wtorek, 16 czerwca 2015

No Life - HanJoo



Tytuł: No Life
Pairing: HanJoo
Rodzaj: Angst, one shot

Kim ByungJoo, zwany jako B-Joo w internetowym świecie. Nie widział nic oprucz monitora przed którym ciągle siedział. Rzucił stydia tylko aby mieć więcej czasu na granie. Można powiedzieć, że był uzależniony... tak zwany maniak... 
-ByungJoo, skarbie proszę cię... -Błagała płaczliwie matka B-Joo który grał na komputerze.
-Mamo, odpuść. -Powiedział ściągając słuchawki i odwrajcąc się w stronę matki. 
-Ale kochanie, stajesz się już maniakiem. Wyjdź na dwór i spotkaj się z kolegami.  -Oznajmiła z powagą, ale i smutkiem.
-Mamo nie martw się i daj już spokój.
-Ohhh... -Westchnęła zrezygnowana. -Narobisz sobie wady, zobaczysz.-Skrzywiła się i wyszła z pokoju. Byung znowu założył słuchawki i wrócił do grania w ulubioną grę.
:Już jestem: 
Napisał na chacie gry.
:Okej: 
Odpisał ktoś z drugiej strony. Tym "KIMŚ" był Kim Hansol który grał z B-Joo w grę.
:Emm... Hyung, bo widzisz. Wpadłem na taki pomysł, że może pogadali byśmy przez kamerkę?: 
Napisał Byung trochę wahając się z wysłaniem wiadomości.
:Ah... Nie jestem pewny, co do tego... :/:
Napisał Hansol.
:Ale chcę cie zobaczyć.:
Wystukał na klawiaturze i zrobił się cały czerwony gdy zobaczył co właśnie wysłał CHŁOPAKOWI!
:Nadal mnie nie przekonałeś...:
Odpisał Han.
:W takim razie się spotkajmy.:
Wpisał szybko Joo.
:W takim razie porozmawiajmy przez kamerkę.:
:Na prawdę? Zgadzasz się?! :D:
Byungjoo był taki szczęśliwy, że w końcu zobaczy Hansola. 
:No tak, to na skype?:
:Tak, mój nick to B-JooMonster57 :D:
:Hahaha Mój to Hansollie281:
:Hansollie... Jak ślicznie Mogę cię tak od dziś nazywać?:
-Jak uroczo~ -Pomyślał Byung uśmiechając się od ucha do ucha.
:No nie wiem...:
:Proszęęęę~! Hasollie hyuuung~: 
:No dobrze...:
:Dziękujęęęę~ W takim razie już cię zapraszam i dzwonię ;): 
:Okej.:
Szybko ubrał siwe rurki i niebieski sweter. Usiadł przy komputerze i włączył skype następnie wyszukał użytkownika o nazwie Hansollie281. Wyskoczył jedyny użytkownik o tym nicku a B-Joo nacisnął na nazwę i zaprosił do kontaktu. Jeszcze raz spojrzał na swoje odbicie w lustrze i z zawahaniem zadzwonił do Hansola. Czekał chwilę aż odbierze połączenie i w końcu odebrał. Ukazał mu się czarny ekran lecz nie było co czarne tło, Hansol miał zgaszone światło.
-Hansol hyung, jesteś tam? -Spytał B-Joo.
-Jestem... -Odezwał się. 
-*O boże, jaki ma śliczny głos~!* -Pomyślał Byungjoo uśmiechając się lekko.
-A zapalisz światła bym mógł cię zobaczyć? -Spytał młodszy a po chwili w pokoju zrobiło się jasno bo Hansol odsłonił okno i widać było już dobrzę kruchą i uroczą postać Hansola. ByungJoo powstrzymał się od pisku lecz na jego twarzy pojawiły się lekkie wypieki. *Czekaj Byungjoo... dlaczego idioto jeden zachwycasz się wyglądem chłopaka?* -Pomyślał. Popatrzał jeszcze chwilę na Hansol'a lecz coś było nie tak. -Hyung, czy ktoś cie pobił? -Pod okiem starszego było limo a wargę miał rozwaloną w dwóch miejscach. Spuścił momentalnie głowę najwyraźniej nie chcąc aby B-Joo dalej na niego patrzył.
-T-To nic... -Zamilkł na chwilę. -Miałem małą bójkę w szkolę... -Dodał po chwili nie podnosząc głowy.
-Pobili cię? -Spytał lekko wystraszony. Hansol kiwną powoli głową. -Dlaczego? Oczywiście jeśli mogę wiedzieć bo dość dużo pytam. -Zaśmiał się.
-Można powiedzieć, że dobrze się uczę... -Powiedział podnosząc lekko głowę i wpatrując się w twarz B-Joo lekko go tym krępując.
-O! Ja znam ten widok za oknem! -Powiedział. -Mieszkasz w Seulu, na ul. Byusa? -Spytał B-Joo.
-Taak! Skąd wiedziałeś? -Spytał zaskoczony Hansol.
-Moja babcia mieszka na tej ulicy, dokładniej koło tego nowego super marketu.
-Ja troszkę dalej, w lewo i jest niebieski bliźniak z dość wysokim żywopłotem.
~*~
Następny tydzień ich rozmów wyglądał trochę inaczej. Przyzwyczaili się do siebie i codziennie ze sobą rozmawiali. Opowiedzieli sobie o sobie nieco więcej i tego tylu rzeczy. Lecz dzień ósmy wyglądał inaczej. HHansol był jakiś taki zmartwiony i zestresowany. 
-Hyung, czy coś się stało? -Spytał zaniepokojony B-Joo. 
-Eeem... Nie, nie. Wszystko w porządku. -Powiedział i uśmiechnął się uroczo. Po chwili do pokoju B-Joo weszła jego mama. 
-Skarbie, tak jak mówiłam, już jadę z tatą na urlop na dwa tygodnie. Dbaj o siebie, dobrze? -Podeszła i ucałowała go w czoło. 
-Dobrze mamo. -Powiedział i uśmiechnął się do niej. Kobieta wyszła a Joo wrócił do rozmowy z Hansol'em.
-To twoja mama? -Spytał ciekawy Hansol.
-Taak, strasznie nadopiekuńcza. -Zaśmiał się. 
-Rozumiem... -Również się zaśmiał. Chwilę po tym rodzice Byungjoo odjechali.
 Nagle drzwi od pokoju Hansola otworzyły się na oścież. W wejściu stanęło trzech gości. Han odwrócił się do nich a jeden do niego podszedł i podniósł za ubranie. Han stał na palcach przestraszony i patrzył w twarz kolesia. Nagle przypomniał sobie, że gadał przez skype z B-Joo i szybko ściągnął słuchawki. Kamery nie zdołał wyłączyć, ponieważ dostał mocno z otwartej dłoni w twarz.
-Jezu, Hansol! -Krzyknął przerażony B-Joo zakrywając usta dłonią. Tym razem Han dostał mocny cios z pięści w brzuch, że aż zgiął się w pół a z jego kącika ust spłynęła strużka krwi. Nagle jeden z kolesi wskazał na ekran na którym był przestraszony Byung. Koleś puścił Han'a, a ten aż upadł i podszedł do komputera uśmiechając się do monitoru. Nagle obraz zgasł a B-Joo wpadł w panikę. -Niebieski bliźniak z dość dużym żywopłotem na ulicy Byusa. -Szybko pobiegł do korytarza i założył buty następnie zarzucił na siebie kurtkę. Wybiegł z domu i popędził do Hansol'a który teraz cierpiał z bólu. Biegł już tak około 3 minuty. Przyspieszył ruchy i lada moment był na ulicy Byusa.
-Hansollie~! -Krzyknął zmachany. Czuł jak nogi mu się uginają i, że słabnie, ale dalej biegł nawet przyśpieszył. Nagle przed nim znalazł się niebieski bliźniak i dość wysokim żywopłotem. Przeskoczył krzaczek i zaczął dobijać się do drzwi. 
-Cholera, zamknięte. -Powiedział zagryzając wargę. Zaczął uderzać ramieniem o drewniane drzwi i w końcu się roztwarły.Szybko pognał do środka szukając pokoju w którym znajdował się Hansol. Ponieważ w domu nie było dość dużo pokoi po chwili odnalazł ten właściwy. Otworzył drzwi kopniakiem i od razu zobaczył Hansola... nie przytomnego, nagiego Hansola leżącego na łóżku całego pobitego, ale to nie wszystko... ten gość co walnął Hana, właśnie miał zamiar się z nim zabawić. B-Joo nie wytrzymał i rzucił się z pięściami na tego gościa. Walił na oślep, pięść niezmiernie go bolała więc użył też drugiej. Mężczyzna którego bił B-Joo, nie wiedział co się dzieje, po prostu odbierał ciosy. Pobił go aż do nieprzytomności. Nagle do pokoju wpadło tych dwóch i jeden z nich walnął Byunga w brzuch. W tym czasie Hansol lekko się rozbudził i nie wierzył własnym oczom. Nie wierzył, że B-Joo przybiegł tu właśnie dla niego i, że bije się dla niego. Rozpłakał się.
-Byungjoo... -Szepnął przez płacz Hansol. Te słowo dodało energii B-Joo i znokautował dwóch przeciwników jednym mocnym ciosem. Szybko podszedł do Hansola i sięgnął po koc  którym okrył starszego.
-Hyung, trzymaj się. -Powiedział i wziął go delikatnie na ręcę nie chcąc zrobić mu krzywdy. Szybkim krokiem wyszedł z domu i wtulił w siebie starszego.
-Byungjoo-aah... Dziękuję... -Powiedział i zaszlochał.
-Hyung, wszystko w porządku. -Powiedział i uśmiechnął się do niego a Han nabrał czerwony kolor policzków. Szli tak jeszcze chwilę dopuki nie zaczęły spadać na nich krople wody. Hansol zaczął już trząść się z zimna. -Nie zdąrzymy dojść do mnie do domu. Pójdziemy do mojej babci, dobrze? -Spytał bardziej wtulając w siebie Hana. Ten tylko kiwnął głową. Pobiegł w takim tempie w jakim był stanie i po chwili był już przed drzwiami swojej babci. Stali przed domem cali mokrzy i zmarznięci. Drzwi otworzyła siwa staruszka.
-Na boga! Byungiie, szybko go wnieś! -Powiedziała wystraszona staruszka. Byung szybko wszedł do środka i położył Hansol'a na kanapie następnie okrył następnym kocem.
-Babciu, czy są tu jakieś moje ciuchy? -Spytał z nadzieją.
-Oczywiście, że są. Idź do pokoju gościnnego i tam je znadziesz. -Powiedziała i usiadła koło Hansola. Joo poszedł do pokoju po ciuchy dla Hansola a babcia położyła dłoń na jego czole. -Byungjoo! On ma gorączkę! -Krzyknęła nawet nie interesując się kim jest chłopak którego przyniósł B-Joo. Byung przybiegł z ciuchami i klęknął przed Hansolem.
-H-Hyung, wszystko w porządku? -Spytał zaniepokojony.
-Taa... ak. -Odpowiedział i spojrzał na B-Joo.
-Hansollie, muszę wrócić po twoje rzeczy i zabieram cię do siebie. Nie wrócisz  tam już. -Powiedział a Hansol kiwnął głową. Podał babci ciuchy. -Babciu, wsadź go do wanny i opatrz te wszystkie rany. A, i jak nie da rady się ubrać to mu pomóż, dobrze?. -Spytał a ta kiwnęła głową. -Dziękuję.
-Uważaj na siebie Byungjoo... -Szepnął Hansol a Joo uśmiechnął się do niego.
-Będe. -Powiedział i wyszedł zakrywając głowę kapturem aby nie zmoknąć jeszcze bardziej  -Biedny Hansol... I jeszcze do tego zachorował... -Westchnął i nawet nie zauważył, że jest już przed niebieskim bliźniakiem. Szybko wślignął się do domu i poszedł do pokoju Hansola. Na szczęście tych opryszków nie było, więc spokojnie mógł zabrać rzeczy Han'a i wyjść. Tak więc wygrzebał jakąś torbę i włożył ciuchy z szafy do troby. Przeszukał jeszcze pokój w poszukiwaniu czegoś, czego mógłby potrzebować jeszcze Han. Znalazł telefon, kurtkę, portwel i szybko spod łóżka wyciągnął trzy pary butów. Nagle jego telefon zaczął wibrować w tylnej kieszeni spodni. Wyciągnął go i spojrzał na ekran "Babcia",  odebrał.
-Halo?- Spytał Joo przykładając telefon do ucha.
-:ByungJoo-aah, wszystko w porządku? Nic ci nie jest?:- Spytał Hansol po drugiej stronie słuchawki. B-Joo słysząc jego głos uśmiechnłą się od ucha do ucha.
-Taak, wszystko okej. Zabrałem twoje wszystkie ciuchy z szafy, telefon, kurtkę i trzy pary butów spod łóżka. Czegoś jeszcze ci potrzeba? -Spytał rozglądając się po pokoju.
-:Jak byś mógł to na moim łóżku pod poduszką leży pomarańczowy notes z gwiazdkami. Mógłbyś go zabrać?: -Spytał starszy z nadzieją w głosie.
-Oczywiście. -Powiedział i sięgnął po pomarańczowy notes w gwiazdki spod poduszki. Obejrzał go z każdej strony i włożył do torby. -Coś jeszcze? -Spytał. Nagle usłyszał czyjeś kroki za swoimi plecami. 
-:Nie, to już wszystko.:
-Hansol, oni wrócili. Muszę kończyć. -Powiedział, ale nie rozłączył się, ponieważ usłyszał strzał i poczuł przeszywający go ból na plecach pod obojczykiem. Upadł na kolana i złapał za obolałe miejsce upuszczając telefon na ziemie. Syknął i zabrał z powrotem rękę. Krew. Krew spływała z jego dłoni. Byungjoo został postrzelony. Na widok krwi zemndlał runął całym ciałam na ziemie.
*U HANSOL'A*
-Byungjoo? Byungjoo! Co się stało, odezwij się! -Krzyknął do telefonu babci B-Joo. Usłyszał jakiś niepokojący chuk i jak Byung upuszcza telefon. -Byungjoo! Idioto! -Krzyknął płaczliwie a po jego policzku spłynęła łza.
-Kochanie, co się stało? -Spytała zaniepokojona starsza pani.
-Byungjoo, coś się stało...-Powiedział i usłyszał jakieś nie wyraźnie głosy. Wydawało mu się, że usłyszał "Zamknij go w piwnicy". -Słyszałem jakieś głosy, a potem strzał... B-Byung upuścił teleon... Muszę po niego iść. -Dodał i wstał.
-Nie możesz iść sam! -Krzyknęła. -Jeszcze tobie się coś stanie. Zadzwonie do moich wnuczków i ci pomogą. -Poszła do innego pokoju i zadzwoniła do trzech powyrzej 20-letnich wnóczków z telefonu stacjonarnego. Po około 15 minutach przyjechało trzech wysokich mężczyzn.
-Co się stało babciu? -Spytał jeden z nich.
-Byungjoo... Coś mu się stało. To jego przyjaciel, -Wskazała na Hansola. -Byung uratował go przed jakimiś zbirami i przygarnął go do siebie do domu. Chwilę wcześniej przed wami poszedł po jego rzeczy i Hansol mówi, że słyszał jakieś głosy, strzał i Byungjoo upuścił telefon. -Powiedziała zdenerwowana staruszka.
-Dość poważne... -Zamyślił się jeden z mężczyzn.
-O czym tu jeszcze myśleć?! -Wtrwał jeden. -Młody, wiesz gdzie poszedł? -Spytał Hansol'a, ten tylko wiknął głową. 
-To chodźmy. -Powiedział. Mieli już wychodzić, ale staruszka zatrzymała Hansola.
-Hansollie, jesteś pewien, że dasz radę pójść z gorączką? -Spytała. 
-Zrobie wszystko nawet jak mam gorączkę, aby uratować Byungjoo. -Uśmiechnął się smutno i wyszedli. Wsiedli do jednego samochodu i przez chwilę jechali w ciszy i przemówił jeden głos.
-Jesteś chłopakiem Byungjoo? -Spytał kierowca samochodu. Hansol zrobił się czerwony.
-N-Niee... Jestem jego przyjacielem... -Wydukał zawstydzony.
-Khe... Rozumiem. -Zaśmiał się. -Jestem Choi Siwon. -Przedstawił się kierowca.
-Ja jestem Kim Young Oon. -Powiedział jeden siedzący z tyłu.
-A ja jestem Kim Heechul. -Odezwał się najstarszy z gromadki uśmiechając się do Han'a. 
-Ja jestem Kim Hansol. -Przedstawił się z małym uśmiechem na ustach. Hansol spojrzał na ulicę i byli już przed jego byłym mieszkaniem. -Ooo, to tu. -Powiedział a Siwon zatrzymał się przed niebieskim bliźniakiem. Wysiedli z auta i pobiegli do mieszkania. Hansol przebiegł po każdym pokoju po kolei i nie zastał w żadnym Byungjoo, tylko w jednym jego rzeczy które brał dla Han'a i i telefon Joo. Wszedł w głąb pokoju i ostatnie co rzuciło mu się o oczy, to mała kałuża krwi. Skrzywił się i pobiegł do "PIWNICY" krzycząc przy tym imię Byungjoo. Starsi pobiegli za nim i próbowali rozwalić zamknięte drzwi. 
-Byungjoo-aah! -Krzyknął płaczliwie dobijając się do drzwi. 
-Hansollie, uciekaj z tąd! -Usłyszeli obolały krzyk B-Joo.
-Byungjoo! -Walnął w drzwi pięściami i rozpłakał się.
-Hansol, odejdź na chwilę. Wywarzymy te drzwi. -Powiedział Siwon a Heechul przesunął Hansol'a. Po chwili wywarzyli drzwi i przez to co ujrzeli Hansol prawie zemdlał. Na drewnianym krześle siedział przywiązany, pobity i zakrwawiony Byungjoo. Hansol miał ochotę rzucić się z pięściami na... na swojego brata. Tak, ten mężczyzna który tak krzywdził Hansola był jego bratem. Wracając, zza drzwi wyleciało dwóch kolesi i kijami bejsbolowymi i ruszyli w stronę Siwona i Heechula. Zaczęli się bić i dość dobrze im to szło, zwłaszca Siwonowi i Heechulowi. Youngon zajął się "BRATEM" Hansol'a a Han popędził do Byungjoo.
-Byungjoo-aah... -Wyszeptał zapłakany i zaczął ocierać świerzą krew z twarzy młodszego. -Przepraszam... Przepraszam cię. To przeze mnie... -Dodał a po jego policzku spłynęła kolejna łza- łza bezsilności i bólu. Byungjoo uśmiechnął się smutno i musnął ustami czoło starszego. Szybko go rozwiązał i pomógł wstać. Wziął go pod ramię i zaczął przesuwać się po ścianie nie chcąc aby oberwał on ani Byungjoo. 
-Byungjoo, uważaj! -Krzyknął Heechul dając znak aby uniknął strzału które planował jeden z napastników. Hansol osłonił Byungjoo swoim ciałem i sam został postrzelony. Byungjoo naglę ożył i przerażony wpatrywał się z zamglone oczy swojego hyunga. Złapał starszego za ramiona i potrząsnął delikatnie. Han zmarszczył brwi a po jego policzku pociączyła się kolejna łza. Uśmimechnął się boleśnie do Byungjoo i upadł w ramiona Byung'a. Uklęknął i oparł starszego o ścianę. Jego serce zatrzymało się gdy ujrzał przeszywającą plamę krwi na bluzie starszego po lewej stronie na klatce piersiowej. Hansol oddychał coraz płyciej a Byungjoo zaczął sączyć łzy.
-Hyung, nie! Nie zostawiaj mnie! -Krzyknął a Hansol przymrórzył oczy.
-Chyba takie jest moje przeznaczenie... Przepraszam Byungjoo... -Wyszeptał i kaszlnął cicho. Jego oczy się zamknęły a Byungjoo rozpłakał się na dobre. 
-Hyung! Obudź się! -Krzyknął i szarpnął go za ramiona. Hansol się nie obudził. Załamany Byungjoo nie zawrzając na to, ze został postrzelony w plecy i, że ledno rusza palcami wstał i rzucił się z pięściami na tego kto postrzelił Hansol'a. Byung miał zamiar zabić tego kolesia lecz gdy Heechul, Youngoon i Siwon sobie poradzili z tymi opryszkami oderwali Byungjoo od ledwo oddychającego człowieka. B-Joo upadł na kolana i zaczął szlochać.
-Zabierzcie Hansola i zadzwońcie po karetkę i policję. -Powiedział Youngoon. Kiwnęli głowami i wynieśli Hansola a Youngoon klęknął koło Byungjoo. -Przykro mi.
-Dlaczego?... Dlaczego to nie mogłem być ja? Dlaczego Hansol to zrobił? Po co tyle nacierpiałem i po co aż tak się starałem? Aby on teraz mnie opuścił? Dlaczego życie jest taki niesprawieliwe? -Spytał bardziej siebie i zakrył twarz dłońmi.
-Wiesz... Jedni odchodzą a dródzy przychodzą... Pierwsi odchodzą po to aby dródzy mogli przyjść... -Powiedział i przytulił go do siebie. 
-Tylko, że ja... ja go kochałem... Zrobił bym wszystko żeby był teraz ze mną... -Zaszlochał.
-Wiem o tym... -Poklepał go po plecach i podniósł. -Chodźmy ty też musisz jechać do szpitala. -Ozajmił Youngoon i ruszyli ku wyjścu z piwnicy.
~*~
-Czy... czy on na prawdę odszedł? -Spytał  sam siebie leżąc na łóżku szpitalnym. Nagle do sali wpadł Siwon.
-Hansol... On żyje! -Powiedział szczęśliiwy Choi a Byungjoo zdrętwiał. Jego oczy rozszerzyły się do możliwych rozmiarów a z nich pociekły strumyczki łez. Nie wierzył własnym oszą, nie wierzył w to co usłyszał. Czy Hansol... Hansol żyje?! -Wstał i oderwał wszystkie kabelki które miał przyczepione i powbijane w ciało. Pobiegł do sali w której był Hansol i rozpłakał się na samym wejściu. Hansol żył. Leżał na łóżku z uchylonymi powiekami obwiniętny bandarzami. Powli odwrócił głowę w stronę Byungjoo i uśmiechnął się do niego rozkładając ramiona aby B-Joo go szybko przytulił. Podbiegł do niego i ostrożnie objął. 
-Hyung... myślałem, że odeszłeś... -Wydukał przez płacz.
-Też tak myślałem... Nie dostałem w serce, ale o mały włos...-Pogłaskał go po głowie. -Już spokojnie, jestem tu. -Szepnął.
-Zostawmy ich samych... -Powiedział Heechul uśmiechając się i wyszedł z Siwonem i Youngoonem z sali.
-Tak bardzo się bałem... Tak się bałem, że już cię nie zobaczę... Że mnie zostawiłeś... -Pociągnął nosem.
-Jak mógłbym cię zostawić, skoro mam ci jeszcze tyle do powiedzenia? -Spytał odsuwając od siebie i ujmując jego twarz w dłonie.
-Więc mnie nie zostawiaj i mi powiedz. -Uśmiechnął się do niego a Hansol wytarł łzy z jego twarzy. Byungjoo spojrzał w zaszklone oczy starszego i powoli zbliżył się do jego twarzy lekko muskając jego usta swoimi.
-B-Byungjoo... czy ty mnie... -Nie dokończył bo Byung mu przerwał dokąńczając za niego.
-"Lubisz?" Tak, lubię cię hyung... -Powiedział i zobaczył łzę spływającą po policzku Hansol'a. -Hyung, wiem, że moje uczucia wszystko spieprzyły... Ja spieprzyłem. Ale to moje serce wybiera samo... Wystarczy tylko słowo abym wiedział jaka jest twoja odpowiedź... Jeśli mnie odrzucisz- w porządku. Po prostu wyjdę i pójde do swojej sali i będę próbował pozbyć się tych uczuć... Choć wiem, ze będzie to trudnę, bo wiem jak mocne są moje uczucia do ciebie.-Powiedział a Hansol spuścił głowę.
-Przykro mi, że... -Tym razem to B-Joo spuścił głowę i wstał następnie ruszył do wyjścia. -Dlaczego idziesz?... Przecież nie skończyłem. -Rzekł Hansol łapiąc młodszego za nadgarstek.
-Ale hyung, nie musisz kończyć, ponieważ ja wiem co chcesz mi powiedzieć... Coś w stylu "Przykro mi, że... zepsułeś naszą przyjaźń...", a nie chcę tego słyszeć ponieważ, chcę zapomnieć o moich uczuciach i żyć jak wcześniej... Chcę się znowu z tobą zaprzyjaźnić... -Powiedział i odwrócił się do starszego.
-Idioto! -Wykrzyczał. -Masz nie zapominać! Chiałem powiedzieć, że "Przykro mi, że... Musiałeś przeze mnie tyle wycierpieć, a to tylko przez uczucia... Lecz gdybym ja miał uratować ciebie, postąpił bym tak samo, ponieważ... ponieważ też cię k-kocham... -Wyznał a po jego policzkach spłynęła łzy po raz setny tego dnia. -Ale jak chcesz, to idź... Zapomnij o mnie i uczuciach i zostaw mnie samego na pastwe losu i cierpienia. -Puścił jego nadgarstek i położył na łóżku odwracając plecami do Byungjoo.
-Hyung... Przepraszam... -Wyznał B-Joo a Han poczuł jak obok niego materac się lekko ugina. -Jestem takim idiotą... Wybaczysz mi? -Nie musiał długo czekać na odpowieć ponieważ odpowiedzią był czyn... Słodki i miękki czyn który wykonał Hansol składając niespodziewany pocałunek na ustach Joo. Miękki i słodki pocałunek który tak bardzo uszczęśliwił tą młodą dwójkę. Hansol odsunął się od B-Joo i wtulił się w jego obojczyk.
-Nie potrafił bym ci nie wybaczyć... -Wyszeptał a Byung pocałował starszego w czubek głowy.
-Kocham cię hyung.
-Ja ciebie też.
~*~
Minął tydzień od zajścia w szpitalu a większość ran i siniaków B-Joo zniknęły tak jak obawa jak zareagują jego rodzice na związek Hansola i jego. W tym dniu mieli wrócić z urlopu. No i wrócili... Hansol siedział w kuchni w domu Byungjoo i czekał aż państwo Kim wejdą do pomieszczenia gdzie znajdował się Han. W końcu weszli a Hansol stanął dęba. Byung do niego podskoczył i objął ramieniem.
-Dzi-Dzień dobry, jestem K-Kim Hansol... -Przedstawił się i ukłonił.
-Mamo, tato... -Uśmiechnął się do nich a później do Hansol'a. -Od dziś mieszka z nami i jest moim chłopakiem. -Powiedział odważnie.
-Aigooo~! -Pisnęła pani Kim. -Mój malutki Byung ma wreszcie kogoś u swojego boku... -Podeszła do Hansola. -Hansollie, witaj w rodzinie. -Uścisnęła go mocno uśmiechając się od ucha do ucha.
-Tato... nie masz nic przeciwko temu? -Spytał zaniepokojony Byungjoo.
-Ehhh... Synku, wiesz, że mam cię tylko jednego i będziesz robić to, co uważasz za słuszne. Nie chcę cie stracić więc, jaką decyzję podejmiesz, ja też ją podejmę. -Uśmiechnął się i podchodzić uścisnął całą trójkę. 
-Dziękuję wam. -Powiedział rozczulony Byung.
~*~
Dni Kimów mijały coraz lepiej i milej. Byung powiedział rodzicom, jaką sytuację przeżyli z Hansol'em i w jakiej Han był sytuacji. Przyjęli go z wielkim uczuciem.
-*Moje kolene dni... były... no... Magiczne. Każdy uśmiech Hansola dawał mi ogromną satyswakcję i pomagał stąpać po cienkim lodzie. Każdy uśmiech mojego ukochanego, pozwalał mi na kolejny krok w naszym związku... Dzięki niemu mój nałóg do komputera zniknął. Wyleczył mnie z wszelkich chorób, lecz z miłości nawet on nie zdoła mnie uleczyć. Powiedział mi kim był jego brat i to, że jest sierotą co zrozumiałem i słuchałem jak opowiada mi swoją historię życiową co chwilę popłakując. Po kilku miesiącach pstanowiłem, że oświadczę się Hansolliemu. Efekt był magiczny... Klęknąłem przed Hansollim i poprosiłem go o rękę. Rozpłakał się tak samo jak moja mama... nawet mój tata się wzruszył. Niezmiernie się cieszyłem gdy wyszeptał "Tak..." i rzucił mi się szczęśliwy na szyję. Czasem warto zaryzykować i stąpać po cienkim lodzie dla najważniejszej osoby na świecie. Niektóre osoby z miłości nawet chcę oddać życie dla ukochanego lub ukochanej. Hansol tak postąpił... Chciał oddać za mnie życie, lecz Bóg był tak łaskawy i chciał abyśmy byli razem szczęśliwi. Jak mój największy skarb na świecie będzie miał umierać, umrę razem z nim, albo nawet jak będzie taka możliwość, to umrę za niego.*

~KimSeungLee

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Wybaczycie mi, wiem o tym.. ;')

Hej miśki!
Przez długi czas zastanawiałam się co zrobić z 2 rozdziałem Hanjoo i nie wymyśliłam nic..
Wiem, że większość z was czeka na kolejny wpis, ale cóż..
Próbowałam pisać na chama, ale nic z tego.
Myślę, że potrzebuję jeszcze trochę czasu na napisanie tego rozdziału  i mam nadzieję, że dacie mi ten czas.
Wiem, że nie było mnie długo, za co przepraszam, ale też chciałam wam to jakoś wynagrodzić i odwdzięczyć wam się, że macie cierpliwość ze stali.
Wzamian za to, jutro wstawię nowego Hanjoo (nie jestem pewna czy powinnam wam podać fabułę, no ale choć trochę wam pospoileruje)
Tak więc ByungJoo jest uzależniony od komputera i gra z Hansolem w pewną grę przez internet. Gdyż nie wiedzą jak wyglądają, B-Joo w końcu pyta czy pogadają przez kamerkę. Hansol nie pewnie zgodził się, i dopiero zaczęły się kłopoty.
Gdy gadali przez kamerkę, drzwi od pokoju Hansola otworzyły się a w nich stanęło trzech mężczyzn. Jeden z nich podszedł do Hansola i podniósł go za kołnierz następnie uderzył w brzuch.
Koniec spoileru :')

Do jutra.

~KimSeungLee.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Hanjoo, 1 rozdział- You know, i'm not perfect.

Proszę kolejny rozdział. Może nie za długi, ale jest :'D Miłego czytania~!



Tytuł: You know, i'm not perfetc.
Bohaterowie: Nie całe Topp Dogg.
Pairing: Hanjoo
Gatunek: Angst
Część z opo.: "Pot spływał po jego twarzy jak jesienny deszcz po szybie, który później roztrzaskiwał się na różne strony pod uderzeniem o powierzchnie."


~Tymczasem u Byungjoo~

-Gdzie on polazł? -Spytał sam siebie Byungjoo.
-Skarbie wychodzimy już? -Spytała Sulli. Byungjoo zagryzł wargę.
-Naprawdę przepraszam Sulli, ale jeśli nie znajdę Hansola to nasza przyjaźń może się zakończyć w straszny sposób. -Powiedział Joo, a Sulli odrzuciła głowę na bok śmiejąc się krótko.
-Czyli... Ten dzieciak jest dla ciebie ważniejszy ode mnie? -Spytała z nie dowierzeniem. -Byungjoo, wybieraj. Albo ja- albo on. -Powiedziała napierając ręce o biodra.
-Naprawdę każesz mi wybierać między tobą, a nim? -Zaśmiał się głucho.
-Właśnie tak. Albo ja- albo on.
-Khe. Wiesz jak to się nazywa? To jest szantaż. Wyjdź i nie pokazuj mi się więcej na oczy. Nie chcę cię więcej widzieć. Uświadomiłem sobie jak bardzo ważny jest dla mnie Hansol i nie chcę go stracić, ale przez ciebie wszystko runęło. Hansol mnie znienawidził, przez ciebie. Nie chce na mnie patrzeć, przez ciebie. Trację wszystko, przez ciebie. -Wziął kurtkę i podał prowadząc ją do drzwi.
-Ale Byungjoo... -Byung zamknął jej drzwi przed nosem i pobiegł do lidera- P-Goona.
-Hyung, zostańcie w domu. -Powiedział Joo.
-Co? Jak to zostać w domu? A co z Hansolem? -Spytał Sangdo który stał koło P-Goona.
-Ja go znajdę. Wszystko spieprzyłem więc chcę to naprawić SAM.
-Ale B-Joo, nie dasz dasz rady go sam znaleźć w nocy i to jeszcze w Seoul. Może być wszędzie, a my mamy samochody i w razie jak nie byłbyś w stanie go znaleźć to któryś z nas by to zrobił. -Powiedział P-Goon.
-Ale hyung, w taki sposób Hansol mi nie wybaczy. Przyjaźń z Hansolem jest dla mnie najważniejsza. Góra- którą była Sulli już nie stoi nam na drodze więc chcę zacząć od nowa. -Powiedział z błagalnym spojrzeniem.
-Zerwałeś z Sulli?... -Spytał zaskoczony lider. -Nie ważne. Biegnij go szybko znaleźć, ale pamiętaj o tym, żeby do nas zadzwonić ja go nie znajdziesz.
-Dziękuję hyung. -Powiedział i pobiegł do pokoju. Ubrał kurtkę i zabrał telefon. Wybiegł z pokoju i już miał otwierać drzwi wyjściowe od dormu, lecz zatrzymał go krzyk.
-Byungjoo! Zatrzymaj się. Zobacz co znalazłem pod pokojem Hansola. -Powiedział zmachany Nakta z kartkę w dłoniach.
-Co to? -Spytał B-joo pośpiesznie wyciągając skrawek papieru na którym były jakieś punkty z  dłoni starszego.
"
1. Kupić świece.
2. Kupić czerwony obrus.
3. Kupić wino.
4. Poszukać ballady.
5. Znalezienie odpowiedniego miejsca na kolację z B-Joo.
6. Poprosić Byunga o pójście na kolację.
7. Wyznać uczucia B-Joo.
"
Wszystkie punkty były zakreślone oprócz tego ostatniego który wywołał łzy w oczach Joo.
-On mnie... kocha?... -Spytał bardziej siebie niż Nakte, ale ten i tak odpowiedział:
-Najwyraźniej tak. -Odpowiedział cicho starszy. -Byungjoo, nie rozczulaj się tylko biegnij go szukać! -Powiedział głośniej. Młodszy po chwili wybiegł wybiegł z mieszkania poszukując Hansola w całym Seoul. Przed oczami miał najgorsze scenariusze. W tym momencie mogło wydarzyć się wszystko. Byung na samą myśl przyśpieszył bieg. Pot spływał po jego twarzy jak jesienny deszcz po szybie który później roztrzaskiwał się na różne strony pod uderzeniem o powierzchnie.
-Hansol! -Wykrzyczał na cały głos. Krzyknął jeszcze kilka razu, i jeszcze kilka mimo, że czuł, że zdarł sobie gardło. W oddali zobaczył coś, co złamalu mu serce. Stół z już prawie wypalnymi siecami, pokryty czerwonym obrusem a na nim butelka wina i dwa kieliszki. Na drzewie wisiał mały głośnik, a z niego ulatywała delikatna, powolna ballada. B-Joo tak bardzo się rozczulił, że zapomniał że szukał Hansola. Po chwili otrząsnął się i ze łzami w oczach pobiegł dalej. Nagle telefon Byungjoo zaczął wibrować. Nie przerywając biegu,  odebrał.
-Halo?- Spytal zmachany.
-Byungjoo, pistolet z szyflady Hansola zniknął! -Krzyknął wstrząśnięty lider.
-C... C-Co?! Ale jak to zniknął? -Był przerażony, a jego serce biło tak szybko jak nigdy wcześniej.
-No po prostu! Nie ma go i tyle! -Krzyczał P-Goon po drugiej stronie słuchawki. Byungjoo usłyszał czyjeś ciche łkanie. Powoli ruszył z miejsca i zaczął nasłuchiwać. Coraz wyraźniej słyszał płacz. Rozpoznawał go. Zastygł w bezruchu widząc postać stojącą przed rzeką z lufą przyłożoną do skroni. Z nogami miękkimi jak z waty pobiegł najszybciej jak potrafił w stronę postaci, którą był Hansol. Powoli, drżącymi palcami ciągnął za spust. Strzał był coraz bliżej tak samo jak i Byungjoo. Byungjoo dobiegł do Hansola wyrywając mu pistolet z dłoni. Kula z broni akurat wystrzeliła i trafiła w udo Joo.
-Cholera! -Krzyknął upadając na ziemie. Hansol odwrócił zapłakaną twarz w stronę młodszego i upadł na kolana widząc krew przyszywającą się przez materiał spodni Byunga.
-Idioto! Po co to zrobiłeś?! -Wydarł się resztkami sił nadal płacząc.
-Ja jestem idiotą? To nie ja chciałem się zabić! -Krzyknął młodszy próbując zapomnieć o bólu.
-To wszystko przez ciebie... -Wyjęczał spuszczając głowę.
-Ehh... Wiem... -Wyszeptał i podniósł się do siadu przyciągając do siebie starszego w działaniu mocnego przytulenia go. -Już wszystko będzie dobrze.  Nie musisz się już o nic martwić. -Oznajmił bardziej go w siebie wtulając.
Dziękuję. Mam nadzieję, że będziecie się udzielać jak wcześniej. ;)
~KimSeungLee♥

niedziela, 12 kwietnia 2015

Spróbuję się poprawić! ;)

Wiecie... Ostatnio mam bardzo osłabiony organizm. Pewnie połowa z was powie ''Ahh, zlewa se i nie chce jej się wstawiać postów." Ale nie. Ostatnio nie mam weny, a obiecałam wam już dawno 1 rozdział "Hanjoo- You know, i'm not perfect.''. W tygodniu spróbuję coś dodać (ale nie obiecuję). Mam napisane większość rozdziału, więc może go dokończę, a jak nie to doskrobię jakiegoś ChanBaeka, HunHana czy coś xd W każdym razie spróbuję się poprawić i dziękuję tym, co rozumieją.

~KimSeungLee♥

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Nowinka!!!

Misie, tak bardzo przepraszam, że mnie nie było. Byłam w rozsypce bo miałam żałobę. Ale mniejsza z tym. Pewnie większość z was już wie. Na fb K-Pop Poland został udostępniony post. A jaki to post? Ha! Moje marzenia się spełniają. Ktoś w k-pop'ie jest gejem. Taa, niemożliwe, prawda? A jednak. Wszyscy stawiając na Heechul'a (Super Junior), Sungjong'a (INFINITE) i Key'a (SHINee). Ja jednak stawiam na Kyungsoo (D.O-EXO) lub Hansol'a (ToppDogg). Jestem bardzo ciekawa czy ogłoszą kim jest ten "Ktoś". Nie będę spać, nie pozwalam sobie. Będę spiskować ;^; Jak z teaserami EXO ;__;
~~~LINK~~~
http://kpopkfans.blogspot.ca/2015/04/blind-item-of-idol-coming-out-as-gay.html

~KimSeungLee ♥

środa, 18 marca 2015

Hanjoo, Prolog- You know, i'm not perfect.

Hey, hej! Mam tu prolog do Hanjoo który wpadł mi dziś do głowy :| Trochę się na was zawodzę, ponieważ jest tylko jedna osoba która napisała komentarz i bardzo jej za to dziękuję *': Miłego czytania~!


Tytuł: You know, i'm not perfect. 
Bohaterowie: Na razie nie całe Topp Dogg.
Pairing: Hanjoo.
Gatunek: Angst
Ostrzeżenia: Chęć samobójstwa.
Część z opo.: "Znajdź kogoś, kto nie boi się przyznać, że tęskni. Kogoś, kto wie, że nie jesteś idealny, ale traktuje cię tak, jakbyś taki był. Ktoś, dla kogo  największym lękiem jest utrata ciebie. Kogoś, kto całkowicie odda ci serce i kto będzie mówił "Kocham cię" i naprawdę miał to na myśli... I w końcu co najważniejsze, znajdź kogoś, kto będzie szczęśliwy budząc się przy tobie każdego dnia i mimo upływu lat, będzie kochał się z każdym dniem coraz mocniej."



"Znajdź kogoś, kto nie boi się przyznać, że tęskni. Kogoś, kot wie, że nie jesteś idealny, ale traktuje cię tak, jakbyś taki był. Ktoś, dla kogo  największym lękiem jest utrata ciebie. Kogoś, kto całkowicie odda ci serce i kto będzie mówił "Kocham cię" i naprawdę miał to na myśli... I w końcu co najważniejsze, znajdź kogoś, kto będzie szczęśliwy budząc się przy tobie każdego dnia i mimo upływu lat, będzie kochał się z każdym dniem coraz mocniej."
                                                                             K.H.S
-Przepraszam hyung, ale musimy odwołać nasze plany, ponieważ Sulli chce wyjść do kina. -Powiedział Byungjoo, a mnie zakuło w sercu. Kolejny raz, kolejny raz mnie zlewa dla swojej dziewczyny która robi wszystko, abym jak najmniej czasu spędzał z Byungjoo. Odwróciłem się i poszedłem do swojego pokoju nie zwracając uwagi na wołania B-Joo. Gdy byłem już w pokoju zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na łóżko. Po moich skroniach słynęły łzy. Miałem wszystko doskonale zaplanowane. Kolacja, świece, czerwony obrus, ballady i... i najważniejsze. Chciałem wreszcie wyznać uczucia Byungjoo. Nigdy nie miałem okazji, bo wtrącała się Sulli. Co czuję do Byunga wiedział tylko Hojoon. Za każdym razem wszystko przygotowywałem, ale ona to niszczyła. Tym razem byłem pewien, że w niczym mi nie przeszkodzi, ponieważ miała wyjechać matki więc przygotowałem wszystko najbardziej perfekcyjnie jak się tylko dało. Ale myliłem się... Jak zawsze. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio gdzieś z nim wyszedłem. Cicho zaszlochałem i podszedłem do okna.
-Hansol? Coś się stało?... -Poznałem ten głos. Hojoon przyszedł w samą porę. Powoli ruszyłem zapłakany do drzwi i przekręciłem klucz. Hojoom je otworzył i spojrzał na mnie. Wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Przytulił mnie mocno i zaczął głaskać po głowie.
-Hyung... Mam dość... Mam go dość, chcę o nim zapomnieć, nie chcę go więcej widzieć. Nigdy więcej. -Szepnąłem bardziej wtulając się w starszego. Posadził mnie na łóżku i spytał co się tym razem stało. -A jak myślisz? Znowu mnie zlał, a ja mam czelność nazywać go najlepszym przyjacielem. -Wybuchłem płaczem.
-Csiii... Znowu miałeś wszystko przygotowane? -Spytał wiedząc jaka jest odpowiedź. Kiwnąłem głową twierdząco. -Wiesz Hansol... Byungjoo myśli, że cały świat kręci się wokół niego. Jest zaślepiony w tej dziewczynie. To ty musisz mu uświadomić, że ona niszczy jego i waszą przyjaźń, bo on sam nie przejrzy na oczy. In nie dojdzie do tego jak powinno być, a jak jest. -Oznajmił Hojoon, a ja pokręciłem głową.
-Nie hyung. Daje sobie z nim spokój, ponieważ wiem, że i tak nic do niego nie dotrze. Nic, kompletnie. Nawet gdyby nie dowiedział się o moich uczuciach, chciałem żeby był szczęśliwy, chciałem aby był z kimś sprawiedliwym i z kimś kto będzie mówił mu "Kocham Cię" szczerze. Ale teraz mam wszystko gdzieś, niech żyje jak chce.-Wyszlochałem i rozpłakałem się jeszcze bardziej. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi do pokoju.
-Coś się stało?- Spytał głos który tak bardzo mnie ranił.
-Byungjoo wyjdź. -Powiedział oschle Hojoon. Byung stał w miejscu nie mając najmniejszego zamiaru się ruszać. -Byungjoo wyjdź!- Krzyknął Hojoon.  Czekał chwilę na reakcję Joo i w końcu wstał podnosząc mnie. Pociągnął mnie za rękę wyprowadzając z pokoju. Nie miałem odwagi ani nie chciałem wtedy spojrzać choć na sekundę na Byungjoo. Hojoon wyciągnął mnie na korytarz kawałek od mojego pokoju i przyparł do ściany. -Hansol, zapomnij o nim.
-Ale jak? Jak mam to do cholery zrobić?! -Wrzasnąłem. Hojoon przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Jeszcze raz tylko bardziej pewnie. Próbowałem go od siebie odepchnąć, ale to nic nie dawało. Ktoś go ode mnie odciągnął. Tą osobą okazał się być B-Joo. Spojrzałem na Hojoona, a później w oczy Byungjoo. Po moich policzkach spłynęły kolejne łzy. Odwróciłem się i ruszyłem szlochając do pokoju. Sięgnąłem po telefon, portfel i otworzyłem szufladę w której leżał pistolet który miał każdy członek zespołu dla bezpieczeństwa. Trzęsącymi się rękoma sięgnąłem po niego i schowałem do keszeni luźnej bluzy. Nagle usłyszałem niewyraźne krzyki. Lecz jedno zrozumiałem. Jeden wrzask Hojoona "Nie jesteś wart wiedzieć jaka jest prawda!". Chwyciłem za kurtkę i ruszyłem do wyjścia z pokoju. Otworzyłem drzwi i zamykając je wyszedłem.
-Hyung, gdzie idziesz? Coś się stało? -Spytał przechodzący obok mnie A-Tom. Odsunąłem go na bok chcąc udostępnić sobie przejście do drzwi wyjściowych z dormu. SangGyun złapał mnie za nadgarstek i znowu spytał co się stało.
-Nie twój interes. -Powiedziałem oschle jak nigdy. Zawsze byłem miły dla A-Toma. Nigdy, przenigdy nie powiedziałem czegoś do niego z taką powagą a tym bardziej na niego krzyknąłem. Zawsze uważałem go za delikatnego i uroczego dzieciaka którego każdy by pokochał drażnić i zawstydzać.
-H-Hyung, przecież widzę, że coś jest nie tak. -Powiedział. A ja popchnąłem go na ziemie.
-Niech cię to nie obchodzi jak i innych! Mam was dość, wszystkiego dość! Życia, szczęścia, przyjaźni! Człowiek jest niczego wart, zapamiętaj to na przyszłość. -Krzyczałem a po moich policzkach słynęły łzy. Właśnie wtedy pożałowałem, że tak bardzo na niego nakrzyczałem, ponieważ zauważyłem ten ogromny strach w jego oczach. Cały się trząsł. Nagle przed nami zjawił się Nakta, Sangdo, P-Goon, Seogoong i Xero. Patrzyli na mnie z zaskoczeniem. P-Goon i Seogoong podnieśli A-Toma z podłogi, a gdy chcieli coś powiedzieć po prostu wybiegłem z dormu trafiając na wielbioną przeze mnie rzekę Han.

Liczę na komentarz ;) Od dziś podpisuję się "Kim Seung Lee" <3
~KimSeungLee ♥

czwartek, 5 marca 2015

Hanjoo- Pulled.The.Trigger.

Cześć cebulaczki~! Bardzo przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale musiałam przygotowywać się od próbnych testów... Mam nadzieję, że mi wybaczacie (; Btw... Ostatnio ogrooomnie pokochałam Hanjoo i stało się moim OTP 4ever :') Mam już naszykowane parę nie dokończonych Hanjoo, ale to trochę potrwa zanim coś dodam, bo chcę poprawić moją wymowę i wgl. Te opowiadanie wpadło mi do głowy przedwczoraj jak miałam zły dzień, ponieważ mój przyjaciel popsuł mój szczęśliwy długopis :c.

Tytuł: Pulled.The.Trigger.
Bohaterowie: Większość Topp Dogg.
Paring: Hanjoo -HanSol, B-Joo-
Gatunek: Smut, Dramat, OneShot.
Ostrzeżenia: Samobójstwa.
Część z opo.: Srebrną żyletkę w dłoni... Wycinam kolejne znaki... Choć czuję jak bardzo boli... Choć widzę jak krew z mych ran płynie... Nie przerwę... Swego natchnienia... Co razem z żyletką w dłoniach lekko płynie... Nie powstrzymam się... Dlaczego?... Bo pokochałem... Zostałem zraniony... Robię kolejne cięcie... Głębokie, krwiste... Krew z mych nadgarstków płynie... Kochałem, nadal kocham... Lecz nadzieja przepadła, że ty mnie pokochasz... Powoli odpływam... Wiem, że zmądrzałeś... Umierasz razem ze mną... W końcu będziemy szczęśliwi... Dołączyłeś do mnie... Odzyskałem nadzieje... Już wiem, że mnie kochasz... Wybaczyłem...



Minął już tydzień. Tydzień od tego czasu jak cię straciłem, jak odszedłeś na zawsze. Przez ten czas zrozumiałem jak bardzo cie nie doceniałem. Że w ogóle nie poświęcałem ci czasu mimo, że uważałeś mnie za swojego najlepszego przyjaciela. Szukałeś wsparcia u Kidoha ponieważ ja ci go nie dawałem, ale on cię olał. Załamałeś się a ja nic z tym nie zrobiłem. Po prostu siedziałem i patrzyłem jak się pogrążasz. Pewnego dnia zniknąłeś. To było po naszej kłótni. Pierwszy raz zacząłem się o ciebie martwić gdy nie wracałeś do dormu od 3 godzin. Była już 23 a ciebie nadal nie było. Szybko się ubrałem i pobiegłem do P-Goona. Wyjaśniłem mu, że nie ma cię od 3 godzin i bardzo się o ciebie martwię bo nigdy nie uciekałeś jak się pokłóciliśmy. A ten nagle wypalił, że mnie kochasz i ranie cię nie zwracając na ciebie uwagi. Spytał mnie czy JA cie kocham. Oczywiście odpowiedziałem nie. Kazał mi zamknąć oczy i wyobrazić sobie najprzyjemniejsze momenty w życiu. Wykonałem jego polecenie. Przeleciałeś mi przed oczami z tym uroczym uśmiechem. Spytał kogo lub co widzę. Odpowiedziałem "Hansola..." "To teraz wyobraź sobie szczęście, miłość..." Znowu miałem ciebie przed oczami jak czule mnie przytulasz uśmiechając się przy tym. Znowu spytał "Kogo widzisz?" "Hansola" Odpowiedziałem. Już wiedziałem do czego zmierza. Dopiero wtedy dostrzegłem jak bardzo cię kocham i jak bardzo cię raniłem. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza na samą myśl jak musiałeś się wtedy czuć. ''Nie masz zamiaru go szukać mimo, że go kochasz?" Spytał. Spojrzałem na niego i szybko wybiegłem z dormu. Biegłem ulicami Seul zastanawiając się gdzie możesz się znajdować. "Byungjoo, myśl..." Powtarzałem sobie. Wspominałem momenty gdzie najczęściej chciałeś ze mną chodzić, lub gdzie chodziłeś jak byłeś w dołku. "Altana" To jedyne co mi wpadło do głowy. Altana za starym kościołem do której nigdy nie chciałem z tobą chodzić w opuszczonym zakątku Seul. Pobiegłem tam najszybciej jak potrafiłem i po ok. 10 min byłem na miejscu cały zmachany. Wszedłem do małego domku z nadzieją, że w niej byłeś. Byłeś. Leżałeś na fotelu z uchylonymi powiekami i świeżymi łzami na policzkach. Podszedłem do ciebie sparaliżowany i klęknąłem przed tobą. "Hyung... odezwij się..." Szepnąłem a jak się nie odezwałeś po moim policzku spłynęła łza. Złapałem cię za dłoń z nadzieją, że tylko udajesz. Uniosłem ją lekko i ujrzałem krew przeszywającą się przez bluzę na nadgarstku. Zdjąłem ją z ciebie i upadłem. Byłeś poraniony. Wszędzie miałeś świeże rany. Na nadgarstkach, klatce piersiowej, brzuchu, ramionach, rękach... Mocno, krwawiące, niestaranne kreski na klatce piersiowej które tworzyły słowo "Kieszeń". Wpatrywałem się w ciebie nie wiedząc co robić. Rozpłakałem się myśląc jak bardzo zniszczyłem ci życie które chciałeś spędzić u mego boku. U mego boku, lecz chcąc być kochany i jedyny przy mnie. Wstałem i podszedłem do ciebie następnie szturchnąłem cię w ramię. Krzyczałem, że masz się obudzić lecz to nie skutkowało. Przytuliłem się do ciebie i zacząłem szlochać. "Hyung, obudź się proszę..." Szeptałem w kółko. Nagle poczułem kogoś dłoń na swoim ramieniu i szept "Przykro mi Byungjoo, ale puść go i pozwól w spokoju odejść..." Se Hyuk. Tylko skąd on zał to miejsce? Możliwe, że tylko ja byłem tam pierwszy raz a wszyscy z zespołu w nim byli? Pewnie tak. Nie dość, że spóźniłem się żeby cię uratować to jeszcze cię uśmierciłem. Jestem niesamowity w okazywaniu uczuć, dobrze o tym wiesz. Płakałem coraz głośniej i usłyszałem kolejne szlochy. Nie mogłem w to uwierzyć. Przywiózł ze sobą cały zespół. P-Goon odciągnął mnie od ciebie z trudnością następnie zadzwonił po karetkę. Upadłem na kolana ślepo wpatrując się ciebie. Miałeś już osunięte powieki które osunął ci zapłakany Xero. Przypomniałem sobie o słowie które miałeś wycięte na klatce piersiowej. Podszedłem do ciebie i wyciągnąłem z kieszeni kartkę. Znowu upadłem na kolana rozkładając kartkę i ścierając kolejną łzę. Rozejrzałem się po pomieszczeniu w którym znajdowałem się już tylko ja i ty. Spojrzałem na ciebie i pragnąłem zrobić jeszcze jedną... dwie rzeczy. Wstałem i przyłożyłem moje drżące usta do twoich lodowatych, sinych warg. Były lodowate ale nadal słodkie. W końcu pierwszy raz cię wtedy pocałowałem. Zapłakałem w twoje delikatne usta i odsuwając się wyszeptałem krótkie "Kocham cię. ". Klęknąłem i złapałem cię za dłonie, a po chwili do domku weszło trzech ratowników następnie zabrali Hansola. Przyszedł Hojoon, Seogoong, Xero i Sangdo następnie klękając mocno mnie przytulili i zaczęli płakać razem ze mną. Tak bardzo chciałem, żebyś tam był, żebyś wysłuchał co miałem ci do powiedzenia i przytulił tak bardzo czule jak zawsze to robiłeś, ale to tylko marzenia.
    Pojechaliśmy do szpitala a później do dormu z wiadomością, że nie dało się już cię odratować. Zamknąłem się w pokoju i siadając na łóżku wyciągnąłem kartkę którą miałeś w spodniach. Zacząłem czytać.

  Kochany Byungjoo.
          Po pierwsze- chcę przeprosić cię za to, co zrobiłem. Mam nadzieję, że za mną nie płakałeś, z resztą... Ty nigdy nie płaczesz, a co dopiero płakać za mną? Po drugie- dlaczego to zrobiłem? Nie wiem. Myślę, że brakowało mi wsparcia, kogoś kto mnie wysłucha, pocieszy, kogoś kto by się o mnie martwił i kogoś kto by zwracał na mnie uwagę. Ty taki nie jesteś. Nie umiałeś żadnej z tych rzeczy a ja nazywałem cię nadal moim najlepszym przyjacielem, bo myślałem, że nie jesteś taki w środku jaki jesteś na zewnątrz. Być może już zmądrzałeś, ale nikt ani nic nie cofnie czasu i nie zaklei moich ran zadanych przez ciebie i przeze mnie samego. Znaczy czasem potrafiłeś się do mnie
odezwać, ale to zawsze kończyło się kłótnią.
              Zacznę od brzucha, później- nogi, następna- klatka piersiowa, oraz-ramiona i na koniec aby to wszystko zakończyć będą nadgarstki. Długo nad tym myślałem, aby popełnić samobójstwo, ale na początku to nie było zbyt słuszne, lecz potem tak się pogrążyłem, że nie miałem wyjścia. Zawiodłem się na tobie i Kidohu... Poszedłem do niego, żeby się wygadać, ale on kazał mi się wynosić. Spytałem dlaczego. Powiedział, że nienawidzi mnie dlatego, jakie uczucia do ciebie żywię. ~

Nadal czytałem ten list mimo, że byłem zalany łzami. List był pokryty kroplami krwi tak samo jak i łzami które rozmazywały tusz w niektórych miejscach. Hyung, płakałeś przez takiego idiotę jak ja? Nienawidzę siebie samego. 

          ~ Poszedłem do naszego pokoju cały zapłakany i spojrzałem na ciebie. Nie odezwałeś się tylko wpatrywałeś się we mnie ślepo, ja również się nie odzywałem tylko wsunąłem się pod kołdrę i skuliłem w kłębek. Widziałem, że chciałem ze mną porozmawiać i podejść do mnie tylko wycofałeś się gdy usłyszałeś mój szloch. Przez kolejne trzy dni trzymaliśmy do siebie dystans. Właśnie rozmyślałem co ze sobą zrobić kiedy usiadłeś koło mnie i poprosiłeś o rozmowę. Zgodziłem się. Zacząłeś wypytywać co się stało. Spytałem kim jest przyjaciel chcąc ominąć odpowiedź. Westchnąłeś i zacząłeś mi wyjaśniać, że to taka osoba która jest dla tej drugiej osoby jak brat. Zawsze  jest przy tobie, gdy prosisz wysłucha cię, pomoże ci wyjść z dołka i to ktoś kto nigdy cię nie zawiedzie. Spuściłem głowę i ze smutkiem i łzami w oczach spytałem "Więc nie jesteś moim przyjacielem?" Wpatrywałeś się we mnie osłupiały. "Jestem..." Szepnąłeś. "Nie, to nie prawda. Sam przecież powiedziałeś jaki jest przyjaciel. Ty taki nie jesteś. Nigdy mnie nie wpierałeś i nigdy nie byłeś przy mnie. To zawsze ja musiałem za tobą latać i wypytywać co się stało jak byłeś smutny i nie liczyło się wtedy to, że mnie zlewałeś, ja nie dawałem za wygraną i w końcu wygrywałem. Opowiadałeś mi wszystko a ja ci pomagałem. Chciałbym, żebyś też mi pomógł, lecz już za późno. Już straciłem pełną nadzieję, że jedno z moich błahych choć nie możliwych marzeń się spełni." Wstałem i ruszyłem do drzwi. Złapałeś mnie za nadgarstek i zacząłeś się tłumaczyć lecz ci przerwałem mówiąc "Nasza przyjaźń kończy się w tym miejscu." Wyrwałem dłoń a po moich policzkach spłynęły łzy. Zacząłeś coś za mną krzyczeć, wyzywać mnie, lecz miałem to wszystko gdzieś. Wtedy liczyło się dla mnie tylko skończenie ze sobą zadając sobie jak najgłębsze cięcia na skórze. Poszedłem do altany i naszykowałem potrzebne rzeczy. Czyli żyletki, kartkę i długopis. Nie chcę pisać co było dalej bo wiesz. Ledwo piszę, więc kończę. Aha, i nie wierzę, że w końcu doświadczyłeś co to znaczy płacz i jak czuję się osoba na którą się liczy lecz ona znika zostawiając cię w rozłące. 
                                                                                                                                 13.01.2015.
                                                                                                                                 Kocham cię.
                                                                                                                                 Kim Han Sol.

Nienawidzisz mnie... Jestem w stanie cię zrozumieć. I to bardzo. Bez namysłu pobiegłem do salonu w którym był Sangdo, Se Hyuk, Gohn, Jenissi i Nakta. Podbiegłem do szuflady która znajdowała się za kanapą  na której wszyscy siedzieli. Otworzyłem ją i szybko wyciągnąłem pistolet. "Byungjoo, odłóż ten pistolet." Powiedział Sangdo który stał koło mnie razem z P-Goonem a Gohn, Natka i Jenissi z drugiej strony. Pokręciłem głową a po moich policzkach słynęły łzy. "Byungjoo-ah, pomyśl logicznie i odłóż tą broń!" Krzyknął Gohn. Spojrzałem na nich po kolei przepraszająco i szybko przeskoczyłem przez kanapę która była przede mną i szybko ruszyłem do wyjścia. Pobiegłem do altany a oni za mną. Przyśpieszyłem i lada moment byłem już w domku. Zamknąłem i zastawiłem drzwi następnie wyciągnąłem telefon i szybko napisałem do mamy ":Mamo, wiesz, że bardzo cię kocham i jestem ci nie zmiernie wdzięczny, że tu jestem. Nie ważne co się stanie nie płacz. Przepraszam i dziękuję. Kocham cię.:" Płakałem jak małe dziecko pisząc tego esemesa. Teraz do P-Goona. "Hyung, wiesz, że kocham was wszystkich, ale Hansola najbardziej i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Więc w spokoju pozwólcie mi do niego dołączyć. Kocham was. Nie płaczcie, będę was obserwował tam z góry razem z Hansolem- Moim życiem. Dziękuję ci, że uświadomiłeś kto jest dla mnie najważniejszy." Wysłałem i przyłożyłem lufę do skroni następnie bez wahania pociągnąłem za spust. Tak skończyła się moja historia na ziemi na której umierają ukochane nam osoby. Teraz dołączyłem do ciebie hyung. 
   Stałem w białym pomieszczeniu ubrany w białe ubrania. Rozejrzałem się dookoła i dostrzegłem zmierzająca w moją stronę postać. To byłeś ty. Podbiegłem do ciebie i rzuciłem ci się na szyję. Popłakałem się a ty razem ze mną.  "Hyung, kocham cię. Teraz będziemy szczęśliwi i już tego nie spieprzę." Wyznałem a ty odwzajemniłeś uścisk. Odsunąłem cie ode mnie i najczulej jak potrafiłem złożyłem na twoich ustach pocałunek. Nie były już zimne i blade, tylko gorące i różowe jak zawsze. ''Pieprzony idiota" Powiedziałeś odwzajemniając pocałunek. "Też cię kocham" Dodałeś. 
    Tak zaczęła się moja nowa historia. Już zawszę będę z tobą i nikt nam nie przeszkodzi. Teraz spełnię każde twoje marzenie, nawet te nie możliwe. Wszystko tylko abyś zawszę był przy mnie i mnie kochał. 
                                                                                                                                    Kim Byung Joo.

Srebrną żyletkę w dłoni... Wycinam kolejne znaki... Choć czuję jak bardzo boli... Choć widzę jak krew z mych ran płynie... Nie przerwę... Swego natchnienia... Co razem z żyletką w dłoniach lekko płynie... Nie powstrzymam się... Dlaczego?... Bo pokochałem... Zostałem zraniony... Robię kolejne cięcie... Głębokie, krwiste... Krew z mych nadgarstków płynie... Kochałem, nadal kocham... Lecz nadzieja przepadła, że ty mnie pokochasz... Powoli odpływam... Wiem, że zmądrzałeś... Umierasz razem ze mną... W końcu będziemy szczęśliwi... Dołączyłeś do mnie... Odzyskałem nadzieje... Już wiem, że mnie kochasz... Wybaczyłem...
                                                                                                                                            Kim Han Sol.


Taki króciutki "w" Btw... Tak się zastanawiam czy w ogóle warto prowadzić tego bloga, gdyż nikt go nie komentuje... Widzę, że czytacie moje wpisy tylko zostawiajcie po sobie inne ślady, ponieważ to motywuje nas do dalszej pracy. Czuję się jakbym pisała to dla siebie, a pisze to dla was, ponieważ niektórych opowiadań z najrealistyczniejszymi pairingami jest tak mało w polskim języku. Np, Hanjoo :| Proszę was o to, abyście chociaż napisali jedno słowo. Plzzzz, ludzie~!

~RuRuRu♥