedziałem on zrobił proszącą minę.
-Jeonggukiee~, proszęę. Noo, Tae, jesteś moją jedyną nadzieją w tej sprawie. Muszę zdjęcia zrobić dzisiaj ale nie mam modela. -Powiedział i podskoczył do mnie. -Proszęę~! Tylko ten jeden raz! -Pokręciłem głową a on klęknął na kolana. -Widzisz, klękam dla ciebie na kolanach. Zgódź sięęęę~... -Zrobił smutną minę i złożył dłonie. -Jeonggukie~. -Powtórzył. Rozejrzałem się po sali i wszyscy wręcz błagali spojrzeniami abym to zrobił. Skrzywiłem się i zamykając oczy zagryzłem wargę.
-Dobrze. -Odpowiedziałem i westchnąłem.
-Jeon, jesteś najlepszy! -Krzyknął i wstając rzucił mi się na szyje że prawie spadłem z krzesła.
 -Ajj, Hyung! Lepiej powiedz im żeby wyszli bo nie zamierzam robić tego przed nimi. -Szepnąłem a on kiwnął głową. Puścił mnie i kazał iść za nim.Zaprowadził mnie do przebieralni. Stylistki mnie uszykowały i kazały rozebrać. Wykonałem polecenia i podały mi szlafrok. Hoseok wszystkich wyprosił i usiedliśmy na chwilę.
-Pamiętaj, nie możesz się wstydzić. Zachowuj się jak na normalnej sesji. -Tłumaczył mi a ja jeszcze bardziej się denerwowałem.
-Ale hyung! Jak mam się nie wstydzić! I jeszcze na dodatek, jestem modelem ale nie tego typu! Jestem na okładkach gazet a teraz jak będę na okładce takiej gazety, co ja zrobię? Będę miał przesrane. -Powiedziałem a on pokiwał głową.
-Masz rację... Musimy coś z tym zrobić... -Pomyślał chwilę. -Mam! Nie będziesz do końca nagi. Obwiążemy cię w okół pasa jakimś materiałem. -Odetchnąłem z ulgą. -Jestem genialny. -Oznajmił i klasnął językiem.
-Heeh, hyung. Twoja skromność nie zna granic. -Stwierdziłem i wstałem. -Idę jeszcze do toalety. -Dodałem i ruszyłem do łazienki. Stanąłem przed lustrem i zacząłem się zastanawiać po co się zgodziłem. -Jezu, przecież to takie zawstydzające. Po co się na to zgadzałem? -Karciłem się za tę decyzję. Wróciłem do sali a Taehyung czekał na mnie.
-Stylistka dała mi ten materiał. Idź to załóż. -Rzucił mi biały, delikatny materiał a ja poszedłem go ubrać. Jakoś go spiąłem aby w trakcie sesji się rozpiął i poszedłem na sesje. -Pamiętaj co ci mówiłem. Znaczy, możesz być trochę zdenerwowany bo to twoja pierwsza taka sesja.
-I ostatnia. -Szepnąłem. -Aaaa... Zadzwoniłeś do menadżera? -Spytałem a on rozszerzył oczy, rzucił wszystko i biorąc telefon wyszedł. Po ok. 3 min, wrócił i zaczęliśmy sesję.
-No to o zaczynamy...- Powiedział lekko zarumieniony Taehyung, wiedziałam że on też się denerwuje no bo w końcu on mnie kocha a ja stoję przed nim prawie nagi.
-T-tak zacznijmy...- Opowiedziałem. Sesja poszła dosyć szybko próbowałem się aż tak nie denerwować tak jak mój fotograf.
-Ok, to chyba będzie koniec.- Powiedział.
-D-dobrze.- Odpowiedziałem.
-Ładnie tak wyglądasz .- Wskazał na moje zdjęcie zrobione przed chwilą.
Już się mierzyłem żeby mu walnąć, ale ten złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, przez chwilę staliśmy tak i patrzyliśmy się, sobie w oczy.- Po porostu utonąłem w nich. Kiedy się do mnie przysunął, zamknąłem mocno oczy, ale on pocałował mnie w czoło- to nie to czego oczekiwałem. Otworzyłem oczy i przyciągnąłem go do siebie łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Czy starszy się zdziwił? Tak, wiedziałem to bo jęknął zdziwiony, ale po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
Kiedy jego chłodna ręka powędrowała po mojej klatce piersiowej zjeżdżając do słupełka od szlafroka, jęknąłem zadowolony chwilę po tym byłem już kompletnie nagi stojąc przed nim. Po chwili on też pozbył się swojego ubrania, i tak zaczęły się nasze wzajemne pieszczoty. Kiedy przenieśliśmy się na kanapę w jego biurze zaczęliśmy "to" robić, tak po tym jak ja doszedłem w jego dłoniach, rozciągnął mnie palcami i wszedł we mnie delikatnie, ale pewnie. Nie, nie żałowałem tego, że się zgodziłem. Kiedy w sumie po udanym stosunku leżeliśmy zmęczeni w swoich ramionach powoli zasypialiśmy.
-Kocham cię Jeongguk.- Szeptem powiedział Tae.
Pocałowałem go w odpowiedzi.
***
Kiedy wstałem, na kanapie byłem sam, a na stoliku obok leżała kartka a na niej "Przepraszam, nie powinienem..." Zdziwiło mnie to, łzy zaczęły napływać mi do oczu. Wziąłem mój szlafrok, którym się okryłem i wyszedłem z pomieszczenia, a wchodząc do pokoju w którym wczoraj miałem sesję, siedział tam Taehyung wgapiony w zdjęcia.
-Co ma znaczyć ta kartka?- Spytałem.
-Po prostu chcę cię przeprosić za to co się wczoraj stało.- Odpowiedział smutno.
- C-Co?! Masz mnie za to nie przepraszać, ja tego chciałem, idioto! -Krzyknąłem płaczliwie. -Po prostu cię kocham ...- Powiedziałem cicho, a łzy swobodnie spływały po mojej twarzy. Taehyung miał skamieniały wyraz twarzy. W końcu wstał i powolnym krokiem, podszedł do mnie. Ujął moją twarz w dłonie i wytarł łzy następnie delikatnie lecz czule mnie pocałował. To naprawdę była nie zapomniana sesja.

Macie tu małego szota na zakończenia ferii (co dla nie których). Mi się kończą już dziś. Smutek, żal i ból wam powiem :[ Ok,Ok. Zaraz trza spać. Dobranooc cebulki~!!!
~RuRuRu ♥